Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1948 postów 2925 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Grzegorz Braun gościem Moniki Jaruzelskiej.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przypadkiem natrafiłem na działający od listopada 2019 youtoubowy kanał „Towarzyszka Panienka” prowadzony przez panią Monikę Jaruzelską i przyznam się, że jestem zachwycony.

Jak pisze Autorka:

Szanowni Państwo, kochani Przyjaciele, niezłomni Wrogowie i Hejterzy. Ten program powstał z powodu mojego sprzeciwu wobec treści i formy obecnych w mediach. Tak trudno znaleźć rozmowy, w których słucha się gościa, nie przerywa mu i nie ponagla. Politycy i media podzielili nas tak skutecznie, że niełatwo o bezstronność i analizy przyczynowo skutkowe. Poza bardzo nielicznymi przypadkami, dziennikarze próbują narzucić swoje poglądy, w zależności od redakcji, którą reprezentują. Ten program powstaje wspólnie z Wami, wykorzystując moją umiejętność słuchania i szacunek do każdego rozmówcy. W “Towarzyszce Panience” przy herbacie rozmawiamy “jak człowiek z człowiekiem”. Tylko tyle i aż tyle… Zasadą jest, że moim gościom przeszkadzać może tylko mój jamnik - Lolek, wraz z którym serdecznie zapraszam Was do oglądania, komentowania i subskrybowania kanału.

... i wspaniale dotrzymuje danego słowa, zaś kultury powinni się od niej uczyć dziennikarze większości stacji państwowych i prywatnych.

Zapewnie nie wszystkie odcinki są równie ciekawe, bo to zależy od zaproszonego gościa, ale obejrzałem wczoraj zapowiadaną rozmowę z Grzegorzem Braunem i chapeaux bas!

Typowe kometarze pod filmem (z którymi się całkowicie zgadzam):

To był rzeczywiście bardzo interesujący odcinek. Odczarowała Pani nieco p. Brauna. Mimo różnic światopoglądowych rozmówców nie ma tu zacietrzewienia, przerywania wątków czy burzliwej wymiany zdań. Jest wymiana myśli, wzajemna umiejętność słuchania czyli po prostu rozmowa. Można się bardzo różnić a jednak rozmawiać. Taka rzadkość dzisiaj.

Pani Moniko - jest Pani wzorem dziennikarza, który potrafi zadać pytanie i słychać swego adwersarza, nawet, gdy jego poglądy są kontrwersyne. Wywiady które Pani prowadzi powinny być obowiązkowym przedmiotem dla wszelkich adeptów, szeroko pojętych mediów społecznościowych. BRAWO !

Poważna rozmowa ciekawych i szanujących się ludzi. Niespotykane w dzisiejszych "mediach"! Coś oczywistego i staromodnego... a ogląda się jako coś wręcz nowatorskiego. Gratulacje!

Podziwiam Pana Brauna za bezkompromisową, ale taktowną szczerość. Panią Monikę za styl prowadzenia rozmowy. Da się słuchać.

Pani Moniko , serdecznie dziękuję za ten wywiad . Oboje pokazaliście klasę , to Wy jesteście elitą , szkoda że jest tak mało ludzi podobnych do Was , SZACUNEK PANI MONIKO

Lubię Brauna bo jestem prawol ale Panią Monikę tez polubiłem.. bo klasa :) super się ogląda.

Mimo, że jestem z zupełnie innej bajki to pochwalam Pani program za rzetelność i profesjonalizm.

Jedna rzecz jest uderzająca -dobrze wychowani ludzie.

Ojciec widziany oczami szczerze kochajacej go corki, jest dla niej innym czlowiekiem, niz dla spoleczenstwa, ktore zylo pod jego dzialalnoscia polityczno-spoleczna i widzialo go calkiem innaczej, przy czym dla jednych byl on postacia pozytywna, dla innych negatywna. Ale dla publicznosci wazna powinna byc prawda historyczna o postaci tak znanej i wplywowej, jaka byl Pani ojciec, a nie opinie budowane na emocjach albo sklonnosciach politycznych takich czy innych. Pan Braun akurat jest jednym z niewielu ludzi w naszym kraju, ktory dosc starannie i rzetelnie doszukuje sie prawdy w chaosie pozorow i wszechpanujacej manipulacji. Nie uwazam, zeby Pani mogla sie poczuc urazona jego slowami o Pani Ojcu, ktore wypowiadal w bardzo kulturalnej, wywazonej formie wiedzac, ze Pani - jako jego corka - ma prawo do widzenia ojca innymi oczami. Ale on tez ma prawo widziec s.p. Generala swoimi oczami - oczami swiadka i uczestnika zdarzen czasow, w ktorych p. General byl postacia na swieczniku, ktory byl w stanie decydowac o zyciu i smierci innych. Naleza sie Pani slowa uznania za zaproszenie na rozmowe kogos takiego, jak p. Braun, bo w koncu Pani dobrze wiedziala, ze jest to czlowiek, ktory nie bedzie niczego owijal w bawelne tylko datego, zeby nalozyc na siebie grzecznosciowa, plytka maske "milego pana z sasiedztwa".

Link:

 

 Grzegorz Braun BEZ CENZURY w domu GENERAŁA Jaruzelskiego [cały odcinek]

Moim skromnym zdaniem, pani Monika robi dziś bardzo dobrą robotę dla naszego Kraju ... i chyba bliżej jej do Konfederacji, niż jej się wydaje. 

KOMENTARZE

  • A ja odebrałam zachowanie Brauna
    jak słonia w składzie porcelany. Te informacje, które podawał o ojcu Moniki na pewno były jej znane. Wyrażnie sprawił jej przykrość, chociaż dzielnie przestrzegała konwencji programu. Zaprezentował widzom i wręczył jej książkę, w której m.in. pisze o jej ojcu. Ma tyle okazji w swoich licznych youtuberskich filmach, aby mógł o tym powiedzieć wszem i wobec. Nikt sobie rodziców nie wybiera. Sam ględził o niepowtarzalności jednostki.
  • Oglądałem
    Rozmowa przeszła bardzo spokojnie i na poziomie. Trzeba przyznać, że p. Jaruzelska zachowała się na 5. Braun jak zwykle bezkompromisowy, ale bardzo taktowny i kulturalny. Rzeczywiście, program powinien być wzorem dla Rachoniów i Stokrotek.
  • Czyli można mieć klasę.
    A teraz porównajcie Monikę Jaruzelską i jej sposób prowadzenia rozmowy. z Olejnik, Lisem, Rachoniem, Dobrosz Oracz, Lichocką (obecnie funkcjonariusz PiS) i wieloma innymi.
  • @Wican 12:45:59
    "A teraz porównajcie Monikę Jaruzelską i jej sposób prowadzenia rozmowy. z Olejnik, Lisem, Rachoniem, Dobrosz Oracz, Lichocką (obecnie funkcjonariusz PiS) i wieloma innymi."

    Panienka Monika to jest inna klasa. Dobrze to świadczy o jej ojcu.
  • @wercia 12:22:33
    //A ja odebrałam zachowanie Brauna
    jak słonia w składzie porcelany. Te informacje, które podawał o ojcu Moniki na pewno były jej znane.//

    Dokładnie.W miarę inteligentny widz dostrzegł że p.Monika patrzy na Brauna z tolerancją jaką ludzie doświadczeni zwykli patrzeć na pryszczatych młokosów którym wydaje się że to własnie im jak nikomu przedtem, udało się uchwycić sens bytu.Pozwalała mu mówić tak jak jak psycholog (nie mówiąc o psychiatrze) pozwala mówić pacjentowi.Właśnie to zobaczył widz.
    Braun pokazał butę i pyszałkowatość.Cóż on sobie wyobraża? że o kulisach PRL wie więcej niż Monika Jaruzelska?
  • @ikulalibal 13:30:12
    A wie mniej?
  • @zbig71 13:47:16
    A wie mniej...
    Ta rozmowa z "pacjentem" miała jeden walor - kulturę.
  • @zbig71 13:47:16
    Masz jakieś wątpliwości? bo ja nie.Mnie wystarczyło tylko "przelecieć" jego produkcje (którą zupełnie bezkrytycznie podarował Monice J) pt "Od Lenina do Putina" czy jakoś tak.Nawet zrobiło mi się trochę wstyd za niego ale potem myślę sobie;może kobitę te sprawy nie interesują,może niczego innego w tym temacie nie widziała ,nie ma skali porównawczej,więc nie dostrzeże jakie to żałosne.Bo faktycznie ta jego produkcja jest żałosna.
    Zero faktografii,100 % siermiężnej propagandy.
  • @ikulalibal 13:30:12
    A co o kulisach PRL może wiedzieć Monika Jaruzelska? Sądzę, że ojciec, jak wielu poważnych oficerów i polityków, trzyma dzieci z dala od tego.
  • @ikulalibal 13:57:25
    Nie czytałem. Filmów chyba też nie oglądałem. Fakt, że Jaruzelska miała kontakt u samego źródła tych wydarzeń może świadczyć, że jakąś wiedzę posiada. Inna sprawa, czy i co ewentualnie towarzysze jej mogli zdradzić, a co zachowali dla siebie.
  • @Wican 14:00:32
    //Sądzę, że ojciec, jak wielu poważnych oficerów i polityków, trzyma dzieci z dala od tego.//

    W jakim sensie "dzieci" ? jeśli w sensie że nieletnie to jasne że tak.
    Ale jeśli w sensie progenitury to wcale nie trzymali "z daleka od tego".
    Raz z tego powodu że informacje które przekazywali mają pewną wartość.I to nie tylko historyczną.A dwa, że jak wszyscy starzy ludzie mają wręcz fizjologiczną skłonność do mówienia o przeszłości i wtedy słuchaczami staja się "dzieci"
  • @ikulalibal 14:12:24
    Tylko, że dzieci nie będą na pewno obiektywne. A badacz, zajmujący się tematyką z dystansem, może.
  • @Wican 14:17:43
    //Tylko, że dzieci nie będą na pewno obiektywne.//

    Nie rozumiem co ma do rzeczy obiektywizm.Wczoraj naszła mnie diabla ochota zadać (pod tym filmem z Braunem) pani Monice następujące pytane:"czy w owym feralnym roku w którym w ciągu kilku miesięcy zmarli wszyscy ministrowie obrony Układu Warszawskiego,pani ojciec obawiał się że "epidemia" dopadnie i jego? " ale potem myślę sobie iż to logiczne że im więcej p Monika o tym wie, tym ma mniej powodów do tego żeby na takie pytania odpowiadać.

    // A badacz, zajmujący się tematyką z dystansem//

    Więc Braun awansował już do kategorii "badaczy" .
    Mnie zaś na razie całkowicie zadowoliłoby jakieś sensowne wyjaśnienia faktu że rodzina Braunów,zarówno ta po linii Grzegorza jak i ta po linii stryja,zajmowali w PRL pozycje wcale nie takie znów ostanie.Zapewniam że nie każdy mógł zostać absolwentem szkoły filmowej i wykonywać zawód reżysera.Do tego nawet nie trzeba być badaczem.
  • @ikulalibal 14:12:24
    "wszyscy starzy ludzie mają wręcz fizjologiczną skłonność do mówienia o przeszłości i wtedy słuchaczami staja się "dzieci""

    Jestem stary, i nie mam takiej skłonności. I ani swoich dzieci ani wnuków nie zamęczam w ten sposób. Raczej zachęcam ich do nauki i patrzenia się w przyszłość.

    Jednak czasem muszę zareagować. Podam przykład, mam znajomego historyka (młody ale opublikował już kilka książek). Otóż gdy powiedzałem mu, że w młodości (za Gomułki) zaczytywałem się "Historią Filozofii" Tatarkiewicza, odpowiedział mi, że zmyślam, bo Tatarkiewicz był w PRL zakazany jako nie-marksista. Pokazałem mu stronę książki z datą wydania (były ze trzy albo cztery wydania w PRL, w róznych okresach). Od tej pory jest na mnie obrażony.
  • @ikulalibal 14:33:52
    Z "badaczem" przesadziłem, jednak Braun opierał się na faktach, kręcąc filmy. Z interpretacją można się nie zgadzać.
  • Tfu.. obrzydliwość... jeszcze brakuje tow.Millera,Urbana,Ziemkiewicza,Michnika + polskiego prawicowca z 3 żonami
    ...hahaha...
  • @Pedant 14:36:04
    //Jestem stary, i nie mam takiej skłonności//
    Zawsze i od wszystkich norm bywają odchylenia.
    Nie wykluczam a nawet podejrzewam że owa "fizjologiczna skłonność" jest ewolucyjnie wytworzonym mechanizmem tego aby pokolenia zstępujące przekazywało maksymalnie dużą ilość doświadczeń pokoleniu wstępującemu.

    // odpowiedział mi, że zmyślam, bo Tatarkiewicz był w PRL zakazany jako nie-marksista.//

    nie przekazuj dalej ale nie dziw się jeśli twoje wnuki będą wierzyły (o ile już nie wierzą) że w PRL były zakazane karuzele a o lodach i lemoniadzie nikt nawet nie słyszał.Chyba że z Wolnej Europie.
  • Braun to pajac cienki bolek.
    On potrafi grać tylko na prostych rozumkach.
    Każdy poważniejszy "rozumek" łatwo go wypunktuje i zapędzi w kozi róg.

    Jaruzelska jest wybitnie spokojna cierpliwa i taktowna...
    całkiem jak jej Ojciec.

    Braun to cienki bolek ...kocha kopać nie broniących się, nieobecnych..
    pomijam już jego absurdalne poglądy.
  • @ikulalibal 14:52:59
    "nie przekazuj dalej ale nie dziw się jeśli twoje wnuki będą wierzyły (o ile już nie wierzą) że w PRL były zakazane karuzele a o lodach i lemoniadzie nikt nawet nie słyszał"

    O to się nie martwię, bo PRL będzie dla nich zamierzchłą epoką, którą będzie się zajmować garstka historyków i hobbystów. Propagandziści wszelkiej maści, będą rozważać kto jest odpowiedzialny za III wojną światową i spierać się o to czy językiem urzędowym III RP był angielski czy chiński.

    Lepiej czytać sobie Tatarkiewicza lub Coplestona, albo Tukidydesa. Ten ostatni się nie starzeje.
  • @Pedant 15:10:00
    //spierać się o to czy językiem urzędowym III RP był angielski czy chiński.//

    Po angielsku.Nie ma wątpliwości.
    To zostało określone już 11 lat temu .W 2009 choć reportaż jest z 2010 a może 2011 r https://www.youtube.com/watch?v=QfsUjQ1EC7A
  • @ikulalibal 14:52:59
    "będą wierzyły (o ile już nie wierzą) że w PRL były zakazane karuzele a o lodach i lemoniadzie nikt nawet nie słyszał"

    Ja do tej pory wspominam ze wzruszeniem smak lodów Bambino. Były to prawdziwe lody, organiczne, nie naładowane stabilizatorami, gumą i agarem! Dostępne za parę złotych w każdym kiosku, więc towarzysz Wiesław - okropny sknera (jeden papieros starczał mu na dwa razy), też mógł sobie na nie pozwolić.

    Jedyne podobne lody dzisiaj to są Haagen Dazs. Niestety strasznie drogie, ale warto. Wnuków powinienem nimi poczęstować, niech wiedzą.
  • @Seth 14:50:40
    Miller i Ziemkiewicz byli
  • @Pedant 14:36:04
    :) Ładna to "haggada" o Tatarkiewiczu. Dzisiaj wracają sentymenty. Zrozumiałe. No niestety, ani nawet wnuczka Pani Jaruzelskiej , choćby stanęła na rzęsach, to zawsze będzie dla mnie /ja oczywiście jestem tylko Polakiem/ wnuczką córki generała wojciecha J. i tyle. Ale też i nic poza tym :) Niech sobie jest, świat jest duży i pojemny. Tylko po co Braunowi takie spotkania... "towarzyskie"?- to nie wiem.
    Pozdro
  • @Seth 14:50:40
    No. :)
  • @Pedant 15:10:00
    "...albo Tukidydesa. Ten ostatni się nie starzeje."- może on po prostu nie strzelał do ludzi? Ups.
  • @Pedant 15:10:00
    Że też "Wy" zawsze czytacie te same "książki"- jakby nie było innych... Phi.
  • @JimA 16:22:34
    "Ładna to "haggada" o Tatarkiewiczu."

    To nie jest haggada. To jest prawda. Hagaada to są budujące opowiadania ku pokrzepieniu serc, czasem prawdziwe, czasem zmyślone. Tatarkiewicz żył naprawdę, tworzył i był wydawany w PRL tak samo jak dzisiaj. Wystarczy pójść do księgarni, biblioteki lub antykwariatu i wziąć jego książki do ręki. Lepiej poczytać, ale tak wiele od Pana nie oczekuję.

    Tatarkiewicz o samotności:
    https://przekroj.pl/archiwum/artykuly/60407?f=autor:2668
  • @JimA 16:24:24
    "może on po prostu nie strzelał do ludzi?"

    Jeśli strzelał to z łuku. Ale raczej on tego nie robił, tylko jego żołnierze. Był bowiem strategiem czyli wyższej rangi generałem (odpowiednikiem generała armii lub broni).
  • @Pedant 15:10:00
    A o którego Tukidydesa chodzi?
    Historyka czy polityka ?
    Ale można się pomylić, bo w naszej rzeczywistości to jedno i to samo...
  • @Pedant 16:46:38
    Wiem co to jest haggada :) Zawsze czytacie te same "książki"?- wszystkie dotyczą historii wojen i strategii. Jakby innych nie było "przed Chrystusem" i długo "po". A może były, tylko "Was" nie interesują?! A wnuki to będą kolejny raz "zdobywać" Falklandy Malwiny? No tak tylko pytam ;) Wiem, wnuki wyślecie na "PODBÓJ GRENLANDII", jeśli jeszcze będzie... Grenlandia. Ach no sorry, zapomniałem o reszcie wszechświata... :)
    " Wystarczy pójść do księgarni, biblioteki lub antykwariatu i wziąć jego książki do ręki. Lepiej poczytać, ale tak wiele od Pana nie oczekuję."- wydałem z siebie przejmujący pisk. Nie! nie będę wracał do Tatarkiewicza. :) Mowy nie ma.
    Pozdrawiam
  • @SZS 17:42:26
    "A o którego Tukidydesa chodzi?
    Historyka czy polityka ?"

    Nie rozumiem pytania. Był jednym i drugim, a raczej historykiem i generałem.

    Generałowie czasem piszą książki. Juliusz Cezar, był i generałem, i politykiem i historykiem - aż trzy role. Bardzo utalentowany człowiek!
  • @JimA 17:46:00
    "Zawsze czytacie te same "książki"?- wszystkie dotyczą historii wojen i strategii."

    Tatarkiewicz pisał o historii wojen i strategii? Proszę nie ględzić.

    Książek mam setki na półkach, miałem tysiące ale się pozbyłem.
  • @Pedant 17:49:21
    "Tatarkiewicz pisał o historii wojen i strategii? Proszę nie ględzić."- jak widać czytanie na nic się zdało, nie mówiłem o Tatarkiewiczu tylko o Tukidydesie. ?!
    Nie interesują mnie Pańskie hektary zadrukowanych kartek. Też mam. :)
    Bardziej interesuje na jaką wojnę wyśle Pan wnuki. Na jaką? :)
  • Pedant
    To będzie kolejna wojna o Falklandy Malwiny czy "PODBÓJ GRENLANDII" ?
  • @JimA 18:03:08
    Proszę nie ględzić i nie marnować czasu sobie i interlokutorom
  • @Pedant 17:49:21
    Do jakiej/której wojny przygotowuje Pan wnuki? :)
  • @JimA 18:08:10
    "Do jakiej/której wojny przygotowuje Pan wnuki? :)"

    Do wojny z nudziarstwem.
  • @Oscar 15:08:26
    Co to są absurdalne poglądy? Dla mnie nie ma bardziej absurdalnych niż pochwalanie zadłużania kolejnych pokoleń, aby teraz wypłacać jakieś zasiłki (gdyby budżet był na plusie, to bym nie protestował)
  • @Pedant 18:07:10
    Odpada Pan gdy zadaję konkretne pytania. Proszę nie imputować, że mam grzywkę nieteges.! :) Bo inaczej- wszyscy uznamy, że to Pan, na swoje knoty, marnuje nasz czas. !? :)
    Proszę sobie schować Tukidydesa i Tatarkiewicza tudzież fascynację generałem w.J., ukryć głęboko; gdzie wśród słów i gleju jest "internauta Pedant"?
  • @Pedant 15:23:02
    Ja sam sobie czasem robię lody jak jest sezon owocowy w Polsce
  • @Pedant 18:10:51
    I po to Panu Tukidydes?! Tomek i Atomek lepszy, albo Bromba.
  • @Wican 18:12:19
    Tak, no Pan Oskar się dzisiaj nie popisał.
  • @Wican 18:14:17
    Niektórzy "koledzy" mają gorszy dzień. Zdarza się.
  • @Wican 18:14:17
    cyt.: "Ja sam sobie czasem robię lody ..."

    Znajomy też sobie robił sam, ale przedtem usunięto mu chirurgicznie dwa dolne żebra dla wygody
  • @Nibiru 18:22:27
    Pan też ma gorszy dzień? No plaga jakaś.
  • Właśnie obejrzałem
    p. Brauna w programie "Punkt widzenia" Grzegorza Jankowskiego.
    W skrócie w trzech słowach : Jak debil z debilem....
  • @Pedant 18:10:51
    To Ci wnuki dadzą w kość.
  • @Pedant 17:46:40
    "Był jednym i drugim, a raczej historykiem i generałem."

    Jeden:
    Tukidydes, Tucydydes (gr. Θουκυδίδης; ur. około 500 p.n.e., zm. ?) – ateński polityk konserwatywny, sprzeciwiający się tendencjom radykalnie demokratycznym reprezentowanym przez Peryklesa.
    i drugi :
    Tukidydes z Aten (gr. Θουκυδίδης ὁ Ἀθηναῖος Thukydides ho Athenaios; ur. między 471 p.n.e. a 460 p.n.e., zm. między 404 p.n.e. a 393 p.n.e.) – grecki historyk, autor monografii Wojna peloponeska.
    Więc który ?
  • @Pedant 18:10:51
    A no i proszę się nie skarżyć, że "atakuję staruszka"!;) Mohendżo-Daro - straszny kataklizm- zeszklenie gleju. Ale: z każdej sytuacji są przynajmniej trzy wyjścia. Wiem od dziadka. :)
  • @Wican 18:12:19
    Absurdalne poglądy? Wychwalać prożydowski PiS i dostawać orgazmu za 500pln, a jednocześnie pisać różne brednie o żydowskiej mafii.
  • @SZS 18:36:14
    Ten drugi, historyk i generał.

    Pierwszy był jego dziadkiem, politykiem, a nie generałem czy historykiem.
  • Sprytna baba "Panienka"... uwiarygadnia się...
    .
    Braun naiwny i łazi po manowcach...

    Mac też cholernie naiwny!
  • @RAM 18:51:22
    :)! 10/10
  • @Pedant 18:45:10
    Przepraszam, ja dawniej byłem "łagodny i przeuroczy" ale też już mam dosyć nudziarstwa i hipokryzji.
    Pozdrawiam
  • @JimA 18:53:47
    .
    no bo i po jaką koooorvę Braun tam polazł!

    źle się dzieje panie dziejku, źle się dzieje...
  • @RAM 19:05:51
    No źle i nawet gorzej. Mnie by tam nikt nie zaciągnął... Zapłaciła mu?;))) Tylko pisać i komentować, a co więcej?
    "no bo i po jaką koooorvę Braun tam polazł!"- niełatwo będzie się dowiedzieć.
  • @RAM 19:05:51
    Jest politykiem, więc poszedł. Zresztą wypadł naprawdę dobrze. Ma się zamknąć w twierdzy pod tytułem :z tymi nie gadam?
  • @zbig71 19:12:25
    .
    śledzę bardzo uważnie włoską scenę polityczną... politycy nie kłapią gębą na prywatnych blogach szemranych osobistości! ABSOLUTNIE TEGO NIE ROBIĄ!... nie ma potrzeby tego robić!!!!!!!

    konwencje są istotne!!!
  • @RAM 19:17:16
    Widać włoscy politycy mają inne możliwości, my mamy jakie mamy. Braun przyjął wyzwanie, stawił się i dał radę.
  • @zbig71 19:33:22
    .
    stawił się w kiblu i dał radę!.... wielka mi satysfakcja...

    słuchać ja babsko powtarza nieskończoną ilość razy "uhmuuu, uhmuuu, uhmuuu, uhmuuu"...
  • @RAM 19:37:30
    To co w/g kolegi ma zrobić poseł G. Braun? Zamknąć się w twierdzy pt: gadam tylko z naszymi? Czy przyjąć wyzwanie i iść do gniazda szerszeni?
  • @zbig71 19:55:25
    Pan Braun w "gnieździe szerszeni" ?!:))))))))))) Mam lepszy tytuł: "Gniazdo szerszeni i Pan Braun".
    Tak czy siak, komedia!
    Co ma zrobić Polak gdy zaprasza go na kawę rosjanin, niemiec lub żyd?
    Ma odmówić. Po prostu. :) To nie jest trudne. Zapewniam.
  • @JimA 20:00:33
    Dlaczego ma odmówić?
  • @zbig71 19:55:25
    .
    w tym sęk, że Polacy zdają się nie znać bardzo prostych reguł postępowania...

    jeżeli ktoś rzuci przed tobą kość, to nie znaczy, że masz obowiązek aportowania!!!!!.... oczywiście, zakładając, że nie czujesz się psem!!!
  • Tak się uwiarygadnia czerwonych
    Więc już należycie do trafionych
    Obudzenia nie będzie lecz piekło
    Jako się kiedyś czerwonym rzekło

    Oczywiście to w przewrotnym tonie
    Bo zło się szarogęsi w koronie
    Kto zrozumie ten ma szansę jeszcze
    By izolować czerwone kleszcze
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże
  • @RAM 20:05:36
    Ok. Czyli zamykamy się w oblężonej twierdzy. Na pewno zdobędziemy wielu wyborców, nie ma co.
  • @zbig71 20:20:47
    Mylisz pojęcia i obyczaje. Nie pije się kawy z wrogiem, nie podaje mu się ręki, nie kłania na ulicy i nie oczekuje się, że wróg będzie twoim wyborcą /to z tymi wyborcami to już hucpa nad miarę, zbig71, ogarnij się, albo się nie odsłaniaj/
  • @JimA 20:27:54
    Czyli W/g ciebie wszyscy Niemcy, Rosjanie i Żydzi są naszymi śmiertelnymi wrogami? To ile to jeszcze potrwa?
  • @zbig71 20:40:47
    Widzisz, z tym się człowiek rodzi, tego się nie da nauczyć, ale można próbować. NIE WSZYSCY! Tylko Ci, którzy Cię zapraszają na kawę. Poniał?!
  • @zbig71 20:40:47
    Na pewno robią wszystko żeby takimi być. :)
    Dobranoc.
  • @JimA 20:53:39
    Proponuję dodać do tego towarzystwa jeszcze Szwedów, bo zrobili nam Potop, Czechów bo nie chcieli puszczać transportów z bronią 20roku i zajęli nam Zaolzie i Słowaków, bo też wkroczyli w 39roku. Nie zapraszamy ich na kawę, a i sami nie chodźmy.
  • @RAM 19:05:51
    "no bo i po jaką koooorvę Braun tam polazł!"

    RAM, dlaczego tak źle się wyrażasz o Towarzyszce Panience?
    To bardzo ryzykowne, gdy żyją jeszcze ci, którzy Stalina znali osobiście...

    Już wyjaśniam:
    Było kiepsko. Aż do momentu gdy Braun wypowiedział niemal spiżową sentencję:

    "Polskie wojsko, polska policja, polska bezpieka"

    Kto jak kto, ale bezpieka gdy o niej mowa to słuch ma dobry. A że zgłosił kandydat na posły wstępnie zarysował chęć współpracy, to bezpieka dała mu szansę. Ale nie za dużą. Tak na spróbowanie - 11 posłów, żeby broń Boże żadnej ustawy bez uprzednich uzgodnień nie zaprojektowali. A ta rozmowa to egzamin. Nie każdy ma szansę do niego przystąpić. Tym bardziej gdy egzaminatorem jest sama Towarzyszka Panienka. To już wręcz perwersyjna próba przypodobania się potencjalnemu współpracownikowi ze strony bezpieki (mnie osobiście by przyprawiła o stan przedzawałowy, ale na miejscu przesłuchiwanego starałbym się przynajmniej sprawiać wrażenie, że... doceniam :-) No ale nie na mnie padło, więc mniejsza o mnie ;-) )

    A co będzie potem? To zależy od gremium opiniującego: albo wzrost sondaży i "koalicja/raj"; wzrost ale nie za duży i "opozycja/czyściec" albo... "piekło" czyli
    ciemności zewnętrzne. Można w nie wlecieć samolotem, wjechać ciężarówką ze żwirem, albo przejść dziarskim krokiem/zwisem w towarzystwie "seryjnego"...

    Jak myślisz, bardzo się mylę?

    Muszę ten wywiad obejrzeć. Inne chyba też - wtedy postaram się odgadnąć na jakie rozwiązanie wpadną bezpieczniacy. I kto odpadnie, a kto przejdzie w nowe czasy. Bo coś mi się widzi, że może w Polsce będzie realizowany scenariusz węgierski. A Towarzyszka Panienka dokonuje bardzo wstępnego przeglądu potencjalnych kadr. No przecież nie z nudów została jutuberką ;-)))

    Bezpieczniacko [ ;-) ] pozdrawiam
  • @RAM 20:05:36
    "w tym sęk, że Polacy zdają się nie znać bardzo prostych reguł postępowania..."

    Żeby znać, trzeba być. A o tym kto jest decyduje bezpieka.
    Przynajmniej jeśli chodzi o przydzielenie zewnętrznych znamion władzy.
    Bo jak się jest blogerem i się przypadkiem w coś nie wdepnie, to reguły (nawet bardzo proste) można sobie samemu wymyślać choćby kilka razy na minutę :-)
  • @JimA 20:27:54
    "Mylisz pojęcia i obyczaje. Nie pije się kawy z wrogiem, nie podaje mu się ręki, nie kłania na ulicy i nie oczekuje się, że wróg będzie twoim wyborcą"

    Wyborca to sobie może stawiać krzyżyki.... albo i nie. Bo i karty mogą być "poprawiane". Kategoria wróg/przyjaciel jest dla gawiedzi po prostu niedostępna. Ona ma pójść i głosować. Najlepiej w zgodzie z sondażami, żeby nie trzeba było za dużo kart "poprawiać" i cudów nad urną organizować, bo kadry przecież opłacać trzeba.
    Jak widzisz same utrapienia z tą demokracją ;-)
  • @zbig71 21:03:34
    "Proponuję dodać do tego towarzystwa jeszcze Szwedów, bo zrobili nam Potop, Czechów bo nie chcieli puszczać transportów z bronią 20roku i zajęli nam Zaolzie i Słowaków, bo też wkroczyli w 39roku. Nie zapraszamy ich na kawę, a i sami nie chodźmy."

    Myślę podobnie. Braun dobrze zrobił, że poszedł.
    Inna kwestia jak wypadł w oczach bezpieczniaków, bo Towarzyszki Panienki na darmo rozmów nie prowadzają, a już na pewno nie z takimi od filmów typu "Towarzysz Generał" czy "Plusy Dodatnie, Plusy Ujemne".
    A od takich mniej poważnych przesłuchań to są "Stokrotki" ;-)

    Pozdro!
  • @Jasiek 01:29:13
    Fajnie było by wiedzieć, kto jest,, mentorem,, pani Moniki.
  • @JimA 20:00:33
    "Co ma zrobić Polak gdy zaprasza go na kawę rosjanin, niemiec lub żyd?
    Ma odmówić. Po prostu. :) To nie jest trudne. Zapewniam."

    Zapraszali Pana?
  • @zbig71 08:02:14
    "Fajnie było by wiedzieć, kto jest,, mentorem,, pani Moniki"

    Już nie żyje, zmarł w 2014.
  • To żadna Jaruzelska, tylko Margulis lub Wolska, córka niemry i żyda. Bo tate...
    To żaden Jaruzelski, tylko zbrodnicza żydosowiecka matrioszka Margulis aka Wolski aka Jeruzelski aka Jaruzelski syn żydowskiego szewca..i politruk NKWD, IW, etc..pisałem już o nim. Żonę córkę feldfebla z Reichswechry Wolski dostał w spadku o jednym z pułkowników, taki to puchar tfu nocnik przechodni.
  • @Pedant 09:21:09
    :) Dzień dobry. Wiedziałem, że Pan się nie da nabrać. :)))
  • @kula Lis 69 10:44:03
    "Margulis lub Wolska, córka niemry i żyda. Bo tate..."

    Czy jak Pan idzie spać to sprawdza czy pod łóżkiem nie ma ukrytego Żyda? Czy przed lustrem przygląda się Pan z niepokojem długości swego nosa i analizuje pod lupą fotografię swojej babci? Ciężkie życie z taką przypadłością.
  • @Pedant 12:25:12
    Tak sprawdzam pod łóżkiem, no i ciebie za żyda uważam. A co do "jaruzelskiego" to mam na niego dokumenty rodzinne i zeznanie syna koniuszego z majątku Jaruzelskich.
  • @Pedant 09:21:09
    Ale nie o ojca mi chodziło.
  • @kula Lis 69 12:37:44
    Opublikujesz?
  • @zbig71 13:59:47
    "Ale nie o ojca mi chodziło."

    A o kogo?
  • W polemikach pod tekstem
    wielu (ja również) odeszło od głównej tezy. Od programu, prowadzonego przez pannę Jaruzelską, z wielką klasą.
    A to też znaczy, że jej ojciec, jakimś tępym trepem nie był. Ja mam od lat, do czynienia z mundurowymi. Mieszkam blisko Wędrzyna i Skwierzyna. I większość trepów to "masakra" w stosunkach międzyludzkich. Ich dzieci również.
    A znam żołnierzy na każdym poziomie (w tym dwóch generałów nawet), ale większość to chorążowie i podoficerowie oraz szeregowcy. I w większości przypadków, dzieci zawodowych wojskowych, nie potrafią się zachować.A ja mówię o znajomych liczonych w setkach, stąd wydaje mi się, że generalizować mogę. A tutaj?
    Pełna klasa
  • @zbig71 14:01:07
    Kula lis często rzuca oskarżeniami ostrymi wobec osób publicznych i twierdzi, ze ma nato dowody. Przejął teczki Kiszczaka, czy co? Urban to jego kolega i czasem coś udostępni?
  • @Wican 15:08:44
    Ok. Pełna klasa. Ja natomiast kiedyś poznałem syna cinkciarza. Podobno "pełna klasa" bo był "po architekturze" /syn, nie cinkciarz//ojca, znaczy: cinkciarza też poznałem// poznałem też wielu innych ludzi w życiu/. ... Ależ ja również jestem "przeciwny piętnowaniu dzieci za winy ojców"/cokolwiek.../!!! Proszę mnie źle nie zrozumieć... ale, no ale... ja bym tej ryby nie jadł. No.A dlaczego? A no bo to kwestia smaku jest. I w sumie, po jakimś czasie okazało się, że się nie myliłem- co do "rodziny cinkciarzy"- syn okazał się być "bardziej" :).
  • @Wican 15:10:23
    Kula Lis dobrze pisze!
  • @zbig71 21:03:34
    Ma PAn świetną intuicję! Dlaczego Pan zaprzecza sobie?... to można zrozumieć tylko w jednym przypadku.
  • @JimA 15:30:14
    Nietrafione porównanie. CHodzi mi o to, że dzieci trepów, są często po prostu chamowate i nawet nie poznały sztuki obłudy. A zachowanie Jaruzelskiej świadczy, ze jej Stary zwykłym fornalem nie był. Zwykłego fornala nie postawiono by tak wysoko. Dla mnie to zdrajca, ale Bolek, Kwach, Kaczyński, Komor czy Gumiś, to mu do pięt nie dorastaja. A to świadczy jakie dna, Polacy wybierają
  • @JimA 15:30:45
    Bez żadnych dowodów. A jak ma dowody to jest esbekiem czy wsiokiem?
  • @Wican 15:33:36
    Nie zagnał mnie Pan do kąta, ale odpowiedź nie będzie prosta /jeśli chciałbym kręcić/ albo będzie jednoznaczna jeśli Panu powiem wprost co o tym myślę. Więc, zastanowię się co i jak Panu odpowiedzieć co do fornalstwa i trepowatości gen. wojciecha j.
  • @Wican 15:34:06
    :)))) A dlaczego Pan nie zapyta sam, osobiście Lisa Kuli tylko Pan tak opłotkami krąży?!- ma Pan do dyspozycji pocztę wewnętrzną.. What's ur problem, man?!
  • @Wican 15:33:36
    :) Póki co zacznę jednak inaczej: Sądzę, że moje porównanie jest 100/100 trafne, tylko to Pan nie "chce" tego zaakceptować. Why?- a no to już nie mój problem. :)
  • @Wican 15:34:06
    Kula Lis- jest jednym z najlepszych blogerów na NE. Niewielu publikuje taką ilość materiałów. Pan pyta czy ja to weryfikowałem. - A jak Pan myśli? :)
  • @zbig71 14:01:07
    Publikowałem tu na neonie. poszukaj, nie chcę się powtarzać.
  • cbdu
    https://www.youtube.com/watch?v=xNEpfkc00HQ
  • @ A jeśli....
    ...sprawa ma związek z Putinem?
    I właśnie dlatego bezpieka zaangażowała "nową" "jutuberkę"?

    Putin ustąpił pola w sprawowaniu władzy... czyżby nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za wybuch wojny sprowokowanej przez usrael przy pomocy debilnych pislamskich popychadeł? I może bezpieka wie co się święci?
    Robią lepszą zmianę, żeby Ruskich już więcej pislamskie debile nie drażniły a to rezolucją ws walki z niemieckim nazizmem, a to dyskwalifikacją sportowców, a to manewrami "na przesmyku", a to zakładaniem baz z usraelskimi rakietami mogącymi sięgnąć Moskwy? Szykuje się nowy "Smoleńsk"?
    A co by o Towarzyszce Panience nie mówić, to jednak zdaje sobie ona sprawę, że z Ruskimi nie ma żartów, a i dla Kremla jako osoba rekomendująca "lepszą zmianę" byłaby do przełknięcia.
    Turcja, Ukraina, Węgry, Niemcy, Francja, Włochy już się z Ruskimi dogadali i handlują. I mają dzięki temu jakiś atut/alternatywę przeciwko usraelitom. A debile z pislamu? Ciągle judzą, a "atuty" pozwolili sobie sfilmować w podkarpackich burdelach.
    Możliwe?
    https://www.youtube.com/watch?v=GdqvNNm5F3w
  • @JimA 19:48:38
    Dżimie, dlaczego trollujesz?
  • @JimA 19:48:38
    "okazało się, że mamy dwa "sowieckie" krety w "osobach blogerów"- Wicana i Pedanta- obaj przyznali się do fascynacji filozofią marksistowską i proklamacji gender. :)"

    Uwagi osobiste = nadużycie = ... zgłoszenie :-)
  • @kula Lis 69 16:03:10
    "Publikowałem tu na neonie. poszukaj, nie chcę się powtarzać."

    Co lepsze? Margulis w spódnicy czy Warszawa znów wyglądająca jak Aleppo?
    Ale czarny scenariusz jest taki, że będzie jedno plus drugie minus Pomorze minus Dolny Śląsk minus Warmia minus Mazury minus Podkarpacie plus nowa "szlachta" ... :-(

    Ukłony
  • @JimA 15:32:15
    No w jakim?
  • @Wican 15:33:36
    Słusznie.
  • @kula Lis 69 16:03:10
    Chodzi o źródła. Publikowane, a nie tylko pisanie o tym. Z całym szacunkiem.
  • @Jasiek 00:22:05
    Zwłaszcza, że uwagi nieprawdziwe. Ale ja stary kibol i motocyklista. My nie kapujemy.
    Prowokować się nie dam. Choć kłamstwa trollika mogą drażnić, ale aby mnie obrazić, to też trzeba być kimś.
  • @zbig71 00:53:01
    mam nmadzieję, że autor wybaczy trollowanie muzyczne, ale polecam dla tekstów


    https://www.youtube.com/watch?v=N-Nj5Cy6rTY


    https://www.youtube.com/watch?v=V3YxFizj6pk
  • Autor
    “Przypadkiem natrafiłem na działający od listopada 2019 youtoubowy kanał „Towarzyszka Panienka” prowadzony przez panią Monikę Jaruzelską i przyznam się, że jestem zachwycony.”

    No żebyś się nie skichał z zachwytu! Dzięki takim zachwyconym te przybłędy będą rządziły Polską do końca świata i jeden dzień dłużej. A że taka „towarzyszka panienka” ( jaka z niej panienka z dorosłym synem?) ma w ogóle czelność zaistnieć w przestrzeni publicznej, najlepiej świadczy o tym, że na to się zanosi.

    „To oni pokazali klasę, to oni są elitą”.

    No jasne, przecież Michnik powiedział, że są ostatnimi polskimi szlachcicami, czyż nie?
    Żyd pełniący obowiązki Polaka się spotkał z córką zdrajcy, taka to ta „polska elita”.
  • @Lotna 02:22:23
    "Żyd pełniący obowiązki Polaka się spotkał z córką zdrajcy, taka to ta „polska elita”."

    Kurde, nie mam linku, ale Braun Żydem nie jest. Co do córki, to raczej nie elita, a nieformalne stanowisko "niezależnej" "nowej jutuberki" ;-)

    @---->>>>>-------------------------

    Całuję rączki
  • @Lotna 02:22:23
    Jakbyś się uczyła języków obcych, to mogłabyś oglądać programy obcojęzyczne
  • @Lotna 02:22:23
    A co do filmów to właśnie oglądam Grygucia "Putin sługusem Wielkiego Syjonu?".

    Ciekawe czasy...
  • @Wican 01:41:23
    "Ale ja stary kibol i motocyklista. My nie kapujemy."

    Czyli dałem ciała, ale przynajmniej sprawa słuszna...

    Tak sobie myślę, że jeśli jest prawdopodobne to co napisałem i ceną za uniknięcie wojny z Rosją byłaby wizyta w willi wampirów, to jak Braun bym poszedł. Nie wiem czy bym wyszedł, czy by mnie wynieśli, ale bym próbował. Nawet herbaty bym się napił - myślałbym o polonie, ale bym pił, bo może jednak bez.

    Pozdro!
  • @Wican 02:41:30
    Masz coś z głową? Mowa jest o Braunie u Jaruzelskiej.
  • @Lotna 05:22:50
    Ja patrzę całościowo. Dla kobiet, synteza to mission impossible. Oj, zznowu za trudne?
  • @Jasiek 02:54:45
    Konfederacja jest na takim etapie,że powinna wchodzić w każde merdium. Wszak TVpIs i WSI24 łżą i to takie same qrwy. Ale trza tam iść. A Jaruzelska przerasta tamtejsze stokrotki i rachonie
  • @Lotna 05:22:50
    Moża jest o klasie w prowadzeniu wywiadu
  • @Jasiek 00:19:29
    et tu, Dżejku, contra me?
    Chyba nie trolluję- na pewno to nie mój zamiar. pierwsze primo.
    Primo po drugie- nigdy nie zgłosiłem żadnego naruszenia, nawet jeśli wewnętrznie pieniłem się i parowałem. :)
    Primo po trzecie- język, którym się posługujemy nie jest jednoznaczny dla wszystkich- po prostu to samo słowo oznacza co innego w zależności od tego czy jesteś Polakiem czy tylko polskojęzyczny. Staram się o tym pamiętać. Niestety, ta wojna już trwa wieki i chyba nikt nie przypuszcza, że nie pozostawia śladów, śladów pokoleniowych.
    Inną sprawą jest eskalacja konfliktu wewnętrznego- Twoim zdaniem naruszyłem granice. To, czy wysiłki obrony Polski należy wzmóc tylko na zewnątrz czy wewnątrz też, o tym decyduje świadomość zagrożeń.
    A co jeśli z Moniką spotkał się Braun bo Korwin nie mógł?
    I tym oto optymistycznym pytaniem...
    Pokój?
  • @Wican 01:39:28 Mój malutki tatuś, czyli wspomnienia Moni Jaruzelskiej....
    https://m.neon24.pl/50a091c89009021b12480e94ba51da9c,14,0.jpg
    https://astra.neon24.pl/post/108268,moj-malutki-tatus-czyli-wspomnienia-moni- Polecam komentarze.
  • @Wican 01:39:28 Ponura prawda o „Jaruzelskim”
    https://marucha.wordpress.com/2012/07/05/ponura-prawda-o-jaruzelskim/ ( Jaruzelski, to taki "Polak", który w 1985 r. na spotkaniu z żydami w USA oskarżał "Solidarność" o anty-semityzm!) Nikt nie podnosił jednej rzeczy, a mianowicie, że Jaruzelski nie ma w sobie nic z żołnierza, prawda SL? Awans takiej persony w LWP jest zdumiewający i wynika raczej z tzw. prowadzenia. Nikt też nie wspominał, że za Jaruzelskiego zaczęła się degrengolada naszej armii. Rządził pic i fotomontaż, a system szkolenia kadry, a co za tym idzie żołnierzy został rozłożony na łopatki.
  • @Wican 01:39:28
    https://akariaryaca.com/2018/03/30/nkwd-zamordowalo-wojciecha-podstawiajac-na-jego-miejsce-sobowtora/
  • @Wican 01:39:28
    Jak naprawdę nazywa się Wojciech Jaruzelski ? Klucz do rozwiązania największych zagadek często pojawia się bezwiednie przed naszymi oczami. Ponoć na banknotach dolarowych są jakieś tajne symbole Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej - Jeffersona & Co. Może klucz dla mitu założycielskiego PRL oraz jej kontynuacji 3.RP przewijał się kilkadziesiąt razy przed milionami telewidzów wpatrzonych w dramatyczne perypetie Hansa Klossa w niemieckim mundurze vel Stanisława Moczulskiego z Kościerzyny, agenta GRU o kryptonimie J-23. Pogłoski ,że sobowtór przedwojennego polskiego komunisty Bolesława Bieruta piastował naczelne funkcje PKWN, KRN PZPR i PRL znam od dawna. Nie przywiązywałem do nich wielkiej wagi, bo do roku 1956 kontrola radziecka nad PRL była tak przenikliwa, że czy Sowiet czy Piast swobodę ruchów i decyzji miał podobnie znikomą. Ale potem, gdy nieuniknione było rozluźnienie nadzoru i „usamodzielnienie” nominatów należało stawiać na sprawdzonych i całkowicie pewnych towarzyszy. Przeczytane niedawno wspomnienia nasunęły mi pewne podejrzenia. Oto one: Fragment wspomnień łagierniczych prof. Barbary Skargi „Po wyzwoleniu 1944-56”, niedawno zmarłej, jednej z najbardziej wartościowych ludzi w Polsce, o współtowarzyszce więziennej, która przypadkowo przyznała się do swojej prawdziwej przeszłości: „Hala pochodziła z Moskwy, jej rodzice zajmowali wysokie stanowiska, odniosłam wrażenie, że tato pracował w NKWD. Zachęcana przez rodzinę, studiowała POLONISTYKĘ. Po wojnie dostała kuszącą propozycję. Zostanie odpowiednio przeszkolona i pojedzie do Polski jako repetrianka (przesiedleniec z kresów wschodnich – W.), aby tam żyć jakiś czas i pełnić odpowiednią rolę w życiu publicznym. Będzie mogła zająć wysokie stanowisko, mieć dużo pieniędzy, będzie wysyłana także zagranicę. Zamancziwoje priedłożenie, forsa, wyjazdy, trudno o lepszą rolę (…) Nauka odbywała się w jakimś starym pałacyku na wschodniej Ukrainie. Uczestnikom kursu nie wolno było kontaktować z kimkolwiek. Nie wolno było odezwać się w innym języku niż polskim. Uczono ich nie tylko języka polskiego i literatury. Halka studiowała plan przedwojennej Warszawy (bardzo różniący się od powojennej – przyp. W.), nazwy ulic, kawiarni, nazwiska nie istniejących już sklepikarzy wokół rzekomego jej domu (stancji). (Z wszystkich prawdziwych Warszawiaków NKWD dokładnie wyciskało wszelkie możliwe szczegóły, np. o jakości ciastek i kawy w danym lokalu, jaki krawiec był modny w danym sezonie, itp. Np. wspomnienia Gleichgewichta – W.).Uczono ją tańczyć mazura i kujawiaka, wiedziano bowiem, że żaden polski bal nie mógł się bez tego obejść. Dawano nawet dziecinne polskie książki do czytania. Bardzo podobała się Makuszyńskiego „O dwóch takich co ukradli księżyc”. Była to edukacja dość gruntowna, ale pełna luk, której przyświecało dziwne wyobrażenie o Polakach” Mamy tu do czynienia z opisem dość lekkomyślnej i niezdolnej agentki, przez co zresztą znalazła się w syberyjskim lagrze. Na pewno byli lepsi. Znacznie lepsi. Wyselekcjonowani z setek tysięcy dzieci zapełniających sierotdomy, które po czystkach lat 30-tych i hekatombie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej były pełne potomków inteligenckich rodzin. Szkoły janczarów to nie jest radziecki wynalazek. Teraz trochę o historii Jaruzelskich, szlacheckiej rodziny herbu Ślepowron (to nie żart, najwyżej żart historii). Ojciec Wojciecha walczył jako oficer w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-20, dziad w Powstaniu Styczniowym. Urodzony w 1923 uczył się w gimnazjum ojców Marianów w warszawskich Bielanach zapamiętany jako bardzo religijny i pilny uczeń. Zesłany na Syberię w 1940 r. powrócił do Polski z 1.A LWP jako dowódca plutonu zwiadu po szkole oficerskiej w Riazaniu. Zwiadu czyli niejednokrotnie musiał wyruszać na terytorium nieprzyjaciela, gdzie organy bezpieczeństwa armii i państwa Rad nie miały kontroli. Wymagało to posiadania dużego kredytu zaufania. Czy mógł je otrzymać syn szlachcica, antybolszewickiego oficera, z definicji wroga ludu ? Pułkownikiem został mianowany w 1953 roku, choć z takimi korzeniami w Związku Radzieckim mógłby być tylko liszeńcem pozbawionym wszelkich praw, nie tylko do kariery. PRL do 1956 roku nie tak wiele różnił się od ZSRR… Od 1960 pełni odpowiedzialną funkcję szefa Głównego Zarządu Politycznego LWP. Po zdaniu wielu egzaminów lojalności i wierności został ministrem Obrony Narodowej. Na kilka miesięcy przed najważniejszą operacją Ludowego Wojska od II wojny światowej – inwazją na Czechosłowację. Ciekawi są jego poprzednicy i następcy na stanowisku szefa ministerstwa wojskowości – figurant Rola-Żymierski, pop ( =pełniący obowiązki polaka) Konstantin Rokossowskij, b. dowódca AL. Marian Spychalski, po 15 letnim, najdłuższym w PRL szefowaniu Jaruzelskiego również w czasie wojny będący w ZSRR Florian Siwicki. Szefem kontrwywiadu i ministrem spraw wewnętrznych był wtedy Cz.Kiszczak mający z Sowietami bardzo wiele wspólnego. W 3.RP co najmniej kilku ministrów ON podobnie patrząc na tą listę i ich życiorysy: gen. armii Florian Siwicki 1.I.1990-6.VII.1990 wiceadm. Piotr Kołodziejczyk 6.VII.1990-5.XII.1991 Jan Parys 23.XII.1991-23.V.1992 Romuald Szeremietiew 23.V.1992-5.VI.1992 Janusz Onyszkiewicz 5.VI.1992-26.X.1993 Piotr Kołodziejczyk 26.X.1993-XI.1994 Jerzy Milewski (ur.1935 - zm.1997) XI.1994-1.III.1995 Zbigniew Okoński 1.III.1995-22.XII.1995 Stanisław Dobrzański 5.I.1996-17.X.1997 Janusz Onyszkiewicz 31.X.1997-16.VI.2000 Bronisław Komorowski 16.VI.2000-19.X.2001 Jerzy Szmajdziński 19.X.2001-19.X.2005 Radosław Sikorski 31.X.2005-7.II.2007 Aleksander Szczygło 10.IX.2007-16.XI.2007 Bogdan Klich. Zastanawia u generała Wojciecha Jaruzelskiego doskonała znajomość polskiej literatury, jakby uczył się jej na pamięć, doskonałe przedwojenne maniery, jakby przyuczany był do nich również później niż do wieku 16 lat ( w 1939 miał tyle gdy wybuchła wojna ). Ta ślepa wierność i posłuszeństwo okołokremlowskim decydentom, zarówno w 1981 jaki i w zupełnie przeciwstawnym rozkazie z 1988 o podzieleniu się z częścią opozycji władzą, będącym początkiem procesu transformacji ustrojowej. Matrioszki zainstalowane u nas do dzisiaj odgrywają dużą rolę... Dlatego Jaroszewicz musiał zginąć, a sowiecki oficer który mu po pijaku o Matrioszkach opowiedział jeszcze w PRL w tempie TGV został odesłany do Moskwy. Cziort i szefowie FSB wiedzą kto u nas dzisiaj jest jeszcze Matrioszką... Bo, że nie tylko Jaruzel to Matrioszka to pewne.
  • @Wican 01:39:28
    Materiał wyjściowy to dwie książki Bohdana Rolińskiego: "Za co ich zabili" o Jaroszewiczu:
    http://new-arch.rp.pl/artykul/41757_Tajemnice_Piotra_Jaroszewicza.html i
    "Świadek pod toporem kata" z 2007 r. , gdzie Roliński pisze, że skontaktował się z nim Rosjanin polskiego pochodzenia, Igor Birut, który wyjawił mu historię jego ojca i dziadka, represjonowanych przez NKWD, m.in. z powodu matrioszki-Bieruta.
    http://www.swistak.pl/a3826869,Swiadek-pod-toporem-kata.html#
    O rewelacjach Rolińskiego krytycznie wypowiadali się historycy, chociaż np. prof. Wieczorkiewicz dopuszczał możliwość funkcjonowania "matrioszek". Ciężko w każdym razie byłoby to dziś udowodnić. Krytyczny wobec informacji o "matrioszkach" jest także Henryk Piecuch, chociaż, jak zwykle u niego, przy okazji pojawia się parę ciekawych szczegółów. Pisze o tym na swoim blogu: Niedawno odwiedziłem w Warszawie pewnego krawca. Szyje generalskie mundury. Pochodzi z rodzinnej miejscowości Jaruzela. I on również twierdzi, że Jaruzelski z Kurowa, to nie Jaruzelski z Belwederu. A moje spostrzeżenia się nie liczą? Wiele się napatrzyłem na nietypowe spotkania Jaruzela z rodziną (siostra, matka). Oschłe, zimne, wyrachowane, dziwne, jakby nieludzkie, jakby się spotykał robot dawno zaprogramowany. Mam dziwne przeczucie, że Jaruzel Belwederski jest wytworem radzieckich służb specjalnych.
    http://piecuch.pl/blog/?p=196 Pisałem o dokumentach, o których wiedział Jaroszewicz. Chodzi oczywiście o sprawę z Radomierzyc. Sporo o tym pisano. Sprawa wciąż otwarta.

    http://www.wprost.pl/ar/94284/Zabojcze-archiwum/
  • @Wican 01:39:28
    Zapytaj się Andrzeja Jaroszewicza czy pamięta jak zabił na przejściu dla pieszych na skrzyżowaniu Ul. Żwirki i Wigury (jechał wtedy do siebie do domu na ul. Balonową, starszą kobietę swoim rajdowym Fiatem z napisami Andrzej Jaroszewicz. To była pierwsza połowa lat 70-tych. Kobieta szła w stronę parku, zginęła na miejscu. Milicja po identyfikacji "Andrzejka" kazała mu szybko odjechać, bez spisania protokołu, czy skierowania na badanie krwi. W aktach milicji zanotowano sprawca nieznany. Znam ta sprawę osobiście, "z pierwszej reki" czyli Mamy kuzyna w KGMO, wtedy.
  • @kula Lis 69 13:49:22
    Dzięki za komentarze. Choć miałem nadzieję, nigdy więcej nie "patrzyć" na to indywiduum...
    Pozdrawiam
    PS. Sądzę, że wszyscy Polacy, którzy byli dorośli w Stanie Wojennym, mają jednoznaczne zdanie o trepie. Młodszym trzeba wciąż tłumaczyć i przypominać. Jeśli nie uwierzą, być może przekonają się sami niebawem. Niebawem, kiedy wykorzysta ich ignorancję pokolenie "nowych,młodych trepów".
  • @Wican 01:39:28
    Sprawa Radomierzycka W roku 1945 po klęsce III Rzeszy do Radomierzyc (Radiemeritz) koło Zgorzelca przybyła inspekcja wojskowa PRL pod dowództwem pułkownika Piotra Jaroszewicza, któremu towarzyszył Tadeusz Steć, Jerzy Fonkowicz i Władysław Boczoń. Zamierzali przeszukać ogromne niemieckie archiwum - dokumentów Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA; niem. Reichssicherheitshauptamt). Oprócz Radomierzyc przeglądnięto również dokumenty RSHA zgromadzone w dwóch innych miejscowościach: Czocha (niem. Tzschocha) w Karkonoszach i Książ (niem. Fürstenstein) koło Wałbrzycha. Kpt. Włodzimierz Furyk prywatnie dobry znajomy Piotra Jaroszewicza wiele razy w gronie swoich dobrych znajomych (i nie tylko) opowiadał o wielu ciekawych sprawach dotyczących ,,Radomierzyc'', również o akcjach wywiadu niemieckiego w czasie II wojny światowej, który prowadził szeroko zakrojone akcje skierowane na znalezienie i przejęcie zasobów finansowych organizacji z krajów okupowanych w tym Polski (np. aktywów Polskiej Ligi Morskiej i Kolonialnej) zabezpieczonych przed wybuchem wojny. Opowiadał również o poczynaniach w tym zakresie innych wywiadów głównie sowieckiego, w którym miał delikatnie mówiąc wielu znajomych i ,,przyjaciół'' (to gadulstwo zresztą skończyło się dla niego przykrymi konsekwencjami ale to inna historia). Papiery z Radomierzyc, Czochy i Książa pojechały pod koniec lipca 1945 r. specjalnym pociągiem do ZSRR (liczącym aż 34 wagony towarowe!). Było tam w sumie 300 tysięcy teczek. Każda po 250 stron. 20 tysięcy teczek wywiadu wojskowego, 50 tysięcy teczek sztabu generalnego, liczące 150 teczek akta Leona Bluma oraz archiwum rodziny Rothschildów. Oprócz tego był tam ogromny zbiór dokumentów dotyczących kolaboracji Francuzów z Niemcami, postępowania Niemców z mniejszościami i z innymi narodami, w tym z Żydami i Polakami oraz równie duży zespół dotyczący Holandii. Były tam również informacje o wydarzeniach prowokowanych przez niemieckie tajne służby, także w kontekście przejmowania zasobów finansowych ludzi, instytucji, również skarbów kultury w państwach okupowanych przez III Rzeszę (w tym w Polsce). O istnieniu tych dokumentów przypomniał w latach 90. wiceprzewodniczący Komitetu Archiwów Rosji Anatol Prokopienko. Złożone były one w Moskwie, w budynku przy ul. Wyborskiej 3. Część dokumentów pochodzących z Radomierzyc, Czochy i Książa, Rosja sprzedała Zachodowi, w tym Holandii, (której symbolicznie przekazano dokumenty 7 czerwca 2001 r. przy okazji wizyty królowej Beatrix w Rosji). W latach 50 i 60. na podstawie tych materiałów szantażowano i werbowano do współpracy ze służbami specjalnymi państw tzw. `demokracji ludowej' wielu Francuzów, Holendrów i obywateli innych państw Europy Zachodniej, a może i nie tylko Europy. Poza wywiadem sowieckim dokonywały tego także PRL-owskie służby specjalne. PRL-owski wywiad wojskowy miał w latach 50. najlepszą siatkę agenturalną właśnie we Francji. Czyżby był to przypadek? Szczerze wątpię. Wiadomo też, że wspomniany wyżej podkomendny Piotra Jaroszewicza, kpt. Włodzimierz Furyk przejął wiosną 1945 roku konwój z dokumentacją techniczną obiektów na- i podziemnych oraz fortyfikacji, jak również kartoteki obozowe (obozy koncentracyjne, dla jeńców wojennych i dla robotników przymusowych). Ta dokumentacja została u nas. Do sprawy wciągnięto Urząd Bezpieczeństwa, który miał za zadanie zabezpieczać działania wojskowych służb specjalnych. Do lat 90-tych dożyły tylko te 3 osoby przeglądające radomierzyckie archiwum. Wszystkie trzy zostały zamordowane przez nieznanych sprawców; ofiary torturowano przed śmiercią. Piotra Jaroszewicza i jego żonę zabito w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. W nocy z 11 na 12 stycznia 1993 r. zamordowano Tadeusza Stecia, a Jerzego Fonkowicza 7 października 1997 r. W żadnym z tych zabójstw śledztwo nie wykazało motywu rabunkowego.
  • @Wican 01:39:28
    Więcej na ten temat
    http://www.focus.pl/artykul/towarzysze-matrioszki-czy-bieruta-i-jaruzelskiego-podmieniono-w-zsrr-na-radzieckich-agentow-sobow?page=3

    Polskie Matrioszki Kremla.. Ilu Rosjan po 1945 r. udawało Polaków? Bierutów dwóch Znacznie więcej jest relacji dowodzących, że „matrioszką”, przynajmniej w jakimś momencie, był Bolesław Bierut. „Są silne poszlaki, by twierdzić, że zrzucony w 1943 r. do Polski Bierut nie był przedwojennym Bolesławem Bierutem, ale agentem sowieckim, dublerem Bieruta. Prawdziwy Bierut został zrzucony później i przez jakiś czas działali wspólnie” – mówił w 2007 r. wybitny historyk, prof. Paweł Wieczorkiewicz. Tę hipotezę prof. Wieczorkiewicz opiera na minimum dwóch źródłach: przedśmiertnej relacji Piotra Jaroszewicza, opublikowanej przez Bohdana Rolińskiego, a także relacji, dość dobrze opartej na źródłach, że prawdziwy Bierut został zamordowany w 1947 r. w Krakowie. „Oficer ochrony prezydenta opisuje zamach na Bieruta w Hotelu Francuskim w Krakowie. Zabójca miał mundur pułkownika NKWD i został zastrzelony przez ochroniarzy. Stwierdzono śmierć prezydenta, a po pół godzinie przybywa Bierut i mówi, że nic się nie stało. Do tego dochodzą opowieści otoczenia Bieruta mówiące, że bardzo się zmienił, inaczej się zachowuje, prawie nie poznaje ludzi” – opowiadał prof. Wieczorkiewicz dodając, że Jaroszewicz, sam będący sowieckim agentem, wiedział o czym mówi. Kolejną poszlaką jest fakt, że po 1943 r. gdy Bierut wrócił do Polski, zerwał kontakty z żoną Janiną Górzyńską. Śmierć gen. Karola Świerczewskiego łączona jest właśnie z faktem, iż miał on ogromną wiedzę, na temat umieszczonych w Polsce „matrioszek”. Wersja o śmierci w zasadzce ukraińskiej partyzantki jest dziś mało wiarygodna. Pytanie dotyczy raczej prawdziwych powodów likwidacji legendarnego „Waltera”, a te mogły mieć przyziemne podstawy chęci zabezpieczenia agentury. Akurat Świerczewski był tym, za kogo się podawał: Polakiem wysługującym się Sowietom. -------------- Więcej w najnowszej "Historii Bez Cenzury". Matrioszka to drewniana rosyjska zabawka, składająca się z lalek wydrążonych w środku i włożonych jedna w drugą. Jest też symbolem Rosji. Tak powszechnie zrozumiałym, że w ten sposób zaczęto nazywać rosyjskich nielegałów, czy też jak kto woli, śpiochów. To doskonale wykształceni oficerowie sowieckiego, a później rosyjskiego wywiadu, którzy prowadzą podwójne życie, udając lojalnych obywateli kraju, w którym żyją. Sprawa nie jest teorią zwolenników spiskowej wersji dziejów. W Polsce po 1989 r. wykryto kilkanaście „matrioszek” (jedna z nich sama zgłosiła się do polskich służb). Historycy spekulują jednak, że tuż po wojnie, korzystając z zamieszania i śmierci milionów ludzi, Polaków zaczęło udawać nawet kilkuset oficerów sowieckich służb. Część potem pojechała na zachód, traktując polski epizod jako obowiązkowy element budowania fałszywej tożsamości. Część jednak została w kraju i zrobiła ogromne kariery. W wydanej kilka tygodni temu książce „Czas Nielegałów. Krótki kurs kontrwywiadu dla amatorów” (wyd. Fronda) pułkownik Piotr Wroński, były oficer Służby Bezpieczeństwa, a później Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu (odszedł ze służby w 2008 r.) postawił hipotezę, że „matrioszką” mógł być sam gen. Czesław Kiszczak, architekt III RP, wieloletni człowiek cienia i spec od mokrej roboty w PRL-u. Według niektórych historyków, oficer prowadzący agenta sowieckiej wojskowej informacji ps. Wolski – późniejszego generała i dyktatora PRL Wojciecha Jaruzelskiego. Nota bene sam Jaruzelski był przedmiotem plotek, iż jest „matrioszką”. Tak silnych, że dementowała je publicznie jego własna córka. Zaprzeczenia i próby wykpienia nikogo nie przekonały, ale w internecie kwitną strony, na których pokazane są trzy zdjęcia z dzieciństwa Jaruzelskiego: dwa z nich zdecydowanie się od siebie różnią. Prawdę można rozstrzygnąć tylko testem DNA. Częściowe odciski palców Wroński nie wymienia nazwiska Kiszczaka, ale podaje wystarczająco dużo faktów, abyśmy nie mieli wątpliwości, o kim pisze. Na wszelki wypadek zmienia parę szczegółów (dokładne miejsce urodzenia itp.), ale całość nie pozostawia złudzeń. Najpierw dość dokładnie opisuje (zapewne z wiedzy lub operacyjnych plotek, a może jest to zwykła hipoteza) historię dziecka, nazywa go Sieriożą, z białoruskiej wioski, które w dzieciństwie osłuchało się z językami polskim, białoruskim, jidysz. Jak dużo dzieci w latach 30., chłopiec stał się sierotą i trafił do domu dla dzieci wrogów ludu. Tam został zauważony jego lingwistyczny talent i wkrótce znalazł się w podmoskiewskim ośrodku, gdzie rozpoczęło się jego szkolenie na janczara Związku Sowieckiego. Na tych lekcjach wpajano mu nie tylko miłość do Kraju Rad, ale rozwijano znajomość języka polskiego, polskiej kultury i historii (oczywiście z sowieckiej perspektywy). Później nauczono go zasad walki tajnych służb, dywersji, jak zmagać się z wrogami sowieckiego państwa. W pewnym momencie zaprzestano tej nauki i skoncentrowano się na przyuczeniu młodego człowieka do bycia Polakiem 24 godziny na dobę. Zakazano mówić po rosyjsku. Po tym wstępie płk Wroński opisuje historię swojego głównego bohatera „Cz.”. Urodził się w małym miasteczku na południu Polski, blisko granicy z Niemcami. Jego ojciec był robotnikiem. „W latach trzydziestych Cz. cierpiał trochę biedę, bo jego ojca zwolniono z pracy. Podobno brał udział w strajku robotników” – pisze Wroński. Podobnie było oczywiście w wypadku ojca gen. Kiszczaka. Cz., też podobnie jak Kiszczak, został skierowany na roboty do Wrocławia. Później uciekł i w niejasnych okolicznościach trafił do Wiednia, gdzie zaczęła się jego wielka kariera. Wroński sugeruje, że prawdziwy Kiszczak został przejęty przez Rosjan, a jego miejsce zajął podobny człowiek. Podkreśla oczywiście, że to scenariusz, a nie zapis historyczny. Później opisuje wielką karierę Cz. w strukturach PRL. „Wrócił do Polski, skończył szkołę PPR, służył w wojsku, w Informacji Wojskowej, pojechał na misję zagraniczną, w końcu został szefem wojskowych służb specjalnych, ministrem i wicepremierem. Zorganizował rozmowy z opozycją i długo żył spokojnie na emeryturze” – pisze Wroński. „Na krótko przed śmiercią obudził się w nim Sierioża. Przypomniał sobie Czepietowo, sąsiadów, ikony w rodzinnej chacie. (…) Gdy zmarł, Sierioża znów się w nim odezwał i pochowano go na prawosławnym cmentarzu z pełnym prawosławnym obrządkiem” – pisze Wroński. Czesława Kiszczaka też nieoczekiwanie pochowano na cmentarzu prawosławnym. Słabym punktem tej opowieści jest rodzina Czesława Kiszczaka, która przeżyła wojnę. Wroński przytomnie zauważa, że istnienie jakieś rodziny powojennej nie jest przekonującym dowodem na nieprawdziwość hipotezy o „matrioszce”. „Podobnie jest z rodziną generała Cz., która praktycznie jest całkowicie pomijana w oficjalnie dostępnych biografiach. Czy był jedynakiem? Miał dziadków? Innych krewnych? Cisza”. (…) Ocaleni mogli też zostać odpowiednio potraktowani przez NKWD. Trzeba przecież zabezpieczyć naszego nielegała przed dekonspiracją. W tym frontowym bałaganie i tak cała wina spadnie na Niemców” – pisze Wroński. Jednak bez przeprowadzenia badań DNA trudno rozstrzygnąć, czy scenariusz Wrońskiego jest prawdziwy. Błyskawiczna kariera Kiszczaka na początku PRL – już w 1946 r. był pracownikiem misji wojskowej w Londynie - daje do myślenia. W początkach sowieckiej Polski takie kariery mogli robić tylko naprawdę zaufani i wypróbowani komunistyczni działacze. Zresztą, zdaniem Wrońskiego, w wypadku Kiszczaka (Cz. w książce), Rosjanie popełnili błąd, przyznając mu Order Wojny Ojczyźnianej I Stopnia. To order, który dostawało się za konkretne czyny bohaterskie. „W biografii Cz. nie ma nic wskazującego na jego pobyt na froncie i walkę wraz z Armią Czerwoną lub „berlingowcami”. Chyba że Cz. jeszcze jako Sieroża odznaczył się w boju” – spekuluje Wroński.
  • @Wican 01:39:28
    Być może cały NSZZ i ruch społeczny "SOLIDARNOŚĆ" był taką wielką, ogromną sowiecką "matrioszką"? O czym świadczyłyby nazwiska takie jak: Wałęsa, Geremek, Mazowiecki, Hall, Michnik, Borusewicz, Pinior, Kuroń, czy Frasyniuk...Bo od dawna wiadomo, że góra solidarności to była nadana nam przez innych. Pytanie brzmi czy byli i są to ludzie Rosji czy Niemiec a może jednych i .
  • @Wican 01:39:28
    Pod koniec II WS Kiszczak pojawił się z rosyjskimi czołgami w Wiedniu, z legendą polskiego robotnika wywiezionego na przymusowe roboty do Niemiec. Od tego czasu zaczęła się jego błyskawiczna kariera w żydokomunistycznym PRLu, także jako nadzorcy Margulisa aka Jaruzelskiego - jego biografia nigdzie nie podaje miejsce urodzenia - ciekawe nie? Po jego mordzie, szczególnie w podeszłym wieku można powiedzieć, że na pewno nie był Polakiem.
  • @Wican 01:39:28
    Trojanischer-Krieg 01.02.2018 22:17
    Co do praktyki kreacji ,, MATRIOSZEK,, czyli osob podszywajacych sie pod obca tozsamosc, to zachodnioniemiecka Gazeta pisala ok. 1991 roku, ze SB wytransferowala do RFN od 2 500 do jak dobrze pamietam 2 800 takich Osob na falszywej tozsamosci niezyjacych Niemcow ze Slaska i Mazur ale bedacych wyksztalconymi Oficerami SB i Oni tam na miejscu rozwineli idealna siec totalnej inwigilacji nad kazdym Polakeim czy polskim Niemcem do tego stopnia byli doskonale zakamuflowani , ze jak ich juz zidentyfikowano to chyba nikogo nie deportowano azyli tam z Rodzinami do Poslki bo byli porzadnymi NIEMCAMI o wiele lepszymi niz stuprocentni Niemcy z Polski ale czesto slabo wyedukowani jako, ze polityka PRL spychala ich celowo na dno drabiny spolecznej uniemozliwiajac kariery i zdobycie lepszego wyksztalcenia totez po emigracji do Macierzy juz rzadko Kto mogl zajac lepsza pozycje w spoleczenstwie niemieckim niz ta bliska nizin spolecznych w ramach struktury , bedac nedznie wyedukowanym, ze slaba znajomoscia jezyka niemieckiego i wykonujacym proste zawody fizyczne za niewielka odplatnoscia. Natomiast Oficerowie SB zdarzalo sie, ze zostawali Urzednikami w Magistratach i to zeby bylo smieszniej to na stanowisku np. Kierownika Urzedu dla Przesiedlencow z Polski czyli w samym srodku MOZGU machiny i jako BEAMTE byli dosc przyzwoicie wynagradzani korzstajac z wielu przywilejow urzedniczych. Do tej identyfikacji tych Matrioszek doszlo najprawdopodobneij w wnyiku ZDRADY we wlasnych szeregach przez jakeigos KRETA bo wczesneij to tajne i specjalne na dodatek ,sluzby RFN niczego nie byly w stanie,, ani ,,podniuchac,,, ani ,,przeniuchac ,, ani ,,wyniuchac,,. To kolejny dowod NATO, ze PRL miala dobre kadry, ktorych sie juz dorobila tak od polowy lat 60-siatych XX wieku a nie Amatorow, Harcerzy i ZUCHOW.
  • @Wican 01:39:28
    Zagadka tożsamości Bieruta i Jaruzelskiego. Matrioszki Stalina? [NASZA HISTORIA]
    https://polskatimes.pl/zagadka-tozsamosci-bieruta-i-jaruzelskiego-matrioszki-stalina-nasza-historia/ar/3633160
  • @Wican 01:39:28
    Tajemnice TW „Wolskiego” herbu Ślepowron

    Wojciech Jaruzelski deprecjonuje odnalezione i ujawnione materiały, a posłańców złych wiadomości odsądza od czci i wiary. Odkrycie nieznanych opinii publicznej niechlubnych kart jego młodości uznaje za zemstę polityczną historyków IPN

    Posiada zdolność kamuflażu, zakłamywania pamięci, także poprzez niszczenie trefnych dokumentów. Dziesiątki lat unika odpowiedzialności za czyny, które wielu doprowadziły do politycznego niebytu, niekiedy do więzienia.

    Jaruzelskiemu uchodzi płazem wiodąca rola w haniebnej czystce antysemickiej w armii, wysłanie wojska do stłumienia „praskiej wiosny”, pacyfikacja Powstania Grudniowego 1970 r. na Wybrzeżu, bezprawne zarządzenie stanu wojennego. Z głównych postaci ostatnich 50 lat PRL tylko Jaruzelski nie doznał szwanku. Ze sceny politycznej zeszli w niesławie: Gomułka, Kliszko, Cyrankiewicz, Spychalski, Gierek – tuzy partii, a tylko on wciąż awansował. Fenomen nietykalności Jaruzelskiego może tkwić w najmniej znanej części jego życiorysu.

    Biografowie (hagiografowie?) pomijają niejasne wątki wczesnego okresu życiorysu generała armii w stanie spoczynku. W czasie II wojny światowej jako oficer zwiadu w sztabie 5. Kołobrzeskiego Pułku Piechoty porucznik Jaruzelski uczestniczy w walkach z podziemiem niepodległościowym na południowo-wschodnim skraju Polski. Bierze udział w przymusowym przesiedlaniu obywateli polskich narodowości ukraińskiej do ZSRS (Lech Kowalski, Generał ze skazą. Biografia gen. armii Wojciecha Jaruzelskiego, Warszawa 2001).
    Otrzymuje Krzyż Walecznych, a w drugą rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN – stopień kapitana. W czerwcu 1947 r. wstępuje do Polskiej Partii Robotniczej. Powodowany, podobno, doskwierającym z dzieciństwa wspomnieniem, wypełnia deklarację partyjną „wstrząśnięty niesprawiedliwością społeczną Polski okresu przedwrześniowego”.
    Teraz pokonuje szczeble kariery w tempie nieosiągalnym dla kolegów. Lipiec 1948 r. – major, pół roku później – podpułkownik. W wieku 26 lat dostaje angaż wykładowcy w Wyższej Szkole Piechoty, a w maju 1949 r. szefuje już Wydziałowi Szkół i Kursów Oficerów Rezerwy oraz Kursów Sztabu Wojsk Lądowych. W awansach nie przeszkadza mu brak matury.
    Służbista. Zdyscyplinowany. Lojalny, pryncypialny członek partii. Przebija się do pierwszych szeregów armii na przełomie lat 40. i 50. Nie wadzi mu ani go nie dyskwalifikuje ciążąca przedwojenna szkoła zakonna. Nie przeszkadza – fatalnie postrzegane w przypadku kolegów – pochodzenie ziemiańskie.

    Donosi bez skrupułów
    Jaruzelski bez trudu adaptuje się w towarzystwie komunistycznych zwierzchników wojska. Faworyt sowieckich dowódców. Bezpośredniemu przełożonemu, gen. Stanisławowi Popławskiemu, donosi bez skrupułów: „Mimo czujności, jaką wykazała Komisja Kwalifikacyjna przy naborze kandydatów do szkoły, kilku uczniów wykazało wrogi stosunek do obecnej rzeczywistości w Polsce i do Związku Radzieckiego. Zanotowano wrogie wypowiedzi ze strony niektórych uczniów pochodzących przeważnie ze środowiska inteligenckiego i drobnomieszczańskiego”.
    Używa argumentacji stosownej do wiatrów napływających ze Wschodu. Energicznie zabiega o przestrzeganie wzorców wypracowanych w ZSRS. Do rangi priorytetu w procesie szkolenia bojowego podnosi znajomość „Krótkiego kursu WKP(b)” oraz problematyki XIX Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Promotor „Programu szkolenia politycznego i ogólnowojskowego dla 2- i 3-letnich Szkół Oficerskich na lata 1951/1952″, którego autorzy krytykują „biologię burżuazyjną”, a jednocześnie wychwalają osiągnięcia sowieckich szarlatanów Iwana Miczurina i Trofima Łysenki (Piotr Gontarczyk, Wojciech Jaruzelski – donosicielem w czasach stalinowskich, 7 dni – Polska i Świat, 16.12.2006).
    Jaruzelski robi błyskotliwą karierę w okresie postępującego terroru i stalinizacji armii. Rokossowski jest ministrem obrony i wicepremierem. Oficerowie sowieccy zajmują około 90 proc. wiodących stanowisk dowódczych i sztabowych, a Informacja Wojskowa przeprowadza czystkę kadrową w wojsku. Kto i dlaczego proteguje syna ziemianina?
    Jego awanse są zgodne z zawartością tajnej korespondencji szefów – dwu kluczowych postaci złej sławy instytucji. 7 maja 1949 r. szef wywiadu wojskowego gen. Wacław Komar przesyła szefowi kontrwywiadu wojskowego płk. Stefanowi Kuhlowi listę dziesięciu oficerów typowanych do pracy w wywiadzie, z prośbą o zaopiniowanie. Po kwerendach w archiwach i ewidencji operacyjnej wojskowa bezpieka przedstawia rutynową rekomendację: „Jeruzelski Wojciech, syn Władysława (…) zarządcy majątku (…) w lipcu 1943 zmobilizowany do Armii Polskiej i od tego czasu służy w WP (…) Jest naszym tajnym informatorem, pseudonim „Wolski” – zwerbowanym 23.03.46 w 5. pułku piechoty 3. Dywizji Piechoty na uczuciach patriotycznych. Dobry tajny współpracownik, nadający się na rezydenta (…) jednostka wartościowa, członek Partii. Kompromitujących materiałów nie posiadamy”.
    Błąd w nazwisku jest ewidentny, ale nie ma wątpliwości. Do postaci przypisane są bezbłędnie pozostałe dane osobowe, jak data i miejsce urodzenia, zajmowane aktualnie stanowisko. Historycy weryfikują odnalezioną w materiałach archiwalnych korespondencję, odzwierciedlającą ciąg dalszy urzędowego biegu sprawy werbunku TW „Wolskiego”. To datowana 9 maja 1949 r. „Informacja na oficerów wytypowanych do pracy w II Oddziale Sztabu Generalnego WP”.
    Błędny zapis nazwiska nie był naonczas jakimś ewenementem. Pisarze wojskowi niekoniecznie posiadali cechę staranności. W skierowaniu na kurs w Centrum Wyszkolenia Piechoty podano z kolei „Jarozelski”. Wspomnianą „Informację na oficerów…” badacze IPN odnaleźli w zespole b. Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Przed przekazaniem Instytutowi Pamięci Narodowej dokument przechowywano w archiwum b. Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL, którym przez ostatnie dziewięć lat kierował gen. Czesław Kiszczak, oddelegowany z wojska rozkazem Jaruzelskiego.
    Dzięki rekonesansowi archiwalnemu dr. Pawła Piotrowskiego znamy treść dokumentu „Centralny Rejestr Agenturalnej Sieci Nr 1″, w którym pod numerem 1846 figuruje „Jaruzelski Wojciech s. Władysława”, tajny informator noszący pseudonim „Wolski”, zwerbowany przez Sekcję Informacji Wyższej Szkoły Piechoty. Potwierdzałoby to tezę, że został on zwerbowany w 1946 r., stąd tak niski numer rejestracyjny (Paweł Piotrowski, Sprawa współpracy Wojciecha Jaruzelskiego z Informacją Wojskową, Biuletyn IPN 2007).
    Kolejnym poświadczeniem nieznanej działalności Jaruzelskiego jest „Księga inwentarzowa tajnych współpracowników nr 1″, gdzie pod nr 22 858 znajduje się wpis: „Jaruzelski Wojciech s. Władysława”, pseudonim „Wolski”, urodzony w 1923 r., „zawerbowany” 18 lutego 1946 r. w Wyższej Szkole Piechoty (P. Piotrowski, ibidem).
    Wiadomo, że numer nadano aktom na okoliczność złożenia do archiwum, gdzie w latach 60. intensywnie brakowano (niszczono) dokumenty. Obecny stan badań pozwala sprecyzować domniemany czas zakończenia współpracy agenturalnej TW „Wolskiego”. Przyjmując, że brakowanie akt nastąpiło zgodnie z przepisami obowiązującymi w Wojskowej Służbie Wewnętrznej, czyli 10 lat po złożeniu w archiwum, można określić zakończenie współpracy i złożenie akt do archiwum na rok 1954.

    Ślady po „teczkach” „Wolskiego”
    Otwarte pozostaje pytanie o przyczyny zakończenia współpracy TW „Wolskiego”, pochodzącego z rodziny pieczętującej się herbem Ślepowron. Pomocna jest tu biografia Jaruzelskiego.
    W 1952 r. kończy z oceną bardzo dobrą dwuletni kurs Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu. Po ukończeniu kursu doskonalenia dowódców Akademii Sztabu Generalnego, 31 grudnia 1953 r., awansuje na pułkownika i szefa Oddziału Akademii Wojskowych Głównego Zarządu Wyszkolenia Bojowego. Mógł być wyrejestrowany automatycznie, zgodnie z obowiązującą (znaną z czasów WSW) instrukcją, wyłączającą generałów oraz dowódców jednostek i instytucji wojskowych z grona TW.
    Doktor Piotrowski przytacza znamienne dane dotyczące zinfiltrowania agenturą szkoły piechoty, gdzie Jaruzelski od kursanta dochodzi do posady wykładowcy. Wśród 1002 pracowników etatowych i kontraktowych oraz kursantów Sekcja Informacji WSP prowadziła 267 zarejestrowanych tajnych informatorów. Był to wskaźnik niezwykle wysoki, 1 stycznia 1949 r. stan ewidencyjny Wojska Polskiego wynosił bowiem 129 881 żołnierzy i pracowników kontraktowych, natomiast w sieci agenturalnej Informacji Wojskowej 31 grudnia 1948 r. znajdowało się 8180 osób, co stanowiło 6,3 proc. stanów osobowych.
    Archiwiści i historycy IPN nie natrafili dotąd na oryginalną teczkę TW „Wolskiego”. W tym kontekście niezwykle interesujące są ustalenia badacza IPN dotyczące losu teczki pracy i teczki personalnej tajnego informatora ps. „Wolski”.
    Ślad po „teczkach” TW „Wolskiego” urywa się w latach 70., zatem gdy Jaruzelski jest już wpływowym politykiem. W książce ewidencyjnej znajduje się tylko adnotacja: [teczka] „u kierownictwa”.
    Uzasadnione jest podnoszone przez badaczy domniemanie, że „kierownictwem” mógł być sam Jaruzelski. Wówczas, przypomnijmy, minister obrony i członek Biura Politycznego. Sam zainteresowany, względnie ktoś z jego usłużnych przybocznych.
    Obraz dopełnia ewidentna próba zatarcia śladów łączących nazwisko Jaruzelskiego z tajnym informatorem ps. „Wolski”. W zachowanej ewidencji Informacji Wojskowej zamazano flamastrem zapisy dotyczące Jaruzelskiego – „Wolskiego”. Jednak użyto flamastrów marnych jakościowo. Zamazania wyblakły i zapisy są całkiem czytelne.
    Tajną niewątpliwie operację „flamaster” podjęto jedynie w tym przypadku. Może to wskazywać na podjęcie decyzji o „oczyszczeniu” archiwum WSW z wszelkich danych mogących świadczyć o agenturalnej przeszłości Wojciecha Jaruzelskiego (P. Piotrowski, ibidem).
    Aktualny stan badań nie pozwala jednoznacznie stwierdzić ani kto zacierał ślady tożsamości i działalności TW „Wolskiego”, ani kiedy. Zatem nie można jednoznacznie określić, czy niefortunną próbę podjęli ludzie z podległej Jaruzelskiemu WSW, czy np. funkcjonariusze WSI w niepodległej Rzeczypospolitej, kiedy teoretycznie już mu bezpośrednio nie podlegali.

    Front obrony generała
    Generał jest zaskoczony wydobyciem na światło dzienne śladów dossier TW „Wolskiego”. Miały być zatarte… W pierwszym odruchu traci rezon. Odmawia komentarzy, zasłania się niepamięcią. Zbywa dziennikarzy „obecną atmosferą lustracyjną”. Bałamuci o „nasilonych atakach i pomówieniach”, zapowiada, że będzie „obiektem polowania”. W istocie bagatelizuje zarzuty dotyczące swojej aktywności w ostrych walkach z UPA: „Z natury rzeczy nie mogę wykluczyć, że miałem wtedy różnego rodzaju rozmowy i kontakty z przedstawicielami kontrwywiadu, bo to było naturalne w takiej sytuacji” (PAP, 8.06.2005).
    Jaruzelski dekuje się przed mediami krótko. Z jednej strony twierdzi, że „niemożliwością jest spamiętanie wszystkich szczegółów” sprzed 60 lat, ale zaraz przechodzi do ofensywy. Na ujawnienie czarnej karty swojej stalinowskiej przeszłości reaguje jak zwykle. Histerycznie. Impertynencko. Gra na nutę quasi-patriotyczną: „Ja się nie włączę w usprawiedliwianie swojej osoby wobec ludzi, którzy nie mają żadnego tytułu, żeby tego ode mnie żądać, bo mnie by to uwłaczało jako żołnierzowi i Polakowi”.
    Z odsieczą Jaruzelskiemu spieszy gazeta „Trybuna” (z 9.06.2005). Prezentuje brak rzeczowej analizy, pochylenia się nad niuansami, a jedynie ujadanie na posłańców złej nowiny: „Wyciek z IPN-u korespondencji na temat „podpułkownika Jeruzelskiego” pokazuje, w jakim stanie znajduje się instytucja kierowana przez prof. Leona Kieresa”.
    Organowi dinozaurów nieboszczki PZPR wtórują fani zmobilizowani pod szyldem Społecznego Komitetu Obrony Dobrego Imienia, Czci i Honoru Generała Jaruzelskiego. Żądają „zaprzestania oszczerczej kampanii propagandowej wymierzonej w jego patriotyczny – żołnierski i obywatelski dorobek życiowy”. Wśród sygnatariuszy są Maria Szyszkowska, Katarzyna Maria Piekarska, weterani PZPR i oficerowie Ludowego Wojska Polskiego. Zwolennicy dyktatora zakładają witrynę internetową, której swoista preambuła wyjaśnia wszystko: „Strona jest poświęcona Dorobkowi Życiowemu Wielkiego Polaka”.
    Jaruzelski deprecjonuje odnalezione i ujawnione materiały, a posłańców złych wiadomości odsądza od czci i wiary. Podobnie jak jego fani, uznaje odkrycie nieznanych opinii publicznej niechlubnych kart jego młodości za zemstę polityczną historyków IPN. Rutynowo nie przyznaje się do niczego i nie szczędzi obelg ludziom kwestionującym jego własną wersję historii.
    Tajny współpracownik „Wolski” musiał wybijać się w pracy, skoro otrzymał rekomendację na rezydenta policji politycznej armii. Kogoś, kto na polecenie oficera kadrowego kieruje, koordynuje autonomiczną siatką tajnych informatorów. Reasumując – kandydat na rezydenta musiał cieszyć się szczególnym zaufaniem owej szczególnej instytucji, której funkcjonariusze z reguły nie dowierzali nikomu. Najwyższą formą współpracy był agent, czyli współpracownik do wykonywania zadań specjalnych.
    Mimo rekomendacji spółki Komar&Kuhl zachowane czy też dostępne zapisy ewidencyjne nie potwierdzają podjęcia działalności Jaruzelskiego w charakterze rezydenta. Współpracę zakończono najprawdopodobniej w 1954 r., a na pewno przed 1955 rokiem (P. Piotrowski, ibidem).
    Jak zaznacza dr Piotr Gontarczyk, o ile wyjęcie kart ze stosowanych kartotek operacyjnych z reguły jest czynnością łatwą i niepozostawiającą żadnych śladów, o tyle usunięcie zapisów z opasłych dzienników ewidencyjnych jest o wiele trudniejsze (P. Gontarczyk, ibidem).
    Nowe światło na przeszłość Jaruzelskiego rzuca ujawniony przez historyka Wojciecha Sawickiego dokument, odnaleziony w archiwach b. służby bezpieczeństwa NRD. W raporcie enerdowskiego kontrwywiadu wojskowego Stasi z 14 marca 1986 r. Niemcy charakteryzują generała jako aktywnego i wartościowego konfidenta, który w roku 1952 został pozyskany przez kpt. Kiszczaka jako „nieoficjalny współpracownik”, przez niego zaprzysiężony i wykorzystany do wykonania zadań kontrwywiadowczych.
    Szef GZP WP gen. Kazimierz Witaszewski miał zażądać wydalenia Jaruzelskiego z armii za niesłuszne pochodzenie. Wtedy Kiszczak dostarczył złej sławy politrukowi odpowiednie rekomendacje tajnych służb i TW „Wolski” herbu Ślepowron ocalał. Jeśli informacja jest prawdziwa, rodzi szereg implikacji. Najważniejsza dotyczy genezy współpracy obu generałów w jesieni ich życia zawodowego. Niezależnie od niewątpliwie pasjonującego dla badaczy dysonansu poznawczego pozostają otwarte pytania zasadnicze. Na kogo donosił TW „Wolski”? Czy został ostatecznie rezydentem IW? A jeśli tak, to kto wchodził w skład siatki jego informatorów? Wreszcie – kim był jego pierwszy oficer prowadzący? Kiszczak czy ktoś inny?
    Szczegółów nie znamy, ale warto wspomnieć o pewnych stałych punktach odniesienia. Otóż konfidenci nie składali donosów na potencjalnych wrogów instalowanego w Polsce reżimu komunistycznego, jak Ukraińcy z UPA czy Polacy z AK bądź WiN. Żołnierzy niepodległościowego podziemia Jaruzelski namierzał i denuncjował w oficjalnych meldunkach, wynikających z rutynowych obowiązków służbowych pułkowego zwiadowcy. Specyfika pracy konfidenta polega na donosach na ludzi bliskich, w każdym razie znajomych: kolegów, współpracowników, zarówno podwładnych, jak i przełożonych, niekiedy na członków rodziny. TW „Wolski” musiał – „z zasady” – donosić w pierwszym rzędzie na kadrę jednostki, w której służył.
    Jak zauważa dr Gontarczyk, hipotezę tę potwierdza zachowany zapis ewidencyjny zaświadczający, że agent „Wolski” był umieszczony w Wyższej Szkole Piechoty. Przypomnijmy, w styczniu 1947 r. Jaruzelskiego skierowano do Centrum Szkolenia Piechoty w Rembertowie.
    W lipcu 1956 r. Jaruzelski otrzymuje kolejny awans w „ludowej” armii. Na wniosek marszałka Rokossowskiego zostaje generałem, jednym z dwóch najmłodszych wiekiem w WP. Młodszy o rok jest tylko wybitnie zdolny 32-letni gen. Mieczysław Bień. Jego kariera zatrzymuje się jednak na dużo niższym szczeblu niż pryncypialnego kolegi, ideowego członka PZPR, mającego wpływowych protektorów.
    Kilka miesięcy później Jaruzelski rewanżuje się przełożonemu. TW „Wolski” herbu Ślepowron jako jedyny generał optuje za pozostaniem Rokossowskiego w Wojsku Polskim. Moskwa mu to zapamięta.

    Zbigniew Branach

    Autor jest dziennikarzem, zajmuje się literaturą faktu, wydał wiele książek o najnowszej historii Polski.
  • @Wican 01:39:28
    CZY JARUZELSKI WYKONYWAŁ POLECENIA ROCKEFELLERA?
    https://piotrbein.wordpress.com/2012/05/18/czy-jaruzelski-wykonywal-polecenia-rockefellera/
  • @Wican 01:39:28
    Jaruzel, TW Wolski – Margulis ? umieszczam trochę wspomnień o Jaruzelu. Świadkowie tych podstawień jeszcze żyją, a to w Szczecinie, czy Opolu, Warszawie czy Tarnowie. I – wobec porażającego a rozlewającego się bezprawia – “jeszcze milczą”. Ale, jeśli TW Wolski dogorywa w domu “prawnie” zrabowanym rodzinie państwa Przedpełskich, to i świadkowie zdarzeń za parę lat się skończą. A “historycy współczesności” zachowują czujne milczenie, lub wymawiają się nadmiarem pracy.Czy to mogą być bajdy? Proszę Czytelników o naciski na uczciwszych ludzi z IPN-u, odważniejszych publicystów, by wreszcie te kruszące się świadectwa zebrali i krytycznie omówili.] Relacje o Jaruzelu W.P. …To była tajemnica nie moja lecz Rodziny, o nim pisze także Piecuch. W Szczecinie mieszkał i pracował na stoczni Odra syn stajennego z majątku, który dzierżawili Jaruzelscy, on wychowywał się z młodym i prawdziwym Wojtkiem. Rozmawiałem z nim nieraz gdy tam bywałem, przy wódeczce, mówił o wszystkim, jak go UB straszyło utopieniem w Odrze, likwidacją rodziny gdy nie będzie milczał. Po wyjeździe na 12 lat z Polski, straciłem z nim kontakt, pewnie nie żyje… Co szkodzi by zbadać jego DNA (obecnego WJ), przebywa w szpitalu, więc żadna to trudność, czego NKWD nie przewidziało i by łapkę prawą do kamery pokazał, porozmawiać po łacinie, ( do dziś nie chce się spotkać ze swymi ponoć “kolegami” z Gimnazjum, dlaczego?), a DNA do porównania wziąć od jego zastraszonej i chcącej żyć jego “siostry” lub pobrać z grobu mamy, która z siostrą nie rozpoznały w nim syna i brata. Matka, krótko po tym zmarła w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, a z “siostrą” nie utrzymuje do dziś kontaktów, bo i jakie? nic ich nie łączy tylko jej strach o życie. Jaroszewicz znał tę prawdę o nim i Kiszczaku, zginął wraz z żoną i resztą swych towarzyszy, bo pisarczyk za wcześnie coś bąknął. [podobno TW Wolski był Margulis” z domu] Na dziś ujawnienie tego – po tym co się dzieje – jeszcze nie czas. …żydobolszewik, nkw-dzista,Wolski, nie polski śmieć, czy jak mu tam naprawdę, przypomni sobie kim jest tak naprawdę, bo swej roli w NKWD wyuczył się aż za dobrze. “Zapomniał” kim jest tak naprawdę i przypomni sobie, jak go “Młot” i “Huzar” z NSZ, wziął do niewoli, i miał tę swołocz bolszewicką natychmiast rozstrzelać, lecz z litości, z racji młodego wieku tego agenta NKWD, po 50 wyciorach na gołą dupę puścił szczyla bolszewickiego wolno, bo nie wiedział, faktycznie kto zacz, kogo złapali i to był Jego wielki błąd. Trzeba było tę swołocz żydobolszewicką rozwalić. Ja temu bolszewikowi Wolskiemu, agentowi NKWD, już o tym przypomniałem, także to dlaczego w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach zniknęła /zmarła jego “matka” pani Jaruzelska po powrocie z zesłania, a zniknąć musiała bo nie rozpoznała w ogóle w Wolskim swego syna i musiała zniknąć, właścicielka majątku, którą b. dobrze osobiście znała moja Babcia, także właścicielka majątku na Kresach- Radziwiłłów, za co pojechała cała rodzina na Sybir. Znali i świadkowie znający prawdziwą rodzinę Jaruzelskich, odpowiedzi się nie doczekałem, tylko gróźb, jak będę za bardzo ciekawy. Mamy brat zwiadowca u Berlinga znał tego osobnika jako Wolskiego, człowieka NKWD i IW, przydzielonego im do pułku zwiadu przez sowietów, by mieli nadzór nad polskimi oficerami, sam był w stopniu porucznika, osobiście spalił 7 niemieckich czołgów, za co był odznaczany, zmarł 10 lat temu, w stopniu pułkownika.Ta swołocz była na tyłach frontu tylko 7 miesięcy, wszystko co piszą o nim to bzdury. Wujek dostał Bohatera Związku Sowieckiego za podgryzienie Niemcowi tętnicy po ujęciu ich podczas zwiadu, wyrwaniu automatu i wystrzelaniu Niemców i po powrocie ze swymi żołnierzami za linię, co widzieli sowieci / dowódcy z okopów, za co go uhonorowali, za odwagę. To była rodzinna tajemnica, o której dowiedziałem się parę lat temu, on tego odznaczenia się wstydził choć to uratowało życie członków rodziny przed śmiercią/wywózką i rabunkiem po wejściu sowietów do Kałuszyna, który to “wyzwolili” , lecz o tym innym razem.
  • @Wican 01:39:28
    Więcej moich komentarzy masz tu https://3obieg.pl/odstajace-uszy-towarzysza-generala/
  • @Wican 01:39:28
    Jaroszewicz był w posiadaniu kopi potwierdzeń odbioru pieniędzy członków KOR-u od MSW dostał to od Milewicza jak zaczął mówić, że to ujawni to było pyk czego szukała ekipa Michnika w archiwach? Jest rzecz o której chyba nie wiesz, film o kardynale Wyszyńskim. Oglądnąłem go kilka lat temu dwukrotnie i od tamtej pory nie mogę o tym przestać myśleć. Jedną z końcowych scen filmu, jest zwolnienie prymasa i zabicie strzałem w tył głowy matrioszki, która go miała zastąpić. Mam wątpliwości kto faktycznie zginął, analizując ,wszystko to co nastąpiło później. Przydałaby się następna ekshumacja i następne badania DNA. Ktoś kto wymyślił ten szatański sposób, na pewno z niego łatwo nie zrezygnował. Tylko kto będzie miał odwagę to zrobić i gdzie znaleźć uczciwego anatomomorfopatologa? Podobno 97 % tych stanowisk mają w swoich łapach ci co trzeba. Chazarskie nasienia. Niedawno dokonali hucpy ze zwłokami gen. Sikorskiego. Tak więc nie tylko sam pomysł badania, ale i ludzie którzy zrobią to uczciwie. Ważne, że zaczyna się o tym narodowa rozmowa. Budźmy ludzi, jeszcze nie jest za późno.
  • @kula Lis 69 14:28:17
    //Jaruzel, TW Wolski – Margulis ?//

    Wprawdzie istnieje w kwestiach wiary panuje swoboda ale tak między nami:naprawdę wierzysz w te brednie?
  • Grzegorz Braun. Polski kandydat na prezydenta?
    Ojcem Grzegorza Brauna jest Kazimierz Braun, reżyser, profesor reżyserii na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Buffalo. Bratem Kazimierza Brauna jest Juliusz Braun, obecny prezes TVP. Dziadek Grzegorza to nieżyjący już Juliusz Braun. Bratem zaś dziadka był Jerzy Braun.

    https://wiernipolsce1.files.wordpress.com/2015/03/pbm2a.jpg
    Kazimierz Braun, od 1985 w USA, reżyser, uczony, pisarz

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/03/26/metody-manipulacji-polakami-grzegorz-braun-jako-przyklad/
  • Grzegorz Braun pozuje na Polaka, katolika, patriotę, narodowca. Czy tak jest w istocie?
    https://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2015/03/a346.jpg

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/grzegorz-braun-polski-kandydat-na-prezydenta-2015-03
    Ps...Niech się wytłumaczy z podróży do Izraela i po co tam jeździł?
  • Lisiewicz demaskuje! Wszystkie maskirowki Grzegorza Brauna
    https://telewizjarepublika.pl/imgcache/750x400/c/uploads/news/braun_4_1.jpg

    https://telewizjarepublika.pl/lisiewicz-demaskuje-wszystkie-maskirowki-grzegorza-brauna,79908.html
  • Posuwaczami Moniczki byli
    Linda, Olbrychski, Ziemkiewicz, etc...
  • @ikulalibal 14:51:18
    Ja mam w domu na to dowody.
  • @kula Lis 69 16:17:00
    Jak pani Telimena? ona też w swoim słynnym biurku miała dowody na wszystko.
  • @ikulalibal 14:51:18
    Chłoptasiu Mamy Brat był porucznikiem w Zwiadzie I Dywizji, a Wolski(tak tam wtedy występował) był tam politrukiem z ramienia Smierszy, NKWD, IW. Wujek zakończył służbę w LWP jako pułkownik.
  • @ikulalibal 16:21:39
    Jesteś w stosunku do mnie cienki Bolek. Bez odbioru.
  • @ikulalibal 16:21:39
    Ludziu, tych "biurek" w Polsce jest wiele, zbyt wiele: nie dacie rady nas zagdakać.
  • @JimA 17:14:17
    //nie dacie rady nas zagdakać//

    Was? mam rozumieć że mówisz w imieniu jakiejś zbiorowości?
    Z punktu widzenia wszego przeciwnika to lepiej że WY tkwicie w całkowitej niewiedzy,że pojęcia nie macie co i dlaczego się wokół was dzieje.Dzięki udanej akcji dezinformacyjnej już obecnie można WAS brać gołymi rękami.Troche zetrwa zanim się zorientujecie że coś się stało .
    Więc spokojnie czytajcie dalej o tych matrioszkach i maskirowkach. :))))
  • @ikulalibal 17:32:37
    Co tam?... gwazdrasz ludziu?, spójrzmy:
    "
    Was? mam rozumieć że mówisz w imieniu jakiejś zbiorowości?"- tak "chamie". wydawało ci się, że jesteś tu sam? Pomyłka. No każdemu się może zdarzyć, ale idźmy dalej. /oddelegowali cię na dzisiaj?/
    "Z punktu widzenia wszego przeciwnika to lepiej że WY tkwicie w całkowitej niewiedzy,że pojęcia nie macie co i dlaczego się wokół was dzieje.Dzięki udanej akcji dezinformacyjnej już obecnie można WAS brać gołymi rękami.Troche zetrwa zanim się zorientujecie że coś się stało ."

    - no to cię zapraszam z tymi "gołymi rękami" :))) Chodź! Zesrasz się! Zapewniam.

    Wiemy co się stało i co się dzieje, tylko wy, matoły, nic nie wiecie o nas. niech się wam wydaje, że wiecie. Matoły! powtarzam i będę się tego trzymał.
    Nic nam nie zrobicie, bo was po prostu nie ma. :)
    Poniał?!
  • @ikulalibal 17:32:37
    Masz, żebyś był pewien, że możesz mnie wybrać:
    https://www.youtube.com/watch?v=lxKwFWJrkvE

    A to masz, żebyś nie był pewien aż tak:
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/6f/Mural_del_Gernika.jpg

    A to masz, tylko nie popuść bo zasmrodzisz ekran:
    "Hay que tomar la muerte como si fuera aspirina."

    A to na jutrzejszy poranek:
    https://bi.im-g.pl/im/de/61/13/z20322270V,Le-Douanier-Rousseau--La-Guerre-.jpg

    EOT.
  • Lisiewicz: Bolek 2.0, czyli wydmuszka internetowa Grzegorz Braun, bluzga na Macierewicza
    https://static.ftpn.pl/imgcache/750x430/c//uploads/cropit/15793708471d3a3fff9e90f37a15a1de260cc0b3720e96e0ebe360681f3e10ac85158df0a8.jpg
    „Skierowanie do szpitala wariatów albo pod Trybunał Stanu” – taki nerwowy bluzg wydał z siebie Grzegorz Braun w telewizji wRealu24. Odwiedził ją krótko po opuszczeniu willi Jaruzelskiego na Ikara 5, gdzie pod portretem przyglądającego mu się z niego badawczo komunistycznego dyktatora, gaworzył sobie z jego córką. Bluzg ten ma być odpowiedzią na najlepszą dotąd w polskich mediach 52-minutową analizę tego, czym jest Konfederacja, jakiej dokonał Antoni Macierewicz w programie „Wywiad z chuliganem”. Brauna najbardziej zdenerwowały słowa Macierewicza, które cytowano szeroko, iż jego „Szczęść Boże” jest jak Matka Boska w klapie Wałęsy. Czy faktycznie mamy do czynienia z Bolkiem w wersji 2.0? – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz.
    Głośny wywiad z Antonim Macierewiczem, o którym mowa, obejrzeć można poniżej
    https://youtu.be/wf81m4ocUT4

    Najpierw tło zjawiska. Po ostatnich wyborach do parlamentu wpadła wesoła horda z lewa i prawa, wylansowana dzięki internetowym filmikom. Towarzystwo owo parlament traktuje głównie jako scenerię do robienia sobie selfie oraz kręcenia kolejnych produkcji na YouTube. W tym filmowania przeciwników, by przyłapać ich brzydkiej minie albo niestosownym żarcie. Najbardziej ekstremalnym przykładem tego zjawiska jest rzecz jasna Klaudia Jachira. Ot, znak czasu. I nie byłoby to zjawisko przesadnie szkodliwe, gdyby nie fakt, że w głowach wielu z nas w ostatnich latach świat realny zaczął się mylić z wirtualnym. I tak dochodzimy do opowieści o naszym Bolku 2.0.

    Braun jako postać z gry komputerowej
    Grzegorz Braun jako polityk to produkt Internetu. Przypomina uczestnika gry komputerowej, który musi wykonać kolejne trudne zadania – pif, paf, bum, bum! - by wejść na kolejny poziom gry, nie tracąc życia. Jakie zadanie ma w tej grze Bolek 2.0? Jest nim wprowadzanie do dyskusji publicznej w Polsce jako dopuszczalnych kolejnych rosyjskich przekazów. Takich, po których usłyszeniu wszyscy wcześniej pukali się w czoło. Ale jednocześnie Braun musi przeżyć, czyli dopuszczając się zdrady nie skończyć jako zdrajca. Choćby w tym sensie, by nie zostać wykluczonym z debaty, nie stać się osobą skrajnie niewiarygodną, nie wypaść z gry. Po rozmowie z Macierewiczem w „Wywiadzie z chuliganem”, stała się ona przedmiotem długich dyskusji w mediach prawicy „niepisowskiej”, od Najwyższego Czasu (polemika posła Winnickiego) przez wRealu24 po długą dyskusję w „Idź pod prąd”. Na wRealu24 komentator tej telewizji, były kapitan wojskowej bezpieki Roman Sklepowicz, powiedział, że to cenne, iż w parlamencie są prezentowane, obok innych, także poglądy Brauna. Istota sprawy: oczywiście Braun nie jest idiotą i nie wierzy w to, co mówi. Ta niepozorna wypowiedź dotyka istoty sprawy. Otóż stwierdzenie, że Grzegorz Braun głosi swoje poglądy, to robienie idioty z samego Brauna. Oczywiście Braun nie wierzy o w to, że w Smoleńsku spadł inny samolot niż ten, który wyleciał z Warszawy. Bez jaj, nikt w to nie wierzy. Krytyka Izraela bywa chwilami sensowna, co nie zmienia faktu, że Braun nie wierzy w budowę żydowskich bunkrów pod Centralnym Portem Komunikacyjnym. Ani w liczne wojny, których wybuch od lat przepowiada. I w chiński fort w Polsce. Listę można ciągnąć długo…W takim razie: po co bredzi? O tym, że Braun, Korwin-Mikke czy Bosak udzielają wywiadów „Sputnikowi” pisano wiele, natomiast rzadko zadawano sobie pytanie, po jaką cholerę. Przy podobnych okazjach Korwin-Mikke zwykł tłumaczyć, że przecież gdyby był rosyjskim agentem, to by nie robił tego jawnie. Otóż celem tych wywiadów jest stworzenie wrażenia, że istnienie w polskiej polityce formacji prorosyjskiej jest czymś uprawnionym, dopuszczalnym. Że Rosję można traktować jak wszystkie inne państwa. Oswajanie nas z tym przekonaniem. Ta taktyka obecnych polityków Konfederacji zmieniła się od jakiegoś czasu – wcześniej przynajmniej Winnicki i Bosak mocniej wypierali się swoich kontaktów z Rosją. Wizerunkowo miało to plusy, ale z punktu widzenia długofalowego budowania formacji prorosyjskiej było kontr skuteczne. Główni liderzy musieli bowiem ukrywać swą prorosyjskość także przed członkami swojego ugrupowania. A to uniemożliwiało budowanie intelektualnych podstaw pod tworzenie takiej formacji, zyskiwanie jej świadomych członków.

    Braun to generator kliknięć, a nie głosiciel idei
    Grzegorz Braun jest po prostu profesjonalnym narzędziem internetowym. Stał się rodzajem prawicowego celebryty, którego marka gwarantuje określoną ilość kliknięć. I dla części oglądającej go młodzieży nie ma większego znaczenia, co mówi, a jak mówi. Idę o zakład, że gdyby Braun zaczął nagle wyzłośliwiać się nad propagandą Putina, głosząc tezy o 180 stopni przeciwne do poprzednich, większość jego publiki nie przestałaby go chwalić. Gorzej, w ogóle nie zauważyłaby, że zmienił poglądy. Dodajmy, że Braun brylować może tylko wśród internautów o pamięci złotej rybki. Kto z internautów pamięta, jak Braun spotykał się ze Zbigniewem Stonogą i ogłaszał: „Wspólna akcja polityczna? Całkiem niewykluczone”. I że ten sam Stonoga jeden z filmików nagrał z redakcji tygodnika „Nie”. A z kolei w innym przeprowadził pełen kurtuazji wywiad z Lechem Wałęsą. Czy nie powinna się nam włączyć w tym momencie lampka ostrzegawcza, że wirtualna scena polityczna jest w większym stopniu grą cynicznych aktorów, niż myślimy? Że Grzegorz Braun, absolwent Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, może grać w tym spektaklu podobną rolę jak Wojciech Olszański vel Aleksander Jabłonowski, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie? I że autor scenariusza, w którym grają ci aktorzy jest nam aż za dobrze znany z historii całej III RP? Wilecki, czyli od Jaruzelskiego, przez Wachowskiego do rozmów z Konfederacją Gdzie tu Bolek? – zapytają niektórzy za Marcinem Rolą czy wspomnianym kapitanem Sklepowiczem. Przypomnijmy tym o pamięci złotej rybki: najważniejszą cechą Bolka jest jego prorosyjskość. Od czasów, gdy zamiast wejścia polski do NATO chciał NATO-bis z udziałem Rosji. Od obalania rządu Olszewskiego, gdy chciał pozostawienia rosyjskich spółek w dawnych sowieckich bazach. Po bełkot, że Jarosław Kaczyński kazał bratu lądować w Smoleńsku. Notabene Kaja Godek jako przyczynę wyjścia z Konfederacji podała fakt, że jej liderzy chcieli wejścia do niej ludzi Tadeusza Wileckiego, czy po prostu dawnej świty Wałęsy, zebranej przez Mieczysława Wachowskiego. Wcześniej związanej z lokatorem willi na Ikara 5, tatą towarzyszki-panienki. Najbardziej żałośnie wygląda Braun, gdy nerwowo przypomina swoje zasługi sprzed lat, że przecież odpytywał Wałęsę, robił filmy o Jaruzelu i o Sowietach. Licząc, że słuchacze są na tyle głupi, by nie zauważyć, że w międzyczasie przeszedł na drugą stronę barykady. I że dziś jest w tym samym stopniu ich wrogiem, co Wałęsa, który jak wiadomo sam komunę obalił. Braun, Korwin, Macierewicz – kto na pierwszy rzut oka do psychiatryka? Odpowiedź Brauna, jakiej udzielił Macierewiczowi na wRealu24, wyraźnie mu się nie klei, kluczy i gubi się on w dywagacjach. I nagle – bum! – wysyła go do psychiatryka. Braun nie jest idiotą, więc wie, że to robi na widzach raczej złe wrażenie. Przecież przez lata tysiące razy identycznego bluzgu używały wobec Macierewicza GW, TVN czy "Newsweek". Powody tego wysyłania do psychuszki były znane: lustracja, dekomunizacja, likwidacja WSI, kwestionowanie wersji Tuska gdy chodzi o Smoleńsk…Z tych samych powodów te same media do psychiatryka wysyłałyby i ówczesnego Brauna, gdyby był na tyle ważny, co Macierewicz. Dlaczego Braun który, choć przeszedł na drugą stronę, nie jest idiotą, nie wymyśli innej, bardziej oryginalnej inwektywy? To wygląda faktycznie tak, jakby grał w komputerową grę. Wypowiedź, że Macierewicz powinien trafić do psychiatryka, to zadanie, po którego wykonaniu Braun słyszy miły dźwięk przybliżający go do wskoczenia na wyższy poziom. Czemu akurat takie zadanie wyznaczył mu autor gry? A może to jest po prostu ten sam autor, co w poprzednich przypadkach? A swoją drogą ciekawym eksperymentem byłoby posadzić jakiegoś wybitnego psychiatrę, nie znającego sytuacji w Polsce i kazać mu obserwować Korwina, Brauna i Macierewicza. A potem zapytać go: ego którego z nich wzbudzi jego podejrzenia psychiczną niestabilność? A może to jest tak, że to problemy psychiczne z własnym ego doprowadziły przeciwników Macierewicza do tego, że są gotowi dla sławy wypowiedzieć każdą bzdurę?
  • @kula Lis 69 19:22:57
    100/100! Kula Lis! :)
    Pozdrawiam
  • @kula Lis 69 19:22:57
    "Notabene Kaja Godek jako przyczynę wyjścia z Konfederacji podała fakt, że jej liderzy chcieli wejścia do niej ludzi Tadeusza Wileckiego, czy po prostu dawnej świty Wałęsy, zebranej przez Mieczysława Wachowskiego."

    Weszli?
    Braun mówił, że chciała kandydować z jakichś wyborów z Warszawy, gdzie miała małe poparcie, ale chciała tego ze względu na prestiż.
    Faktem jest, że odpowiedzi Godek nie słyszałem, a to co piszesz to dla mnie zupełna nowość. Skąd to info?

    Ukłony
  • @kula Lis 69 19:22:57
    "Wypowiedź, że Macierewicz powinien trafić do psychiatryka, to zadanie, po którego wykonaniu Braun słyszy miły dźwięk przybliżający go do wskoczenia na wyższy poziom."

    A pamiętasz Janigera i Misiewicza?
    A to, że hub nowego jedwabnego szlaku jest niezgodny wg AM z interesem USA pamiętasz?
    Jeśli te rzeczy to nie psychiatryk i zdrada stanu, to co?

    Myślę, że powinniśmy pamiętać, że na naszą historię ogromny wpływ ma City of London - inspirowanie przez nich powstań wyciągnęli na światło dzienne właśnie Braun i trochę mniej, ale jednak Maciejewski.
    Potem był fejkowy śnieg smoleński, który oznaczał, że szczątki leżały co najmniej 5 dni przed "katastrofą" - zwrócił na to uwagę Cieszewski, ale do netu wyciągnął Braun.
    A jeszcze lepszy numer wywinął z Petraeusem. Kto wcześniej o tym mówił? Nikt. I nie mam na myśli Grygucia ;-)
    "Negocjacje" Legutki i Poręby w willi mossadu? Może to Macierewicz ujawnił?
    Kwestia 5G - porównanie do kolei i zwrócenie uwagi na aspekt militarny to też pomysł Brauna.
    Która z sił politycznych mówi coś o własnej mennicy? Nie "Pobudka"?

    "Grzegorz Braun jako polityk to produkt Internetu."

    Za internet płacę sam. Nie muszę. TV nie mam, bo jak bym miał to niepłacenie abonamentu jest niezgodne z prawem....
    Materiały do oglądania podsuwa algorytm, ale nie z kremla. Mogę wybrać inne.
    Taka to różnica między Braunem a Kurskim ;-)

    ------------------------------

    "Jakie zadanie ma w tej grze Bolek 2.0? Jest nim wprowadzanie do dyskusji publicznej w Polsce jako dopuszczalnych kolejnych rosyjskich przekazów."

    Kula, też mam dla Ciebie "ruski" przekaz - a nawet dwa:

    1. nie wkurwiać ruskich.
    2. wyszły tanki, weszły banki.

    A teraz przekaz chiński: przyjaciół szukajmy blisko, wrogów daleko.

    Ukłony
  • @kula Lis 69 14:47:59
    "Jedną z końcowych scen filmu, jest zwolnienie prymasa i zabicie strzałem w tył głowy matrioszki, która go miała zastąpić. Mam wątpliwości kto faktycznie zginął, analizując ,wszystko to co nastąpiło później. Przydałaby się następna ekshumacja i następne badania DNA."

    Jak nic.
    Może niektórym turbowatykańczykom otworzyłoby to oczy...
  • @kula Lis 69 16:14:15
    "Posuwaczami Moniczki byli
    Linda, Olbrychski, Ziemkiewicz, etc..."

    To oznacza, że i taśmy/haki być muszą.
  • @JimA 12:19:10
    "et tu, Dżejku, contra me?
    Chyba nie trolluję- na pewno to nie mój zamiar. pierwsze primo.
    Primo po drugie- nigdy nie zgłosiłem żadnego naruszenia, nawet jeśli wewnętrznie pieniłem się i parowałem. :)"

    Uwagi osobiste to trolling i to na poziomie debila.
    Ja debili zgłaszam, kasuję komenty i banuję u siebie.
    Pierdolnika wystarczy mi w świecie realnym.
    ---------
    "Pokój?"

    Tak, ale na moich warunkach :-)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829