Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1948 postów 2925 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Ukrainopolonia – Przemysław Załuska

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polska stoi obecnie wobec perspektywy stania się państwem dwunarodowym, w którym suwerenność na obecnym terytorium Rzeczypospolitej dzielić będziemy z Ukraińcami

 

 Nie tylko obecność ponad miliona Ukraińców w Polsce potwierdzają liczne źródła,

 lecz także o obecności tej przekonać się można w większości naszych miast, po prostu wychodząc na ulicę. Najlepsze dane, które mamy, określają ich liczebność w naszym kraju na od ok. 1 mln do 1,5 mln.

Dla porównania – przez kilkanaście lat od wstąpienia do Unii Europejskiej w 2004 r. łączna pula emigracji polskiej w Wielkiej Brytanii wynosi według tamtejszych źródeł 1 mln osób. W liczącej 63 mln mieszkańców Wielkiej Brytanii odpowiada to proporcjonalnie ok. 600 tys. osób w Polsce. W stosunku do populacji gospodarzy Ukraińców w Polsce jest więc dwu-, trzykrotnie więcej niż Polaków w Wielkiej Brytanii, gdzie są oni znaczącą i zauważalną grupą imigrantów.
W Niemczech liczba osób o polskim pochodzeniu to ok. 2 mln, co odpowiadałoby mniej niż 1 mln imigrantów w Polsce. Jednak tak liczna społeczność to skutek imigracji obejmującej cały okres powojenny, rozłożonej na wiele dziesięcioleci, co stwarzało warunki dla stopniowej integracji przybyszów.
Polska emigracja w Anglii była budowana w ciągu 15 lat od 2004 r. Ów milion osób, które napłynęły w ciągu 15 lat, to oczywiście dużo i tempo tego napływu było wysokie, ale całkowicie blednie ono w porównaniu z napływem 1,5 mln Ukraińców do nas – którzy „teleportowali się” tutaj w ciągu ledwie ostatnich czterech-pięciu lat.
Te porównania pozwalają nam zrozumieć, że liczba obecnych w Polsce Ukraińców jest już teraz niezwykle wysoka jako procent (ok. 3-4 proc.) populacji kraju. Nawet w państwach nawykłych do masowej imigracji od dziesięcioleci bardzo rzadko zdarza się, aby pozwolono na taką koncentrację przybyszów z jednego kraju i jednej narodowości.
Dlaczego liczba migrantów oraz tempo ich napływu mają znaczenie? Są to czynniki, które obok innych determinują możliwość asymilacji. Co do liczby sprawa jest intuicyjnie zrozumiała: kilka tysięcy migrantów zniknie wśród miejscowych, kilka milionów nie tylko nie zniknie, lecz także stworzy własne przestrzenie, dzielnice. Przy odpowiednio licznej obecności danej diaspory powstają możliwości normalnego życia prawie bez związku z autochtonami, ich kulturą i językiem. Odpowiednio liczna mniejszość otwiera własne sklepy, tworzy szkolnictwo, organizacje społeczne, miejsca kultu itp. Niektóre grupy tworzą wręcz hermetyczne dzielnice.
Relatywnie niskie tempo napływu migrantów, rozłożenie procesu na dziesięciolecia, powoduje, że minimalizowana jest szansa na powstawanie etnicznych gett. Pomyślmy o 2 mln naszych rodaków w Niemczech: emigrowali oni tam przez cały okres PRL i następnie przez 30 lat istnienia III RP. Dzisiaj tych ludzi są 2 mln, ale jest to wynik wielu dekad imigracji. Kolejne tysiące przyjeżdżały, osiedlały się wśród obcych, powoli się integrowały i dopiero w trakcie tego procesu pojawiały się tysiące innych. Jest chyba jasne i łatwe do uprzytomnienia sobie, że nagłe przeniesienie 2 mln praktycznie z dnia na dzień miałoby całkiem inne skutki dla ich asymilacji.

Eksperyment z przeszczepianiem

Temat ten nie jest przedmiotem publicznej debaty, choć masowy charakter obecności Ukraińców w Polsce okazuje się rzeczywiście mieć nieomal bezprecedensowy w historii współczesnych migracji europejskich charakter. Można powiedzieć, że jako społeczeństwo jesteśmy obiektem eksperymentu polegającego na nagłym przeszczepieniu jednolitej, zwartej grupy etnicznej – prawdziwego importu nie pojedynczych imigrantów, ale całej „gotowej do użycia” zorganizowanej mniejszości. Bardzo ostrożnie możemy stwierdzić, że jest to eksperyment, którego skutków co prawda nie jesteśmy w stanie w 100 proc, przewidzieć, ale który na pewno jest bardzo ryzykowny.
Mamy już chyba wszyscy świadomość, że obecność tak licznej społeczności ukraińskiej na różne sposoby wpływa na nasze zawodowe, czasami też prywatne życie w przeróżnych sferach. Warto w tym miejscu postawić pytanie: Czy ktokolwiek z czytelników przypomina sobie ten moment, gdy jego i nas jako zbiorowość pytano o zdanie w tej sprawie przed podjęciem decyzji o nieograniczonym otwarciu naszego rynku pracy na Wschód? Albo w którym to programie wyborczym – nieważne, czy naszych ulubieńców politycznych, czy śmiertelnych wrogów – ów postulat był zawarty?
Przykra, a może straszna prawda jest taka, że nikt o tak fundamentalnej zmianie w naszym życiu społecznym z nami nie dyskutował, nie przekonywał nas do niej, nie obiecywał jej ani nie konsultował się z nami co do jej wprowadzenia. Co więcej, rozluźnienie przepisów, które dziś już skutkuje tym, że 3-4 proc, ludności w Polsce to Ukraińcy, nie tylko nie jest efektem realizacji obietnic wyborczych ani wielkiej i głośnej debaty parlamentarnej, ale zmiany jakichś trzeciorzędnych przepisów. Proces ten jest całkowicie wyjęty spod kontroli demokratycznej, a suweren, czyli my, nie jest w tej sprawie nawet konsultowany.
Oto stan obecny, który sam w sobie u każdej osoby o jakiejkolwiek orientacji w historii I i II Rzeczypospolitej oraz historii powszechnej powinien wywołać co najmniej zaniepokojenie, jeśli nie alarm. Jednak to naprawdę tylko początek tego, co może się stać.

Państwo dwunarodowe

Jak wygląda realny scenariusz Ukrainopolonii, który może się urzeczywistnić choćby jutro? Jest to perspektywa przyznania owemu 1,5 mln Ukraińców długookresowego prawa stałego pobytu z możliwością ściągnięcia najbliższej rodziny lub przyznania im obywatelstwa.
Odpowiednie decyzje co do np. szybkiej i na długi okres ważnej legalizacji pobytu mogą zapaść w każdej chwili.
Sytuacja byłaby wtedy jeszcze ciągle (teoretycznie] do odwrócenia, a prawdziwym punktem bez odwrotu byłoby przyznanie im obywatelstwa. W praktyce byłby to jednak milowy krok do przekształcenia Polski w państwo dwunarodowe, ze wszystkimi tego politycznymi, społecznymi, religijnymi, kulturowymi konsekwencjami.
Duża część, zapewne większość, obecnie przebywających u nas Ukraińców pracuje na podstawie oświadczeń i zezwoleń wydawanych na kilka miesięcy. W praktyce krążą między swym rodzinnym domem a Polską. W momencie powstania możliwości długotrwałego, legalnego pobytu w naszym kraju zapewne większość z nich ze względu na lepsze warunki socjalne, bytowe itp. zdecydowałaby się na przywiezienie do Polski także swoich rodzin.
Ukraińska demografia nie jest co prawda lepsza od naszej, ale wielu w takiej sytuacji sprowadziłoby współmałżonka, dzieci, może nawet starszych wiekiem rodziców. Ilu by ich było? Przyj mijmy bardzo ostrożnie, że każdy dziś pracujący przywiózłby zaledwie jedną osobę lub dwie – np. tylko współmałżonka i jedno dziecko lub rodzica. W takim bardzo minimalistycznym scenariuszu nadanie prawa pobytu obecnie pracującym w Polsce skutkowałoby stałą obecnością w naszym kraju od 3 do 4,5 mln Ukraińców. A to byłby dopiero początek, gdyż owa mniejszość przyciągałaby niczym magnes kolejnych imigrantów. Biorąc pod uwagę poziom rozwoju Ukrainy i doświadczenia krajów, które wstąpiły do Unii Europejskiej w latach 2004 i 2007, można ostrożnie oceniać potencjał migracyjny Ukrainy na minimum 5 mln osób. W rezultacie z pozoru błahej decyzji Polska mogłaby w bardzo krótkim czasie dorobić się mniejszości etnicznej stanowiącej 8-12 proc, populacji (i to z potencjałem wzrostu tego odsetka].
Podkreślmy – nie chodzi o to, że przez to udział migrantów w całym społeczeństwie byłby u nas wyjątkowo wysoki – wyższy mają np. Niemcy czy Wielka Brytania – ale o fakt, że należeliby oni do jednej grupy etnicznej, że stanowiliby faktycznie drugi naród w państwie. Z taką sytuacją stworzoną przez migrację we współczesnej Europie nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Niewątpliwie po części właśnie dlatego, że kraje przyjmujące imigrantów starają się przyjmować ich z różnych krajów, tak aby nie prowadzić do powstania problematycznej sytuacji.
Co oznacza 8-12-procentowy udział mniejszości narodowej w ludności kraju? Można to zilustrować przez odwołanie się do doświadczeń naszych sąsiadów. Polacy na Litwie stanowią ok. 6 proc, populacji, a razem z Rosjanami – kolejną bardzo liczną mniejszością – właśnie ok. 12 proc. Mniejszości węgierskie na Słowacji czy w Rumunii to 7-10 proc., a wokół ich obecności trwa ciągły konflikt. W Finlandii, chociaż historyczna mniejszość szwedzka liczy „zaledwie” 5 proc, populacji, język szwedzki ma status drugiego oficjalnego.
Przy całej życzliwości dla Ukraińców jako ludzi i zrozumieniu roli geopolitycznej tego państwa dla naszego bezpieczeństwa – czy naprawdę chcemy, by już nie tylko polski, lecz także ukraiński był naszym językiem oficjalnym? Aby nasze ulice miały wszędzie dwujęzyczne napisy? Aby Ukraińcy jako współgospodarze decydowali, jakie pomniki postawić, a jakie usunąć z placów naszych miast? Jakaż to konieczność dziejowa zmusza nas do tego, byśmy od teraz musieli żyć z sublokatorami w naszym własnym domu?! Jakie to hipotetyczne korzyści taki wybór – jak to w sytuacji dzielenia wspólnego lokalu z obcymi – wielce niewygodny i krępujący usprawiedliwiają?
Mniejszość licząca ok. 10 proc, ludności kraju to własne partie polityczne mające realny wpływ na kierunek polityki kraju, z czasem własne szkolnictwo, dwujęzyczność, po prostu wszystko to, co powoduje, że tempo asymilacji i integracji spada bardzo silnie, a obecność mniejszości staje się na dobre i złe trwałym elementem krajobrazu kraju. Kto sądzi, że takie współistnienie i współgospodarzenie jest proste, ten nie zna ani historii, ani nawet teraźniejszości mniejszości narodowych w Europie.

Historia ciągłych konfliktów

Mniejszość ukraińska stanowiłaby ponadto naturalną „piątą kolumnę” w ewentualnych sporach z Ukrainą (gdzie aktywne są środowiska wysuwające pod adresem Polski roszczenia terytorialne). Byłaby też obiektem rozgrywek zarówno naszych wschodnich sąsiadów, jak i zachodnich. Każdy, kto wątpi, że tak by się właśnie działo, powinien przyjrzeć się niedawnemu casusowi pani Ludmiły Kozłowskiej – Ukrainki uznanej przez nasze władze za osobę niepożądaną ze względu na bezpieczeństwo państwa, a w związku z tym hołubionej i wpieranej przez Berlin i Brukselę.
Obecność tak licznej i w związku z tym praktycznie nieasymilowalnej mniejszości to kłopot i olbrzymie polityczne ryzyko, nawet gdyby była to ludność kulturowo bliska i przyjaźnie nastawiona. Problem staje się jednak o wiele większy, gdy uświadomimy sobie mentalną i cywilizacyjną przepaść między naszymi narodami. Dzięki fizycznemu podobieństwu oraz językowej bliskości zapominamy, że ludzie ci pochodzą z innego kręgu kulturowego, innej cywilizacji, o czym zaświadcza nie tylko Feliks Koneczny w książce „O wielości cywilizacji”, lecz także bardziej współcześnie Samuel Huntington w swoim „Zderzeniu cywilizacji”.
Warto uświadomić sobie, że obraz naszej wspólnej historii z Ukraińcami od czasów wcielenia tych ziem do Korony Polskiej w roku 1569 przez ostatniego z Jagiellonów to historia ciągłych konfliktów, których cechą wyróżniającą jest niespotykane okrucieństwo. Rzezie, których kulminacją był 1943 r., nie są tu wyjątkiem, ale częścią historycznej reguły. Barbarzyństwo zbrodni wołyńskiej ma swoje korzenie w samej kulturze ukraińskiej. Taras Bulba, tytułowy bohater powieści Gogola, pisarza uważanego przez Ukraińców za ich rodaka, zabija własnego syna za związki z Polakami. Taras Szewczenko, uważany za największego ukraińskiego poetę, opiewa i sławi w poemacie „Hajdamacy” rzezie Polaków czasu koliszczyzny XVIII w. Oto gleba i zapowiedź zbrodni UPA.
Co więcej, dzisiejsza Ukraina i ci sami ludzie, którzy dziś do nas przyjeżdżają i zachowują pozory dobrego nastawienia, u siebie prowadzą całkiem inną narrację. We Lwowie na budynku szkoły polskiej umieszczona jest tablica upamiętniająca Romana Szuchewycza – jednego z organizatorów ludobójstwa Polaków. Kamienne lwy na Cmentarzu Orląt we Lwowie są przez Ukraińców umieszczone w pudle – dosłownie i w przenośni – za swoją symboliczną polskość. Szczątki Polaków na Ukrainie nie mogą być chowane. Są one zakładnikami ukraińskiej polityki historycznej i trzeba je z powrotem wrzucać do nieoznakowanych dołów. Oto polityka historyczna dzisiejszej Ukrainy i bardzo Polsce nieprzychylny klimat, w którym wychowywani są młodzi Ukraińcy. Tak ukształtowani ludzie, z takim nastawieniem przyjeżdżają teraz do nas. Swoistym memento i uosobieniem obaw, o których tu mowa, jest sprawa polskiego ucznia, którego rodzicom grozi utrata praw rodzicielskich (!) w związku z jego rzekomym „nacjonalizmem”. Jego „wina” to polemika ze swoim ukraińskim kolegą, który w polskiej szkole gloryfikował Banderę. Oto w pigułce obraz naszej przyszłości w Ukrainopolonii.
Nabycie na własne życzenie bardzo licznej mniejszości narodowej, nawet gdyby była to historycznie przyjazna i kulturalnie bliska ludność, to krok ryzykowny, wręcz szalony. Ze względu na odmienną mentalność, cywilizację i kulturę przybyszów oraz z powodu antagonistycznego historycznie stosunku Ukraińców do Polski i Polaków stajemy wobec niezwykle niebezpiecznej dla naszego kraju i narodu sytuacji. Czas, byśmy sobie to uświadomili i podjęli na ten temat debatę.

[Źródło:] DoRzeczy, nr 32, 5-11.08.2019 r.

Za: Strona prof. Mirosława Dakowskiego (07.02.2020)

KOMENTARZE

  • za tym eksperymentem stoją mi.in. nasi giedroyciowcy
    nie mogąc zrealizować mitycznej "wielonarodowościowej Rzeczpospolitej" w granicach pierwszej Rzeczpospolitej, realizują ją w obecnych granicach państwa polskiego

    por.
    https://medianarodowe.com/gowin-wprost-o-sciaganiu-ukraincow-do-polski-moga-byc-przyszlymi-przywodcami/
  • a propos
    "We Lwowie na budynku szkoły polskiej umieszczona jest tablica upamiętniająca Romana Szuchewycza – jednego z organizatorów ludobójstwa Polaków"

    - jak stwierdziła konsul generalna RP we Lwowie: „jest w tym pewna złośliwość”.

    pewnie nadziewanie niemowląt na widły było "pewnym przekroczeniem miary"
  • o tym się często zapomina
    Barbarzyństwo zbrodni wołyńskiej ma swoje korzenie w samej kulturze ukraińskiej. Taras Bulba, tytułowy bohater powieści Gogola, pisarza uważanego przez Ukraińców za ich rodaka, zabija własnego syna za związki z Polakami. Taras Szewczenko, uważany za największego ukraińskiego poetę, opiewa i sławi w poemacie „Hajdamacy” rzezie Polaków czasu koliszczyzny XVIII w. Oto gleba i zapowiedź zbrodni UPA.
  • i to
    "Mniejszość ukraińska stanowiłaby ponadto naturalną „piątą kolumnę” w ewentualnych sporach z Ukrainą (gdzie aktywne są środowiska wysuwające pod adresem Polski roszczenia terytorialne). Byłaby też obiektem rozgrywek zarówno naszych wschodnich sąsiadów, jak i zachodnich"

    - wg dr Leszka Sykulskiego, większość oficjalnych wrogich Polsce posunięć Kijowa (nie mówimy tu o rezunach, ale o władzy centralnej) ma inspiracje w Berlinie - uaktywniaja się one w chwilach pojawiania się konfliktu interesów polskich i niemieckich
  • @MacGregor 16:29:44 Z tym Giedrojciem, to tylko taka teoria.
    Za polityką wschodnią jaką Polska realizuje, stoi ambasada USA. To, że sp. Lech Kaczynski na placu w Tbilisi mówił "przyjechaliśmy tu walczyć", a potem jeździł po jakichś bezdrożach, a także J. Kaczyński na majdanie w Kijowie po pachą Tiahniboka też występował, to wszystko z inspiracji amerykańskiej. Polacy wykonują "brudną robotę" taką samą jak pozwolenie na tortury Arabów na polskiej ziemi w czasie innej prezydentury, bo okazuje się, że W USA torturować też nie wolno.

    Proszę zauważyć, że Kaczyński już nigdzie nie jeździ, jak nie musi.
  • Dymitriada
    "Polska stoi obecnie wobec perspektywy stania się państwem dwunarodowym"

    Polacy angażowali się na Majdanie by odepchnąć Wschód dalej. No i Wschód przyszedł do nich.

    Karma? Dialektyka? Czy prawo akcji i reakcji?
  • @MacGregor
    PoPis dalej w to brnie ,nic dobrego to nie wróży . https://www.polishclub.org/2016/02/26/w-mundurze-polskiego-policjanta-sam-bandera-tego-by-nie-wymyslil/ Salute 5*
  • @Pedant 17:07:38
    Karma chyba tyczy kolejnego wcielenia
  • Ukraińcy działają.
    Mają zinfiltrowane polskie struktury, finansowanie swojego głównego pisma.
    We Wrocławiu utworzyli klub Dynamo Wrocław i nawet wygrali klasę B. Ale do rozgrywek klasy A nie przystąpili. Jednak zrobili sobie szale, koszuki, bluzy i na osiedla zaczęli wojować. Ale tam jest Śląsk. Mimo tego, nożew ruch szły na niektórych blokowiskach
  • @Wican 17:42:07
    "Karma chyba tyczy kolejnego wcielenia"

    Nie tylko. Karma czyli prawo przyczyny i skutku, każdy może zaobserwować w tym życiu - "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz", "kto mieczem wojuje ...", "kto sieje wiatr zbiera burzę" itd ... . Są zresztą różne rodzaje karmy.
  • @Pedant 18:13:38
    Karma to tradycja religii o korzeniach indyjskich, a nie przysłowia z Europy
  • To nie spisek ani eksperyment lecz kosmopolityzm Polaków jest powodem.
    Tej całej sytuacji nie należy wpisywać na poczet spisku lub eksperymentu. Taka emigracja jest ubocznym skutkiem prowadzenia biznesu niezazębiającego się z interesem Państwa jak i jego obywateli. W tym przypadku etnicznych Polaków którzy są (byli) prawie że monolitem we własnej Polsce. To zagraniczny biznes w Polsce a także polskie rodzime biznesowe warcholstwo i krótkowzroczność rządu jest powodem takiej sytuacji. Zobaczycie jak negatywnie na Polaków i ich własność wpłynie budowa CPL (nowego lotniska). Biznes w Polsce nie jest skierowany na polepszanie bytu obywateli i państwa lecz generowaniu zysków nie zawsze z dobrem narodu związanych.
    Niedawno przedstawiłem oficjalne dane za rok 2017 w którym to ukazano ilość wydanych oficjalnych pozwoleń na pracę dla osób zagranicznych w krajach OECD (International Migration Database).
    W 2018 o 200 tysięcy było w Polsce jeszcze gorzej. Oczywiście u nas brylują Ukraińcy i Azjaci. Jesteśmy bezapelacyjnym światowym liderem legalnego zatrudniania obcokrajowców (lider w złym znaczeniu).

    Polska..........- 1200000 zagranicznych pracowników
    USA.............- 640000
    Niemcy....... - 420000
    Australia.......- 390000
    Francja........- 240000
    Japonia........- 210000
    Kanada........- 200000
    W.Brytania..- 170000
  • @Wican 18:26:00
    "Karma to tradycja religii o korzeniach indyjskich, a nie przysłowia z Europy"

    Rzeczywistość jest jedna. Różne kultury opisują ją różnymi słowami, ale prawda się nie zmienia. Zresztą przysłowie "kto mieczem wojuje ...) przyszło z Azji :)

    Kilka chińskich przysłów:

    "Gdy wieją wichry zmian, jedni budują mury, inni budują wiatraki."

    "Nie kłóć się z głupim, bo postronni nie zauważą różnicy."

    "Zanim zaczniesz poprawiać świat, przejdź się trzy razy przez swój własny dom."

    "Jeżeli nie przyznajesz się do błędu, to popełniasz błąd drugi."
  • @Pedant 18:49:49
    Czyli tradycja azjatycka. Nie europejska.
  • @Wican 18:50:58
    "Czyli tradycja azjatycka. Nie europejska."

    Jakie są rdzenne tradycje europejskie? Kult Odyna i Thora?

    Filozofia zrodziła się na jońskim wybrzeżu Azji Mniejszej zdominowanym przez Persję. Cyfry "arabskie" przyszły z Indii. Alfabet od Fenicjan.
  • Pytanie
    Jakie warto zadać, jest takie, ilu z tych Ukraińców jest zadaniowanych przez SBU? A ilu może być zadaniowanych przez służby np, :Niemieckie? O innych już nie wspominam.
    Także mamy kolejny sukces dobrej zmiany. A w zasadzie to sukces całego popisu.
  • @zbig71 19:06:53
    Dobre pytanie , należy zadać je wyżej .Salute : http://www.mysl-polska.pl/1900
  • @Pedant 18:56:42
    Ale nie religia i filozofia.
  • @Wican 19:50:21
    "Ale nie religia i filozofia."

    To prawda. Chrześcijańska religia przyszła z Azji czyli Palestyny i Syrii, zaś filozofia z Azji Mniejszej (Jonii) pod wpływem perskim. Grecy byli także pod wpływem Egiptu i Fenicji.

    Nawet grecka mitologia po części była wzięta ze Wschodu. Np. Appolo to był prawdopodobnie hetycki Aplu.
  • "Nabycie...
    -----------------
    "Nabycie na własne życzenie bardzo licznej mniejszości narodowej, nawet gdyby była to historycznie przyjazna i kulturalnie bliska ludność, to krok ryzykowny, wręcz szalony."
    -----------------
    Tutaj rządzący nie liczą się wcale z interesem tubylców czy interesem atrapy Polski. Rozpirzono PRL w niespotykanym nigdzie na świecie stylu i czasie - w efekcie czego znaczną część najwartościowszych tubylców musiała szukać szczęścia za granicą. Majątek po PRL oddano prawie w całości w obce ręce - więc teraz tego są takie a nie inne konsekwencje. Do tego dochodzi jeszcze nowy etap mądrości polegający na podmiankach etnicznych - więc i tutaj rządzący atrapa Polski chcą być poklepani po plecach przez samego Belzebuba - to i robią wszystko aby zaszkodzić na trwałe - tubylcom - z odpowiednim rozmachem.
    Wniosek?
    Wskrzeszenie banderlandu przez światowy, czarci pomiot na odwiecznych ziemiach polskich - to najwieksze sk***ysyństwo wyrządzone Polakom przez czarci pomiot w XXI wieku. To jakby ukoronowanie tej potwornej nienawiści do Polaków żywionej do nas przez czarci pomiot. W perspektywie - nasycanie atrapy Polski banderssynami - ma ułatwić ewentualną ekspansję Niemiec na wschód - gdzie przyszła granica Niemiec może być tam, gdzie obecnie mamy granicę Ukrainy z Rosją. Tak może być wtedy - kiedy światowy czarci pomiot - ustanowi Niemcy swoim głównym dostarczycielem forsy na budowę Piekła na Ziemi - bo uzna, że Chiny trzeba zwinąć - przynajmniej gospodarczo - bo stają się one zbyt samodzielne.
  • Czym jest projekt «Ukropolonia»
    Projekt Ukropolonia jest już wdrażany w Polsce. Kraj powoli, ale zdecydowanie zmierza w tym kierunku. Jedyne pytanie brzmi: za ile lat ten projekt będzie w stanie osiągnąć swój ostatni etap...
    Główną siłą zainteresowaną realizacją projektu «Ukropolonia» są globaliści. W danym przypadku globaliści to są przedstawicieli największych na świecie korporacji ponadnarodowych i globalnych monopoli. Globaliści z powodzeniem działają w Europie (w tym w Polsce), a w szczególności osiągają tam następujące cele:
    — niszczenie instytucji rodziny poprzez propagandę LGBT;
    — przeformatowanie państw narodowych na państwa multikulturowe poprzez wprowadzenie do społeczeństwa uchodźców z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu.
    https://pl.rubaltic.ru/politics/17122019-polsk-przekszta-caj-na-ukropoloni-za-pomoc-banderowskich-potomk-w-/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829