Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1948 postów 2925 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Post hoc ergo propter hoc

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

- na przykładzie JKM

Krul (scil. Janusz Korwin-Mikke vel Ozjasz Goldberg alias Korwinedes z Myken) jest tylko jeden i przy jego płodności (mam na myśli intelektualną) trudno, żeby wszystko było do końca przemyślane i bezbłędne, albowiem tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi, np. tylko ten nie przysypia w parlamencie, kto nie jest posłem.
[Przypomniał mi się studencki dowcip z czasów stanu wojennego. Przykłady znanych osób o podwójnych nazwiskach: Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Tadeusz Dołęga-Mostowicz i Janusz K*rwa-Przymanowski – „takie to były zabawy, spory w one lata” - dziś powiem tylko: świeć Panie nad jego duszą].
Tak jak bardzo kocha-lubi-szanuję Ozjasza, tak jego wpływ na gimbaze i kucerię oceniam „ambiwalentnie” (ambiwalencja to uczucie, kiedy teściowa zjeżdża naszym samochodem w przepaść), a to z tego powodu, iż mimo złudnie przystępnego języka jego felietonów, zakładają one pewien minimalny poziom inteligencji, wykształcenia, czytania/słuchania ze zrozumieniem i samodzielnego myślenia. A tymczasem współczesna gimbaza i kuceria z roku na rok coraz głupsza i ledwo „Takie widzi świata koło, Jakie tępemi zakreśla oczy” w smartfonie. ... Że niby stary pierdziel się odezwał? Pierdziel, nie pierdziel (albo, ej, pierdziel, może tak już nie pierdziel!), ale cos tam w długim żywota swego biegu widział.
[A propos, chińskie służby skanujące pasażerów na lotniskach czujnikami podczerwieni na okoliczność koronawirusa zauwazyły, że pasażerowie pierdzą częściej, niż myślano. Objawia się to na skanerze nagłym wzrostem temperatury w okolicach gazowni, która potem stopniowo się rozprasza, m.in. na innych pasażerów. Chyba nie chciałbym być Chińczykiem i to nie tylko z tego powodu ani z powodu popularnego wśród nich sposobu oczyszczania górnych dróg oddechowych metodą rakiety nos-ziemia].
Drugi i może ważniejszy powód do ambiwalencji to skrajny indywidualizm Ozjasza, ocierający się wręcz o solipsyzm, który u niewychowanej i rozpieszczonej gimbazy tylko jeszcze wzmacnia postawy egoistyczne, nadając im pozór uzasadnienia
[Przykład najnowszy – skazano dziadka za kradzież cukierka za 40 groszy – „i dobrze mu tak, powinni mu rękę uciąć, bo takiego socjalizmu nie wolno tolerować!”]
Ale przejdźmy „do adremu”.
Ozjasz twierdzi:
„Pierwszym przykładem [reguły ograniczającej swobodę ludzi] jest ortografia. Przez wieki języki rozwijały się spontanicznie – i tak właśnie powinno być. Po nieszczęsnej rewolucji antyfrancuskiej 1789 roku powołana przez reżym akademia zaczęła nakładać ścisłe reguły na pisownię i wymowę francuską – podczas gdy ani w Anglii, ani w USA nic takiego nie istnieje. W efekcie dominująca poprzednio w świecie francuszczyzna zeszła do roli języka prowincjonalnego – podczas gdy angielszczyzna tryumfuje.
Tryumfuje dlatego, że żadne formalne ciało nie dyktuje ludziom, jak mają pisać i mówić po angielsku”.
Są to zwykłe kocopały, duby smalone i koszałki opałki i nie zwróciłbym na nie uwagi, gdyby nie to, że dokładnie takie same słowa Ozjasza czytałem trzy dekady temu, wygłaszane z tą samą pewnością siebie i łykane przez gimbaze i kucerię z takim samym, pelikano-ceglanym nabożeństwem, a przecież przez taki czas można było się tego i owego douczyć.
Po pierwsze czyli primo, podpierając się wikipedią, jest to przykład błędu logicznego „post hoc, ergo propter hoc” (z łacińskiego „po tym, więc wskutek tego”), który występuje wtedy, gdy ktoś wyciąga wniosek o relacjach przyczynowo-skutkowych ze zwykłego następstwa dwóch zdarzeń w czasie.
Francuszczyzna nie zeszła wprawdzie do roli języka prowincjonalnego, ale seksowny dziubek (w przypadku ładnych Francuzek) ustąpił kluskom w gębie (w przypadku pyzatych Angielek) nie z powodu ortografii, ale w wyniku przegrania wojen kolonialnych z Wielką Brytanią 1744-1815 (w tym wojna siedmioletnia 1756-1763). A jako że tzw. drugie imperium kolonialne Francji (od 1830) okazało się stosunkowo trwałe, to do dziś „prowincjonalna francuszczyzna” jako czwarty lub piąty język świata używana jest przez prawie 300 mln osób.
Podobnie dominujący w Ameryce Północnej język hiszpański (skądinąd zapisywany prawie fonetycznie) ustąpił angielszczyźnie bynajmniej nie z powodu ortograficznego kagańca, a od jakiegoś czasu znów zyskuje na znaczeniu nie ze względu na puszczenie ortografii luzem, ale z powodu wzrastającej liczby „latinos” w Stanach.
Po drugie czyli secundo, nie jest prawdą, jakoby dawniej każdy pisał jak chce – jak chce to pisze dzisiejsza gimbaza i kuceria, szczególnie, że po usunięciu z Farmakopei Polskiej ojcowego paska od spodni, dysleksja stała się dziś praktycznie nieuleczalna. I znów, jak taka gimbaza ma Ozjaszowi nie przyklasnąć – ...jósz prendzej pujdzie za nim w ogień za to, rze tak wolnościowo potchodzi do ortografji ... 
W Europie języki oficjalne kształtowały sie w kancelariach królewskich, zaś reguły pisowni utrwalają wraz z wynalazkiem druku (np. wiele pierwotnych reguł pisowni angielskiej pochodzi od Williama Caxtona, zaś w późniejszych wiekach dochodzi jeszcze do sztucznej archaizacji pisowni jako skutek widzimisię ówczesnych jajogłowych, por. debt z pierwotnego dette czy receipt z pierwotnego recette).

I jeszcze na zakończenie, strzała partyjska z innego kołczana, jako dowód „wyższości inaczej” leberalnego globalizmu nad ochroną własnych interesów:
https://kresy.pl/wydarzenia/wyrazny-spadek-deficytu-w-handlu-usa-z-chinami-wojna-handlowa-trumpa-przynosi-efekty/


 

 

KOMENTARZE

  • autor
    Nic dodać.Wartościowa to notka
  • Gwoli samousprawieliwienia
    Ten wpis to takie podśmiechujki ze starszego wujka, którego się przedrzeźnia, ale którego się tak naprawdę kocha - mam nadzieję, ze to tak właśnie zostanie odebrane

    "Młode kuce" i "kuceria" to określenia wymyślone przez "kameleona" Otokę-Frąckiewicza na narodowe skrzydło Konfederacji, którą popieram czyli znów taki trochę żart z samegosebie - ale muszę żartować, żeby nie zwariować.
  • a propos sztucznej archaizacji czy raczej re-latynizacji w angielskim
    DŁUG (jak mawiają bankierzy, lepiej mieć długi niż krótki):

    łąć. DEBITUM - starofrancuski DETTE - angielski DET - re-latynizacja DEBT

    czyli wbrew intuicji, to nie B przestało być wymawiane, ale zostało sztucznie dopisane żeby zbliżyć pisownię do łaciny

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829