Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1921 postów 2791 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Prof. Andrzej Nowak o Rogerze Scrutonie.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Umarł Roger Scruton (1944-2020), jeden z najmądrzejszych ludzi w naszych nie odznaczających się mądrością czasach.

 Angielski filozof, obrońca najlepszych tradycji swojego kraju i europejskiej cywilizacji, krytyk starych (komunistycznych) i nowych form zniewolenia umysłu, spodlenia charakteru.

W 1993 roku zechciał wejść do Rady Patronackiej dwumiesięcznika „Arka”, który wtedy miałem zaszczyt redagować.

Na dwudniowym spotkaniu zorganizowanym pod tytułem Kultura i niepodległość w czerwcu 1993 roku w Krakowie przedstawiony został jego tekst: Ojkofobia i ksenofilia. Jednemu z uczestników owego spotkania, Jarosławowi Kaczyńskiemu, musiał chyba mocno zapaść w pamięć ten błyskotliwy esej, po latach bowiem przypomniał i wprowadził do szerszego obiegu polskiej debaty politycznej to pojęcie: ojkofobia, opisujące chorobę wstrętu tzw. intelektualistów do własnej wspólnoty narodowej.

Roger Scruton nie tylko diagnozował objawy zbiorowego obłędu współczesnych środowisk „intelektualnych”, ale próbował wskazywać sposoby wyjścia z choroby, a przynajmniej ograniczenia jej niszczących skutków w skali całego społeczeństwa. Mówił o tym m.in. w rozmowie, jaka miałem okazję z nim przeprowadzić w lutym 1995 roku dla dwumiesięcznika „Arcana”.

Tam też, w numerze 3/1995) została opublikowana pod tytułem Uwagi starego „faszysty” (dodajmy, że taką faszystowską „gębę” Rogerowi Scrutonowi próbowali do ostatnich jego dni przyprawiać totalniacy z lewicowych mediów i uniwersytetów).

Posłuchajmy, co miłośnik mądrości z Wiltshire, miał nam, Polakom, do powiedzenia:

We współczesnym świecie wszystkie formy tradycyjnego porządku są w oczywisty sposób zagrożo­ne. By je utrzymać przy życiu, z pewnością nie wystarczy tylko pisać o nich książki. Trzeba przede wszystkim pokazywać ludziom przykłady, jak tradycyjne instytucje mogą się odradzać. Trzeba także oczywiście wy­wierać wpływ na proces polityczny, by zapewnić miejsce dla wzrostu owych instytucji, by ich rozwój nie był zagrożony sankcjami prawnymi.

Społeczeństwo i jego instytucje, w pierwszym rzędzie rodzina, są przed­miotem stałego zagrożenia ze strony polityków. Ustanawiany przez nich system podatkowy czy system tzw. opieki społecznej sprawia na przy­kład, że pod względem finansowym decyzja o małżeństwie, o założeniu rodziny, staje się czymś całkowicie głupim, nierozsądnym.

Nie można więc bronić rodziny, pisząc tylko lirycznie na jej temat. Trzeba zwalczać błędną politykę społeczną i mieć gotowy konkretny projekt zmian w prawodawstwie, które są konieczne w celu obrony tradycyjnych instytucji spo­łecznych. Wszystkie nasze tradycyjne instytucje poniosły potężne szkody wskutek akcji politycznych tego wieku i zapewne tylko równie potężna, adekwatna do poniesionych strat wola polityczna może je ocalić. […]

Trzeba mieć wizję przyszłości, wizję celu, do którego się zmierza. Nie jest dobrze reagować tylko na zagrożenia płynące z dnia dzisiejszego, improwizując odpowiedzi na nie. Musimy wiedzieć, jak chcemy, żeby wyglądało nasze społeczeństwo. Nie chodzi oczywiście o tworzenie jakiej­kolwiek utopii, ale o ustalenie, jakie wartości chcemy w życiu społecz­nym przechować i – potem dopiero – jakie są dla tych wartości największe zagrożenia, z którymi trzeba się będzie zmierzyć.

Wydaje mi się, że jeszcze nie zastanowiliśmy się dość serio nad możliwym wpływem takich narzędzi, jak współczesne, najnowocześniejsze media czy Internet na rzeczywistość, nad wszystkimi nowymi formami łatwego, natychmiastowego zaspokojenia, które oferuje współczesna cywilizacja. To już jednak nie jest kwestia polityczna, ale moralna. To pytanie do wszystkich ludzi, którzy są odpowiedzialni w jakiejś mierze za młodzież, zwłaszcza do nauczycieli, księży, ojców rodzin.

Wszyscy możemy się biernie poddać biegowi rzeczy, możemy powiedzieć: niech będzie, co ma być… I wtedy będzie anarchia. Ona jednak nie będzie trwała długo. Anarchia nigdy nie trwa długo. Po kilku chwilach pojawi się jakiś Lenin i weźmie władzę leżącą w rynsztoku. Anarchia nie będzie więc trwałym rezultatem, może być tylko stopniem wiodącym w kierunku nowego totalitaryzmu. Musimy oprzeć się zarówno siłom anarchii, jak i siłom tyranii, która pójdzie za tą pierwszą. Sprzeciw ten musi być ugruntowany w naszym wnętrzu, w naszym osobistym wyborze, ale również w instytucjach społecznych, które współtworzą ludzką psychikę.

Trzeba szukać własnej tradycji pozytywnej – dlatego sądzę, że na przykład wasza arcybogata tradycja oporu przeciw zagrożeniu ze Wschodu, wobec wszel­kich „słowiańskich” [scil. pansłowiańskich McG] pokus, może być dziś mniej przydatna niż znacznie starsza tradycja waszych instytucji politycznych, ich sprawnego funkcjonowania, tradycja sięgająca jeszcze renesansu.

Zasadniczą rze­czą jest odnalezienie żywych elementów tradycji, tych, które dadzą się odnieść twórczo do problemów współczesnego świata i które będziemy mogli zastosować tu i teraz. Wybór tradycji powinien być prowadzony przez zdrowy rozsądek, a także przez stałe, codzienne jej dostosowywanie do naszej wizji tendencji współczesnego świata, którym musimy sprostać. Powinniśmy mieć, powtarzam, taką wizję: dokąd zmierza współczesny świat i dokąd by zmierzał, gdybyśmy nie próbowali wpłynąć na bieg wypadków.

Gdybyśmy nie próbowali temu biegowi przeciwdziałać, współczesny świat niewątpliwie zmierzałby ku anarchii. Zasadniczą bowiem cechą współczesności jest dominujące znaczenie, jakie uzyskała chwila bieżą­ca, bezpośrednia teraźniejszość, kosztem tak przeszłości, jak i przyszło­ści. Wszystko przekształca się w kwestię natychmiastowej komunikacji, natychmiastowego zaspokojenia, wszystko wpada do błyskawicznie zmieniającego się kalejdoskopu nicości.

Ludzie, którzy poddadzą się bez reszty takiemu rytmowi, tracą zdolność do obrony przed wrogami cywi­lizacji, tracą zdolność do wzajemnego przywiązania i połączenia w trwałych, posiadających jakieś znaczenie związkach, tracą wreszcie samą zdolność do produkowania dóbr, które zapewniają możliwość przeżycia. Żeby się temu przeciwstawić, musimy mieć własną wizję innego społeczeństwa, innego życia, wizję zakorzenioną w dobrym wy­borze naszej tradycji.”

Autor: prof. Andrzej Nowak
Historyk, publicysta, sowietolog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierownik pracowni Dziejów Rosji i ZSRR w Instytucie Historii PAN.

za https://marucha.wordpress.com/ /wpolityce.pl

PS

https://www.dorzeczy.pl/kraj/126188/epitafium-dla-sir-rogera-scrutona.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ojkofobia

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksenofilia

 

KOMENTARZE

  • autor
    Ten Nowak to taki Giedroyc, Geremek w pisowskim opakowaniu!!!!!
  • @Wrzodak Z. 09:54:45
    Geremek to nie, ale tez kiedyś myślałem, ze to taki krajowy Giedroyć.
    odkąd przesłuchałem jego wykłądy o historii to jestem pod wrazeniem jego kultury i wiedzy

    jest trochę zaslepionym rusofobem,ale to zacny człowiek
  • @Wrzodak Z. 09:54:45
    Chyba miał pan na myśli Jerzego Roberta N.

    Chociaż ten to taka sama kanalia. Cytat z 2019 r:

    „Wobec Rosji nie mamy żadnych argumentów, bo kieruje się ona przesłankami jawnie i dumnie imperialnymi. Niemcy być może mają swoje imperialne tradycje, plany, ambicje, ale choćby ze względu na hipokryzję – hołd składany przez występek cnocie – tego nie manifestują. Już to zwiększa nasze szanse”
  • @MacGregor 12:08:39
    Może jest i idiotą, "ale to ZACNY CZŁOWIEK"!!!
  • @welna 12:39:05
    dzięki za cytat - rzecz jasna jest dokładnie odwrotnie, niż twierdzi prof. Nowak, bo imperialne zakusy Niemiec są dla nas bardziej niebezpieczne

    pozdr
  • @welna 12:39:05
    "Niemcy być może mają swoje imperialne tradycje, plany, ambicje, ale choćby ze względu na hipokryzję – hołd składany przez występek cnocie – tego nie manifestują. Już to zwiększa nasze szanse"

    Szanse na stworzenie polskiego imperium od morza do morza?
  • @Wrzodak Z. 09:54:45
    ...racja... u towarzyszki Jaruzelskiej z Braunem,Urbanem, Ziemkiewiczem itd. (...a... u tow.z Bliskiego Wschodu od Grubej Krychy Michnika nie musi,bo tam występuje...) powinien jeszcze wystąpić... hahaha...
  • @Seth 15:05:09
    Największy obciach to wystąpić u Rachonia. I biegać na pstryknięcie rudej baby, jak to Gumiś czyni

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031