Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1922 posty 2791 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Kozaczyzna – przyczynek.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Interesuję się historią na poziomie ledwo amatorskim, zaś moja znajomość kozaczyzny to poziom dyletanta, stąd każde sprostowanie przyjmę z pokorą.

Tym niemniej chciałem się podzielić pewnym spostrzeżeniem, być może tuzinkowym, a być może nie.

Fenomen kozaczyzny polega na wykorzystaniu przez mocarstwo (imperium) ludów pogranicza w celu obrony tego pogranicza. Najbardziej znany i pod każdym względem klasyczny przykład to zatrudnienie „barbarzyńców” do obrony pólnocno-wschodnich rubieży Cesarstwa Rzymskiego. Sam zamysł był logiczny: zamiast prowadzić z nimi nieustanne wojny, dokonano militarnego -przepraszam za wulgarne wyrażenie -outsourcingu: pozwolono pogranicznym plemionom barbarzyńskim na osiedlenie się (najczęściej poza limesem imperium) i dodatkowo wynagradzano ich stosunkowo niewielkim kosztem w postaci broni, wyposażenia, żywności i ewentualnie acz niechętnie srebrem.

Była to sytuacja obopólnie korzystna (win-win), pozwalała ustabilizowac granicę i zapewnić jej bezpieczeństwo stosunkowo małym kosztem.

Ale, za Cyceronem (chyba?) „nihil semper suo statu manet”, nic nie jest niezmienne w naszym sublunarnym (czyli podksiężycowym) świecie czyli jak śpiewała Anna Jantar:

Nic nie może przecież wiecznie trwać
[Co zesłał los trzeba będzie stracić
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić].

Po pierwsze zmieniała się sytuacja za barbarzyńskim kordonem.

Niczym w teorii chaosu, jakies wydarzenie na pólnocnym pograniczu Chin uruchomiło całą serię migracji w kierunku zachodnim i nagle dotychczasowi sojusznicy Rzymu sami byli w śmiertelnym niebezpieczeństwie i salwowali się ucieczką przez Ren i Dunaj. Błagali Rzym o pozwolenie na osiedlenie się na ich terytorium, w odpowiedzi Rzym wysłał na nich legiony, ale te zostały pokonane przez zdesperowanych barbarzyńców, zwłaszcza, ze tych ostatnich nie tylko było  więcej, ale też wojna była stałym elementem ich życia na pograniczu, więc ich miecze były stale ciepłe.

Kiedy indziej skutkiem „globalnego oziębienia” rzeki pozamarzały i nagle znikła naturalna granica między Cesarstwem a barbarzyńcami.

Kiedy indziej znowu barbarzyńcy przymierali głodem ze względu na klęskę nieurodzaju i dogadali sie z Rzymianami, ze ci dostarcza im żywność w ramach zapłaty za usługi pograniczne. Głowny ksiegowy się z obowiązku wywiązał, ale lokalni dostawcy tego zboża uznali, że jest to okazja do błyskawicznego wzbogacenia się, podniesli ceny Bóg wie ile razy ... no i skończyło się klęską militarna z rąk zdesperowanych barbaroi.

Co więcej, sąsiadując z Rzymianami sami barbarzyńcy podlegali ich wpływom i dlatego np. trudno powiązać sytuację opisywaną przez Cezara z opisem późniejszego odeń o ponad póltora wieku Tacyta – tam, gdzie u Cezara występują pojedyńcze plemiona, u Tacyta mamy już dobrze zorganizowane związki plemienne. W schyłkowej faze Cesarstwa Zachodniorzymskiego, to częstokroć zromanizowani barbarzyńcy są uosobieniem rzymskich cnót (np. wódz i patrycjusz Stylicho, wycięzca Alaryka, był po ojcu Wandalem).

Cofając się w czasie: Arminiusz (Herman) z plemienia Cherusków, wynagrodzony obywtelstwem rzymskim i przyjęty do stanu ekwestrów (ekwitów), wprowadził legiony Warusa w zasadzke w Lesie Teutoburskim i odniósł spektakularne zwycięstwo nad 20 tys Rzymian (rok 7 n.e.). Można tu wysnuć uważam pewne analogie z naszym Bohdanem Chmielnickim.

Piszę wyjątkowo chaotycznie, ale chodzi mi o mechanizm: korzystamy ze stosunkowo tanich  usług ludów pogranicza, kozaków i in., ale dość szybko sytuacja wymyka się spod kontroli i nabiera własnej dynamiki.

Podobny mechanizm obserwujemy w historii starożytnego Egiptu: faraonowie libijskiej dynastii XXII wywodzili się ze strzegących granicy zachodniej, a będących na żołdzie egipskim plemion Meszwesz (założycielem dynastii był znany z Biblii Szeszonk Pierwszy), zaś faraonowie dynastii XXV (kuszyckiej) wywodzili się z Nubii (prawdziwi, czarnoskórzy faraonowie, z najsłynniejszym i dzielnym Taharką).

W islamie mamelucy byli to niewyznający islamu niewolnicy państwowi, kupowani za granicą, islamizowani i szkoleni jako wojskowe oddziały doborowe (por. tureccy janczarowie). W 13 wieku mamelucy utworzyli własny sultanat w Dehli, zaś w Egipcie rządzili niepodzielnie od 1250 a ż do podboju przez Turków Osmańskich ( w XVIII wieku na krótko zdobyli władzę, w 1798 pokonani przez Napoleona i ostatecznie zlikwidowani w 1811 przez Muhammada Ali).

Współcześnie mechanizm ten możnaby rozciągnąć na „gastarbeiterów”, których zadaniem jest już nie tyle obrona limesu/kresów, co praca na stanowiskach mało atrakcyjnych dla miejscowych obywateli. Ale już w drugim pokoleniu mamy najczęściej zjawisko, które którys z niemieckich polityków podsumował z właściwym dla tej nacji dowcipem: „zaprosilismy pracowników,  a przyjechali ludzie”

[Dzisiejsza, forsowana przez UE wielomilionowa wędrówka ludów to zupełnie inny proces, mający cel przede wszystkim polityczny, tzn. pomieszanie ras i likwidację naturalnych wspólnot kulturowo-politycznych, takich jak tradycyjne narody].

Na tym tle historia naszej kozaczyzny na ukrainnych (w sensie kresowych) ziemiach jest jeszcze jednym przykładem powszechnego w dziejach procesu.

Do obrony południowo-wschodnich kresów przed Tatarami powołano tzw. obronę potoczną, tyle, ze z trudem osiagala ona stan 1500-3000 żołnierzy (dopiero rezydenci Napoleona w maleńkim, choć z nazwy Wielkim Księstwie Warszawskim pokazali, że jednak można wystawić 100 tys wojska i to nie z całej Rzeczpospolitej, ale z jej ogryzka). Z braku laku zaczęto posługiwac się prowadzącymi pół-osiadły tryb życia  mieszkańcami dalekiego pogranicza, zapewne pochodzenia turkmeńskiego, ale szybko zruszczałymi, zwanymi kozakami. Z biegiem czasu kozaczyzna okazała się – tak jak zawsze i wszędzie w historii – bronią obosieczną, niejednokrotnie wymuszając podwyższanie rejestru szantażem.

Klasyka tematu, na równi z historią Arminiusza i pogromem Rzymian w Lesie Teutoburskim, to planowana przez króla Władysława IV Wazę wojna z Turcją oraz tajne rokowania ze starszyzną kozacką (m.in. Chmielnickim i Barabaszem, ten ostatni pozostał wierny Rzeczpospolitej) w latach 1646-47. Podłożono wówczas taki ogień pod kozacki kocioł, ze kiedy sejm w 1646 sprzeciwił się planom królewskim, liczący na zwiększenie rejestru kozacy podnieśli bunt no i skończyło się tak, jak się skończyło – kolubryna wypaliła ze straszliwym, apokaliptycznym skutkiem, tyle, że nie w pohańca czy Moskala, ale w Rzeczpospolitą. Można dzis żałowac, że Unia Hadziacka 1658 przyszła zbyt późno, że szlachta po zdradzie i okrucieństwie wojny domowej nie dowierzała już kozakom, zaś elity kozackie wykazały się samobójczą krótkowzrocznością. Szukając źródeł należy się cofnąć o prawie dwa wieki, do zasady leniwego i beztroskiego wysługiwania się kim innym, z nadzieją, że tak już będzie zawsze.

Wnioski na dzisiaj?

NATO? Ależ jak najbardziej – ale wykorzystajmy je do wzmacniania siły własnej, a nie żeby nam Bundeswehra wzmacniała na Żmudzi wschodnią flankę.

US Army w Polsce? Potrzebne jak psu piąta noga, zwłaszcza, że nie podlegają przecież polskiemu dowództwu. Moglibyśmy ich tu czasem pogościć, ale nie za darmo.

Botoksowa Żorżeta szarogęsi się w Polsce niczym swego czasu rosyjski ambasador Repnin i zdaje się nam mówić: my was bronimy przed Putinem (skądinąd naszym serdecznym kumplem), a wy nam za to kasę, zwolnienia podatkowe dla firm i haracz dla przemysłu holokaustu – bezczelnego babsztyle szczupasem na lotnisko, a kasa, owszem, ale dla nas, za udostępnianie polskiego terytorium do rozgrywek z Moskalikami.

Ale najbardziej związana z tematem jest absurdalna i chora koncepcja budowania kordonu sanitarnego mającego nas bronić przed Rosją.

Państwa bałtyckie nie mają żadnego znaczenia militarnego czy gospodarczego i jedynym naszym tam interesem jest dobrobyt mieszkających tam od zawsze Polaków.

Białoruś – najbliższa nam historycznie ... i genetycznie (sic!), jest wpychana przez „polską politykę wschodnią” (ani polską, ani politykę) w objęcia Rosji wbrew woli tamtejszych elit (z bodaj najwybitniejszym politykiem regionu czyli prezydentem Łukaszanką na czele), no ale interes Polski koliduje tam z interesem prywatnego ranczo pani Romaszewskiej i póki co ten ostatni wygrywa.

Ukraina – kraj zsomalizowany, a jednoczesnie zbanderyzowany; póki co wykazujący wyjątkowa dzielność w walce z mniejszościami narodowymi, z ich językami, z paczkami dla polskich dzieci  (Kolejna seria paczek z darami zatrzymana na przejściu w Medyce),  a w którym oligarchowie robią złote interesy z Rosją. Każda polska złotówka przekazana temu państwu jest nie tylko zmarnowana, ale najczęściej daje efekt przeciwny od zamierzonego, budując np. konkurencję dla polskich producentów czy rolników ... kosztem podatkowego łupienia tychże producentów i rolników. Wymarzona przez takie kreatury jak Banderosław Żurawski vel Grajewski „Wielka Ukraina” byłaby z punktu widzenie polskich interesów  jeszcze mniej sterowalna niż kozacy Chmielnickiego i kto wie, czy nie bardziej niebezpieczna.

Jedyny sposób na wzmacnianie obronnosci Polski to budowa siły własnej, własnej armi, własnego uzbrojenia, a nie szkolenie i zbrojenie banderowców za polskie pieniądze – no chyba, że celem jest oczyszczenie kolejnych polskich ziem dla nowych gospodarzy.

Akurat kończę słuchać na yt cykl wykładów profesora Andrzeja Nowaka pt. „Węzły polskiej tożsamości”. W jednym z ostatnich, pan profesor, sam nieprzepadający za Rosją, ubolewa nad całkowitą niedojrzałością  polityczną dzisiejszych elit ukraińskich nie przewidując większej zmiany przez kolejne 30 lat i postuluje przede wszystkim WZMACNIANIE SIŁY WŁASNEJ.

Jeden z postulatów Grzegorza Brauna brzmi: „więcej polskich firm spedycyjnych, a mniej korpusów ekspedycyjnych”.

Sparafrazuję: mniej kozaków, więcej wojsk koronnych.

PS

Słowa kard.Wyszyńskiego, które powinno się przypominać naszym prometeistom, giedroyciowcom i innym szermierzom antypolskich utopii, ze szczególnym uwzględnieniem PiS-owców:

"Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie - aby nie ulec pokusie zbawienia świata kosztem własnej ojczyzny."

 

 

  

KOMENTARZE

  • Zasada jest bardzo prosta; każde państwo, każda grupa etniczna,
    każda rodzina i każdy człowiek, stara się, kombinuje zawsze aby sobie nie zaszkodzić i jak jest okazja, coś dla siebie zdobyć, czy ugrać. Jednym słowem, ci co nam nie są bliscy, zawsze postawią swój interes ponad naszym; czy to będą Amerykanie, czy Rosjanie, Ukraińcy...czy jeszcze inni. Czemu byłoby inaczej w polskim przypadku?
    Jeżeli w Polsce są Amerykanie, to przecież nie za darmo, chcą mieć z tego korzyść. A czemu mieliby być za darmo?

    Chyba to było jeszcze w czasie wizyty Busha Starszego, kiedy ś.p. Lech Kaczyński wyraził życzenie aby Polska była, traktowana przez USA, jak Izrael. Nie wiem jaka była jego wiedza o Izraelu, bo to jest absurdalne życzenie. Izrael jest amerykańską bazą i jest w stanie wojny przez 50 lat, mieszkający tam ludzie starają się stamtąd uciec, tylko podsycany antysemityzm ich nieco powstrzymuje.
  • Brawo wąłdze Przemysla,brawo Pan Prezydent, brawo radni!!Brawo i wielki szacunek Przemyślanie i ich Goście!!
    https://youtu.be/3pm6z6r3hKM

    Marsz Orląt Przemyskich i Lwowskich 2019.

    Przede wszystkim Wieczna Chwała Orlętom Lwowskim i Przemyskim!!
    Tak mamy wychowywać polskie dzieci, na odważnych, uczciwych,prawych ludzi!!!ale nie dla wojny za cudze interesy!!!!
    Mają swoich bohaterów!we Lwowie, w Przemyślu, w Warszawie i wielu polskich miastach i miasteczkach!!
    Nie !!!!dla propagowania w szkołach i na uczelniach gender, nauka o homoseksualistach,i "tolerancji" dla wszelkich zboczeń i dewiacji oraz wynaturzeń...czyli WSZYSTKIEGO"!!!
  • Ciekawy artykuł
    Ale czasem się udaje. Rosyjscy kozacy, stali się rosyjskim patriotami a Szeklerzy patriotami węgierskimi.
    Nam też z Krzyżakami nie wyszło

    https://www.youtube.com/watch?v=4Ir_cd56FkQ
  • Szanowny panie Autorze....
    Zamiescil pan disclaimer..zatem bez zadnej zlosliwosci….
    Kazda historie mozna zaczac jak zwule ..Emmmmm,pstremmm ….bzdremmmmm….ale po co?
    Mowiac o Kazaczyznie..niepotrzebnie pan wspomina Rzym…. czym padl w V wieku..a jego kontynuacja Bizancjum przezylo go o 1000 lat...I wlasnei koncowka tego Bzancjim zaczyna sie dokladnie w czasie powstania Kozaczyzny..a ta to wynik kasaty Zakonu Krzyzakow, czyli Szpitalnikow Najswietszej Marii Panny domu Niemieckiego.
    Kozaczyzna to byl pomysl Zakonu Rycerskiego..jaki wystapil o uznanie do Stolicy Apostolskiej...a jego celem miala byc walka z Saracenami.

    Bez znajomosci Kozaczyzny trudno o zrozumienie fenomenu ,jaki nazywamy Ukraina....By zrozumiec to nalezy dobrze poznac historie Bizancjum , Krolestwa Wielkiej Rusi Kijowskiej, Wielkiej Hazarii ….. Wielkiego Kniazstwa Wielkomorawskiego….
  • @RomanKa 19:58:54
    Witam i dziekuję za komentarz.

    Wspomniałem Cesarstwo Rzymskie na takiej samej zasadzie jak Egipt - nie chodziło mi o związek przyczynowy z kozactwem, ale o bardzo podobny mechanizm, tzn. użycie ludu pogranicza do obrony tegoż pogranicza.
    Mechanizm ten sięga starożytności - tzn. pierwszych imperiów.


    pozdr
  • @MacGregor 20:21:23
    Namawiam pana..do zajecia sie Kozaczyzna...tak powazniej..z punktu eclectycznego… To jest fenomen na skale Swiatowa. Powaznie!
    Czesc materialow zupelnie unikalnych posiadaja Krzyzacy.. Tak- oni istnieja i maja swoje klasztory-zamki ….. na Slowacji.i na Wegrzech.i tam trzymaja materialy dotyczace tego okresu, kiedy czesc braci nie przyjela Reformy I Sekularyzacji i " uszla w stepy."..
    Inna juz prawie wspolczesna to sprawa Rozlamu Siczy...i Powrot pod skrzydla Rosji i osadzenie Sicza Naddunajska Kubania….. to historia do epopei filmowej….A jak pan bedzie mial okazje..niech pan pojedzie na Kuban.... Powie mi pan co pana zaskoczy najbardziej:-)))))
  • @RomanKa 20:51:02
    Czy współcześni Krzyżacy posiadają zamki? Główną siedzibą jest chyba Wiedeń
  • @MacGregor
    Witaj , mołodcy kozaczyzna , plemię pederastów. Polecam : http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17236&Itemid=46 Dowaliłeś do pieca .Salute 5* :)))
  • Kozacy byli silni, ale gdy urośli liczbowo,
    to stracili na jakości. Powstanie Chmielnickiego było masówką, ale do elitarnych oddziałów kozackich dołączyły masy chłopstwa.
    A wybranie Moskwy to strategiczny bład Chmielnickiego. Więcej mogli ugrać w systemie Rzeczypospolitej.
  • @Wican 18:55:28
    A dlaczego ? Bo Polacy tylko szanowali bogatych bojarów którzy przyjmowali zwierzchność króla i polonizowali się. Chłop i kozak był traktowany jak pies. Rosjanie do tego podeszli pragmatycznie, faworyzowali tych średnich i niższych czyli lokalnych atamanów, setników. W ich interesie było utrzymać w posłuszeństwie niziny i być na każde zawołanie cara. Zresztą wystarczy popatrzeć na rewolucję październikową. Kozacy i Ukraińcy ze wschodu opowiedzieli się za caratem, a te rezuny z zachodu to najzagorzalsi bolszewicy.
  • @marek500 10:39:08
    Niekoniecznie o to chodziło tylko. Car umiał stworzyc wrażenie, że szlachta (bojarzy) zła, a car to ojciec.. Chmielnicki szybko zrozumiał, że popełnił błąd, gdy zaprzysiągł carowi wierność i zechciał, aby car zaprzysiągł kozackie przywileje. Wtedy wysłannik cara wyśmiał go w stylu, że "car to samodzierżca i przed byle kim nie przysięga". A Chmielnicki już popalił inne mosty i nie miał wyjścia.
    A Kozacy zachodni czyli zaporoscy, zostali przez carycę przeniesieni nad Don. I pozostało na zachodzie hajdamactwo. A z czasów rewolucji, to na Ukrainie próbowano takie tradycje odtwarzać, jak choćby Machno, ale to już nie było to samo.
    Polecam zresztą Cichy Don, abstrahując od tego czy Szołochow był plagiatorem, czy tez nie.
    W Rosji w początkach XX wieku było około 10 armii kozackich: dońscy, kubańscy, orenburscy, tereccy, uralscy (jaiccy), syberyjscy, nadbajkalscy, astrachańscy, amurscy. Pewnie wszystkich nie wymieniłem, bo kiedyś czytałem o 12 armiach kozackich, ale to było dawno.
  • @marek500 10:39:08 @Wican
    nie do końca tak było - kozacka elita traktowała "czerń": gorzej niż Polacy - to nie Polacy, a Chmielnicki zapłacił tatarom za pomoc ... jasyrem branym z miejscowego chłopstwa.

    Organizacja Zaporożców to była klasyczna turańszczyzna, jak z Sevres pod Paryżem. Dusili się w swojej autonomii pod panowaniem Rzeczpospolitej, a jak ich Moskwa chwyciła za gardło, to i byli ukontentowani i zostali wiernymi poddanymi.
    Ruski książe Jarema Wiśniowiecki znakomicie ich rozumiał i potrafił zapewnic pokój na swoich ziemiach ( nie chodzi o przypisywane mu okrucieństwo - wręcz przeciwnie, utrzymywał porzadek, zas chłopom na jego ziemiah cdziało sie zdecydowanie lepiej, niż na późniejszym Hetmanacie - Jarema nigdy nie sprzedałby chłopów Tatarom jak bydło - a Chmielnicki tak zrobił)

    PS
    niniejszy tekst jest w istocie o czym innym, o mechanizmie znanym od starożytności

    pozdr
  • @MacGregor 11:23:02
    Obecna sytuacja ze ściąganiem obcych wojsk, najbardziej kojarzy mi się z zaproszeniem przez księcia Konrada KrZyżaków. Inna sprawa, ze to typowo polskie określenie. Zagranicą, raczej nie zrozumiałe. Tam to jest chyba Zakon Niemiecki, stosowany jako nazwa potoczna.
  • @MacGregor 11:23:02
    Nie znam aż tak dobrze tych spraw, ale do końca I wś na każdy rozkaz cara kto miał siły wsiadał na konia i walczył za ,,matuszkę Ruś". Za I RP oprócz tych którzy byli zmobilizowani (grodowi, pańscy i regestrowi) resztę trzeba było przekupywać żeby służyli np. I wojna chocimska. Z tego widać że się z RP nie utożsamiali i nie traktowali jej jako ojczyzny.
  • Kozaczyzna ukrainna
    Kozaczyzna ukrainna
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/kozaczyzna1.html

    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/kozaczyzna.html

    " Rabunek był celem Kozaczyzny, pragnienie swawoli bezkarnej — powodem do walki. Wydzielała się ona wprawdzie z łona ludu wiejskiego, lecz stawała się jego gnębicielką, nieprzyjaciółką wszelkiej poważnej pracy i skutkiem tego zaprzepaściła, zaprzedała dolę swego ludu. O państwie i jego zadaniach, celach, obowiązkach nie miała sformułowanego pojęcia.

    Państwo uważała jako siłę hamującą jej swawolę i tylko w imię tego walczyła — z nami i Moskwą. Oto w jaki sposób charakteryzuje Kozaczyznę historyk rosyjski bardzo wybitny i bardzo w sądach swoich umiarkowany. Oba państwa wschodniej Europy, moskiewskie i polskie, jednocześnie musiały rozpocząć walkę na swoich Ukrainach z porastającą w siłę Kozaczyzną, gdyż Kozacy jednakim żywiołem byli na Wschodzie jak i na Zachodzie. Mianując siebie obrońcami państwa, nie ograniczali się wcale do straży pogranicznej, lecz dzięki swemu krwiożerczemu charakterowi, nie ukrywali bynajmniej — że jeśli nie będą rabować sąsiadów, nie mają z czego żyć.

    Dzięki temu charakterowi niepokoili sąsiadów wówczas nawet, gdy to było szkodliwe dla państwa; robili najazdy morzem na Turcję, wywołując ciągłe zatargi tych państw z Moskwą, jeszcze bardziej z Rzeczpospolitą. Rozumie się samo przez się, że Rzeczpospolita polska wszelkie usiłowania ściągała do tego, ażeby pozbawić Kozaków możności szkodzenia państwu.

    Serb Križanić o ich religii tyle powiedział: „Chociaż Kozacy wyznają religię grecką (prawosławną), lecz mają zwyczaje i obyczaje zwierzęce”. Moskwa znała lepiej od nas ich przymioty moralne i nic na nich nie budowała, a nas Chmielnicki bałamucił od chwili zetknięcia się z Kisielem aż do śmierci i do spotkania się z Bieniewskim. „Ludzie małorosyjscy — powiadał człowiek współczesny Moskwie oddany, — wahający są i niepewni; na wiarę nie zasługują. Z chwilą, gdy się nieprzyjaciel pokaże wszystkiego złego po nich spodziewać się można”. „Żadnemu z nich wierzyć nie można”. Im nieprzyjaciel był słabszy, skłonniejszy do zgody, tym oni stawali się zuchwalsi. Pokorni bywali tylko przed siłą. Żadnego hamulca nie znali dla swoich pragnień — oprócz siły. Takimi byli u nas, takimi byli w Moskwie — niezdolnymi zupełnie do pracy państwowej...."
  • Skąd pochodzi i co oznacza nazwa "Ukraina"?
    Znaczenie terminu "Ruś"
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus1.html

    Skąd pochodzi i co oznacza nazwa "Ukraina"?
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html

    Terytorium Ukrainy w świetle kartografii
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/Kartografia/kartografia.html
  • @marek500 12:49:21
    Prof. Marek (Ślązak z krwi i kości) pisał, że cudzoziemcy przejeżdżający przez ziemie polskie w XVII i XVIII w. pytając na wschodzie ludzi "kim jesteście ?", w odpowiedzi słyszeli: "tutejsi". Natomiast przejeżdżając przez Śląsk (od XIV w. poza granicami Polski) na to samo pytanie słyszeli odpowiedź: "Polacy". Tak to pozyskaliśmy masę "tutejszych", a straciliśmy masę Polaków...
    Patrząc na mapkę I RP płakać mi się chce: cóż to za koślawy i dziwaczny stwór ? Jak nasi przodkowie mogli tolerować na północy wrogi nawis Prus Wschodnich ? Jakie tragicznie odsłonięte podbrzusze Wielkopolski...
    Ileż to było okazji odzyskania Śląska. A Śląsk w granicach Polski to konieczność rewindykacji Pomorza Zachodniego. Byłaby to konieczność gospodarcza. Pomału powstałby zaczyn uprzemysłowienia RP.
    Odejściem od ziem zachodnich i północnych utuczyliśmy Prusy.
    "Polska będzie Polską jeśli będzie miała Szląsko"... tak się kiedyś mówiło na Śląsku...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031