Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1868 postów 2449 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Dieta dr Ewy Dabrowskiej bez naprężeń.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zachwalam i zalecam, wyjaśniając przy okazji, jak podejść do niej bez naprężeń.

[Ha! własnie uświadomiłem sobie, że „bez naprężeń” to dobry, polski odpowiednik „bez stresu”]

Dietę opracowaną przez panią dr Ewę Dabrowską polecam na podstawie własnego doświadczenia, bo dzięki niej wyleczylem nawracającą z różnym nasileniem łuszczycę  dłoni (do dzis koledzy z pracy, jak komu potrzebny jest krem do rak, to przychodzą do mnie, a ja na to, ze już nie używam i nie mam przeto co pożyczyć) oraz równie przewlekłe boleści jelitowe (na te ostatnie dobry jest preparat Debutir, jeszcze lepsza jest kurkuma z pieprzem jako przyprawa tudzież z bioperyną jako kapsułki, a najlepsza dieta dr Dąbrowskiej własnie).

Niniejszy wpis traktuję jako podzielenie się z Państwem dobrą nowiną (przez małe „n” rzecz jasna, bo dotyczącą prostego i każdemu dostępnego sposobu na pozbycie się DOCZESNYCH dolegliwości, szczególnie tych przewlekłych, z którymi tradycyjna medycyna nie zawsze sobie radzi – jak ktoś nie daj Boże złamie rękę, to wiadomo, rentgen, chirurg, gips i ewentualna fizjoterapia, ale jak ktoś cierpi na chorobe autoagresywną (np. reumatoidalne zapalenie stawów), to męczy się latami, mimo, że zdrowie jest w zasięgu ręki i kilku tygodni.

Na zachętę jeszcze przykład mojego kuzyna, który pacierza i wódki nigdy nie odmawiał: zamówił przegląd samochodu w warsztacie, a żona zamówiła mu przegląd u lekarza no i zdiagnozowano mu wysokie ciśnienie, cukier, cholesterol i poziom kwasu moczanowego i kazano brać m.in. statyny oraz inne, a żona napisac testament (żeby nie było potem, że mienie bezdziedziczne i Eskimosi na karku). Po roku codziennego, regularnego jedzenia owsianki na sniadanie (z jabłkiem, kurkumą, ancymonem cynamonem, czarnuszką etc) oraz picia octu jablkowego z sokiem jabłkowym odstawił wszystkie leki z wyjątkiem tych na nadciśnienie (uważam odstawienie zbyt pospiesznie przypisanych statyn za największy sukces, zwłaszcza, że to jamci mu doradzał).  Ba, zdrowszym będąc odciążył NFZ, czym zasłużył sobie na wdzięczność rządu obecnego i kolejnych, jakie by tam nie były. No i choć stary człowiek, to wciąż morze go pociąga i fascynuje :)

Wracając do diety, bez problemu można „nabyć drogą kupna za pieniądze” książki autorstwa dr Ewy Dąbrowskiej (starsze wydania za grosze i najnowsze juz nie takie tanie, za to z zupełnie zbędnymi obrazkami dla przedstawicieli cywilizacji obrazkowej) tudzież darmo w internecie, chocby na stronie autorskiej:

https://ewadabrowska.pl/

[jest też cała masa okołodietowych porad, przepisów i grup wsparcia w internecie, na pejsie itp prowadzonych przez różne zacne niewiasty].

Przytoczę tylko jeden fragment dotyczący chorób z autoagresji, jako najbardziej mnie interesujący (ze strony autorskiej pani dr):

„U części pacjentów, cierpiących szczególnie na choroby z zakresu immunologii, endokrynologii, neurologii oraz gastroenterologii, niektóre niestrawione do reszty białka pokarmowe mogą przedostawać się przez nieszczelne bariery jelitowe (tzw. przeciekające jelita) do krwi, gdzie pobudzają produkcję przeciwciał (klasy IgG). Są to tzw. nietolerancje pokarmowe. Identyfikację takich pokarmów można przeprowadzić przy pomocy specjalnego testu np. Food Detective.

W przypadku podobieństwa niestrawionych białek pokarmowych do białek organizmu może dojść do autoagresji, czyli niszczenia na drodze przeciwciał własnych tkanek, na przykład tarczycy (choroba Hashimoto), wątroby (autoagresyjne zapalenie wątroby), stawów (reumatoidalne zapalenie stawów), mięśni itp. Identyfikacja i wykluczenie z diety nietolerowanych pokarmów stało się przełomowym momentem w leczeniu wielu przewlekłych, a nawet nieuleczalnych chorób. Mieliśmy okazję przekonać się wielokrotnie, że wykluczenie pokarmów nietolerowanych na podstawie testu i przeprowadzenie kilkutygodniowej kuracji dietą warzywno-owocową może przywrócić zdrowie”.

O tym samym mówił Jerzy Zięba, autor kontrowersyjnej książki „Ukryte  terapie” (co do ktorej nie wypowiadam się, bo nie znam). Rzekomo przy zbyt niskiej kwasowości żołądka białko pokarmowe nie jest wystarczająco trawione, a przy nieszczelnych barierach jelitowych dostaja się one do krwioobiegu powodując stany zapalne, np. reumatoidalne zapalenie kolan, mogące w skrajnym przypadku błyskawicznie przykuć do wózka inwalidzkiego i zrujnować życie. Pan Zięba zaleca w takim przypadku zwiekszenie kwasowości żołądka (nie mylić z kwasowością organizmu) – brzmi to zdroworozsadkowo, ale jak powiadam nie znam się. Spotkałem natomiast młodego człowieka, który zachorował na ostrą formę reumatoidalnego zapalenia stawów z wózkiem inwalidzkim na bliskim horyzoncie, a który szybko i całkowicie wyleczył się dzięki kilku tygodniom diety dr Ewy Dąbrowskiej i byla to różnica między rentą i leczeniem do końca życia, a normalnym i satysfakcjonującym życiem rodzinnym i zawodowym.

Zasada tej diety jest prosta (po szczególy odsyłam do strony Autorki):

Przez maksymalnie 6 tygodni jemy wyłącznie niskoskrobiowe warzywa (ergo bez ziemniaków i strączkowych) i niskocukrowe owoce (bez bananów czy daktyli)

Nie ma ograniczeń ilościowych, ale wartość kaloryczna i tak jest hardcore-owa i wynosi od nawet 400 do 800kcal dziennie (myślę, że w moim przypadku jest to więcej, 1000-1200, moze dlatego, ze nie jestem filigranową panienką, a raczej przerośnietym, włochatym oblesiem)

Należy w tym czasie zrezygnowac z używek (ankoholu, tytuniu, kaffy, arbaty z harakiem, seks spoko, może być, byle po Bożemu itp)

Po 2-3 dniach uczucie głodu zostaje WYŁĄCZONE (to jest dowód na to, że dieta jest prowadzona prawidłowo) [potwierdzam, w moim przypadku jest to dokładnie 3 dzień choć lekko się słaniam jak nowo narodzony słoń  przez cały pierwszy tydzień]

Po szczęśliwym zakończeniu równie wazny co dieta jest jest stopniowy powrót do normalnego żywienia (np. Wychodzenie z postu Dr Dąbrowskiej – zasady).

Żegnamy się z chorobami, z nadwagą, mamy przywróconą zdolność odczuwania dawno zapomnianych smaków ( a nie jak wcześniej tylko słodkie /słone), generalnie wszystko gra i koliduje.

[Wg Autorki drastyczny spadek diety jest ledwo skutkiem ubocznym, ale to tym lepiej. A zresztą, większość naszych chorób cywilizacyjnych, na które przez wiele lat ciężko pracujemy, to skutek uboczny nadwagi własnie].

W najnowszych książkach poswięconych tej diecie rażą mnie dwie sprawy.

Pierwsza to mistycyzowanie, typu „już w Pismie Świętym” – oczywiście zachęcam do lektury Pisma Świetego, a Nowego Testamentu w szczegolności, ale niekoniecznie w sprawach diety. Można oczywiście potraktowac tę dietę jako wyrzeczenie i połaczyć z ćwiczeniami duchowymi, szczegolnie w okresie Wielkiego Postu, ale nie jest to konieczne dla uzyskania korzyści leczniczych i zrzucenia wagi.

Druga to zapominanie, że większość z nas prócz diety ma jeszcze normalne życie i zaineresowania z dietą niezwiązane i przynajmniej ja nie zamierzam kisić własnej kapusty, długo ją potem ubijając drewnianym ubijakiem.

Jest jedna rzecz, którą rzeczywiście warto samemu robić, to zakwas buraczany – bardzo prosto, a kto twierdzi, że nie potrafi, to burak i tyle (dla leniwych polecam barszcz czerwony w kartonie).

A teraz jak to robię ja, Jarząbek.

FAZA WSTĘPNA – najlepsza, ale ważne, zeby na niej nie poprzestać:

Nasamprzód czyszczę lodówkę i spiżarkę, pożeram kiełbasy, sery, dopijam otwarte wina i resztki wódki i niedopite whisky (pod pretekstem, ze puste flaszki przydadzą się na zakwas buraczany)

DIETA

[zapamiętana generalna wskazówka: najpierw jemy kiszonki i surowe, a potem gotowane].

Rano na czczo szklankę wody z rozpuszczoną łyżką miodu i wyciśniętą połówką cytryny (zamiast cytryny moze być łyżka octu jabłkowego) – uwaga na szkliwo zębów.

Kubas zupy warzywnej albo leczo warzywne albo jagody albo truskawki

W PRACY kawa bezkofeiowa (bez przesady, można czasem ciachnąć normalną i niebo wcale od tego nie spadnie zabijając wszystkie skowronki)

jabłko-dwa / surowe rzodkiewki/marchewki

Kapusta kiszona ( w tym czasie część moich angielskich kolegów pędzi do toalety by odetchnąć tam świeżym powietrzem, a co wrażliwsi nawet krzycza Ralph albo Hughie).

Warzywne leczo

W DOMU

Szklanka podgrzanego zakwasu z buraka (ja robię zakwas mocno czosnkowy, niczym lody wspomniane przez JU Niemcewicza w „Moszkopolis”, dlatego nie piję go rano, bo koledzy i tak przeze mnie cierpią)

W domu zapiekany bakłażan, z czosnkiem albo „na słodko” z cynamonem i sosem Worcestershire (akurat taki mam, każdy niech sobie dobierze sam do smaku)

Co pijam?

Herbaty ziołowe (np. melisa, koper, czystek i pokrzywa, po jednej torbeczce zaparzone w dużym kubasie)

Można też z kartonu sok jabłkowy (najlepiej tłoczony), pomidorowy(np.z chili), oraz warzywny itd.

Wody niegazowane wysokozmineralizowane (nisko zmineralizowane nie maja sensu, kranówka jest tańsza)

Kawa zbożowa oraz kawa kawowa ale bezkofeiowa

Przekąski:

Pomidor (posypany solą i przyprawami), ogórki kiszone, kapusta kiszona (np. polecam kiszona staropolska firmy EDMAL), jabłka, gruszki, zaś jagody to generalnie król!

Arbuz (niestety nie za bardzo mogę, bo mam uczulenie krzyżowe na pyłki kwiatów).

Posiłki głowne i na podjadki:

Zupa warzywna (wywar warzywny, ja spokojnie dodaje kostkę warzywną do smaku, jak się znudzi to przecier pomidorowy i jest pomidorówka, jak się znudzi to dodaję jeszcze kalafior.

Warzywa z takiej zupy można posiekać, doprawić i  zapiec w papryce.

Na deser może być szarlotka – podstawa z wiórków marchewkowych, jablka z jablek, posypac cynamonem, zapiec, jedząc uważac, by języka nie połknąć.

No i bardzo wydajne leczo warzywne: cebulkę posiekać i zasmażyć na niewielkim oleju, dodac pieczarki, poddusić i do garnka z niewielką ilościa wody, dokroić paprykę oraz większa ilość prokronej w duża kostkę cukinii, dusić, doprawić, dodac przecier pomidorowy i potem nie mlaskać tylko, bo w Polsce nawet chłop od Piasta, a więc szlachcic, chocby i ubogi.

Na zdjęciu wprowadzającym, walijski aktor Christian Bale w bardzo dobrym filmie „Mechanik” po czterech miesiącach dość osobliwej diety (codziennie puszka tuńczyka, jabłko i okazjonalnie whisky) – ale my nie jesteśmy walijskimi miłosnikami owiec i mamy własną dr Ewe Dabrowską.

  

KOMENTARZE

  • @Autor
    Moje cierpienia z racji diety p. Dąbrowskiej są nieuleczalnie trwałe.
    To dlatego, że moja małżonka była na takiej 2 - tygodniowej kuracji.
    Utraciła znaczne nabytki ciała (za nazwanie takiego stanu degeneracją Ziemkiewicz został skazany w II instancji na znaczne ubytki finansowe, o moralnych nie wspominając).
    Czyli straciła w 2 tygodnie circa 10 kg + w czasie wychodzenia ze stanu kuracji - jeszcze chyba 4.
    Wszystko za słoną opłatą.

    A moje cierpienia polegają na faszerowaniu mnie zieleniną w ilościach znacznych. Jakbym był krową, to chyba już bym mleko dawał.

    PS. Dieta rzeczywiście przynosi dobre rezultaty oczyszczając organizm z toksyn, co skutkuje pozbyciem się wielu dolegliwości.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:27:31
    10kg w dwa tygodnie - szacunek się należy :)
  • @ Autor - 5*
    "codziennie puszka tuńczyka, jabłko i okazjonalnie whisky"

    Gdyby ostatnią pozycję przenieść na początek, a więc: codziennie whisky, puszka tuńczyka, i okazjonalnie jabłko, byłbym jak najbardziej za, zwłaszcza, że przecież składniki diety nie uległy żadnej zmianie.

    A poważnie, to są ważne rzeczy dla zdrowia.
  • @Rzeczpospolita 14:06:11
    Też się z tego śmiałem :)

    Z moim kuzynem, któremu przypisano statyny i które dzięki codziennej owsiance mógł bezpiecznie odstawić to szczera prawa, warta rozpowszechnienia.
    oczywiście odstawił je za zgodą lekarza po tym, jak mu cholesterol znacznie spadł - a przecież owsianka to najtańsze śniadanie.

    Znowu dzięki diecie Dąbrowskiej wyleczyłem - nawet nie wiem, co to było, skóra mi na rękach pękała - powiedzmy egzemę na która cierpiałem od 25 lat.
    Oraz ważniejszy przykład - górnik ze Śląska ze zdiagnozowanym galopującym reumatoidalnym zapaleniem stawów - dieta wyleczyła go w ciągu 6 tygodni (pozostało mu lekkie zniekształcenie nadgarstka, jako pamiatka po rocznej chorobie) - to są wg mnie naprawę historie warte podania dalej

    A drugim celem było pokazanie, ze ta dieta wcale nie jest taka straszna

    pozdr
  • bez stresu - bez spinania się, ew. bez napięcia
    najwyraźniej jestem burak, bo burakiem to tylko w kosza mogę grać.

    Tak więc zakwasu z buraków nie zrobię, zwłaszcza że

    - zupełnie nie wiem, skąd wziąć kiszoną kapustę, ta, którą mogę dostać, jest zupełnie inna, niż była kiedyś, i kapusta inna, i bakterie, jak się człek skusi, to zaraz musi popłukać usta jakąś nalewką.

    Obawiam się, że zakwas będzie taki sam, tj. zupełnie nie będzie przypominał smakiem i wartościami zakwasu.
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:27:31
    i jak tu nie pragnąć wymiany sądów na nasze?
  • @MacGregor 12:51:25
    raczej niemożliwe, pewnie liczone razem z wodą.
  • @MacGregor 14:19:24
    Najgorsze jest to dzwonienie w głowie, że ta owsianka wcale nie jest taka dobra, tylko gdzie to dzwonili ?

    Wujek go wcale nie jest taki dobry do wyszukiwania tego, co się czytało, a teraz nie można odnaleść.
  • @interesariusz z PL 17:32:48
    ja tu bidok na angielskiej prowincji jestem, ale kapuste kiszoną i takiez ogórki kupuję w polskich sklepach, najlepiej w słoiku.
    ostatnio natrafiłem na "kiszoną staropolską" firmy EDMAL - super do jedzenia na surowo, nie trzeba przyprawiać kminkiem ani nic

    Buraki to najtaniej w tutejszym Lidlu niestety, a przepis na zakwas np tu;

    http://agnieszkamaciag.pl/genialny-zakwas-z-burakow-domowej-roboty/

    mozna też od biedy zastąpić barszczem z braków z kartonu
  • @interesariusz z PL 17:36:41
    owsiankę robię wieczorem (płatki na wodzie, z krojonym jabłkiem), a rano odgrzewam w mikrofali (na diecie Dąbrowskiej niestety trzeba sie powstrzymać)

    Z kuzynem historia autentyczna - ku mojemu przerażeniu kazali mu brać statyny, tak się wystraszył, ze jadł ją do porzygania okrągły rok ;)

    pozdr
  • @MacGregor 17:52:19
    czyli płatki z jabłkiem moczone w wodzie całą noc ? A co z namnażaniem bakterii ?
  • Pani Dąbrowska nie sięga przyczyn problemu!
    .
    pisze:
    ..."niektóre niestrawione do reszty białka pokarmowe mogą przedostawać się przez nieszczelne bariery jelitowe (tzw. przeciekające jelita) do krwi"...

    otóż to!

    Dąbrowska nie stawia sobie pytania, co powoduje powstawanie dziur w jelitach!

    to grzyb! ...rozrośnięty w jelitach wskutek żarcia trucizn ze sklepu...

    https://ram.neon24.pl/post/140625,drozdzyca-czyli-plaga-ukrywana-przez-dzisiejsza-medycyne

    kurkuma, czosnek, piołun, wrotycz i wiele innych, odklejając grzyba od komórek ludzkich, powodują jego śmierć, dlatego są skuteczne!!!
  • @RAM 19:04:14
    Ano właśnie.
  • @RAM 19:04:14
    przecież nic w tej notce nie ma!

    Nawet porada, kup se gospodarstwo rolne, też może nie załatwić sprawy.
  • @interesariusz z PL 19:27:27
    .
    grupka naturopatów prowadzi kilka forów po włosku, francusku, chorwacku, itp. ... tam są porady bardziej szczegółowe...

    próbowali jakiś czas temu także po polsku:

    http://kandydoza-leczenie.forumattivo.com/f1-your-first-forum
  • Głodówka Ewy Dąbrowskiej, a nie dieta
    Sama Dąbrowska mówi o swojej diecie jako o głodówce, bo organizm nie uzyskuje żadnego tłuszczu, a skrobię i białko w śladowych ilościach, które się znajdują w dozwolonych roślinach, czyli praktycznie wcale.
    W tej „diecie” żadne „niewielkie tłuszczyki” nie są dozwolone, dopiero na etapie „wychodzenia” z głodzenia, czyli powrotu do odżywiania. Cały sekret polega na consumpcji własnego organizmu, od tłuszczu i toksyn poczynając.

    Pani Dąbrowska zapomniała dodać, że dietę należy uzupełniać witaminami i minerałami, aby np. przy okazji usunięcia zbędnego tłuszczu i niektórych chronicznych dolegliwości, nie zgubić wszystkich włosów. Co prawda łysym to różnicy oczywiście nie sprawi, ale nie wszyscy są łysi.

    Jak chodzi o zdjęcie wprowadzające - doprawdy, aż przykro patrzeć... Chwała Bogu, że nie wszyscy mężczyźni tak wyglądają!
  • @RAM 19:04:14
    dziękuję za uzupełnienie - to prawda, dr Dąbrowska o przyczynach nieszczdelnych jelit nic nie pisze

    kurkumę i czosnek zażywam, o piołunie i wrotyczu musze doczytać
  • @Lotna 19:44:36
    rzeczywiście gdzieś słyszałem, że mogą wypadac włosy - powinienem był o tym wspomniec no i dr Dąbrowska powinna to tez wziąć pod uwagę
    Ja jem dużo jagód podczas tej diety

    no i daje czasem łyżkę oleju wbrew zaleceniom (bo niby jak mam podsmażyć cebulkę>)

    Co do zdjęcia wprowadzającego - obrzydliwe, ale aktor schudł specjalnie do tej roli człowieka nie śpiącego od roku; dobry film, polecam :)
  • Też jestem wdzięczny Dr Dąbrowskiej
    Odwiedziłem 3 ośrodki w Gołubiu, w tym 3 restauracje oraz wysłuchałem jej wykładu. Zwiedziłem pokoje, z każdej restauracji dostałem recepty. Właściwie wystarczają one na przeprowadzenie diety. Jej sedno to żadnych tłuszczów i skrobi oraz mało cukrów. Dietę trzeba przypasować do własnych możliwości duchowych, czyli do zasobów silnej woli.
    Zachęcam do jednodniowej wycieczki do Gołubia i posmakowanie pokarmów z głodówki Pani Dąbrowskiej lub dań pełnowartościowych. To była wspaniała degustacja dla mnie.

    http://uhaliny.eu/wp-content/uploads/2015/07/DSC_26.jpg
  • @RAM 19:04:14
    Główne przyczyny nadmiernego rozrostu kandidy to:
    1. antybiotyki (szczególnie te "broad-spectrum")
    2. słaby układ immunologiczny (ok. 50% ludzi ma niedoczynność tarczycy)
    3. pigułki antykoncepcyjne
    4. "leki" immunosupresyjne
    itd...
    Na marginesie; dr O. Truss wyleczył wielu ludzi nawet z tzw. nieuleczalnych chorób jak: stwardnienie rozsiane, schizofrenia lecząc ich kandidę.
    Ja z pewnością na diecie dr Dąbrowskiej bym się rozchorował.
  • @Robik 01:32:53
    a to czemu? byś się rozchorował
  • @interesariusz z PL 09:12:55
    Ponieważ dla mnie byłby to regres.
    Ocena tej diety zależy od tego z jakiego punktu się startuje.
    Dla wielu ludzi może być ona zmianą na lepsze.
    Większość ludzi zaczyna interesować się zdrowym odżywianiem i szerzej zdrowym stylem życia kiedy zaczynają mieć problemy ze zdrowiem.
    Wielu z nich do tego momentu odżywiało się b. źle i każde odejście od niezdrowych nawyków spowoduje poprawę stanu zdrowia.
    Tzw. "dieta dr E. D." nie jest niczym oryginalnym i jest dokładną kopią istniejących wcześniej już diet.
    Pierwsza faza to oczyszczenie organizmu które może być osiągnięte wieloma sposobami.
    Wielu ludzi odczuwa w tym momencie polepszenie stanu zdrowia.
    Niektórzy mogą do tego dojść na diecie wegańskiej, inni na czystej głodówce a inni na diecie składającej się wyłącznie z soków.
    Ten stan dobrego zdrowia może nawet utrzymywać się później przez kilka lat.
    Jednak najważniejszy etap to ten który następuje już po oczyszczeniu.
    Na stronie autorki można znaleźć taką informację:
    "Stopniowo wdraża się żywienie pełnowartościowe, oparte na naturalnych, nieoczyszczonych przemysłowo pokarmach pochodzenia głównie roślinnego, zwłaszcza na: owocach, ziarnach i roślinach strączkowych, ewentualnie z dodatkiem ryb, a jeśli decydujemy się na spożywanie produktów zwierzęcych (mięsa, nabiału) warto rozważyć spożywanie ich w ograniczonej ilości."
    Czyli podstawa to: owoce, ziarna i rośliny strączkowe.
    Praktycznie nic z podanych produktów nie jadam więc nie byłaby to dieta dla mnie.
    Wiemy, że istnieją tylko trzy makroskładniki pokarmowe.
    Są to: białka, tłuszcze i węglowodany.
    Najbardziej wartościowe białko jest pochodzenia zwierzęcego więc byłoby błędem żeby z niego rezygnować.
    Jeśli chodzi o tłuszcze to najzdrowsze są te najbardziej nasycone.
    Mitem jest istnienie tzw. NNKT (Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych). Nikt, nigdy nic takiego nie udowodnił. Tak na marginesie są to b. szkodliwe tłuszcze.
    O węglowodanach chyba nie muszę wspominać - nie istnieje takie pojęcie jak niezbędne węglowodany.
    A więc podstawą diety po fazie oczyszczania mają być :
    owoce - to głównie cukier (węglowodany)
    ziarna - to głównie węglowodany i niepełnowartościowe białko
    Generalnie węglowodany złożone są gorzej przyswajane niż te proste.
    Tak więc dla niektórych dieta ta może być zdrowsza od tej na której są obecnie. Dla innych (dla mnie) byłoby to cofnięcie się.
  • @Robik 12:08:52
    zrozumiałe do punktu dotyczącego tłuszczy, trudno pogodzić się z zaprzeczeniem tego wszystkiego, co się słyszy.

    wracając
    "Czyli podstawa to: owoce, ziarna i rośliny strączkowe.
    Praktycznie nic z podanych produktów nie jadam więc nie byłaby to dieta dla mnie."

    podstawą diety po fazie oczyszczania mają być :
    owoce - to głównie cukier (węglowodany)
    ziarna - to głównie węglowodany i niepełnowartościowe białko

    czyli to samo,

    a więc co jesz, jako ktoś "zaawansowany" ?
  • @Robik 12:08:52
    Pani Dąbrowska się troszeczkę rozpędziła. Owszem, jej głodówka jest dobra, by wyleczyć róźne schorzenia, ale to nie znaczy, że się potem powinno zostać jaroszem, co ona wyraźnie sugeruje.
    Dieta wegańska na dłuższą metę jest szkodliwa, bo kompletnie wyniszcza i postarza organizm. Jest jednakże szeroko reklamowana, bo weganie i wegetarianie stanowią największą grupę konsumującą wszelkie dodatki żywieniowe w formie witamin i minerałów i różnych odżywek, które de facto ich utrzymują w jako-takim zdrowiu. Na szczęście, wegetarianizm i weganizm jest modny, a właściwie wyznawany, już dosyć długo, aby na własne oczy się przekonać, jak wygląda stan zdrowia i ich kondycja psychiczna i intelektualna, szczególnie wegan, po latach stosowania ich cudownej diety.
  • @Lotna 05:30:01
    Zgadzam się z Tobą w 100%.
    Dieta wegańska jest na dłuższą metę bardzo szkodliwa - szczególnie dla młodych dziewcząt (przyszłych matek).
    Z wegetrianizmem może już być inaczej jako że dopuszcza pełnowartościowe pokarmy: mleko, twarogi, sery, jajka.
    Znałem długowiecznych i zdrowych wegetarian.
    Nie mogę tego samego powiedzieć o weganach.
    Wielu wegan celebrytów jest zwykłymi oszustami (niektórzy przyznają to po latach). Mówiąc o oszustach mam na myśli to, że nie przestrzegają diety wegańskiej.
  • @Robik 07:27:31
    https://macgregor.neon24.pl/post/150670,dieta-dr-ewy-dabrowskiej-bez-naprezen#comment_1583513
  • @Lotna 05:30:01
    Nie mam wrażenia, żeby p. Dąbrowska sugerowała zostanie jaroszem, przecież dość szybko w fazie wychodzenia wprowadza się jajka na miękko (chyba na tym samym etapie co jogurty/kefiry), a później pierś z kurczaka.

    jest sugestia, żeby powtarzać te dietę raz w tygodniu (np. w piątek).

    [podobnie wygląda dieta antyrakowa dr Breussa
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rudolf_Breuss ].

    Zaważyłem natomiast co innego:

    Szukając przepisów w internecie natrafiłem na blogi sympatycznych pań, które popadły chyba w jakaś psychiczną zależność od tej diety i powtarzają ją raz czy dwa razy w roku, a poza tym są własnie wegetariankami.
    Ja od dłuższego czasu borykam się z nadwagą (folgowanie złym nawykom, zbyt mało ruchu) i akurat ta dieta pozwoliła mi zrzucić jakieś 18kg (ze 128 do 110 przy wzroście kiedyś 191, a dziś po zdeptaniu się 190). Zauważyłem, ze w tym samym czasie trzeba też cwiczyć, zeby nie dosżło do zaniku mięśni.
    Niestety, po kilku latach znów odbiłem z wagą (co absolutnie nie jest winą dr dąbrowskiej) i przeżywam deja vue, ale stara gwardia się nie poddaje

    PS
    Jej mężem jest Wojciech Dąbrowski, inżynier elektronik i znany podróżnik (trochę mu się nie dziwię)

    pozdr
  • @MacGregor 22:44:34
    Na olejach roślinnych nie powinno się smażyć. Poza kokosowym.
  • Ja cierpię na
    dnę moczanową. Ale całkiem zrezygnować z tłuszczów i w ogóle z mięsa nie dam rady. Zjadam więcej niż przepisane 100 gram mięsa dziennie,
    Dieta Dąbrowskiej byłaby dla mnie dobra, zwłaszcza że mam własne produkty na ogrodzie. Przynajmniej latem i jesienią. Gorzej z zimą, choc kiedyś się sprawdzałem i tydzień na samych jabłkach pociągnąłem.
  • @Wican 14:36:59
    Na dnę moczanową polecam picie octu jabłkowego - znów z własnego i kuzyna doświadczenia.
    Można 3 x dziennie łyżkę stołowa z pól szklanki soku jabłkowego.

    nie jestem szczególnym adwokatem diet Dąbrowskiej ani tym bardziej jedzenia jarskiego, natomiast polecam ją (choćby raz w życiu) w przypadku chorób od autoagresji.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031