Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1751 postów 1571 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Dlaczego polubiłem blog Berkeley72

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

mimo, że sam jestem jawnym, choć niestety nieetatowym agentem Watykanu?

[Podobieństwo tytułu tego wpisu do „Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę” jest niezamierzone.

Przypomina mi się wyznanie red. Michalkiewicza, który komentując oskarżenia o bycie agentem wszystkich państw ościennych dookoła, ale przede wszystkim ruskim, ubolewa, że to nie jest prawda.

Mógłby chytry Putin wspomóc niewielkim groszem swojego poputczkika z Wysp, ale pewnie cała kasa poszła na reanimacje Skirpalów, a znowuż w Polsce całą ruską kasę przywłaszczają sobie paleo-komuchy, zamiast wisieć zamiast liści.

Ale ad rem].

W apologetycznej ksiażce C.S. Lewisa (tego od Narnii) pt. „Listy starego diabła do młodego”, stary demon żali się siostrzeńcowi, że dzisiejsi grzesznicy, aczkolwiek wytrwale podążający ku zatraceniu, są w swoich występkach mdli i bez smaku niczym przeterminowane suchary, w odróżnieniu od dawnych, grzeszących smakowicie i namiętnie.

Nie wiadomo, kto kogo wyprzedzi i do którego królestwa, ale Autorowi Berkeley72 trudno odmówić epickiego rozmachu, zaś jego antychrześcijańskim tyradom autentycznej, emocjonalnej głębi – i dlatego po pierwszym szoku, zbiciu ciśnienia i podniesieniu opadniętej szczęki, dalej czyta się już z gęsią skórką, prawie jak za moich czasów w szkole średniej skserowane cichaczem  „wyznania chińskiej kurtyzany”.

Powiem szczerze, że mam po dziurki w nosie naszego wojującego antykatolicyzmu na poziomie gimnazjalnych dyslektyków oraz zupełnie anachronicznego, wymyślonego kilkadziesiąt, jeśli nie kilkanaście lat temu rodzimowierstwa podszywającego się bezpodstawnie pod starożytną słowiańszczyznę (współczesne rodzimowierstwo ma  zazwyczaj tyle wspólnego z naszymi przedchrześcijańskimi przodkami, co żerujący na zachodnich niedoukach harekrysznaici z autentycznym hiduizmem, który przeciętnemu Europejczykowi podniósłby włosy na głowie – z wyjątkiem osób łysych rzecz jasna).

Teksty pana Berkeley72 to w swojej erudycji i szerokich horyzontach zupełnie inna klasa i miła od Imperium Lechitów odmiana, imperium ponoć tak wielkiego, że ją jeden bosy klecha z drugim w niwecz obrócił, a ślady bezpowrotnie zniszczył, co się nawet hiszpańskim konkwistadorom nie udało w stosunku do rzeczywiście zdziesiątkowanych Indian.

Ewentualną polemikę z poszczególnymi tezami pana profesora zostawię na kiedy indziej (mam niezaleczony kompleks niższości, bo sam chciałem kiedys zostać Zwei- czy choćby Dreisteinem z fizyki, ale rozum okazał sie cokolwiek przykrótki).

Otóż publikując wyobrażenie ludożerczego Molocha (przypominającego mi bardziej celtyckiego „wickermana”-a, niż kanaanejsko-fenickiego demona) Autor pyta retoryczie, czy przypadkiem jest, że jego układ rąk jest identyczny z układem rąk na wyobrażeniach  Chrystusa Króla (vide posąg ze Świebodzina).

Nie wdając się w jakies analizy porównawcze (zwłaszcza, że wyobrażenie Molocha wydaje się raczej XIX-wieczną fantazją), przywołam G.K. Chestertona (+1936), skądinąd wielkiego i rzadkiego wsród Anglików, autentycznego przyjaciela Polski i Polaków.

W jednym z pism zwraca on uwagę, iż rozpowszechnione jest błędne, pseudoekumeniczne wyobrażenie, jakoby wszystkie religie czciły w istocie tego samego Boga, a jedynie każda z ich na swój, odmienny sposób. Otóż jest dokładnie odwrotnie: od amazońskiej dżungli po gotyckie katedry, formy kultu są do siebie dość podobne (płody rolne, zwierzęta), podczas gdy przedmiot kultu jest zupełnie różny – co ma bowiem wspólnego Chrystus z Belialem?

 

I to na razie tyle.

Pozdr, McG

  

KOMENTARZE

  • Autor
    Jakżeś Pan taki mądry , to wejdź na 6000 m n.p.m. Potem zejdź. Następnie przeczytaj cztery książki: jedną o fizyce, jedną o geologii, jedną o filozofii i coś z religioznawstwa.
    Jak się Panu to wszystko nie popierdzieli, to jesteś Pan miszczem.
  • Autor 5*
    /jego antychrześcijańskim tyradom/ określenie wydaje się być nieco na wyrost.
    Przecież Chrześcijanin to uczeń Chrystusa, a to do KK chyba nie bardzo pasuje.

    Pozdrawiam
  • @K
    "a ślady bezpowrotnie zniszczył, co się nawet hiszpańskim konkwistadorom nie udało w stosunku do rzeczywiście zdziesiątkowanych Indian."

    Protestuję! :) Hiszpanie niszczyli Indian przez jakieś 400 lat a chrześcijanie niszczyli słowiańszczyznę przez 1000 lat. Nic dziwnego że coś z tych indian zostało.

    "Powiem szczerze, że mam po dziurki w nosie naszego wojującego antykatolicyzmu na poziomie gimnazjalnych dyslektyków"

    Prawda w oczy kole?
  • @roux 19:55:23 ponieważ rzeczony "roux" zablokował mi możliwość komentarzy jego tekstów
    to jako "miszcz" (wg. "Mariusza G") wpisuję tutaj mój komentarz do tego "rouxa" wpisu http://roux.neon24.pl/post/146693,unia-polsko-litewsko-moskiewska-a-d-1600

    Otóż w maju opublikowałem w miesięczniku "Zem a Vek" z Bratysławy (SK) tekst "Ironia hesla 'Pol'sko je Kristom Narodov'"

    https://zemavek.sk/wp-content/uploads/2018/05/ZemVek-0518-obalka-212x300.png

    Cytuję w nim przyczynę niemożności stworzenia "Rzeczpospolitej Trojga Narodów" przytoczoną przez mojego byłego kolegę, profesora Andrzeja Paczkowskiego:

    "W wygłoszonym w moskiewskim „Centrum Sacharowa” w 2016 roku wykładzie „Dlaczego Polacy nie lubią Rosjan”, mój dobry – aż do momentu „szokowej” zmiany ustroju w Polsce w 1990 roku – kolega, profesor historii Andrzej Paczkowskii przypomniał, iż w przeszłości nie zawsze panowała wrogość między katolicką szlachtą, a prawosławnymi bojarami. Mianowicie, po śmierci Iwana Groźnego (w roku 1660) „Polacy próbowali wykorzystać okres destabilizacji państwa rosyjskiego. Zaproponowali Moskwie unię personalną: była by to Konfederacja złożona z Wielkiego Księstwa Litewskiego, Królestwa Polskim oraz Państwa Rosyjskiego. Do Moskwy przyjechała delegacja, na czele której był prawosławny Polak – książę Sapieha. Część rosyjskiej elity wyrażała zgodę na taką Unię, jednak się domagała, by polski król przyjął prawosławie. To okazało się być niemożliwym.”

    Czytać całość (po polsku, bo ze słowacką czcionką mam kłopoty) na

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/03/ironia-hasla-polska-chrystusem-narodow/
  • @Berkeley72 21:00:38
    /ponieważ rzeczony "roux" zablokował mi możliwość komentarzy jego tekstów/
    nie przypominam sobie, żebym Pana blokował. Żeby być przez kogoś zablokowanym trzeba najpierw u niego skomentować.

    /Mianowicie, po śmierci Iwana Groźnego (w roku 1660)/
    coś się daty nie zgadzają ;-)

    Lew Iwanowicz Sapieha herbu Lis (ur. 4 kwietnia 1557 w Ostrownie, zm. 7 lipca 1633 w Wilnie) – hetman wielki litewski

    Iwan IV Groźny (ros. Иван IV Васильевич lub Иван Грозный, ur. 25 sierpnia 1530 w Kołomienskoje, zm. 18 marca 1584 w Moskwie) z dynastii Rurykowiczów, syn Wasyla III i Heleny Glińskiej. (Wikipedia)

    Pozdrawiam
  • Autor
    Widzę skądinąd szacowny Kolego (i mam nadzieję że nadal nim będziesz), że rozmieniłeś się na drobne pisząc felietony na wąskie tematy przez co przeoczyłeś tutaj ogląd ogólny o zupełnie innym wymiarze jak zauważone szczegóły.

    I tak nie sposób się z Tobą nie zgodzić że praktyka hierarchów Kościoła Katolickiego poszła w złym kierunku. I ja to widzę i Berkeley widzi.

    Ja to nazywam kierunkiem budowy hierarchii osobowej czyli militaryzacji, a braku przełącznika na cywilizację i przeorganizowanie się na życie w pokoju ze wszystkimi pragnącymi pokoju kiedy niebezpieczeństwo mija, co spowodowało że Kościół stał się nieodporny na atak od wewnątrz - właśnie w czasach permanentnej militaryzacji.
    Dlatego ja wciąż widzę perspektywę że administracja Kościoła się opamięta i ten przełącznik ustanowi, po czym już wszystko będzie dobrze funkcjonować.

    Berkeley72 tu patrzy oczami korporacjonistów-syjonistów-globalistów, oczami lewackiego ciemnogrodu, wyznawców religii prawnictwa i poprawności politycznej, masonów, rządu światowego i "religii new-age" i jeszcze nadrzędnej nad tym wszystkim ideologii satanizmu i to nie tylko tego od oszustw motywowanych satanistycznymi odwrotkami, ale i w wymiarze totalnej bezkarności zbrodni i dosłownych, krwiożerczych, satanistycznych rytuałów.

    Ty natomiast nie zauważyłeś do czego zmierza Berkeley72. Nie widzisz że dysponuje tylko satanistycznym, totalnym aparatem kłamstw i destrukcji nie kończącej się, a zmierzającej do zupełnej zagłady ludzkości.
    Nie widzisz że to jest jego celem.


    Do tej pory widziałem Cię inaczej, teraz zaś widzę, że to diabeł Cię kusi żebyś patrzył na szczegóły którymi Berkeley Cię epatuje, patrzył na jakieś na materialne czy emocjonalne korzyści zapowiadającej się jego skuteczności, a nie patrzysz gdzie to Ciebie i nas wszystkich to chce prowadzić.
    Czyż nie odbywa się tu jakaś hipnoza? Czy tu nie ma zastosowania przestroga że "Diabeł siedzi w szczegółach"?

    Jesteś zauroczony jego skutecznością, a nie widzisz że tu mocodawcą jest ktoś kto chce być skutecznym dla skuteczności samej w sobie. Nie widzisz że taka "skuteczność sama w sobie" to już tylko iluzja, czar/myślenie magiczne.
    Nie widzisz że wartością samą w sobie jest tylko Bóg, nie widzisz że tak patrząc na skuteczność wyrabiasz sobie i fałszywy obraz Boga, i szatana, i człowieka w ogóle, i siebie samego.
  • @miarka 21:46:41
    Jeszcze myśl odnośnie tych szczegółów.
    One są ważne, ale wtedy kiedy ogólny obraz sytuacji, planu czy pomysłu albo dowolnego tematu dyskusji utwierdzimy w prawdzie, a więc i w sensie merytorycznym, i duchu w drodze, i u celu.
    Dopiero w tej sytuacji szczegóły zaczynają być istotne. Jeśli zaczynają grać wcześniej, znaczy to że jesteśmy manipulowani, oszukiwani, zwodzeni, kuszeni, korumpowani - np. podsuwany jest nam temat zastępczy do ważnego w danym czasie i miejscu.
    Do szczegółów trzeba zaliczyć też emocje, potrzeby i korzyści osobiste.
  • @Berkeley72 21:00:38 Była taka próba mego komentarza na "roux" kilkanaście minut wcześniej
    ponieważ nic się nie ukazało, przeniosłem ten komentarza na wpis McGregor.

    A po drugie, to co Słowacy przetłumaczyli i opublikowali to była pierwotna wersja mego artykułu, w którym DOSŁOWNIE PRZETŁUMACZYŁEM fragment artykułu na ten temat, profesora Andrzeja Paczkowskiego. Gdy go rozesłałem wśród mych korespondentów, to mój kolega, też profesor (dziekan Wydziału Prawa UW) A. Z. skorygował Paczkowskiego w ten sposób:

    Andrzej Paczkowski przypomniał, iż w przeszłości nie zawsze panowała wrogość między katolicką szlachtą, a prawosławnymi bojarami. Mianowicie, po śmierci Iwana Groźnego (w roku 1600) (M.G. tu zaczyna się, w polskim wydaniu tekst kursywą, oznaczający, że cytuję Paczkowskiego, który napisał to:) „Polacy próbowali wykorzystać okres destabilizacji państwa rosyjskiego. Zaproponowali Moskwie unię personalną: była by to Konfederacja złożona z Wielkiego Księstwa Litewskiego, Królestwa Polskim oraz Państwa Rosyjskiego. Do Moskwy przyjechała delegacja, na czele której był prawosławny Polak – książę Sapieha. Część rosyjskiej elity wyrażała zgodę na taką Unię, jednak się domagała, by polski król przyjął prawosławie. To okazało się być niemożliwym.”

    I powyższe stwierdzenie najwyraźniej było dobrze zrozumiałe (odnośnie wstawionej w nawiasie daty) da dla innego mego utytułowanego kolegi, który dorzucił doń b. specjalistyczny komentarz, korygujący nieco pobieżną wypowiedź Paczkowskiego:

    (P.S. Od kompetentnej osoby z UW już się dowiedziałem, że Paczkowski trochę zmyślał: Sapieha nie był księciem, czuł się nie Polakiem lecz Litwinem (w znaczeniu politycznym), a z prawosławiem pożegnał się w wieku ok. 20 lat – został kalwinistą, a koło 30 – katolikiem. Co do reszty – zgoda)

    I dalej ta reszta, której Jasienica, cytowany przez "roux", niezbyt rozwinął:

    Ta historia wskazuje, że to Watykan sprawujący „kontrolę dusz” w Rzeczpospolitej, stał za niemożnością połączenia się dwóch wielkich słowiańskich narodów. I do dzisiaj ten problem pozostaje nie rozwiązany. W książkowym opracowaniu na ten temat ,Andrzej de Lazarii pisze: „Polaków i Rosjan (w swej masie oczywiście) w pierwszym rzędzie odróżnia podejście do indywidualizmu oraz do kolektywizmu (jak by tego nie nazwać wspólnotą, narodem, klasą czy gromadnością, sobornością). To już dawno zaważyli Rosjanie: Puszkin w „kiczowatym Lachu”, Dostojewski w „honorowym panie” i w innych obrazach „honornych Polaczków”.

    Dodatkowa uwaga M.G.:

    Wskazane powyżej Post Scriptum zostało włączone do tekstu na mej stronie http://markglogg.eu/?p=2169, ale nie ma go na http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/03/ironia-hasla-polska-chrystusem-narodow/

    I tyle, pozdrowienia, dziękuję za poruszenie interesującego tematu. M.G.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31