Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1680 postów 1283 komentarze

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Adam Doboszyński: Ekonomia krwi.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

(Artykuł z listopada 1943 roku). Zauważmy: wszystkie agentury pchają nas dziś do przelewu polskiej krwi.

Zauważmy: wszystkie agentury pchają nas dziś do przelewu polskiej krwi. Najgorliwszymi zwolennikami powstania w Polsce (t.j. akcji zbrojnej zanim potęga militarna Niemiec zostanie ostatecznie złamana) są dziś komuniści oraz najciemniejsi doradcy po pokątnych zakamarkach naszej londyńskiej machiny państwowej. Rozważając jednak  sprawę z punktu widzenia polskiej racji stanu, powstanie, czy przeciw niezłamanym jeszcze militarnie Niemcom czy przeciw wkraczającej zbrojnie na ziemie polskie  Rosji, byłoby dziś posunięciem samobójczym. Potrzebne były może powstania za czasów rozbiorowych, by Naród nie rozłożył się w niewoli. [nie były potrzebne, wręcz przeciwnie, pomogły do istotnego rozkładu substancji narodowej -McG] Warto może było poświecić na ten cel w każdym pokoleniu kilkadziesiąt tysięcy żyć ludzkich.[Nie warto było – skończyło się katastrofą cywilizacyjną, demograficzną i zażydzeniem -McG]. Ale dziś położenie nasze przedstawia się inaczej; po hekatombie września 1939, po czterech latach podziemnego oporu, po lagrach niemieckich i sowieckich, Naród nie potrzebuje podniety do patriotyzmu. Wysuwany bywa argument, że powstanie, czy przeciw jednemu czy drugiemu zaborcy, potrzebne byłoby dla celów propagandy, dla zamanifestowania wobec świata naszych praw i naszej woli do niepodległego bytu. Nie uważamy argumentu tego za trafny; nasze zamiłowanie do wolności znane jest światu dostatecznie; przeciw Niemcom walczyliśmy we wrześniu 1939 sami i pierwsi, natomiast ewentualne powstanie przeciw najeźdźcy ze Wschodu wygrałyby propagandowo Sowiety, których aparat propagandy działa o ileż sprawniej od naszego. Wmówiłoby się Zachodowi, że to ręce Ukraińców i Białorusinów, a na zachód od Sanu i Bugu ręce polskiego proletariatu, zdławiły powstanie „oficerów” i „obszarników”. Propagandowe zwycięstwo Sowietów w sprawie katyńskiej niech będzie dla nas nauką i przestrogą. Z powstaniem czy bez powstania, całość naszych ziem odzyskamy dopiero w razie wielkiego osłabienia Rosji w zapasach z Niemcami, względnie po pobiciu Rosji przez świat zachodni; żadne krwawe gesty przedsiębrane przedwcześnie nic nam tu nie pomogą. Wręcz przeciwnie powstanie, likwidujące ostatecznie element przywódczy Narodu, może uniemożliwić późniejsze wykorzystanie pomyślnego dla nas obrotu wypadków.

Po długiej przerwie w niepodległym bycie, Naród nasz powoli dojrzewa do kierowania własnymi losami. W czasie obecnej wojny zdaliśmy egzamin wcale nieźle; mimo zainteresowanej propagandy, głoszącej urbi et orbi o naszej rzekomej kłótliwości, daliśmy przykład zgody narodowej, z którym żaden inny z okupowanych narodów równać się nie może. W tej najcięższej chwili złóżmy jeszcze dowód umiejętności, cechującej bardzo tylko dojrzałe narody — dowiedźmy, że stać nas na oszczędną gospodarkę żywą substancją Narodu; obok rządu dusz pamiętajmy i o ekonomii krwi.

***

[Pisane już po Powstaniu]

Kompleks pawia, podobnie jak kompleks Mesjasza, rozrósł się u nas ostatnio do rozmiarów zupełnie samobójczych; popełniamy gesty bohaterskie, kosztujące nas dużo w przekonaniu, że podnoszą nas one w oczach zagranicy; nie rozumiemy, że dzieje się wręcz odwrotnie. Najtragiczniejszym przykładem takiego nieporozumienia jest oddźwięk zagranicą powstania warszawskiego z r. 1944. We wszystkich dyskusjach na temat powstania w Londynie jako główną korzyść z niego wysuwa się nadal pozytywny rzekomo oddźwięk na Zachodzie. Otóż nie, po stokroć nie! Byłem w czasie powstania w Londynie i będę to powtarzał do końca życia, że powstanie i ogrom jego ofiary zaszkodziły nam w opinii świata, a nie pomogły.

Przez pierwsze dwa dni powstania Anglicy zastanawiali się nad jego celowością, a poczynając od dnia trzeciego taktowniejsi wśród nich przestali w ogóle rozmawiać na ten temat z Polakami. Nie mówi się z nikim o siostrze, choćby najcnotliwszej i urodziwej, która w przystępie nagłego obłędu wyskoczyła z piątego pietra, ani o szwagrze, który rozdarował ubogim zawartość swego przedsiębiorstwa i poszedł do więzienia za złośliwe bankructwo. Ludziom trzeźwym nie każe się podziwiać lunatyków, zjadacze chleba sceptycznie odnoszą się do świętych, szczególnie jeśli ich świętość wydaje się nie zapominać o efektach zewnętrznych, Nie tylko bowiem wśród ludzi zwykło się mówić o kimś, że czyni coś dla blichtru; i w gronie narodów kompleks pawia nie przechodzi niezauważony i odczuwany jest jako swoisty szantaż. „Jeśli po to zwiększasz niepotrzebnie swe cierpienia, by mnie zmusić do współczucia”, myśli jeden naród o drugim, „to ja właśnie na złość współczuć ci nie będę”. Podobnie drażniąco działa naród, roztaczający ostentacyjnie swe cnoty. Obie strony pawiego ogona maja te właściwość, że równie szybko się opatrują. I nawet trudno tu o pociechę, że to świat jest nikczemny a słuszność jest po naszej stronie, boć nawet wśród ludzi zdrowych moralnie przywykło się uważać, że rzetelne cnoty mówią same za siebie i reklamy nie potrzebują, a cierpienia zasługują na współczucie tylko pod warunkiem, że nie są rozmyślne.

I u nas przyczyniłoby się wielce do uzdrowienia naszego życia narodowego postawienie przed Trybunał Stanu sprawców powstania warszawskiego (formalnych i rzeczywistych). Żądanie takiego procesu słyszy się coraz częściej, w miarę jak zaczynają wychodzić na jaw złowieszcze kulisy tej wielkiej narodowej tragedii. Proces taki pozwoliłby unaocznić, na żywym przykładzie, metody, jakimi obce agentury grają na naszych kompleksach.

Adam Doboszyński

 

(tekst za  //www.nacjonalista.pl)

 

PS

Doskonale pamietam, jak po zorganizowanym przez Amerykanów krwawym majdanie kijowskim 2013/14 (skądinąd klasyczny dla USA modus operandi), który pozostawił krainę U w stanie permanentnego chaosu i pogłębiającego się rozkładu – niestety, trup ten będzie jeszcze gnił przez długie lata, czyniąc sąsiedztwo z nim nie tylko uciążliwym, ale przede wszystkim niebezpiecznym – elity PiS-u przebierały nogami, żeby zaangażować polskich żołnierzy w konflikt z Rosją „na Donbasie”. Stał za tym suweren amerykański, ale część naszych durniów musiała zapewne uwierzyć w pijane wizje Targalskiego Jerzego doktora, że Polacy razem z kozakami zajmą Moskwę. I rację może mieć Wojciech Olszański ps. Aleksander Jabłonowski (niezależnie od całościowej oceny jego działalności), że być może tylko krew wymordowanych przez Ukraińców dziesiątków tysięcy Polaków na Kresach, uchroniła nas przed kolejnym przelewem krwi w interesie obcych agentur.

 

PS 2

Za wiki:

[Adam Doboszyński] w latach 1940–1941 (juz mieszkając w Londynie) wraz z księdzem Stanisławem Bełchem wydawał pismo „Jestem Polakiem”, będące trybuną dla środowisk narodowych, niezadowolonych z polityki Sikorskiego. Na jego łamach wystąpił z krytyką rządu za jego dążenie do podpisania układu z ZSRR. Uważał Sikorskiego za człowieka słabego, którego kariera oparta była o kontakty z czynnikami zagranicznymi, a premierem rządu polskiego na wychodźstwie został pod naciskiem rządu francuskiego[100/100].

Zesłany do obozu odosobnienia na wyspę Bute, gdzie przebywał od kwietnia 1941 do stycznia 1942.[jaki naczelnik, taka Bereza] Po wyjściu na wolność w dalszym ciągu prowadził działalność opozycyjną. 15 lutego 1943 w ukazującym się nielegalnie w Wielkiej Brytanii piśmie „Walka” Doboszyński opublikował list otwarty do prezydenta Władysława Raczkiewicza i gen. Kazimierza Sosnkowskiego, w którym nawoływał do obalenia Sikorskiego.

[Na wyspie Bute podczas II wojny światowej w dwóch obozach (Rothesay i Tignabruich) pod jedną nazwą Samodzielny Obóz Rothesay mieścił się obóz karny Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w którym gen. Władysław Sikorski przetrzymywał swoich politycznych przeciwników, „nieprawomyślnych” i „sprawców klęski wrześniowej”[2]. Komendantem Stacji Zbornej Oficerów był gen. Bolesław Jatelnicki-Jacyna, a podobozu w Tignabruich płk Władysław Spałek. Obóz ten został zlikwidowany w 1942 roku po interpelacji dwóch brytyjskich posłów z Partii Pracy]

Przestrogą dla obecnych elit uwieszonych u obcej, a szczególnie anglosaskiej klamki, powinien być smutny koniec gen. Sikorskiego – kiedy zmieniła się „mądrość etapu”, najwierniejszy francusko-brytyjski agent został spuszczony w kiblu w Gibraltarze, a tajne dokumenty w tej sprawie zostały niedawno utajnione przez Brytyjczyków na kolejne 50 lat (żeby czasem Polacy nie przejrzeli na oczy i nie zauważyli, że dymają ich nie tylko Żydzi, Niemcy i Rosjanie).

Póki co PiS wygrywa kolejne kastingi na najbardziej spolegliwego i najwierniejszego agenta amerykańsko-żydowskiego (taki minister Gliński zapewne nawet śpi w mycce), ale jeśli skutkiem resetu w resecie zmieni się mądrość etapu, to wszyscy oni zostana spuszczeni z wodą w kiblu, a ich miejsce zajmą choćby stare kiejkuty, które zrobią łaskę wszystkim dokoła za karton po butach z dolarami.

  

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930