Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1654 posty 1198 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Ponownie odkrywam dorobek Józefa Kosseckiego.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie raz miałem więcej szczęścia niż rozumu. I tak we wczesnych latach 80-tych jako student trafiłem na spotkanie z „szeroko znanym w wąskim gronie” doc. Józefem Kosseckim, najwybitniejszym uczniem i współpracownikiem profesora Mariana Mazura.

 Jako pokłosie tego jednorazowego spotkania przeczytałem wówczas książkę tego ostatniego pt. „Cybernetyka i charakter”, książkę, którą gdyby wydać dziś w Ameryce, to jej autor zostałby okrzyknięty Einsteinem psychologii.

[Jakże bolesny przykład, że „Cudze chwalicie, Swego nie znacie, Sami nie wiecie, Co posiadacie”. Ilekroć w Polsce zajdę to księgarni, żal ściska na widok półek uginających się pod tłumaczeniami (na poziomie Translatora Google) zachodniego szajsu – nowości, bestsellery, przy których instrukcja obsługi pralki to poezja, a których tutaj tuzin na funta wchodzi. Pamiętam, jak przed laty jakiś dobry wujek podarował mojej 5-letniej córce książeczkę ze skądinąd rażącymi moj zmysł etetyczny rysunkami Disney’a. Zacząłem jej czytać, ale kiedy drewniana polszczyzna tej pożał się Boże książyny zaczęła lasować mój mózg, a córkę przyprawiła o ziewanie, wyrzuciłem ją do kosza (książkę, nie córkę) i sięgnąłem po „Awantury i wybryki małej małpki Fiki-Miki” Makuszyńskiego z rysunkami Walentynowicza ... miałem potem przechlapane przez kolejne dwa tygodnie, bo bez półgodzinnego czytania na głos dziecko ani myślało zasnąć].

Lektura dostepnych wówczas książek Kosseckiego (bodaj „Tajniki sterowania ludźmi” z obszernym opisem przypadku podwójnego agenta Jewno Azefa) nie była już taka łatwa i do dziś zapamiętałem tylko, że w XVII wieku Szwecja wydobywała więcej surówki żelaza, niż reszta Europy razem wzięta, co się chyba miało przekładać na ich ówczesne sukcesy polityczne [m.in. „potop”, którzy zniszczył i wzruszył same podstawy Rzeczpospolitej].

A potem czas zaćmił i niepamięć.

Kiedy niedawno oglądałem nagranie ze spotkania z red. Wojciechem Reszczyńskim, promującym swoją książkę „Zainspirowany Konecznym”, zauważyłem, że Autor, wspominając osoby, którym zawdzięczał spotkanie z dorobkiem naszego polihistora, np. nie tylko plagiatora, ale w dodatku kiepskiego plagiatora, Samuela Huntingtona, zupełnie pominął dorobek Józefa Kosseckiego (1936-2015), autora syntezy nauki Konecznego o cywilizacjach oraz cybernetyki społecznej (prace w większości dostepne jedynie po polsku i póki co może niech tak zostanie – nie musimy wcale rzucać naszych pereł przed obcojęzyczne wieprze, bo zaraz sobie nie tylko przywłaszczą, ale i użyją przeciw nam. Inną sprawą jest wykorzystanie polskich patriotów ze szkoły cybernetycznej Mazura i Kosseckiego w ciałach doradczych polskich władz [nie mylić z POLIN-skimi], w miejsce pajaców pokroju Targalskiego, Grajewskiego vel Żurawskiego, Szczerskiego i in.)

Co więcej, Józef Kossecki był współzałożycielem i działaczem Ligi Narodowo-Demokratycznej, w której jako doktrynę przyjęto naukę o cywilizacjach Konecznego

("Będziemy dążyć do odrodzenia moralnego narodu, przez zwalczanie neomaltuzjanizmu, pijaństwa, seksualizmu, nieuczciwości, prywaty i nieodpowiedzialności. Poprawę bytu narodu należy uzyskać przez zmianę ustroju gospodarczego i politycznego. [...] cywilizacja polska, zgodnie z nauką Feliksa Konecznego, musi być cywilizacją łacińską".)

[ ... to zwalczanie pijaństwa i seksualizmu stawiałoby moją przydatność pod znakiem zapytania, ale wracajmy do meritum ...].

Pominięcie przez red. Reszczyńskiego wkładu Józefa Kosseckiego tłumaczę sobie tym, że być może nie miał tego szczęścia co ja, żeby się z nim zapoznać, a poza tym ma wykształcenie wyłącznie humanistyczne, co niestety utrudnia recepcję prac interdyscyplinarnych, korzystających z aparatu pojęciowego nauk ścisłych (być może z tego samego powodu profesor Piotr Jaroszyński reprezentuje Konecznianizm klasyczny, w jego pierwotnej formie).

Przy okazji lektury artykułu pani Magdaleny Ziętek-Wielomskiej (mówiąc żartobliwie: ostatecznego Katechona prof. Adama Wielomskiego!) dowiedziałem się, iż jest ona ze szkoły Józefa Kosseckiego, którego uważa za swojego Mistrza:

Józef Kossecki był konsekwentnym kontynuatorem tradycji endeckiej i zgodnie z nią uważał, że nadal to właśnie państwo niemieckie stanowi największe zagrożenie dla narodu polskiego. W swoich pracach i wystąpieniach wielokrotnie twierdził, że aparat państwa polskiego był i nadal jest mocno spenetrowany przez niemieckich agentów wpływu – tych świadomych, jak kapturowych (tzw. pożytecznych idiotów). Uważał, że istnieją poważne przesłanki ku temu, by zarówno M. Rakowskiego, jak i C. Kiszczaka uważać za niemieckie kanały wpływu. W momencie, kiedy natrafiłam na streszczony przeze mnie artykuł autorstwa Rakowskiego, uznałam, że stanowi on interesujący trop, który uwiarygadnia tezę Kosseckiego.

I dlatego postanowiłam przybliżyć go Czytelnikom. Niestety, wydaje się, że mój Mistrz był epigonem tej polskiej tradycji narodowej, która doskonale rozumiała, jak działa państwo niemieckie i że nadal dąży ono do całkowitego rozmontowania polskości. Zamiast tego osoby związane z tradycją endecką w coraz większym stopniu kierują się motywacjami ideologicznymi wierząc choćby w bajkopisarstwo Tomasza Gabisia, który konsekwentnie przedstawia Niemcy jako państwo opanowane przez „lewactwo” i prawie „okupowane” przez Stany Zjednoczone, a przez to niezdolne do niczego, co mogłoby zagrażać narodowi polskiemu. Niestety, rozpoznanie tego, co się dzieje za naszą zachodnią granicą wśród polskiej prawicy jest praktycznie na zerowym poziomie, a próby wprowadzenia tego tematu na agendę są notorycznie blokowane, choćby takimi tekstami jak ten napisany przez mojego Oponenta.

(za Myśl Polska).

[Wspomnianej wyżej iluzji zewnątrz-sterowalnych „Niemiec pod amerykańską okupacją” ulega również niestety nasz Kolega-Bloger, Konrad Rękas].

Polecam dostepne w internecie serie wykładów / seminariów Józefa Kosseckiego, m.in. NOC (Nauka o Cywilizacjach) oraz SPP (Społeczne Procesy Poznawcze) – sam obecnie jestem w połowie NOC nr 5 i nie wiem tylko, skąd brać na to wszystko czas – i tak już przez te wykłady golenie zajmuje mi pół godziny dziennie (odsłuchuję w łazience na smartfonie), ku oburzeniu pozostałych domowników ...

Patrz też //naiwarszawa.pl/

 

PS

Przytoczę kilka zdań z jednego z pierwszych wykładów JK (własnymi słowami, na ile dobrze zrozumiałem).

Pod rządami Stalina obowiązywały następujące definicje:

Patriota – obywatel ZSRR stawiający interes ZSRR na pierwszym iejscu

Burżuazyjny nacjonalista – obywatel kraju zachodniego, stawiający interes swojego kraju na pierwszym miejscu

Internacjonalista – obywatel kraju zachodniego, który mógł nawet kochać swój kraj, ale stawiający interes Związku Radzieckiego na pierwszym miejscu.

Cały wic polegał na tym, że po przegranej wojnie z Polską (1920) oraz po nieudanej próbie przejęcia władzy przez Komunistyczną Partię Niemiec w Republice Weimarskiej (1923) Stalin odszedł od „marksistowsko-leninowskiej koncepcji internacjonalizmu i rewolucji światowej” na rzecz „socjalizmu w jednym kraju” oraz ZSRR jako jedynej ojczyzny światowego proletariatu.

Tyle tylko, że ZSRR pod władzą Stalina stał się de facto nową formą rosyjskiego imperium (choć niekoniecznie rządzonego przez etnicznych Rosjan), imperium pomalowanym dla niepoznaki na czerwono, ze Stalinem jako nowym carem.

Dla bolszewickich doktrynerów takich jak Zinowjew i Trocki, była to zdrada ideałów rewolucji i nie powinno nas dziwić, iż obu tych Żydów, wraz tysiącami podobnie myślących Stalin kazał wymordować.

Cytowane wcześniej definicje miały sens, albowiem trudno byłoby przekonać np. hiszpańskiego komunistę, żeby z jakiegoś powodu był patriotą rosyjskiego imperium, ale nasrawszy mu do głowy ‘internacjonalizmem’, łatwo było zyskać w takim durniu lojalnego agenta.

Dlaczego o tym piszę?

Ano dlatego, iż przyłożywszy ten sam schemat do dzisiejszych Niemiec i Mumii Jewropejskiej otrzymujemy:

Patriota – Niemiec stawiający interes Niemiec „ueber alles” tudzież Żyd realizujący interes Diaspory i państwa położonego w Palestynie przy użyciu dowolnych środków, uświęconych przez cel.

Faszysta – np. Polak będący polskim patriotą

Europejczyk – mikrocefal czytający GW i stawiający interes UE czyli Niemiec na pierwszym miejscu

Rzecz w tym, że jak za Stalina „jedyna ojczyzna światowego proletariatu” była w istocie pomalowanym na czerwono z takimiż gwiazdami nowym imperium rosyjskim,

podobnie UE czyli „jedyna ojczyzna Europejsów” to w istocie nowa Rzesz Niemiecka pomalowana na niebiesko, też z gwiazdami, tylko, że w nieco innym kolorze.

Do tego dochodzą jeszcze:

Rzeczpospolita Przyjaciół POLIN –żydowska kolonia w budowie, z nową szlachtą jerozolimską oraz polskim bydłem roboczym

Umiłowani Przywódcy kochający Żydów i moralnie zobowiązani do ich wspierania– polskojęzyczni szabesgoje, liczący na posady w przyszłych Polenratach (Polenraty – na wzór Judenratów w gettach).

Antysemita –spostrzegawczy judeo-realista

Itd.

Jak widać warto siegnąć ciut głębiej i odczytywac prawdziwe znaczenie używanych słów i pojęć.

 

KOMENTARZE

  • Jedno jest pewne,
    to, że Niemcy nie mogą wyjść ze zdumienia, iż to polskie, słowiańskie bydło, opiera im się już całe tysiąc lat przed zniemczeniem. Najbardziej prężny, uzdolniony, najwspanialszy naród na świecie nie może sobie poradzić z tymi "Irokezami" Europy. Ale wciąż próbują, stosując coraz bardziej perfidne, zakamuflowane metody.
  • @ Autor
    "Dla bolszewickich doktrynerów takich jak Zinowjew i Trocki, była to zdrada ideałów rewolucji i nie powinno nas dziwić, iż obu tych Żydów, wraz tysiącami podobnie myślących Stalin kazał wymordować."

    W 1968 wielu żydowskich zbrodniarzy wyjechało z Polski, a potem przyprawiali Polakom gębę antysemitów. Zastanawiam się czy przypadkiem gęby zbrodniarza nie przyprawiono Stalinowi z tych samych powodów co Polakom antysemitów... może cisnął akurat żydowskich bolszewików i ich sługusów czemu dziwić by się nie należało gdyby to rzeczywiście miało miejsce.... Wiem, hipoteza ryzykowna, ale czy bezpodstawna?

    5*

    Ukłony
  • @Jasiek 23:44:01
    Zaczyna Szanowny myśleć.

    A z największego durnia zawsze można zrobić mędrca - patrz Salomon.
  • @Jasiek 23:44:01
    Zapytać kogokolwiek na ulicy o dwóch największych zbrodniarzy wszechczasów, to prawie każdy odpowie jak wytresowany: Hitler i Stalin. Owszem, z polskiej perspektywy ma to dużo sensu, ale czy przypadkiem największą winą ich obu nie jest to, że szczególnie zaleźli za skórę „starszym i mądrzejszym”? Bo przecież wielkich zbrodniarzy znalazłoby się dużo więcej, Dżyngiz-chana i Napoleona nie wyłączając… Pozdrawiam przyjaźnie. BJ
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:22:45
    "Zaczyna Szanowny myśleć."

    Taaaaa... zaczynam ;-)

    Zacząłem w czasach ZUS ;-DDD
    A niektórzy dalej chcą płacić ;-/
    Ukłony
  • @Bogusław Jeznach 14:14:19
    "...dwóch największych zbrodniarzy wszechczasów, to prawie każdy odpowie jak wytresowany: Hitler i Stalin."

    "...czy przypadkiem największą winą ich obu nie jest to, że szczególnie zaleźli za skórę „starszym i mądrzejszym”?"

    Ajjjj.... widzę, że "kontrowersyjnie" poszerzył Pan wątek ;-)

    I wszystko się zgadza :-)

    Serdecznie dziękuję.

    Ukłony
  • @Jasiek 23:19:03
    A ja tam już chcę tylko pobierać.
    I też mam problemy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031