Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1703 posty 1381 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Paweł Kowal przyłapany czyli o nowy Liber Chamorum.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Ksiega Chamów”, a właściwie „Księga rodów plebejskich” Waleriana Nekandy Trepki to w jakimś sensie XVII-wieczny odpowiednik „Dzienników” Kisiela.

Nasz szlachecki lustrator pisał był do „szublady” o chamach wszelakich, którzy jego zdaniem bezprawnie dobrodziejstw stanu szlacheckiego zażywali, a to pod cudzym imieniem, a to uszlachceni przez króla bez wiedzy Sejmu, a to w inny nieprawy sposób klejnot posiadłszy (tudzież od plebejskich antenatów odziedziczywszy), słowem naganiał różnych takich rezunów Szczynukowyczów, którzy podawali się za hrabiów Komorowskich. Pisał do szuflady, bo oddawszy do druku, długo by nie pożył, szablami przez się do żywego tkniętych rozsieczon.

Nie piszę pro domo sua, albowiem, co mi zawsze przy wódce kuzyn, skądinąd znakomity stolarz, wypomina, choć odziedziczyliśmy ten sam herb, to on po mieczu, a ja jeno po kądzieli, więc się nie łapię.

[Warto tu wspomnieć, iż polskie słowo „cham” od najmłodszego syna Noego się wywodzi, któren na widok nagości spitego winem ojca śmiał się niczym KOD-omita z polskich imponderabiliów, co wszystko w księdzie Rodzaju czarno na białym wypisane stoi. Nie wiem, czy to aby nie pan Zagłoba tłumaczył, iż szlachta polska od cnotliwego Jafeta pochodzi, straszni bracia od Sema, a plebejusze od Chama].

W dzisiejszych czasach przydałaby się wielce taka „Księga Chamów polskojęzycznych”, w której dopisywano by różnych parszywców, folksdojczów, kurwów, szujów, złodziejów, ordynusów i inne kanalie, którym ani ręki podać, ani nawet kijem od szczotki trącić by nie wypadało.

Nie będę podawał przykładów, każdy potrafiłby podać ich tyle, że starczyłoby do wypełnienia największego szamba.

Wspomnę za to o szczególnym rodzaju ancymonów, czyli wedle wyjasnienia uprzejmego kretynów, a wedle wyjaśnienia prawdopodobnego szubrawców, którzy podają się i skutkiem lenistwa intelektualnego dziennikarzy uchodzą za ekspertów, podczas gdy są antypolskimi lobbystami.

Mój ulubieniec, miłośnik banderyzmu, a jak się okazuje, nie tylko, albowiem i on marzy o wygranej w castingu do Polenratów w przyszłej „republice przyjaciół” POLIN, może nie jedyny w swoim rodzaju, ale dość wyjątkowy. Oto on, oto ekspert, doktor nauk humanistycznych, historyk, publicysta, były poseł, beneficjent żerowisk TKM ...

Cytuję in extenso:

Są ludzie, a nawet politycy którzy w przeciwieństwie do większości sejmowych dietobiorców na pozór wydają się być inteligentni i mądrzy. I to nie tylko z powodu posiadanego wykształcenia, czy pełnionej funkcji. Jednak w pewnym momencie wyskakują oni z wypowiedzią, która wskazuje, że albo są kompletnymi idiotami, albo obcą agenturą wpływu. Taki wybór ma każdy inteligentny czytelnik po przeczytaniu felietonu Pawła Kowala w dzienniku „Rzeczpospolita” pod znamiennym tytułem „Polska potrzebuje Barbary Engelking”. Po czymś takim ręce i majtki opadają.

Przybliżmy te mądrości jednej z pereł rzekomo polskiego think tanku. „Najbliższym testem na mądrość polskich reakcji będzie mianowanie składu Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej na kolejną kadencję. Premier powinien jeszcze raz powołać Barbarę Engelking. Byłby to widoczny znak, że Polska ma tę samą wolę dialogu co dawniej. Do tego to po prostu nie jest dobry czas na zmiany. Badania Engelking zamieszczone we właśnie wydanej książce „Dalej jest noc” są przykładem na to, że o wojnie i relacjach polsko-żydowskich w czasie Holokaustu potrafi ona pisać spokojnie, dokładnie, bez urażania kogokolwiek, dokumentując źródłami niemal każde zdanie.
Polska powinna dać jasny sygnał, że są u nas prowadzone badania, także krytyczne. Prace powstają nie wśród politycznych rachub, ale w Polskiej Akademii Nauk. Pożytków zresztą z głośnej już książki jest więcej: pokazuje, jak ważne są nowoczesne (mikrohistoryczne) studia nad II wojną światową. (…) Potrzebujemy spokoju Barbary Engelking, która pokazuje, co wojna robi z człowiekiem, oraz że mimo wszystko można zachować godność”. Biorąc pod uwagę, że kobita doskonale się ustawiła – nic nie umie, na niczym się nie zna, a świetnie żyje z naszych budżetowych pieniędzy. I może za nie robić to co lubi najbardziej – pluć na Polskę i Polaków. Ta obrzydliwa syjonistka, była żona SB-ckiego kapusia Michała Boniego (obecnie europosła PO) reprezentuje Instytut Socjologiczny Polskiej Akademii Nauk i Centrum Badań nad Zagładą. Jednego i drugie jest za nasze pieniądze. Cóż znana jest z wielu cennych wypowiedzi wskazujących na głębokie poszanowanie i miłość do narodu polskiego. Zacytujmy chociażby kilka:

– Dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym.
– Dla Żydów, którzy próbowali się ratować, zagrożeniem byli w pierwszym rzędzie Polacy-katolicy, nie Niemcy.
– Jak do tej pory udokumentowano śmierć ok. 800 Polaków za pomaganie Żydom. Szacuje się, że pomagało ok. 300 tysięcy. Może więc zagrożenie karą śmierci nie było tak nieuchronne, jak się powszechnie sądzi.

– Z każdych trzech Żydów, którzy w czasie wojny uciekli Niemcom, Polacy zamordowali dwóch.

Już te wypowiedzi pokazują, że mamy do czynienia z żydowską, antypolską rasistką. I już to dyskwalifikuje babę na to stanowisko. Teraz gdy po polskim marszałku Senatu jeździ czwartorzędny polityczyna Partii Demokratycznej, któremu wolno więcej bo jest Żydem, gdy portal „The Jerusalem Post” ogłasza, że podczas II Wojny Światowej Polacy byli odpowiedzialni za śmierć PÓŁ MILIONA Żydów wepchnięcie Engelking do Rady Oświęcimskiej to samobójstwo. Podobnie jak wejście jednego z najobrzydliwszych, antypolskich Żydów, powiązanego z żydowską sektą masońską Bnai&Birth, czyli Synowie Przymierza Ryszard Schnepf wchodzi do Rady Muzeum Polin to raczej nadziei dla Polski nie ma. Żydzi chcą pieniędzy. Stąd krytyka ustawy o IPN. Polska nie tylko nie ma realnych środków, by odwrócić kłamstwa, to jeszcze ma „elity” polityczne, które z organizacjami dojenia Holokaustu współpracują (i to łącznie ze środowiskiem prezydenta RP). Czyżby powiązany z amerykańskimi fundacjami (Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolność) i środowiskami ukraińskimi w Polsce Paweł Kowal chciałby już się podlizać nowej władzy Judeopolonii i odcinać od tego judaszowe srebrniki? Bo inaczej trudno to wytłumaczyć.

Źródło: Idiota czy dywersant – Kowal o Engelking w Radzie Oświęcimskiej

Każdy jest kowalem swojego losu i dlatego ten Kowal już dawno zasługuje, żeby mu to i owo skuć (oczywiście w przenośni, intelektualnie, zero jakiejkolwiek przemocy – to zero na nią nie zasługuje!)

 

  

KOMENTARZE

  • Dobry kombinator
    Sprawa jest prosta, zdaje się. żę p.Kowal nie piastuje żądnego państwowego stanowiska ( prywatnie to nikt by go nie zatrudnił) więc trzeba ująć się za p. Engelking.
    Chłop wie , z której strony chlebek posmarowany

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031