Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1533 posty 697 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

TURBO-gimnazjaliści.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Wielka Lechia” to uważam nie tyle „ubeckie rzygowiny”, co opłakane skutki reformy edukacji ministra Handke’go (skądinąd wybitnego naukowca-chemika) w rządzie Buzka-Łobuzka.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy na skład ówczesnego rządu (Balcerowicz, Geremek, Onyszkiewicz, Suchocka, Wąsacz, Zdrojewski) widać, jaka to byla kupa gówna, a jako że z gówna bicza nie ukręcisz, to i wiekopomne cztery reformy tego rządu przyniosły takie skutki, jakie przyniosły. Bogu na niebiesiech należy dziękować za cud przetrwania państwa polskiego do tej pory w takich warunkach, zważywszy, że po Łobuzku były jeszcze komuchy i gorsi od komuchów niemieccy jurgieltnicy z PO.

 
[A propos Łobuzka, z cyklu znacie to posłuchajcie:
W sejmowej toalecie pojawił się napis wykonany moczem „BUZEK ŁOBUZEK”. Przeprowadzone analizy chemiczne i grafologiczne wykazały, że wprawdzie mocz należał do Leszka Millera, ale charakter pisma był Izabelli Sierakowskiej].
Reformie „oszwiate” przyświecać miał taki kaganek, że po co polskiemu uczniowi jakaś pozytywna wiedza na jakikolwiek temat niezwiązany z przyszłą pracą parobka, jeszli mojsze to sobie obliczyć na karkulatorze albo wygóglać w internacie.

 
No i potem mamy 1,1 x 1,2 = 132 (słownie „sto czydzieści dwa” czyli nauczyciel matematyki cierpiący na zatwardzenie poradził sobie przy pomocy ołówwka), ten drapie się po dzwonku, ta po przerwie i dziwią się UCZNIĄ, że ci nic nie WIEDZOM.
Ale prawdziwym TURBO-dopalaczem okazał się inter ...nat... net. Można w nim znaleźć i niepozostawiającą najmniejszych wątpliwości orginalną mapę Wielkiej Lechii (ukrywaną do tej pory przez watykański kler rąsia w rąsię z Niemcami, z napisami po angielsku, co mogłoby sugrować, że Lechici posługiwali sie tym językiem), i wyciekłe z archiwum watykańskiego zdjęcia biblijnych olbrzymów (nefilim czyli krzyżówkę synów bożych z ziemskimi kobietami, nie mylić z nekrofilim), i Toma Hanksa ze świętym Graalem i człekonia i co tam jeszcze (np. pochodzące z lat 90-tych zdjęcie JFK opartego o furmankę w jednej z mazowieckich wsi).

 
Dobrym polem do rozwinięcia niczym nieskrępowanej fantazji jest etymologia. Natknąłem się przypadkiem na blog jakiegoś anglisty, który w ramach ciekawostek dzielił się ze swoimi studentami przemyśleniami na temat pochodzenia wyrazów. Otóż nazwa Afryka miała pochodzić od francuskiego ‘affreux’(=straszny, mimo, że Scypion Afrykański Starszy pokonał Hannibala pod Zamą na ziemi zwanej Afryką kilkanaście wieków, nim język francuski zaczął się kaształtować), zaś ‘woman’ od ‘womb’ i ‘man’ czyli człowiek z łonem. To ostatnie może być znakomitą pomocą mnemotechniczną, ale wystarczy liznąć języka staroangielskiego (OE), by wiedzieć, że ‘woman’ pochodzi od ‘wifmann’ i nie ma ze słowem „womb’ nic wspólnego.

 
Jeśli tak wykładowcy, to co się dziwić turbo-gimnazjalistom. Krąży po internecie niczym smród po gaciach tekst, jakoby węgierskie określenie Polaka (lengyel) nie miało nic wspólnego z Lędzianami, a pochodziło od zbitki wyrazowej lech=pan oraz angyel=anioł. Pomijając, że taki słowotwór nie miałby żadnego sensu w języku Bratanków, że anioł pochodzi od łacińskiego „angelus” i związany jest z przyjęciem chrześcijaństwa, to jeszcze niekomu nie przyszło do głowy sprawdzić, jak jest anioł po węgiersku.

 
Z tej samej beczki, bodaj wczoraj natknąłem się na wyrażoną tonem pełnym wyższości i pogardy wobec niedouczonych „profesorów” opinię, że Germanów jako ludu wogóle nie było (w odróżnieniu od Turbo-Słowian rzecz jasna), bo nazwa ta oznacza po prostu ludzi z gór (Ger=góra, man=czlowiek i pewnie z tego powodu Rzymianie określali Germanami plemiona osiadłe na wschodnim brzegu pólnocnego Renu, gdzie góra na górze; podobnie nazwa najwyższego szczytu Tatr Gerlach oznacza Ger=Góra, Lach=Pan czyli Pan Gór). Doprawdy, papier wszystko przyjmie, nie zarumieni się nawet, a internet nawet nie mrugnie.

 
Tu zwolnię nieco i nim turbogimnazjaliści rzucą się na mie, by przegryźć mi gardło, oświadczam, iż mimo mojego zaprzedania się czarnej mafii watykańskiej oraz Niemcom (rozumiem, że to jest iunctim), to jednak uznaję wyniki badań DNA (Haplogrupy H1a1) oraz wierzę, że nasi GENETYCZNI przodkowie żyją na polskich ziemiach od tysięcy lat (początki to 15 tys. pn.n.e.), podobnie jak uznaję OFICJALNE ustalenia dotyczące wazy z Bronocic, o pół milenium starszej od egipskich piramid i zawierającej najstarsze wyobrażenie pojazdu kołowego na świecie i jedynie daleki jestem od wyciągania wniosku, że to Polacy wynaleźli koło 4 tys lat p.n.e. (proszę wybaczyć, ale wewnętrzny imperatyw sarkazmu i ironii okazuje się silniejszy ode mnie: najpierw klechy chowają starożytne wyobrażenia pojazdów kołowych przed ciemnym ludem, a potem sami rozbijają się meybachami – cha cha!).

 
O ile moje zaprzedanie mafii watykanskiej nie budzi myślę watpliwości, to przypisywanie mi jednoczesnego zaprzedania Niemcom nieco mnie oburza, bo owszem, zawsze byłem pełen podziwu dla „narodu malarzy i poetów” (oraz trębaczy – wszak jak zapytać Niemca, co jego dziadek robił w czasie wojny, to przeważnie okazuje się, że służył był w największej orkiestrze wojskowej wszechczasów), ale jednocześnie uważam ich za największego politycznego przeciwnika (bynajmniej nie Rosję) i największe dla Polski zagrożenie, czemu daję stały wyraz w mojej publicystyce (przy okazji: banderowcy i szaulisi to niemieckie narzędzia rozbijania i niszczenia Polski od wschodu). No i gdzie tu w takim razie logika?

 
Ba, wprawdzie autorem logiki formalnej jest Arystoteles (to do niego pisał żałośliwe listy Olek Macedoński, gdy brał od Polaków tęgie baty w sempiternę, kiedy nie chciał kurwisin zapłacić za pobrany jantar, co możemy wyczytać u Mistrza Kadłubka), ale do pełnego rozkwitu doprowadziła ją ... mafia watykańska na utworzonych przez siebie (w ramach trzymania ludu w ciemnocie) średniowiecznych uniwersytetach (scholastyka!). I czy można się tedy dziwić, że TURBO-gimnazjanie, tzn, TURBO-gimnazjaliści mają dziewiczy stosunek do choćby zasady wyłączonego środka. A propos: jeśli Bóg chrześcijan nie jest w stanie stworzyć kwadratowego koła (nie mówiąc o kamieniu, którego nie byłby w stanie podnieść), a pozbawiony logicznych więzów Allah nie ma z tym żadnych problemów, czy znaczy to że Allah jest większy od Boga w Trójcy Jedynego? Hę, hę?

 
[A jak już jesteśmy przy logice, to dwa rosyjskie przykłady:
Idzie facet ulicą z wielką księgą.
Przechodzi przez przejście dla pieszych i zatrzymuje go policjant:
- Panie co to jest?
- To książka o logice.
- A co to takiego ta logika?
- Wytłumaczę Panu na przykładzie, ma pan akwarium?
- No mam.
- To pewnie ma Pan rybki?
- No mam.
- Jak ma Pan rybki to lubi Pan chodzić łowić rybki?
- No lubię.
- To pewnie lubi Pan wypić?
- No lubię.
- Jak lubi Pan wypić, to lubi Pan dziewczynki?
- No lubię.
- To jak lubi Pan dziewczynki to nie jest Pan PEDAŁEM.
Policjantowi tak się spodobało, że postanowił kupić sobie taką samą dużą książkę.
Zachodzi na posterunek a tam kolega:
- Stary co to?
- A książka o logice.
- A co to ta logika?
- To ja Ci na przykładzie wytłumaczę, masz akwarium?
- Nie.
- To jesteś PEDAŁEM!
 
Przykład drugi jest ... genderowy:
Logika żon:
- Ty bydlaku, kanalio, nie chcę cię więcej widzieć! Barszczu zjesz?!]
 
Kolejny temat, jaki chciałem poruszyć, to ... pewne podobieństwo zachowań TURBO-gimnazjalistów do chińskich czerwonogwardzistów (oderwanych traktorem od pługa młodzianków przewodniczący Mao wykorzystywał do rozgrywek wewnątrzpartyjnych, ale również do DYSCYPLINOWANIA – np. przy pomoca pały – nielicznej inteligencji chińskiej, która zbyt wolno przyswajała sobie ponadczasowe mądrości „czerwonej książeczki”).
Obejrzałem niedawno na YT rozmowę dwu starych profesorów-mediewistów, którzy zęby zjedli na dzieleniu włosa na czworo, pół litra na trzech i którzy bez jakiejkolwiek polemiki z „turbakami” omawiali jakis aspekt wczesnej historii Polski (od kilkudziesięciu lat żyjąc we wczesnym średniowieczu, z rzadka i niechętnie powracając do czasów obecnych, nawet nie słyszeli o książkach pana Janusza Bieszka) – naprawde goście niezaprzedani ani mafii watykanskiej ani Niemcom ... no ale co z tego, kiedy wobec czujnego wzroku turbo-gimnazjalnych hunwejbinów nikt nie jest bezpieczny i bez winy?
Młode chłopaki, ewidentnie nie tylko nie rozumiejące połowy słów używanych przez starych mediewistów, nie tylko nie potrafiące poprawnie pisać, ale nawet się poprawnie po lechicku tzn. po polsku wysławiać, usłały film komentarzami w stylu (przykłady autentyczne, nieco spolszczone i poprawione gramatycznie):
-niech ktoś lepiej powie tym durnym PROFESORĄ, niech nie Pierre Dolons i lepiej poczytają PRAWDZIWĄ historię Lechitów
-najwyższy czas pogonić czarnych pedofilów palących czarownice na stosie
- my lechici mieliśmy własne dakalogi [sic!]

 
Na zakończenie proszę przyjrzeć się mapie wprowadzającej i jej opisowi (zrzut ekranu z autentycznej ‘historii turbo-zakazanej’):
Rok 843: Frankońska mapa pokazująca rozpadające się cesarstwo Franków i Polskę. W angielskim przez dodanie litery s tworzy się liczbe mnogą. Lech+s = Lechici.

 
No coż, mapa nie jest frankońska, ale współczesna, za czasów traktatu z Verdun (843) współczesny angielski jeszcze nie istniał (kto chce się przekonać jak wyglądał ówczesny angielski, to niech sięgnie po „Beowulfa” w orginale (http://www.heorot.dk/beowulf-rede-text.html ), a co do Polaków, to mapa pokazuje Obodrzytów, Wieletów (Wilzi), Łużyczan (Sorabi), Czechów, Wendów (Wenedów), Lechitów, Chorwatów Północnych (Białych), Chorwatów Południowych, Serbów i in.

No ale każdy i tak widzi to, co chce, zaś sługus Watykanu próżno liczyłby na posłuchanie u TURBO-gimnazjalistów ;( 

KOMENTARZE

  • uczeni?
    Ech ci uczeni, uczeni.
    Jaki u nich wąski horyzont myślowy.
    Ten rysunek na wazie to żaden wóz konny, czy ciągniony przez woły.
    Przecież widać jak wół, że jest to ówczesna czterokołowa machina wojenna z własnym napędem parowym. W środku wozu narysowane koło to nic innego jak cylindryczny kocioł parowy ją napędzający. A rzekomy dyszel to nie dyszel, bo żaden dyszel tak nie wygląda. To po prostu działo wielkiego kalibru, nie na proch wprawdzie, bo ten używany jest przy działach jednolufowych lecz na mieszankę strzelniczą w płynie, lub raczej w mazi dosyć płynnej ze spirytusu ( u nas nigdy go nie brakowało) wiec ze spirytusu, siarki, węgla drzewnego i saletry amonowej i opiłków żelaza. Główny pocisk, dajmy na to kamienny wylatywał lufą środkową, natomiast gazy powstające ze spalania spirytusu i wymienionych dodatków pryskały ogniem także lufami bocznymi na całej szerokości nacierającej wrogiej falangi.
    No a te z boku kwadraciki to zbiorniki na paliwo, wodę i węgiel do kotła.
    My Lechici byliśmy pionierami dział, hołubić i broni rakietowej, no i silników parowych, przez co byliśmy nie do pobicia ani przez faraonów ani przez Aleksandra Macedońskiego ani przez Juliusza Cezara i Oktawiana
    Jak pryska iskrami saletra amonowa przy spalaniu każdy może przekonać się sam robiąc w domu doświadczenie.
    Uważać by nie spalić lub by nie wysadzić sobie chałupy.
    Dopiero pięć tysięcy lat później ruski, paliwo płynne według naszej receptury użyli do napędu rakiet kosmicznych.
  • Lechici odłam Polan
    Chciałbym zaznaczyć, że Lechici, byli kiedyś członkami zwiazku plemiennego Polan (na dzisiejszej północnej Ukrainie i zachodniej Rosji). A swe państwo na terenie dzisiejszej Polski, zaczeli tworzyć gdy w odmentach IX wieku, osłabiła się potęga Chazarów (którzy podbili Polan) i nastąpił skuteczny bunt niektórych plemion podpożądkowanych Kaganatowi Chazarskiemu (Węgrzy, Lechici, Wiatycze, Radymicze), inspirowanych przez dyplomacje Cesarstao Bizantyjskiego. (Legenda o Piaście Kołodzieju i Popielu).
    Zbuntowani Lechici, podążyli na zachód, wykorzystując osłabienie plemion graniczących z Państwem Wielkomorawskim, docierając do Wielkopolski. W Wielkopolsce stworzyli swoją bazę wypadową na Mazowsze i Wschodnie Pomorze (Pomorze Gdańskie). Ekspansje na południe ograniczali Morawianie a później ich następcy Czesi. Na zachodzie i północy, plemiona Połabskie i Pomorskie.
  • @Daro 19:55:03
    Ale gdzież tam!
    Żadni Lechici, Polanie, czy w ogóle Słowianie!
    Te Popiele, Kraki i Wandy to też jakieś majaki dzikusów siłą ściągniętych z drzew przez posłanników Watykanu, którzy tych dzikusów ochrzcili i zrobili z nich ludzi. Na siłę zresztą.
    Jakieś brednie o Lechistanie czy jakiejkolwiek przeszłości Słowian - to są majaki zakompleksionych potomków tej z drzew ściągniętej i na ludzi ochrzczonej dziczy; majaki o przeszłości równie wspaniałej i bogatej, jaką się szczyci Europa Zachodnia i równie odległej jak narodu wybranego przez krwiożerczego Jahwe. Nic podobnego nigdy nie miało miejsca - tak mówi pan żyd Michalkiewicz, tak mówi pan żyd Braun, obaj wielcy patrioci - i tak mówi powtarzający za swoimi starszymi i mądrzejszymi autorytetami Makgregor - i ich trzeba słuchać, a nie wymyślać jakichś bredni.

    Oni wiedzą najlepiej, tak samo, jak kanadyjscy sędziowie wiedzieli, że ziemia wzdłuż pewnej rzeki nie należy do Indian , bo:
    1. Nigdzie nie zostało zapisane, że do nich należy;
    2. Nie pozostawili po sobie żadnych budynków.
    Indianie mieli 10 000 lat historii, tyle, że przekazywali ją ustnie z pokolenia na pokolenie. Powiedzieli, że 6 000 lat temu rzeka wylała, ale sędziowie im nie uwierzyli i dopiero geologowie odkryli, że Indianie mówią prawdę o tym, co się wydarzyło 6000 lat temu na ich ziemiach, które w końcu zostały im zwrócone.

    Niestety, Słowianie nie znają swojej historii, bo nie przekazywali jej ustnie, bo mieli swoje pismo, którego też rzekomo nie było, o czym najlepiej wiedzą panowie Michalkiewicz, Braun i sam Autor powyższego wpisu, który swoją gorliwością w wyśmiewaniu wszelkich dociekań historii Słowian przegonił swoich mistrzów.
  • @Lotna 22:11:43
    Pan Michalkiewicz, mimo że namiętnie czytam jego komentarze, wkurzył mnie tymiż "rzygowinami ubecko-żydowskimi". Mówi, że nie ma żadnych śladów, a następnie mówi o poselstwie do Trajana ludów z północy, którzy przynieśli pismo na GRZYBIE. I cóż możemy z tego faktycznie wyczytać? Otóż ludy te znały pismo (umknęło to p. redaktoru Michalkiewiczu), a grzyby są nośnikiem tak trwałym, że oczywistym jest, że znajdziemy archiwa zapełnione tymi grzyby... Kolejna sprawa, to ta, że poselstwo zostało wysłane przez organizację na tyle silną, że mogło stawiać warunki Rzymianom. A o wszystkim Rzymianie nie piszą. Często ich historie to propaganda...
  • @LeAN 22:45:04
    Jeśli spojrzy się na mapę imperium Romanum to wyraźnie widać, co Rzym podbił .

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a5/Bithynie_et_le_Pont_dans_l%27Empire_romain.png

    tu wyraźnie widać, że legiony były w stanie pokonać i ujarzmić dzisiejszą Francję, Hiszpanię, przebyć nawet kanał La Manche i zając część Brytanii. Były w stanie podbić wybrzeże północnej Afryki i takie kraje jak Egipt, Syrię, Libię, Maroko ale nie były zdolne zdobyć i zająć żyzne i ludne ziemie Mezopotamii.
    Nie byli Rzymianie także w stanie posunąć się dalej na północ na ziemie Sarmatów w kierunku na dzisiejsze Czechy, Polskę i Rosję.
    Wręcz przeciwnie to z tych kierunków szły na nich wyprawy które pobiły legiony rzymskie i splądrowały na koniec sam Rzym doprowadzając go do upadku. A że się w owym okresie nazywały Wandalami, może od nazwiska wodza, to już sprawa raczej drugorzędną
  • historia czy bajka
    Wanda która nie chciała Niemca wraz z swoimi braćmi i synami tworzyła rodzinę Wandalów.
    Jak wiemy z historii to właśnie Wandalowie
    Ruszyli na południe
    Patrz mapka poniżej

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/29/Vandals_Migration_it.PNG/440px-Vandals_Migration_it.PNG

    W 455 roku złupili w jednym wypadzie Rzym

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2d/Invasions_of_the_Roman_Empire_1.png/540px-Invasions_of_the_Roman_Empire_1.png

    Uproszczona mapa różnych najazdów na teren cesarstwa rzymskiego, przedstawiająca migrację Wandalów (kolor niebieski) z dzisiejszej Polski, przez Dację, Galię, Iberię do północnej Afryki i ich ataki na terenie Morza Śródziemnego, wliczając w to złupienie Rzymu w 455 roku. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wandalowie)
    Wot i cała nasza historia a w zasadzie jej wczesny kawałek
    Mogło tak być?
    Mogło.
  • nad Wisłą byli...
    Wandalos
    http://www.profesorenlinea.cl/imagenUniversalH/germanos001.jpg

    Hunowie też się na nas wyprawiali ale już w okolicach grodu Kraka musieli ratować się ucieczką

    http://en.academic.ru/pictures/enwiki/75/Kalandozasok.jpg
  • @Oświat 12:02:34
    Wprawdzie Mariuszowi udało się Lechitów (jak piszą Germanów, którzy nic z Niemcami nie mają wspólnego) pobić ale w Lesie Teutoburskim nastąpił odwet. I ta klęska spowodowała, że Rzymianie za Ren już więcej nie odważyli się ruszyć
  • Turbo brednie Michalkiewicza
    Lechici, a właściwe plemiona Lachów czyli Polan zamieszkiwały OD ZAWSZE obecne ziemie będące dzisiaj częścią Ukrainy. Nikt tam aż do roku 967 czyli pierwszego najazdu na te odwieczne ziemie należące do plemion lechickich - polskich, nie słyszał o żadnych rusinach. A to znaczy tyle, że plemiona Lechitów-Polan, żyły tam od tysięcy lat i to bynajmniej nie na drzewach jak chce to widzieć Michalkiewicz i spółka niedouków. Tak więc pisanie bzdur, że Polacy byli na tych ziemiach, nazwanych później Kresami, dopiero od czasów Kazimierza Wielkiego świadczy o kompletnej ignorancji ludzi wypisujących tego rodzaju niedorzeczności, świadczące tylko jeszcze dobitniej o ich całkowitej ignorancji w temacie.
    Polacy więc nie byli na tych ziemiach, nazwanych Kresami obecni od 600 lat, ale od ZAWSZE, czyli od TYSIĘCY lat czy to się różnym Michalkiewiczom i jego kompanom podoba, czy nie i nie odmieni tego faktu chwytanie się jak pijany płotu, stworzonych różnych głupot przez im podobnych, byle tylko ,,udowadniać'' przy każdej tego rodzaju okazji, że Polacy z drzewa zeszli dopiero po 966 roku naszej ery.
    Proponuję takim ludziom douczyć się w tej kwestii, a dopiero potem wypisywać głupoty o Turbo Słowianach, bo niechcący sami wychodzą na Turbo ignorantów.
    A to fragment rozdziału ,,Skąd ich ród'' książki sp. Prof. dr. hab. Edwarda Prusa ,,Bluff XX wieku'', ,,najwybitniejszego znawcy ideologii OUNN i UPA oraz wszystkich zbrodni ludobójstwa dokonanych na Narodzie Polskim przez ukraińskich szowinistów .

    Jeszcze w XI wieku, jadać z Polski od Grodów Czerwieńskich do Kijowa, przejeżdżało się przez Kraj pustynny, dzielący obydwa narody.
    Pustynią tą, rzecz jasna, nie była Ziemia Czerwieńska, którą zamieszkiwali rolniczy Lachowie handlujący z Ormianami, jacy nad Pełtwią, jak to wykazały badania ks. Dionizego Kajetanowicza – ostatniego wikariusza kapitulnego katedry ormiańskiej we Lwowie – założyli swoją faktorię o nazwie Ilon.

    Pierwsze udokumentowane zetknięcie się Słowiańszczyzny wschodniej z południową zaistniało podczas wypraw bałkańskich kijowskiego władcy kniazia Światosława (967 i 969-971).

    Następnie w wyniku wiadomości zdobytych przez drużynników kniazia Światosława z jego wypraw bułgarskich, o tym, że istnieją jeszcze zachodnie plemiona słowiańskie, w 981 roku naszej ery następuje pierwsze zetknięcie Słowiańszczyzny wschodniej z zachodnią, o którym to wydarzeniu tak oto pisze najstarszy kronikarz ruski Nestor (1056-1114) :
    ,,Ide Wołodime k. Lacham i zajał hrady ich, Priemyszl (lub Peremyl nad Słuczą, którzy później carscy kopiści przerobili na Pieremyszł, czyli Przemyśl – E.P) i inne ichnie hrody co sut Dosu pid Rusiu.
    Nie są to słowa jakiegoś laickiego kronikarza Jaśka z Czarnkowa, czy ,,francuskiego przybłędy’’ Galla Anonima, lecz właśnie ruskiego mnicha z kijowskiej Ławry Peczorskiej. Zwróćmy uwagę: mówi się tu nie o ,,odebraniu’’, lecz o zabraniu Polakom ,,mnogich’’ ich grodów, które dotąd są pod Rusią’’, czyli o grabieży i aneksji.

    ,,Wyprawa Włodzimierza I szła na Peremyl, a nie na Przemyśl!’’- stwierdza autorytatywnie rzetelny historyk rosyjski A.A Szachmatow ( ,,Razyskanija o drewniejszych russkich latopisnych swobodach, S – Petersburg 1908, str. 144). Zgadza się z nim Aleksander Bruckner. Jeszcze w 1111 roku dopisek w kronice Nestora, dokonany ręką ihumena monasteru widubickiego Sylwestra, mówi o Peremylu, a nie o Przemyślu.

    A co do nazywania przez Węgrów Polaków określeniem Lengyel, to słowo to pochodzi od plemienia Lędzian będącego jednym z tych właśnie plemion Lachów - Polan zamieszkujących tamtejsze ziemie od niepamiętnych czasów.
    Opowiadanie więc niedorzeczności przez pana Michalkiewicza, że wszelkie twierdzenia o istnieniu od tysięcy lat plemion lechickich Słowian to turbo bzdury, świadczy jedynie o tym, że sam opowiada dęte idiotyzmy, nie mając bladego pojęcia o tym co mówi, ani nie pojmuje w ząb tego co twierdzi. Wnioski więc odnośnie głupot wygadywanych przez tego pana i powtarzanych z lubością bez zastanowienia przez innych, bez sprawdzania po oddzialeniu plew, jak się sprawy mają w tej kwestii naprawdę, wystawia fatalne świadectwo jedynie panu Michalkiewiczowi i chórowi jego bezrefleksyjnych fanów.
  • @Jacek Boki 19:43:54
    // twierdzenia o istnieniu od tysięcy lat plemion lechickich Słowian to turbo bzdury, świadczy jedynie o tym, że sam opowiada dęte idiotyzmy//.....chyba nie zrozumiałeś Michalkiewicza bo tu nie chodzi o samo istnienie słowiańskich osad ale o konkretne imperium , lechickie imperium . W takim razie jak to się stało ,że po tym imperium nie ma nawet jednego śladu ? Poza tym Michalkiewicz użył określenia "ubeckie rzygowiny" nie bez powodu bo istnieje podejrzenie ,że ten "słynny " Bieszk , autor najbardziej popularnych książek o tej naszej "dawnej chwale" podobno w latach 70 -tych był pracownikiem wojskowego wywiadu .Tu trzeba też pamiętać ,że pojawiają się w sieci różne pomysły jakiejś "odbudowy" tego niby dawnego lechickiego imperium i to bez Rosji ale z taką niby furtką ,że zawsze i ona może dołączyć , co w realu znaczy tylko tyle ,że wpadamy w ponowne "objęcia " tego kraju czyli ,że Rosja odzyskuje swoje wpływy utracone po 1989
  • @puuuq 22:11:03
    100/100

    ponadto Michalkiewicz zwraca uwagę na taką zastawkę turbopacanów: Wielka Lechia ( a może nawet Polska) była wielka i rządziła i połową świata i kosmosem dopóty, dopóki nie przyjęła chrztu, który ją zniszczył.
    Tak rozumiana koncepcja wielkiej Lechii jest służy tylko i wyłącznie walce z KK oraz cofaniu nas do poziomu plemiennego - na neonie tego typu historie głosi pan Kosiur - zakrawająca na schizofernię nienawiśc do KK i zero jakichkolwiek innych konkretów

    pozdr

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031