Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1507 postów 635 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Prezydent i MSZ: Banderstaat über alles!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Taki program nie został jeszcze ani przez pana Prezydenta ani przez tzw. „polski” MSZ publicznie zadeklarowany, ale nie przeszkadza to w jego konsekwentnej realizacji.

 Na początek mała uwaga terminologiczna:

Niemieckie „der Staat” oznacza państwo (por. „Saisonstaat Polen” w pogardliwej terminologii Republiki Weimarskiej), zaś „die Stadt” to miasto, stąd też już wkrótce, przy co najmniej milczącej aprobacie polskich władz będziemy sąsiadować z Banderstaatem, składającym się z samych Banderstadtów z przysiółkami, utrzymującym się z nielegalnego handlu bronią, przemytu oraz polskich dotacji, za które w ramach wdzięczności dostaniemy widłami w brzuch, nożem w plecy i siekierą po szyi.

Woła na puszczy ksiądz Zaleski (Czyżby władze III RP uznały, że można poświęcić mniejszość polską dla „wyższych celów”? W tej sytuacji konieczne jest oddolna akcja społeczna.),

dziwi się Paweł Kukiz (Kuchciński epatuje miłością do banderowskiej Ukrainy),

zastanawia Tadeusz Płużański (Uległość polskiego rządu wobec Ukraińców zastanawia),

apeluje posł Winnicki (Polski rząd nie reaguje na dyskryminację Polaków na Ukrainie. "To perwersja polityczna i patologia"),

a tymczasem polski Prezydent i polski rząd (MSZ w szczególności) mają to wszystko w stolcowej kiszce.

Podobna pogarda i lekceważenie dotyczy również naszych Rodaków na Litwie (być może z tego powodu, że w takim AWPL więcej jest polskich patriotów, niż w całym PiS-ie z przybudówkami, por.Hipokryzja do potegi drugiej czyli marszałek Kuchciński w sprawie Litwy).

Ktoś wyraził ostatnio zdumienie faktem, iż mimo postępującego upadku Ukrainy (skąd trafność proponowanej przeze mnie zbitki wyrazowej [portmanteau] „Upadlina” od słów „UPA” i „padlina”), jej służby specyjalne działają nadzwyczaj sprawnie, w tym na terytorium Polski (bezprawny „areszt wydobywczy” dr Mateusza Piskorskiego, zatrzymanie na granicy prof. Czesława Partacza, nękanie – z wykorzystaniem „Milicji Obywatelskiej” i ABW – członków Społecznego Komitetu Usuwania Banderowskich Upamietnień w Polsce, podczas gdy w tym samym czasie mamy do czynienia z państwową histerią i nakazem usuwania pomników wdzięczności Armii Czerwonej). Odpowiedź jest banalna: nawet wg oficjalnych dokumentów, SBU to po prostu ukraiński oddział KGB, zaś ciągłość kadrowa między SBU i KGB jest taka sama, jak między BND („polskie obozy zagłady”, „naziści i ich polscy pomocnicy”) a organizacją Gehlena. (tylko ktoś o intelekcie Tomasza Sakiewki z GaPol-a może zarzucać Putinowi jego korzenie w KGB i jednocześnie chwalić sie medalem od SBU). Stąd takie spenetrowanie Polski przez SBU – trudno wykluczyć, że dzisiejsi rezydenci SBU w Polsce mogą być dawnymi przełożonymi dzisiejszych abewiaków.

(I znów podobny przykład z Litwy:

LITEWSCY posłowie odrzucili wniosek POLSKIEJ PARTII o ujawnienie wsółpracowników KGB – no ciekawe dlaczego? Stara komunistyczna prukwa Grybauskaite z pewnością przeżyła przy tej okazji chwilę grozy, podobnie jak niejeden litewski nacjonalista).

Stąd ten wszechogarniający paraliż i niemożność (czy jak to określił w innym kontekscie sam Prezes: impossybilizm) realizacji jakiegokolwiek interesu polskiego, który by w najmniejszym chocby stopniu zderzał się z chorymi urojeniami banderowskich szaleńców.

W tym tygodniu Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia (zazwyczaj hołdujący chorym ideom Giedroycia) opublikował raport pt.Ukraina: uderzenie w szkolnictwo mniejszości narodowych (polecam jego lekturę).

Zareagowała Rosja, ostrzej zareagowała Rumunia (por.prezydent Rumunii odwołał swoją wizytę na Ukrainie), bardzo ostro w obronie swoich rodaków zareagowały Węgry (Szef MSZ Wegier: Ukraina może zapomnieć o integracji z Europą – przy okazji, Péter Szijjártó jest z umiarkowanego Fidesz-u, bynajmniej nie z narodowego Jobbiku).

A teraz pytanie za sto punktów: brak czyjej reakcji i czejego głosu bije w uszy?

No własnie, jak na to kolejne charknięcie Polakom w twarz zareagowały nasze „pis-deczki” z Belwederu i z MSZ-u?

No cóż, jak celnie skomentował portal KRESY.PL:

MSZ usatysfakcjonowane zapisami nowej ukraińskiej ustawy oświatowej

Proponuję zapoznanie się z ponurym oswiadczeniem biura rzecznika prasowego MSZ w tej sprawie (wytłuszczenia moje):

Wyjaśnienia MSZ w związku z ustawą o edukacji i nauczaniem w języku polskim na Ukrainie

W związku z publikacjami dot. rzekomego zakazu nauczania w jęz. polskim na Ukrainie, MSZ RP informuje co następuje.

Ministerstwu Spraw Zagranicznych RP proces zmian ustawy o edukacji na Ukrainie był znany od początku (SIC!!!). Sprawa ta była m.in. poruszana podczas posiedzenia Komisji konsultacyjnej do spraw szkolnictwa mniejszości narodowych w kwietniu 2017 oraz spotkań Ambasadora RP z przedstawicielami Ministerstwa Oświaty i Nauki Ukrainy.

Strona ukraińska podkreślała konsekwentnie, że celem ustawy przyjętej ostatecznie 5 września nie jest rugowanie języków mniejszości narodowych. [oczywiście wierzymy!]

Ustawa gwarantuje osobom należącym do grup etnicznych i mniejszości narodowych prawo do nauki w języku narodowym obok nauczania w języku ukraińskim w zakładach przedszkolnych i ogólnej oświaty (tj. szkoła podstawowa i szkoła średnia). Jednocześnie zapis ten zawiera gwarancję dotyczącą prawa uczenia języka narodowego w państwowych i samorządowych zakładach nauki lub przez narodowe  stowarzyszenia kulturalno-oświatowej. 

MSZ będzie uważnie obserwować proces wdrożenia ustawy w życie i podejmie wszelkie niezbędne działania, by zapewnić Polakom na Ukrainie dostęp do nauki w języku polskim. Jesteśmy przekonani, że strona ukraińska dotrzyma zobowiązania do konsultowania z nami ew. regulacji dotyczących używania języków mniejszości narodowych.

 

Jak widać portal Kresy.pl miał rację – „polski” MSZ jest usatysfakcjonowany – wiedział od dawna, konsultował, wierzy w zapewnienia strony ukraińskiej, ktora przecież „podreślała konsekwentnie” itd.

Historia apokryficzna:

Podczas gorącej dyskusji w łonie Związku Patriotów Polskich w Moskwie, Alfred Lampe, początkowo przeciwnik powołania LWP, miał zawołać do towarzyszki Wasilewskiej: „Ależ Wando, na ch*j nam wojsko polskie, mamy przecież Armię Czerwoną!”

Pan Prezydent oraz obecny rząd stosują tę samą formułę wobec naszych Rodaków opuszczonych przez Polskę w 1945:

„Na ch*j nam Polacy za Bugiem, mamy przeciez banderowców, herojam sława!”

To samo dotyczy Polaków nad Wilią – na ch*j nam jacyś pseudo-Polacy nad Wilią, którzy w dodatku współracują z miejscowymi Rosjanami? Mamy przeież szaulisów!”

A ja powiem tak: na ch*j nam taki prezydent i rząd p/o i udający Polaków? Na ch*j mi taki MSZ, który fraternizuje się ze zdegenerowanymi nazistami, zaś najlepszą cząstkę naszego narodu – najlepszą, bo wypróbowaną jak złoto w ogniu -  świadomie skazuje na powolną zagładę?

Nie mam słów, które w pełni oddałyby moją pogardą wobec polityki wschodniej prowadzonej przez resort kierowany przez min. Waszczykowskiego.

 

Co robić w tej sytuacji?

To, że na polskie władze nie można w tej sprawie liczyć, nie ulega najmniejszej wątpliwości. Pojawiają się pojedyńczy pisowcy, ludowcy czy nawet zdroworozsądkowe „komuchy”  od Leszka Millera niczym nieliczni sprawiedliwi w Sodomie, ale to za mało, by ocalić miasto. Należałoby pisać do posłów rządzącej partii, że jeśli przyłożą się UCZYNKIEM lub ZANIEDBANIEM do zdrady naszych braci za Bugiem, to nigdy więcej nikt z nich nie dostanie naszego głosu (przy okazji: nasi bracia na Litwie to litewscy Polacy, nasi bracia na Ukrainie to tamtejsi Polacy, zaś dzisiejsi litewscy i banderowscy szowiniści to nie bracia, a potomkowie morderców naszych braci!)

Co się zaś tyczy przyszłych wyborów, to o ile celowe jest pisanie listów i oświadczeń do pana Prezydenta, do pani Premier i do posłów żeby nikt nie zarzucił nam w tym względzie zaniedbania, o tyle konieczne jest powstanie jeśli nie osobnej partii, to takiego komitetu wyborczego, który reprezentowałby miliony Kresowian. Na PiS-owskich kłamców nie ma przecież co liczyć.

W charakterze partyjskiej strzały wypowiedź szefa sowicie dotowanego przez polskiego podatnika Związku Banderowców w Polsce (ZUwP):

Tyma: Problemem jest polski nacjonalizm

Tak, polski nacjonalizm jest poważnym problemem nie tylko dla banderowców, Niemców i folksdojczów z PO/N, Rosjan, Eskimosów, ale również i dla pana Prezydenta (o jego teściach nie wspominając) i dla samego PiS-u. Gdyby nie polski „nacjonalizm”, to szowinizmy litewski i banderowski juz dawno mogłyby zatańczyć na polskich mogiłach, a tak to wszyscy się do tej pory „męczem”.

 

Zdjęcie wprowadzające: fotomontaż Włodzimierza Wiatrowicza z ukraińskiego instytutu fałszowania historii (U-IPN) czyli Duda i zbrodniarz Szuchewycz, razem z Walcmanem i Półtorakiem odbierają defiladę UPA.

KOMENTARZE

  • Ale jaja !!!! 1776 wejść i ani jednego komentarza ?
    Co żydo-chazary temat nie pasuję ?


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach ! Polska Krajem Neutralnym !!!
  • poznac......po smiechu jego
    Usmiech Dudusia ze strony glownej sugeruje zadowolenie kogos kto sie zerznal na dywan w salonie i oznajmia:udalo sie!
  • Przypomnijmy słowa
    .
    zmarłego prof. Wolniewicza:

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/hala-po/
  • @Herkules 08:31:32
    Kim jest Duda? Jaką rolę pełnił w gabinecie Lecha Kaczyńskiego? Coraz bardziej to niepokoi w kontekście jego obecnych działań. Widać rozpracowywał Lecha Kaczyńskiego. Osobę rozpracowywaną otacza się siatką agentów. Dlaczego Duda jako sekretarz Lecha Kaczyńskiego nie poleciał z nim do Smoleńska? Jaki Duda miał udział w przygotowaniu wizyty w Smoleńsku czy nie brał udziału w wystawieniu na odstrzał najważniejszych obywateli w Polsce nie reprezentujących WSIokowskiej polityki? Czas i ten wątek zbadać. Kiedy już był w pałacu natychmiast rodzinka i wszelkiej maści dobrzy doradcy cudzych interesów zakazali wymiany personelu ba nawet nakazali przechowywać Bula z Wielorybem w pałacu. On na początku był naiwniakiem a ponieważ ma wielkie mniemanie o sobie to teraz będzie walczył jawnie przeciwko PiS. Tam musza wejść służby specjalne i wyczyścić całkowicie tą stajnię i dać mu cały personel (jak to zrobił Tusk z szajką - wobec Lecha Kaczyńskiego widocznie wiedzieli jak prezydenta udupić) według listy pana prezesa. Prezydent nie ma prawa niczego chcieć dla siebie, po prostu nie dorósł do tego stanowiska. Pierwsza Dama Konshauer Duda do pana Jarosława Kaczyńskiego: ja się pana nie boję - dziwne to zachowanie tej pani, dziwny tekst, ale pewnie w nim coś jest zawarte. Stała się pierwszą damą dzięki p. Jarosławowi Kaczyńskiemu i co zrobiła? Pewnie daje nakazy mężowi itd. Ja jej nie lubię, nie podoba mi się ona ani z zachowania ani z wyglądu. Czas najwyższy ujawnić ANEKS - zobaczymy kto jest kto !!! Czego się boi PAD ??? Może też jest na liście ?!!!! Bo coś nie tak z jego i rodziny życiorysem i tym go trzymają za jaja.
  • @Herkules 08:31:32
    Piękna rozgrywka pogrobowców PO i SB, wiedząc, że wybory do Sejmu i na Prezydenta przegrają obsadzili Pałac mendami ! Po opublikowaniu informacji nt. p.Jużwiaka zastanawiałem się ilu tam jeszcze jemu podobnych grzeje stołki w Kancelarii Prezydenta. Pojawił się kolejny, a przypuszczam, że nie ostatni. To już jest wystarczająca okoliczność, aby pan Soloch pożegnał się ze stanowiskiem. Tymczasem... przed chwilą przeczytałem żenujący komunikat rzecznika BBN w sprawie płk. Wiklika, w formie i treści typowe bla, bla, bla, przy tym pan rzecznik ośmiela się wycierać sobie twarz nie tylko śp. Władysławem Stasiakiem, ale także śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim. Hańba, po prostu hańba. Romuald Józef Ratajczak (ur. 5 lipca 1953 r. we Wrocławiu) – generał dywizji Wojska Polskiego, inżynier, doktor nauk technicznych, doradca szefa BBN.W latach 1972-1978 był podchorążym Wojskowej Akademii Technicznej im. Jarosława Dąbrowskiego w Warszawie. Po ukończeniu studiów pozostał w uczelni, w charakterze asystenta, a później starszego asystenta i adiunkta. W 1991 został skierowany na misję ONZ jako obserwator wojskowy. Od 1992 szef Wydziału Reagowania Kryzysowego, a następnie główny specjalista w Departamencie Bezpieczeństwa Międzynarodowego MON. W 1996 został szefem sekretariatu sekretarza stanu MON, a od 1999 dyrektorem Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych MON. Od 2003 został doradcą ds. obronnych w Stałym Przedstawicielstwie UZE w Brukseli. W 2006 objął stanowisko dyrektora Departamentu Współpracy Międzynarodowej MON. W 2007 wyznaczono go ponownie na stanowisko dyrektora Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych MON. W latach 2009-2012 pełnił obowiązki rektora-komendanta Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Jest doradcą szefa BBN. * "Mirosław Wiklik w latach 1985-1990 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a w latach 1988-1990 był oficerem politycznym w 6. Batalionie Powietrznodesantowym. Doktorat z nauk technicznych, specjalizacja w dziedzinie bezpieczeństwa i to międzynarodowego robią duże wrażenie, jednak fakty są nieubłagane, a są one takie :
    http://on.interia.pl/militaria/news-gawron-okret-ktory-zatopil-budzet-marynarki,nId,1841333

    Dla kogo pracują tak naprawdę ci "eksperci" ? Czy ich i im podobnych nie trzeba jak najszybciej rozgonić na cztery wiatry ?
  • @Herkules 08:31:32
    Aż strach pomyśleć ile tej szarańczy i gdzie się poukrywało. Takich pasożytów mamy na utrzymaniu przez całe życie PRL i teraz niby w wolnej Polski, kasta kastę pogania! Wokół PAD to sami zakamuflowani żydokomuniści. Nic dziwnego, że Macierewicz odmówił ludziom z kręgu PAD dostępu do akt niejawnych. I tacy ludzie doradzali i doradzają PAD i tacy ludzie pracują nad projektem nowe konstytucji RP. Gdzie my żyjemy?

    https://www.youtube.com/watch?v=vnA9BWVL5fA&t=0s
  • @Herkules 08:31:32
    Propozycja, by wejść w systemowe buty SLD i PO, leży na stole. I niestety, część Dobrej Zmiany nie mówi "nie"..To jest gra niemal tak stara, jak III Rzeczpospolita: wrogiem numer 1 jest Jarosław Kaczyński. Każdy, kto uważa lidera Prawa i Sprawiedliwości (wcześniej Porozumienia Centrum) za przeszkodę do polskiego raju na ziemi, jest człowiekiem zasadniczo przyzwoitym i porządnym, choćby miał egzotyczne poglądy i nie brakowało mu innych wad. Ba, taki jest szczególnie cenny, bo jest niegroźny. I odwrotnie: każdy, kto nie uważa Kaczyńskiego za „problem”, jest „propagandystą”, by pozostać na łagodniejszych określeniach. Co więcej, niemal każdy, który Kaczyńskiego porzuci, dostaje szansę na „rehabilitację”. Niektórzy doszli tą drogą do poważnych pozycji w obozie III RP. I jak dziś widzimy, kolejni wciąż próbują. Wydawało się, że podwójne zwycięstwo roku 2015-go choć na prawicy zamknie temat. Ale nic z tego. Duża część prawicy uważa, że władza jest miła, ale bez Kaczyńskiego byłaby jeszcze milsza. A że kryje się za tym ryzykowanie wszystkim, co obóz IV RP osiągnął, i co może jeszcze osiągnąć? Że będzie to oznaczało zapewne tysiąc nowym pomników i setki wspaniałych przemówień (każda epoka ma swój klimat), ale także zablokowanie realnych zmian w mechanice społecznej? Jak widać, w epoce dominującego nad wszystkim „ja” nie ma to większego znaczenia. Piszę o tym w najnowszym numerze „Sieci”, który Państwu serdecznie polecam. Bo to jest moment krytyczny, moment zwrotny. I każdy może wybierać, jak uważa, ale też warto, byśmy znali sens i stawkę tego, co się dzieje. A jest to sytuacja analogiczna w jakimś sensie do 2005-go roku: poprzedni reżim nie jest już poważnym zagrożeniem (przynajmniej chwilowo), i wszystko rozgrywa się w obrębie nowych sił. Wówczas PO i PiS, dziś obozu Dobrej Zmiany. Propozycja, by wejść w systemowe buty SLD i Platformy leży na stole. Jej przyjęcie, dziś niestety niewykluczone, nie przyniesie wcale „poszerzenia poparcia dla sił reformatorskich”, ale obsadzi część z nich w roli hamulcowego, w roli gwaranta bezpieczeństwa. Szerzej na ten temat w najnowszym wydaniu „Sieci” - polecam!


    https://wpolityce.pl/polityka/360317-propozycja-by-wejsc-w-systemowe-buty-sld-i-platformy-lezy-na-stole-i-niestety-czesc-obozu-dobrej-zmiany-nie-mowi-nie

    Ps..Kaczyński przeszkadza, bo nie pozwala, by żądni władzy sobie porządzili, kieszenie wypchali i nareszcie poczuli się elitą. Kaczyński zmusza, by służyli Polsce, a oni chcą, by Polacy im służyli. Jak nie będzie władzy Kaczyńskiego nad partią to będzie nepotyzm, korupcja i mafijne układy. Poparcia jednak społeczeństwa też by nie było by więc weźcie nie ośmieszajcie się z tym Centrum. Hasło "Wystarczy nie kraść"nie wszystkim się podoba. Jest jeszcze co ukraść z tej "kamieni kupy" tylko trzeba usunąć jedną przeszkodę. Ale mamy nadzieję, że jednak nie uda się JK przeskoczyć ani go wyminąć. Niestety PAD wszedł na drogę pychy, a ta kroczy przed upadkiem. Niczego nie nauczył się od JK, który naprawdę w polityce jest mistrzem! Znowu kolejny prezydent nas oszukał!!! Prezes Kaczyński, jak przystało na wielkiego patriotę, jest najbardziej odpowiedzialnym za państwo i naród politykiem. Nie podzielają tej opinii ludzie, którzy gardzą Polską i uczciwą pracą. Kaczyński przeszkadza, bo nie pozwala, by żądni władzy sobie porządzili, kieszenie wypchali i nareszcie poczuli się elitą. Kaczyński zmusza, by służyli Polsce, a oni chcą, by Polacy im służyli. Tylko Zjednoczona Prawica z p. prezesem Kaczyńskim na czele jest gwarantem zmian i zachowania niepodległości Polski. Wszyscy udający prawicę i chcący odsunąć p. prezesa Kaczyńskiego to oszuści, którzy myślą wyłącznie o swoich korzyściach materialnych i o tym żeby dobrze o nich mówił TVN i makrela. Duda z otaczającym go szemranym towarzystwem typu Kukiz, Ziemkiewicz to nie jest żadna prawica i reformatorzy tylko obrońcy tego żeby było tak jak było. Rząd jest powołany przez demokratyczną większość wyborców do zrealizowania wyborczych obietnic. Rząd nie musi być miły, ma być skuteczny. Każdy, kto przeszkadza Rządowi w działaniu, ignoruje wolę Konstytucyjnego Suwerena. Żadna mniejszość nie ma prawa blokować woli większości i żadna mniejszość nie ma prawa rządzić. Hamulcowym jest nadmuchane EGO Prezydenta. W Polsce obowiązuje system parlamentarny, nie prezydencki. PiS, któremu przewodzi Jarosław Kaczyński został wskazany przez Suwerena jako ugrupowanie, które powoła Rząd do rządzenia. Rząd powstał i zobowiązał się do realizacji swoich obietnic. Wszystko, co zrobił przez dwa lata pokazuje, że rządzi skutecznie mając na uwadze dobro Polaków. Teraz pojawiła się przeszkoda w postaci zaporowych 3/5. Kto to wymyślił i po co? Trudno, z przeoraniem tego bagna trzeba poczekać na nowego prezydenta. Mam nadzieję, że PiS nie weźmie na swój rachunek i nie będzie firmować prezydenckich gniotów. Jego veta -tylko jego odpowiedzialność. Słuchałem dzisiaj żyda Ziemkiewicza i Warzechy w saloniku, ich rechot z PiS i J.Kaczyńskiego, że nie udało się przeprowadzić reformy sądownictwa był obrzydliwy.
  • @Herkules 08:31:32
    Prezydent grozi drugim wetem! Te słowa pokazują, że reforma sądów będzie niemal niemożliwa. Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie udzielonym „Dziennikowi Gazecie Prawnej” zagroził ponownym zawetowaniem ustaw dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego. Głowa państwa forsuje rozwiązanie, w którym członkowie KRS są wybierani przez Sejm większością 3/5 głosów, problem w tym że uzbieranie takiej większości jest niemal niemożliwe. Z kolei PiS nie godzi się na to, aby każdy poseł miał głosować na jednego kandydata. Andrzej Duda wyklucza także głębokie zmiany w Sądzie Najwyższym. Ostatnie dni pokazują, że prezydent wyraźnie staje przeciwko propozycjom forsowanym przez swoją macierzystą partię i biorąc pod uwagę zarówno sejmową arytmetykę, jak i twarde stanowisko samego Andrzeja Dudy wiele wskazuje na to, że z reform wymiaru sprawiedliwości nic nie wyniknie. W kwestii wyboru członków KRS prezydent twardo obstaje przy wyborze tego gremium większością 3/5 głosów w Sejmie:

    Proponowałem, aby przy wyborze KRS, jeśli nie zostanie uzyskana większość 3/5, decydował prezydent. Wobec wątpliwości konstytucyjnych i braku większości w Sejmie do nowelizacji Konstytucji w tym zakresie, zaproponowałem nowe rozwiązanie. (…) W odpowiedzi PiS chce, aby w drugim etapie decydował większością 3/5 Senat. Tam klub PiS ma taką większość. W efekcie spór sprowadza się do pytania, czy obóz rządowy ma wybierać wszystkich 15 członków KRS.

    Prezydent Andrzej Duda zapytany przez przeprowadzającego wywiad red. Piotra Zarembę o ewentualne ponowne weto ustawy o KRS wcale jego nie wyklucza i stawia warunek wyboru członków Rady większością 3/5 głosów w Sejmie:

    Nie zgodzę się, aby Krajowa Rada Sądownictwa była wybrana w całości głosami jednej tylko partii. To jedno zastrzeżenie.

    Podobne, stanowcze stanowisko głowy państwa występuje w kwestii składu personalnego i ewentualnych zmian w Sądzie Najwyższym. Prezydent nie chce usunięcia obecnie orzekających tam sędziów i argumentuje to faktem, że wpływ na obsadzanie stanowisk w Sądzie Najwyższym miałby Prokurator Generalny, którym obecnie jest Zbigniew Ziobro:

    Zapewne PiS wolałby odwołanie całego Sądu Najwyższego. Ja się na to nie godzę. Dla mnie weryfikacja Sądu Najwyższego przez prokuratora generalnego jest nie do przyjęcia, bo to rozwiązanie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i logiką.

    Stanowiska prezydenta Andrzeja Dudy zarówno w sprawie wyboru KRS, gdzie trzyma się wyboru sędziów większością 3/5 głosów oraz nieznaczne zmiany personalne w Sądzie Najwyższym praktycznie paraliżują realną reformę wymiaru sprawiedliwości. Takie rozwiązania w praktyce niewiele zmieniają, a władza „nadzwyczajnej kasty” jak określają się sędziowie pozostałaby nienaruszona. Widać więc, że prezydent chyba zapomniał o tym, że został wybrany głównie przez ludzi popierających Prawo i Sprawiedliwości i troszczy się o interesy środowiska sędziowskiego lekceważąc swoich wyborców. Nie wróży to dobrze obozowi Zjednoczonej Prawicy, a redaktor Witold Gadowski, niezwykle przychylny rządowi i zmianom w sądownictwie, w takiej sytuacji już przepowiedział upadek projektu IV RP obserwując takie, a nie inne działania prezydenta Andrzeja Dudy.


    Ps..Ktoś przejął prezydenta Dudę?. Duda to oszust z żydowskiej UW ? był uśpiony i w momencie groźnej dla układu IIIRP reformy sądów został obudzony by zablokował zmiany ! Prezydent szkodzi sobie i PiS -nikt inny szkoda, że tego nie widzi?. Z KRS. i SN. powinien "wywalić" WSZYSTKICH. I jeszcze dobrze posprzątać. A tak drugą kadencję ma "z głowy" i tyle. Ponoć sondaże opinii społecznej wykazują wzrost poparcia dla PAD ale odnoszę wrażenie, że nie jest to ocena większości Polaków, którzy oczekują gruntownej zmiany w wymiarze sprawiedliwości, a tylko elektoratu popierającego opozycje i bezpośrednio związanych z trzecim filarem władzy sądowniczej.W mojej ocenie dotychczasowe działania Pana Prezydenta zwłaszcza w zakresie negatywnej oceny przygotowanych projektów ustaw o SN i KRS i przedstawienia własnych projektów / niektóre niezgodne z konstytucją / nie dają podstaw do pozytywnej oceny. Błędem prezydenta było także veto do zmiany ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych /16/ w zakresie celowości i oszczędności wydatków samorządowych co podważa zasadę racjonalnego gospodarowania środkami finansowymi - dopuszczono nadal do marnotrawienia środków, np. HGW, czy prezydent Gdańska. Veto prezydenta pozbawia RIO prawa do badania wydatków pod względem celowości i oszczędności czego domagał się PiS w swoim projekcie.
  • @Herkules 08:31:32
    Co prezydent chciał osiągnąć projektami? "Nie ma większego mordercy polityków niż sondażownie"...Polacy nie chcą wyrzucenia jednego dnia całego Sądu Najwyższego i nie chcą podporządkowywania KRS tylko jednej partii obwieścił w wywiadzie dla „DGP" prezydent Andrzej Duda. W taki sposób uzasadnił powstanie swoich projektów. Zapewnił równocześnie, że nie zapomina, skąd się wywodzi, ale „chce zmian, które okażą się trwałe i będą przyjęte". Jeśli chciał w ten sposób zyskać na popularności i przekonać do siebie opozycję, to już wie, że nie udało się. "Chyba nie ma większego mordercy polityków niż sondażownie. Patrząc na słupki, wyciągają z nich wnioski, które prowadzą ostatecznie do wyborczej klęski, a przede wszystkim ruiny realnej polityki" - pisze w najnowszym numerze "Gazety Polskiej", Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny tygodnika. W pierwszym wywiadzie po przedstawieniu projektów ustaw o KRS oraz Sądzie Najwyższym prezydent Andrzej Duda mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej", że przedstawił propozycje głębokich zmian, jednak w niektórych punktach jest mniej radykalny niż autorzy ustaw, które zawetował. Ale ja przypominam: sięgnąłem do korzeni, czyli wyborczego programu PiS. Stąd instytucja skargi nadzwyczajnej. Ona ma zapewnić ludziom większe poczucie sprawiedliwości. Może być ostatnią deską ratunku dla podsądnych, którzy czują się skrzywdzeni niesprawiedliwymi wyrokami. A co do innych moich propozycji: duża część sędziów Sądu Najwyższego będzie musiała odejść na emeryturę. To załatwia w moim przekonaniu problem tych, którzy kiedyś należeli i sądzili w imieniu PZPR. I w Sądzie tym pojawi się, w związku z powołaniem dwóch nowych izb: Dyscyplinarnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej, wielu nowych ludzi. To będzie przewietrzenie tego Sądu, zarazem mieszczące się w granicach konstytucji wyjaśnił prezydent.

    Problem w tym, że niektóre z propozycji prezydenta Dudy wymagają zmian konstytucji, a więc również zawarcia porozumienia z opozycją. A wiadomo, jak zakończyły się "konsultacje" z Platformą Obywatelską. Co więc osiągnął prezydent? Poza poruszeniem opinii publicznej...

    W wywiadzie Andrzej Duda podkreśla, że jest politykiem "popularnym". Warto więc pamiętać o pułapkach czyhających na polityków, którzy zbyt wiele uwagi przywiązują do sondaży. Pisze o tym Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej" w najnowszym numerze tygodnika.

    Chyba nie ma większego mordercy polityków niż sondażownie. Patrząc na słupki, wyciągają z nich wnioski, które prowadzą ostatecznie do wyborczej klęski, a przede wszystkim ruiny realnej polityki. W Polsce od kilkunastu lat próbuje się tworzyć partię środka. Wszystko niby się zgadza czytamy w najnowszym numerze "Gazety Polskiej". Tomasz Sakiewicz tłumaczy:

    Część wyborców PO o liberalnych poglądach uważa Platformę za zbyt mało ideową i nastawioną na geszefty. Natomiast część wyborców PiS sądzi, że ich ugrupowanie za bardzo skupia się na sprawach ideowych i chciałoby w życiu publicznym czegoś spokojniejszego. Jest trochę takich, którzy wymieniając wady obu partii, nie potrafią zdecydować się na żadną z nich. Słowem: idealna sytuacja, żeby zmobilizować kilka procent tych, którzy nie głosują, a są pośrodku, i zabrać po kilka następnych procent obu partiom. Jak dobrze pójdzie, to będzie z tego nawet największa partia. Wielokrotnie potwierdzały to sondaże. Tylko że w wyborach ostatecznie żadna partia środka nie przekroczyła progu. Okazało się, że kiedy wyborcy idą do urn, to bardziej boją się skumulowania wad partii środka niż ich zalet. Poparcie dla partii i ludzi środka jest bardzo miękkie. Jeżeli nawet uda się przekonać choć trochę osób z jednej i drugiej strony, to przy akcie głosowania nie ma to większego znaczenia. Polski wyborca głosuje na zasadzie swój–obcy. Jeżeli byłeś nasz, a już nie jesteś zupełnie nasz, to jesteś zdrajcą. Jeżeli byłeś u tamtych, a przeszedłeś do nas i mocno się nie wkupiłeś, to nasz jeszcze nie jesteś. Jeżeli nie byłeś ani u nich, ani u nas, to czyj jesteś? Jest to wojenny sposób identyfikacji, wynikający z doświadczeń komunizmu i wasalizmu III RP wobec obcych mocarstw. Wyborca nie testuje polityka pod względem jego cech, póki nie sprawdzi, do jakiego zalicza się obozu. Jeżeli nie jest w stanie tego zrobić, to woli na taką mimozę nie głosować. Co innego, kiedy wyborcę pytamy o renomę polityka. Popularny może być nawet wróg, bo jest przystojny, dobrze ubrany albo nieźle gada. Wyborca będzie go darzył sympatią, ale przy urnie go rozstrzela. Skąd więc biorą się zmiany tendencji wyborczych? Po pierwsze, te zmiany nie są takie duże. Po drugie, wynikają one bardzo często z łączenia i dzielenia podobnych partii. Po trzecie, obozy potrafią powiększać się i pomniejszać dzięki zwerbowaniu niezdecydowanych albo przekonaniu, że źli to tamci. Polityk, który lawiruje, zaszkodzi swojemu obozowi, a sobie najbardziej, ale za to przez jakiś czas może być dzięki temu popularny. Tylko popularność jest w Polsce – jak wyżej wspomniałem – cechą drugorzędną. Podstawą jest identyfikacja.
  • @Herkules 08:31:32
    Przypadek? Nie sądzę. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego... zarządzane przez komunistów. Jak długo jeszcze to wszystko potrwa. Nie ma końca bezczelności tych ludzi. Doniesienia GPC? Telenowela nasuwająca skojarzenia z informacyjną wojną hybrydową w stylu Rosji — powiedział na antenie RMF FM Paweł Soloch. W ten sposób szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego odniósł się do artykułu „Gazety Polskiej Codziennie” ujawniającego komunistyczną przeszłość Waldemara Kozickiego i Macieja Czulickiego, pracowników BBN. Pewnie p. Duda jest zadowolony z takiej ekipy, skoro dalej zatrudnia Solocha, hańba, żenada. Duda milczy, Soloch milczy. Po kilku takich ujawnionych przypadkach w ciągu tygodnia ich milczenie obraża ludzi. Jeśli wiedzieli kogo mają to należy się wyjaśnienie czemu uznali to za niegroźne. Jeśli nie wiedzieli - to Soloch jako zatrudniający ich szef już powinien polecieć. Czy zatem, skoro Soloch nie leci, oznacza że obaj panowie doskonale zdawali sobie z wszystkiego sprawę? Mam nadzieję że ABW i SKW wzięły BBN i otoczenie PAD pod lupę. Ich milczenie świadczy przeciwko nim. O tym, jak dekorator wnętrz Soloch Belweder tapetował, i jak owo upiększanie pałacu się zakończyło:
    https://www.youtube.com/watch?v=pKvuh1qH6M4
  • Załączone zdjęcie Dudy i Porosza
    .
    znakomicie symbolizuje czym są postacie i organizacje, które reprezentują:

    - https://pppolsku.wordpress.com/2016/08/07/slowni/#PPZ

    Należy przy tym uwzględnić, że oligarchę Porosza należy zakwalifikować jako pospolitego przestępcę, jego majątek pochodzi z rabunku mienia społecznego, jeśli nie jako zbrodniarza, odpowiedzialnego za likwidację tysięcy mieszkańców Donbasu i krainy U, jak też ofiary zamordowane na Majdanie i w Odessie w 2014.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031