Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1532 posty 693 komentarze

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Marcin Skalski: Kurewstwo zwane realizmem.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Powiedzmy sobie szczerze i przyznajmy uczciwie – jeśli jedyną konsekwencją upamiętnienia wizerunków tych miejsc ma być pogorszenie relacji z Litwą i Ukrainą, to nie jest to cena wygórowana.

Jeden z podejrzewanych o sprzyjanie ukraińskiej racji stanu byłych polityków, obecnie trudniący się zawodowym byciem ekspertem od wszystkiego, a od Europy Wschodniej szczególnie, nie może się nachwalić decyzji o wycofaniu się polskiego rządu z umieszczania kresowych wizerunków w paszportach. Sposób, w jaki argumentuje swoje stanowisko, jest pozornym zwycięstwem jego antagonistów.

Na łamach internetowego wydania jednego z czołowych periodyków ów były polityk twierdzi, że kapitulancką postawę nakazuje nam „realizm”. Warto zaznaczyć, że ten były wiceminister spraw zagranicznych był jednym ze sterników polskiej dyplomacji, formułował rację stanu, a na dodatek infekował swoją postawą ministerialnych urzędników niższego szczebla.Owoce tego wszyscy widzimy.

Z kolei inny publicysta, tym razem odwołujący się do rzekomych „korzyści”, łaja zwolenników umieszczenia motywów kresowych w polskich paszportach, zżymając się zarazem na porównanie do nadużywającego mocnych trunków komuszka, który ongiś zajmował w Rzeczypospolitej prezydencki stolec, z jego wyborczym hasłem „Wybierzmy przyszłość!”.

Retoryka odwołująca się do realizmu i policzalnych dla polskiej racji stanu korzyści jest rzeczywiście właściwa obozowi narodowemu i jako taka jest też jego zwolennikom droga. Skoro jednak wszyscy mogą być „realistami”, to tym bardziej trzeba się od tego pojęcia zdecydowanie odciąć i pozostawić go oponentom. Niedługo bowiem może się okazać, że właściwie każdy jest już nie tylko „realistą”, ale i „narodowcem”, a sam Dmowski – gdyby tylko zmartwychwstał – odsądziłby od czci i wiary pomysłodawców uwiecznienia wizerunków Ostrej Bramy i Cmentarza Orląt Lwowskich w polskich dokumentach.

Powiedzmy sobie szczerze i przyznajmy uczciwie – jeśli jedyną konsekwencją upamiętnienia wizerunków tych miejsc ma być pogorszenie relacji z Litwą i Ukrainą, to nie jest to cena wygórowana. W przeszłości dochodziło już przecież do o wiele gorszych dla stosunków polsko-litewskich czy polsko-ukraińskich sytuacji. Gdyby mierzyć zasadność podejmowanych działań jedynie tym kryterium, to sens traci właściwie cała obrona Lwowa w roku 1918 czy też przychylenie się do woli większości ludności Wilna i przyłączenie miasta do Polski. Jeśli ktoś upiera się przy tym, że rezygnacja z egzekwowania racji stanu jest synonimem realizmu, to nie ma sensu zabronić mu się upajać faktem bycia „realistą”. Być może jest to forma rekompensaty, samo-usprawiedliwienia własnej kapitulanckiej postawy wobec pamięci i powinności swojej wspólnoty narodowej. Poczucie „realizmu” to bodaj jedyne, co zostało przeciwnikom żywej pamięci o Ziemiach Wschodnich – a więc takiej, z której wynikają konkretne powinności dla obecnych i przyszłych pokoleń.

Jeśli bowiem ktoś jest w stanie zupełnie za darmo i to pod wpływem obcych stolic wycofać się z tak symbolicznego uhonorowania heroicznej przeszłości czy świętych dla narodu miejsc, to tym bardziej nie będzie w stanie upomnieć się o pomyślność pokoleń żyjących i przyszłych. Ta świadomość musi być tak uwierająca, że uśmierzyć ją może jakże szlachetne i rozumne uzasadnienie własnej postawy realizmem. Dlatego właśnie licytacja na to, kto bardziej trzeźwo patrzy na stosunki międzynarodowe i rację stanu, jest bezcelowa.

W gruncie rzeczy nie chodzi przecież o wizerunek takiego czy innego miejsca w polskim paszporcie. Podstawowym pytaniem jest, po co właściwie ginęły Orlęta Lwowskie, skoro dzisiaj „realizmem” jest odrzucanie pamięci o nich na każdym niemal kroku? Czy to lwowskie dzieci nie były „realistami” czy też z nami jako współczesną zbiorowością jest coś nie w porządku?

„Kochany tatusiu! Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim jest iść, gdy mam dość sił, bo braknie ciągle ludzi do oswobodzenia Lwowa” – napisał w swoim ostatnim liście do ojca 14-letni obrońca Lwowa Jurek Bitschan.

Powyższe słowa są o tyle imponujące, że faktycznie zostały przekute w czyn. Jurek zginął na polu bitwy, zajmując stanowisko na Cmentarzu Łyczakowskim. Sam później spoczął na wydzielonej wojskowej części nekropolii, zwanej Cmentarzem Obrońców Lwowa. Między odwagą Jurka Bitschana a postawą władyków III Rzeczypospolitej jest tak wielka przepaść, że logiczną konsekwencją musi być, jest i zapewne będzie zamilczanie postaci jego pokroju. Jeśli bowiem on był bohaterem, to kim są z kolei ci, którzy stawiają wyżej dobre samopoczucie Ukraińców od naszej pamięci o nim? Nie od dziś wszak wiadomo, że polityka III RP wobec Ziem Wschodnich to pasmo kompromitacji i zbyt wiele funkcjonuje w życiu publicznym osób, które mają interes w ukrywaniu tego faktu. Własne zaprzaństwo, jak już wspomniano, można przecież nazwać realizmem.

Polska debata kresowa – o ile rzeczywiście jest wciąż polska i jeśli naprawdę dotyczy Kresów Wschodnich – to klasyczny przykład stosowania języka postmodernizmu, postpolityki, a wreszcie: post-prawdy. Następuje całkowite odwrócenie pojęć: realizm jest przeciwieństwem tego, co pierwotnie oznacza, „dobre” stosunki z sąsiadami są korzystne dla wszystkich – ale nie dla nas samych, „złe” stosunki zaś – to takie, w ramach których egzekwujemy rację stanu w sposób suwerenny. Jest to więc dyskurs, który nie ma prawa ująć istoty rzeczy.

Plwajmy na tę skorupę i zastąpmy do głębi – nie interesują nas przecież szyldy i nazewnictwo. Interesuje nas przede wszystkim treść polityki bez względu na to, jaki przydomek jej nadamy. Zwycięstwem nie jest to, że prawie każdy chce być realistą, nawet jeśli w normalnym dyskursie nigdy by tak nie został nazwany.

Pamiętajmy jednak, że rzeczywistym przeciwieństwem realizmu nie jest właściwie rozumiany sentymentalizm i słusznie przejawiane emocje, lecz jedynie sprzedajność i kurewstwo.

Ilustracja przedstawia Łuk Chwały na Cmentarzu Obrońców Lwowa, figury lwów trzymają tarcze z dewizą miasta „Zawsze wierny – Tobie Polsko”

 

Źródło: https://medianarodowe.com/ 

KOMENTARZE

  • podsumowując dla absolwentów gimnazjów (sorry, ale taki mamy intelektualny klimat)
    realizm w polityce to roztropne realizowanie WŁASNEGO interesu narodowego czy państwowego, a nie utrzymywanie 'cudu pojednania' (cytując komunistycznego ćwoka Rzeplińskiego)
  • @MacGregor 14:59:46
    Było, minęło. Kropka.
    Symbolem może być kolumna Zygmunta, syrenka, w najgorszym i najgłupszym przypadku smok wawelski, a tak naprawdę orzeł w herbie i nic więcej.
  • Dwoje przygłupów
    Dwa przydupasy UE nic nie robią by zapewnic rozwój swoich narodów. Oba kraje Litwa i Ukraina wyludniają się w sposób zatrważający. Obywatele wypitalają masowo za granice, a ich rządy oczekują że my obronimy i prawie puste terytoria. Trzeba już myślec o poprawie standartu życia Polaków kochających tamte ziemie. Bo tamta władze nie dadzą im nic. Wysyłaj im samoloty bo ich nie stac.
  • Profesor Czesław Partacz autor opracowań na temat OUN UPA. został zatrzymany przez służby graniczne Ukrainy i zablokowano Mu
    wjazd z Polski!


    http://wsensie.pl/polska/25112-ukraincy-nie-przepuscili-przez-granice-autora-kilku-monografii-o-ludobojstwie-oun-upa

    https://www.facebook.com/groups/120434925260509/?ref=group_header
  • A ty częściowa odpowiedź na artykuł!W przyszłym roku być może w Polsce!!
    Ukraińcy z USA uczczą 75. rocznicę utworzenia UPA. Fetę organizuje oficjalnie Konsulat Generalny Ukrainy w Chicago.

    https://kresy.pl/wydarzenia/konsulat-ukrainy-chicago-organizuje-uroczystosc-okazji-75-rocznicy-powstania-upa/
  • Opinia ze strony:
    https://www.facebook.com/groups/1279959032119201/?hc_ref=ARTERXs-KHXWIZiphLalE4cKEyp4O4VvvMIilZtipF-WB0No6ZSro5iF-e_atn-PU8Q

    Kochani jest tu można POwiedziec naoczny dokumentator sytacji jakie się dzieją w Polsce! Nie będe POdawał źródła, ale można sprawdzić fakty!!!
    Piszesz o stosunkach polsko - ukraińskich.W moim miasteczku funkcjonuje podstawówka, gimnazjum i liceum z ukraińskim językiem wykładowym, wszystko finansowane z naszego budżetu. Od akcji "Wisła" - biedni i poszkodowani. Na Ukrainie 6 polskich szkół ma ograniczenia w posługiwaniu się j.polskim. W słusznym gniewie wszystkie ukraińskie placówki oświatowe powinny być natychmiast zamknięte. Żyję wśród Ukraińców. Wiem, że państwo polskie przeznaczało znacznie większe środki na szkoły ukraińskie( choreografia, muzyka itp.) To środowisko tylko stwarza pozory integracji z Polską. Mieszkam tu od 1978 r. Piszę prywatnie, bo się boję. Wice -burmistrz urzęduje odziany w haftowaną rubaszkę. Polacy na Ukrainie mają minimalne prawa, a tu oni są dotowani i ciągle pokrzywdzeni. Nasze MSZ jest nieudolne w tej sprawie. Jako Polska obywatelka czuję się mniejszością we własnym kraju, od lat, a Ukraińcy mają się dobrze. Sądzę, że nie mając w sejmie POsłów mniejszości zagrali mistrzowsko. Występując jako Polacy tworzą pro-ukraińskie lobby i działają poza oficjalnymi deklaracjami. Dużo by o tym mówić. Myślałam, że wymrą, albo rozpłyną się w polskim środowisku - byłam naiwna. Pozdrowienia z Białego Boru.
    Lubię to!KomentarzeUdostępnij
  • Polskie MSZ , czyli nasze podatki czyli MY finansuje kolejna zabawkę na Ukrianie!
    Uruchomiono polsko-ukraińską stację ratownictwa na górze Pop Iwan.
    http://www.polukr.net/wp-content/uploads/2017/09/21761468_1737811309586859_8693268698868736118_n-660x330.jpg
    Flaga ukraińska na budynku, polskiej brak!
    16 września br. dokonano otwarcia wspólnej, polsko-ukraińskiej górskiej stacji ratowniczej na górze Pop Iwan w obwodzie iwanofrankiwskim. Projekt odbudowy przedwojennego obserwatorium został sfinansowany przez stronę polską.

    Od kilku lat trwają wspólne ćwiczenia polskich i ukraińskich ratowników górskich. W ramach projektu finansowanego przez MSZ RP polscy instruktorzy prowadzą szkolenia na górze Pop Iwan, gdzie zlokalizowana jest stacja ratownicza. Władze obwodu iwanofrankiwskiego sfinansowały 10 miejsc pracy dla ratowników górskich.



    Na podstawie: facebook.com/PolishEmbassyKyiv, mon.gov.ua, menr.gov.ua, uk.wikipedia.org i polukrnet
  • FELIETONY UJAWNIAMY! Prokuratura usprawiedliwia promocję banderyzmu w szkołach, a oskarża Polaka-przeciwnika szowinizmu.
    https://wprawo.pl/2017/09/20/ujawniamy-prokuratura-usprawiedliwia-promocje-banderyzmu-w-szkolach-a-oskarza-polaka-przeciwnika-szowinizmu/

    FELIETONY
    UJAWNIAMY! Prokuratura usprawiedliwia promocję banderyzmu w szkołach, a oskarża Polaka-przeciwnika szowinizmu

    Ojciec, który w szkole swojej córki zerwał plakat z banderowską symboliką został oskarżony o nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, tymczasem dyrektorzy ukraińskich szkół w Polsce za propagowanie bestialskiej ideologii banderowskiej nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Prokuratorzy usprawiedliwiają banderowskich propagandzistów, a oskarżają przeciwników szowinizmu.

    Zbigniew Ziobro zaczyna reagować na haniebne wyroki i akty oskarżenia wymiaru sprawiedliwości. Tak jest w sprawie drukarza z Łodzi, który nie zgodził się na świadczenie usług przedstawicielom środowisk LGBT czy w mojej sprawie. Nie dał się wpisać w kłopotliwą retorykę Jarosława Kaczyńskiego, Beaty Szydło i Andrzeja Dudy, którzy potępiają mityczny antysemityzm, nie wspominając ani trochę o problemie antypolonizmu. To dobra prognoza. Istnieją realne nadzieje na to, że Ziobro wyleczy wymiar sprawiedliwości ze swoistej schizofrenii, której konsekwencją jest deprecjacja Polaków i faworyzacja banderowskich mniejszości w Polsce.

    NIE dla banderyzmu – szybka reakcja i akt oskarżenia

    W listopadzie ubiegłego roku jedna z wrocławskich szkół w ramach programu edukacyjnego pt. „Tolerancyjny Europejczyk” obchodziła dzień ukraiński. Krzysztof Madej odbierając swoją córkę ze szkoły, zerwał zawieszone na oknach i przed biblioteką plakaty, na których znajdowała się flaga, godło Ukrainy i symbole banderowskie. Plakaty odniósł do biblioteki, odłożył na stół, a bibliotekarkę zapytał „kto jest za to odpowiedzialny i czego nauczają w szkole”. Swoje zachowanie tłumaczył tym, że na ukraińskiej fladze znajdowały się symbole zbrodniczej organizacji OUN-UPA, co potwierdzili pedagodzy i dyrektor szkoły. Postawiono mu akt oskarżenia. Mężczyzna przyznał się do popełnionego czynu wyraźnie zaznaczając, że do żadnej nienawiści nie nawoływał.

    W ubiegłą środę Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej rozpoczął rozpatrywanie aktu oskarżenia. Madejowi zarzucono publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i etnicznych. Sąd nie pozwolił na zadawanie pytań świadkom przez oskarżonego i jego adwokata Stanisława Zapotocznego na temat ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich, stwierdzając, że nie są one związane ze sprawą. Za sprzeciwianie się antypolskiej zbrodniczej ideologii banderowskiej mężczyźnie grozi dwa lata pozbawienia wolności. Postawiono akt oskarżenia człowiekowi, który kierując się artykułem 13 Konstytucji Rzeczpospolitej, spełnił obywatelski obowiązek i nie pozwolił na promocję ukraińskiego szowinizmu. Dopuścił się czynu chwalebnego, ponieważ nie dość, że sprzeciwił się promocji ideologii, z rąk której stosunkowo niedawno zginęło kilkadziesiąt tysięcy Polaków, Romów, Ukraińców i Żydów, to również przed banderowską propagandą uchronił uczące się w szkole dzieci. Tego człowieka wymiar sprawiedliwości oskarżył o mowę nienawiści.

    TAK dla banderyzmu – opieszałość prokuratury

    Tymczasem, w szkołach z ukraińskim językiem nauczania w Polsce szerzony jest banderyzm – hybrydowy potwór powstały z krzyżówki ukraińskiego szowinizmu i niemieckiego nazizmu. W jego promocji wymiar sprawiedliwości nie dopatruje się przestępstwa.

    W 2016 roku mecenas Jarosław Litwin z z Oławy z Fundacji Ku Korzeniom złożył zawiadomienie do prokuratury (PRZECZYTAJ) o możliwości popełnienia przestępstwa na terenie dwóch szkół w Polsce, gdzie gloryfikowani są zbrodniarze z OUN-UPA. Na reakcję prokuratury trzeba było długo czekać. Składający zawiadomienie przez miesiące otrzymywał jedynie informacje o tym, że akta są wysyłane z Bartoszyc do Olsztyna i na odwrót. W końcu otrzymał pismo, w którym prokurator informuje, że śledztwa w sprawie nie będzie.,

    Blut und Boden

    W zawiadomieniu wskazano Zespół Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim, gdzie promowano ideologię banderowską, m.in. poprzez produkowanie, rozpowszechnianie i prezentowanie napisu w języku ukraińskim o treści „Sława Ukrajini – Herojam Sława” w barwach niebiesko-żółtych i czerwono-czarnych oraz flag w tych samych kolorach. Mecenas Litwin wskazał art. 256 § 1 i 2. Nie trzeba być wielce oczytanym, by wiedzieć iż okrzyk „Sława Ukrajini – Herojam Sława” to okrzyk-pozdrowienie ukraińskich szowinistów UPA oraz zbrodniarzy z policji politycznej OUN, którzy wymordowali dziesiątki tysięcy Polaków, a czerwono-czarne flagi nie są nawiązaniem do Majdanu Kijowskiego – jak współcześnie bronią się Ukraińcy – ale to barwy symbolizujące ziemię i krew (Blut und Boden) nawiązujące do szowinistycznej i rasistowskiej niemieckiej polityki eksterminacyjnej, z której czerpał ukraiński banderyzm. W tej sprawie prokuratura nie dość, że nie dopatrzyła się przestępstwa, to w uzasadnieniu odmowy śledztwa do aktów w Górowie Iławeckim nawet się nie odniosła.

    „Bohater” Bandera i Ja

    http://wprawo.pl/wp-content/uploads/2017/09/DSC_0177-e1505927730569.jpg


    W zawiadomieniu do prokuratury wskazano również, że do popełnienia przestępstwa mogło dojść w ZS z Ukraińskim Językiem nauczania w Bartoszycach, gdzie propagowano totalitarny ustrój państwa oraz nawoływano do nienawiści na tle różnic narodowościowych poprzez nabycie, przechowywanie, posiadanie w księgozbiorze biblioteki szkolnej i prezentowanie książki w języku ukraińskim pt. „Stepan Bandera i Ja”, autorstwa Wity Lewickiej. W książce tej, zakupionej przez pełniącą funkcję funkcjonariusza publicznego dyrektora szkoły Lubomirę Tchórz, zawarte są treści gloryfikujące zbrodnie banderowców, a Stepan Bandera jest prezentowany jako nieskazitelny bohater ukraiński (książka i jej tłumaczenie na język polski jeszcze w tym tygodniu na naszym portalu). Książka ma w sumie 47 stron i liczne ilustracje. Już na trzeciej stronie podręcznika przekonuje się, że „banderowcy nie byli faszystami, nie walczyli za Hitlera i nie mordowali niewinnych ludzi”. W książce próbuje się dowieść, że Polacy na wschodzie byli komunistami, a z takimi, jak i z faszystami ........

    Hitler i Ja

    W zawiadomieniu, w oparciu o opinię biegłego profesora – wybitnego znawcy szowinizmu i ukraińskiej odmiany nazizmu – wykazano jednoznacznie, że propagowanie tych idei w szkole na terenie Rzeczypospolitej Polskiej jest niezgodne „nie tylko z uczuciem przyzwoitości czy prawdy historycznej, ale również kodeksem karnym”. Wskazano cały szereg artykułów kodeksu karnego: art. 256 § 1 kk w zw. z art. 256 § 2 kk w zw. z art. 231 §1 kk w zw. z art. 11 §2 kk. w zw. z art 12 kk. Ponadto w zawiadomieniu uwzględniono analogię, która prowadzi do pytania: Czy w szkołach z niemieckim językiem nauczania użytkowany byłby elementarz pt. „Adolf Hitler i Ja”, gdzie przywódca III Rzeszy byłby przedstawiany jako niekwestionowany autorytet dla dzieci i młodzieży, wspaniały organizator i bojownik walczący z „okupantami niemieckiej ziemi”?

    „Podręcznik po promocji”

    Prokuratura w tej sprawie nie dopatrzyła się popełnienia przestępstwa. Uznano, że udostępnianie w bibliotece szkolnej książki propagującej antypolonizm, szowinizm i rasizm nie wypełnia znamion czynu zabronionego. W sprawie nie przesłuchano głównego świadka w sprawie Tomasza Maciejczuka, który o skandalu poinformował zawiadamiającą prokuraturę fundację i dokonał tłumaczenia podręcznika „Bandera i Ja”. Przesłuchano jedynie panią dyrektor Lubomirę Tchórz, która uznała, że książkę o Banderze kupiła na Ukrainie po okazyjnej cenie i to promocja skłoniła ją do dokonania transakcji. Prokurator Adam Jaroszyński z Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Północ napisał w uzasadnieniu, że u pani Tchórz „nie dopatrzył się szczególnego, intencjonalnego zabarwienia” i „warunkiem karalności propagowania faszystowskiego lub totalitarnego ustroju państwa jest publiczny charakter propagandy, tj. czynienie jej dostępnej większej, bliżej nieokreślonej liczbie osób (publikacje, zebrania itd.)”. Jakimi kryteriami kierował się prokurator Jaroszyński, skoro w udostępnieniu w publicznej bibliotece szowinistycznego podręcznika oraz publicznym prezentowaniu symboli bezpośrednio nawiązujących do zbrodniczego banderyzmu, nie dopatruje szerzenia nienawiści i publicznego charakteru propagandy? Co zatem trzeba zrobić, żeby być sądzonym za banderyzm? Trzeba wsadzić komuś kosę w plecy? A może przybić do odrzwi szkolnych znienawidzonego Lacha? Tłumaczenie prokuratora jest zwykłym krętactwem, który dowodzi tego, że prawda i prawo to nie kryteria którymi kieruje się grono prawników, ale to własne, w tym przypadku polonofobiczne i pro-banderowskie widzimisię. Takim kryterium kierowano się się w Olsztynie oraz we Wrocławiu. Ponadto warto zwrócić uwagę na inny fakt, który jeszcze dobitniej demaskuje schizofrenię wymiaru sprawiedliwości, który miejmy nadzieję, że niebawem zostanie uzdrowiony przez ministra Zbigniewa Ziobrę. Podczas gdy prokuratura nie dopatruje się przestępstwa, a nawet skandalu w wywieszaniu w polskiej szkole flag i plakatów z symbolami nawiązującymi do zbrodni banderowskich, a zrywanie ich traktuje jak akt przestępczy, zupełnie inaczej postępuje się z polskimi symbolami. W 2014 roku nieznany z imienia i nazwiska funkcjonariusz policji dokonał konfiskaty proporców przedstawiających Szczerbiec, które narodowcy z Młodzieży Wszechpolskiej wieźli na Marsz Niepodległości do Warszawy. Policjant jako podstawę prawną podał właśnie art. 256 §1 kk. O sprawie została powiadomiona prokuratura. Była tak bezczelna, że zawiadomienie zupełnie zignorowała.

    Warto wspomnieć, że składający zawiadomienie do prokuratury ws. szerzenia nienawiści i ustroju totalitarnego w ukraińskojęzycznych szkołach, domagał się przeszukania pozostałych szkół o podobnym profilu. Prokuratura go zignorowała.

    Schizofrenia i obłuda

    Wymiar sprawiedliwości w Polsce wciąż choruje na pewnego rodzaju rozdwojenie jaźni. Deprecjonowani są patrioci, ci którzy sprzeciwiają się antypolonizmowi, szowinizmowi i rasizmowi, zaś nie-Polacy, którzy promują totalitaryzm są wręcz faworyzowani. W Polsce łamana jest konstytucja poprzez szerzenie ustroju totalitarnego (por. art. 14), a w sprawie nie interweniują ci, którzy najwięcej krzyczą o demokracji. Milczy Nowoczesna, Platforma Obywatelska, Obywatele RP, Komitet Obrony Demokracji i Gazeta Wyborcza… Milczą lewackie ośrodki, które podobno walczą z rasizmem, ksenofobią i antysemityzmem… To nie przypadek, a kolejny dowód na to, że na żadnej demokracji im nie zależy, a pod przykrywką pięknych haseł, udzielają cichej zgody na antypolonizm, w którego ramach mieści się zbrodniczy szowinizm ukraiński. Doskonale zdają sobie sprawę, że potępiając polski nacjonalizm i patriotyzm, będą podsycać nastroje społeczne w Polsce i podważać morale polskiego społeczeństwa, a przecież na tym zależy marksistom kulturowym. Biorąc pod uwagę fakt, że Prokuratura Krajowa interweniowała w sprawie postawionego mi aktu oskarżenia, w którym zarzucono mi sianie nienawiści wobec Ukraińców za to że sprzeciwiłem się zbrodniczej ideologii banderowskiej, wierzę gorąco, że tak również będzie w przypadku Krzysztofa Madeja. Jednak to nie wystarczy. Zbigniew Ziobro musi radykalnie wyczyścić szeregi wyrażających zgodę na antypolonizm prokuratorów i sędziów, ponieważ jeśli tak się nie stanie, w Polsce rozpanoszy się zupełne bezprawie, Polacy głoszący prawdę historyczną będą oskarżani o rasizm i antysemityzm, a pobłogosławiona przez mieszkające w Polsce lewactwo i nabierająca coraz większego rozpędu za wschodnią granicą brunatna siła, może stać się dla nas realnym zagrożeniem.
  • @trojanka 13:26:33
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=7&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjP19zUu7vWAhWRZpoKHWXaDbQQFghLMAY&url=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FUprobanderowiecNieJMB%2Fposts%2F1966524836913466&usg=AFQjCNGCj_D2uCykhVHnV2CIJnhaae--KA

    W Polskim Lwowie, do tego na polskiej szkole - facjata komendanta UPA! - co na to minister Waszczykowski? Marszałek Kuchciński pewnie nawet się nie zająknie - przecież z synem Romana Sz. pertraktował w sprawie uchwały - wybrakowanej ad ludobójstwa.
    "...jaki był cel umieszczenia na ścianie szkoły polskiej we Lwowie tablicy gloryfikującej Romana Szuchewycza, który w 1926r. zamordował kuratora oświaty we Lwowie Stanisława Sobińskiego a później odpowiadał za ludobójstwo na Polakach, Żydach, Ormiana, Czechach i Ukraińcach?"


    http://www.jednodniowka.pl/images/news/Szuchewycz.jpeg


    A ja przypomnę,że:
    Jurij Szuchewycz, syn Romana - stał za przeforsowaniem probanderowskiej ustawy na Ukrainie z 2015 roku.
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1806253753036856&set=p.1806253753036856&type=3&theater
  • @trojanka 16:04:31
    Tu wszystko widać . Sami swoi . Ave. : http://www.eastbook.eu/2017/08/08/apel-do-ministra-mariusza-blaszczaka-o-usuniecie-kaplicy-ostrobramskiej-oraz-cmentarza-obroncow-lwowa-z-listy-ilustracji-nowego-polskiego-paszportu/
  • @Oświat 17:52:35
    "Było, minęło. Kropka.
    Symbolem może być kolumna Zygmunta, syrenka, w najgorszym i najgłupszym przypadku smok wawelski, a tak naprawdę orzeł w herbie i nic więcej."

    - przy takim podejściu to najlepiej kran z ciepłą wodą

    No i najważniejsze - Polacy, rdzenni mieszkańcy Wileńszczyzny i Laudy nie minęli

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031