Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1499 postów 598 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Marian Miszalski: Żydzi „źli” i Żydzi „dobrzy”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy nie lepiej, by prezes PiS spotykał się w tej kwestii raczej z amerykańskimi doradcami, politykami i dyplomatami, niż z „dobrymi” Żydami, którzy w kwestiach kluczowych mówią jednak to samo, co Żydzi „źli”?

Po zwycięstwie Donalda Trumpa żydowskie lobby polityczne w Ameryce podzieliło się, ale nie jest to podział ani bardzo istotny, ani – jak się wydaje – trwały. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że jest to podział pozorny, gdyż główną  linią podziału jest raczej dostęp do stanowisk i informacji w nowej administracji, niż cokolwiek innego. Większość tego lobby zwalcza więc Trumpa, wyraźna mniejszość próbuje wślizgnąć się w szeregi decyzyjne. Ten podział w potężnym lobby żydowskim w Ameryce („Waszngton to terytorium okupowane przez Izrael” – jak powiedział Pat Buchanan gdy kandydował na prezydenta USA…)musiał, rzecz jasna, przełożyć się na regionalne i lokalne żydowskie lobbies w innych krajach, na diasporalne lobbies także w Europie, w tym – w Polsce. Skutkuje to, jak się wydaje, taktyką polityczną znana nam z czasów minionych – z praktyk ubeckich: podczas przesłuchań bywał „zły” i „dobry” ubek. Ten „zły” postraszał i groził, ten „dobry” – komplementował, „dobrze radził”, łasił się…
W połowie sierpnia br. Jarosław Kaczyński przyjął swoiste grono żydowskie – po tym, jak „źli” przedstawiciele Zarządu Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP zaapelowali do prezesa PiS o „potępienie antysemityzmu w Polsce” : najwyraźniej Jarosław Kaczyński postanowił więc przyjąć delegację tych  „dobrych”… Ich  „dobroć” żyrował prezesowi Kaczyńskiemu nie wymieniony z nazwiska „były doradca Donalda Trumpa”. Spotkanie odbyło się na zaproszenie prezesa Kaczyńskiego.
W delegacji tej, obok anonimowego amerykańskiego żyranta, byli: Johnny Daniels z żydowskiej Fundacji „From the Depths”, która poszukuje ofiar holocaustu i osób pomagającym Żydom podczas wojny, Artur Hofman, reżyser, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, członek-założyciel nacjonalistycznej Loży B’nai B’rith w Polsce i redaktor naczelny pisma „Słowo żydowskie”,  rabin Eliezor Gurary z organizacji religijnej Chabad-Lubawicz, której centrum mieści się w synagodze Izaaka w Krakowie, przy ul. Kupa 18 i rabin Ber Stambler z tej samej organizacji religijnej, co rabin Gurary. Rozmowa dotyczyła m.in. „przyszłości Żydów w Polsce” i „odbudowywaniu obecności Żydów w Polsce”.
 Zwrot „odbudowywanie obecności Żydów w Polsce” jest o tyle interesujący, że przed wojna było w Polsce ok.3,3 miliona Żydów, a ilu jest obecnie: nie wiadomo. Wedle moich szacunków: ok. 150 tysięcy, ale oficjalnych danych brak. Może posiada je Żydowski Instytut Historyczny? – ale „milczy jak ogon wilczy”… Co zatem znaczy „odbudowa obecności Żydów w Polsce”? Czy ta odbudowa sięgnąć ma 3,3 miliona, jak przed wojną, czy mniej –  czy więcej? Ciekawe, czy rozmówcy wypowiadali się na ten temat? Taka docelowa „odbudowa” wymagałaby wyposażenia „odbudowywanej społeczności” w środki materialne, i tak dotykamy tematu całkowicie bezpodstawnych żądań organizacji żydowskich z przedsiębiorstwa holocaust (wedle określenia prof.Normana Filkensteina, Żyda przecież) podnoszonych z uporem godnym lepszej sprawy wobec Polski. Otóż ani Fundacja „ From the Depths”,  ani Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, ani organizacja chasydzka Chabad – Lubawicz – ani tez żaden doradca żadnego amerykańskiego prezydenta nie wypowiedział się nigdy przeciwko tym żądaniom, noszącym wszelkie znamiona próby  wyłudzenia od Polski majątku wartego ok.65 miliardów dolarów.
Co więcej: młody rabin Ber Stambler, przewodniczący  tej żydowskiej organizacji religijnej w Polsce, tak wypowiedział się  w tej kwestii (www.se.pl : „Ber Stambler o bojkocie Polski przez Światowy Kongres Żydów”):
„Panuje przekonanie, że Żydzi próbują  odzyskać nienależne im mienie. Ale spójrzmy na to wszystko z  moralnego punktu widzenia. Zajęcie czyjegoś domu, niezależnie od tego, czy zrobił to Żyd, czy Polak, jest w religii  żydowskiej najgorszą z możliwych rzeczy. I jest przy tym nieważne, czy kogoś wyrzuciłeś z domu, czy zająłeś go gdyż był pozostawiony bez opieki. Polacy wyznają taką sama moralność i kierują się nią w życiu, dlatego oczekuję, że rozwiążą te sprawy aby być w zgodzie z własnym sumieniem”.
 Rabi Ber Stambler jest chyba gorzej wykształcony, niż być powinien: żądanie dziedziczenia bezspadkowego (Żydzi dziedziczą po Żydach bez  tytułu prawnego!) jest żądaniem rasistowskim, plemiennym, opartym o religię trybalną, więc Polacy wcale nie wyznają „takiej samej moralności”, co rabin Ber Stambler, bo dziedziczenie rasowe, bezspadkowe, oparte o moralność plemienną odrzucają nie tylko „w swym sumieniu”, ale i w polskim, i w europejskim prawie. Co, jak co, ale to rabin, nawet młody, przynajmniej powinien wiedzieć…
W internetowym wywiadzie rabin Ber Stambler pytany jest następnie:
-Proces budowania dobrych stosunków między Polską  a Izraelem może wpłynąć na niebezpieczne mielizny konfliktów wokół reprywatyzacji. Nie boi się pan tego?
 I Ber Stambler odpowiada:
- Ten problem nie  dotyczy relacji z samym państwem Izrael, dlatego nie powinien być przeszkodą w rozwijaniu dobrych stosunków miedzy oboma krajami.
Dziwne rzeczy plecie ten rabin. Państwo Izrael powołało przecież specjalną agencję rządową HEART, afiliowaną przy Unii Europejskiej, do pozyskiwania mienia wedle bezspadkowego dziedziczenia rasowego na gruncie  moralności rabinicznej, i władze tej rządowej instytucji państwa Izrael oświadczyły, że te żądania będą dotyczyć  Polski! Jakże więc rebe Stambler może twierdzić, że „problem nie dotyczy relacji z samym państwem Izrael”, że „nie powinien być przeszkodą w rozwijaniu dobrych stosunków między oboma krajami”? Jest przeszkodą, mało tego: sprawia, że stosunki te – pod cienką politurą oficjalnej poprawności – stają się  coraz bardziej wrogie. I nie tylko rabin Ber Stambler dziwnie plecie: przecież i odznaczony niedawno Szewach Weiss orderem Orła Białego też nie odciął się o żądań przedsiębiorstwa holocaust… Cały Order na nic?...
Nawiasem mówiąc: Zakon Synów Przymierza, loża B’nai B’rith, do której należy inny rozmówca Jarosława Kaczyńskiego, Artur Hofman, stawia sobie jako jeden z głównych celów obronę polityki państwa Izrael bez względu na to, jaka jest ta polityka… „Synowie Przymierza” i organizacja religijna Chabad-Lubawicz mówią tu zatem jednym wspólnym głosem!
 U swych początków ów ruch religijny Chabad-Lubawicz dystansował się od pomysłu tworzenia państwa żydowskiego, potem zaakceptował powstały Izrael, a dzisiaj „jego część dostrzega w istnieniu państwa Izrael nawet sens mesjański” – jak czytam w charakterystyce organizacji Chabad-Lubawicz. A co będzie jutro?...  Gdy „odbudowa obecności Żydów w Polsce” , w oparciu o żądane 65 miliardów dolarów, sprawi rozrost diaspory? Czy Chabad-Lubawicz uzna, jak „Synowie Przymierza”, że polityki państwa Izrael trzeba bronić, jaką by nie była?...
 Ciekawe, jakie stanowisko zajmuje ów tajemniczy amerykański „doradca Donalda Trumpa”, obecny (jako żyrant, ale  i przyzwoitka?) w rozmowach prezesa Jarosława Kaczyńskiego z delegacją „dobrych” Żydów? Czy będzie doradzał prezydentowi Trumpowi, by rząd amerykański zajął w tej kwestii jednoznaczne stanowisko: żadnego poparcia dla tych żydowskich roszczeń wobec Polski? I czy nie lepiej, by prezes PiS spotykał się w tej kwestii raczej z amerykańskimi doradcami, politykami i dyplomatami, niż z „dobrymi” Żydami, którzy w kwestiach kluczowych mówią jednak to samo, co Żydzi „źli”?...

Źródło:http://marianmiszalski.pl 

KOMENTARZE

  • @Autor
    „Panuje przekonanie, że Żydzi próbują odzyskać nienależne im mienie. Ale spójrzmy na to wszystko z moralnego punktu widzenia. Zajęcie czyjegoś domu, niezależnie od tego, czy zrobił to Żyd, czy Polak, jest w religii żydowskiej najgorszą z możliwych rzeczy. I jest przy tym nieważne, czy kogoś wyrzuciłeś z domu, czy zająłeś go gdyż był pozostawiony bez opieki. Polacy wyznają taką sama moralność i kierują się nią w życiu, dlatego oczekuję, że rozwiążą te sprawy aby być w zgodzie z własnym sumieniem”.

    Ma w pełni rację: Żydzi zajęli "polski dom" i powinni go natychmiast zwrócić prawowitym właścicielom.
  • @
    Proponuję spojrzeć na relacje polsko-żydowskie w kontekście mojej ostatniej notki:
    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/139951,tolerancja-dzis

    Wielce wymowne widzę zwłaszcza słowa:
    "Żyd to tutaj tylko przykład – zwłaszcza solidności, pozytywnego stereotypu i bycia tym typowym „dobrym człowiekiem”. Nieporozumienie wzięło się stąd, że pewien rabin stwierdził, że Żyd to zawsze dobry człowiek. To oznacza że jak zrobi coś złego to zawsze przestaje być Żydem. Okazało się, że jest z tym problem praktyczny. Bo praktycznie to namnożyło się żydów fałszywych. – Bo on przestaje być żydem, ale jego społeczność o tym nie wie, a nawet jak wie to nic z tym nie robi, albo przekręca fakty tak, aby wskazywały że to ktoś inny, że to „nie jego ręka”, że „nie chciał, ale musiał”, że to „mniejsze zło”, że inni robią gorzej, a nawet że ... nie ma w tym zła, a nawet w ogóle nie ma zła... I tak dochodzimy do ideologii rewolucji kulturalnej Gramsciego i UE, i ONZ i postępującą bezkarnością czynienia zła.

    Tak samo jak na dzisiejszych Żydów w pierwszym spojrzeniu nie wolno patrzeć jak na biblijnych „dobrych ludzi”, a trzeba jak na wymieszanych z nimi i liczniejszych Chazarów – tych wypędzonych z bardzo przecież pogańskiej i zademonionej, okultystycznej Azji jako zbyt zdemoralizowanych i zbestwializowanych. Także i na wszystkich innych obcych nam kulturowo, a nawet formalnie bliskich, ale spoza naszych wspólnot, spoza kręgów osób z którymi pozostajemy w stałym kontakcie nie wolno już patrzeć jak na „dobrych ludzi”, a jak na podejrzanych o to, że będą nam szkodzili. Dopiero jak z bliska okażą się ludźmi godnymi zaufania, za dobrych ludzi można ich uważać i tolerować.".

    Okazuje się, że bardziej fundamentalnym jak "dobry-zły" jest "prawdziwy-fałszywy".

    Inna sprawa to że "dobry" to dopiero furtka do tolerancji, do dania mu spokojnie żyć obok siebie.
    Przed nim dopiero ciężka praca nad integracją, a więc i zabiegami o uznanie za równouprawnionego, bo realizującego te same zgodne cele co naród gospodarzy.

    Obronić się tutaj, to musimy najpierw zawalczyć o własną integrację.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930