Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1507 postów 631 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Ukraińskie panaceum.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Panaceum jest proste: zabić. [Uwaga językowa: należy odróżniać panaceum (lek na wszystko) od pacaneum (siedziby pacanów) czyli zbiorczej nazwy instytucji europejskich]

 Jak wyszperał bloger „Maniaprzepraszania”:

„Bohaterka Ukrainy” Nadieżda Sawczenko znowu w „akcji”, tym razem z „radykalnym planem” jak polepszyć sytuacje na Ukrainie. Według niej należałoby zlikwidować wszystkich obecnych parlamentarzystów oraz władze (rząd oraz prezydenta) w Kijowie;
http://mignews.com.ua/politics/18231272.html
PS. Sawczenko winna zacząć wdrażanie „planu” od siebie gdyż sama jest parlamentarzystką…

[Wg Sawczenko, „zabicie poniżej tysiąca ludzi u władzy ułatwi życie wszystki Ukraińcom”.

Komentarze są przeważnie przychylne, jeśli nie entuzjastyczne, np. „potrzebny jest nowy majdan z listami osób do rozstrzelania”]

Krwawy pastor Turczynow (Sekretarz Rady Bezpieczeństwa narodowego i Obrony Ukrainy),na pytanie „Kiedy zakończy się wojna?”, stwierdził ze jak „Weźmiemy Moskwę”…

https://twitter.com/dimsmirnov175/status/870207500309725184

ale już minister infrastruktury Wiktor Omelian twierdzi, że jedynym rozwiązaniem na pozbycie się zagrożenia ze strony Moskwy, jest jej spalenie:

https://inukraine.eu/2017/05/30/until-moscow-will-burn-theres-nothing-we-are-done-omeljan/

[Jak pisał Puszkin: „Skaży-ka diadia, wied’ niedarom Moskwa spalionnaja pożarom Francuzu otdana...”]

Związki z Rosją i jej kulturą są wciąż zbyt mocne? Remedium jest proste: „zabij w sobie Rosjanina!”

Nie wiem, czy telefoniczna rozmowa pięknej (jeśli ktoś lubi stare Żydówki udające młode Słowianki) Julii Tymoszenko z Nestorem Szufrynem o konieczności zabicia 8 milionów Rosjan na Ukrainie była autentyczna, ale sama myśl rozwiązania problemu ludności nieukraińskiej poprzez jej wymordowanie spotkała sie z powszechną aprobatą

Trzeba zabić tych kacapów i ich przywódcę

[Jest to kwestia twórczego podejścia do tradycji: starzy banderowcy zombifikują swoje dzieci w sposób tradycyjny (Moskali na noży), podczas gdy nocześni politycy wzdychają do bomby atomowej jako zdecydowanie od noża wydajniejszej].

Nieco mniejszy rozmach prezentuje aktywista Majdanu, Bogdan Butkiewicz, który wzywa w ukraińskiej telewizji do wymordowania 1.5 miliona mieszkańców Donbasu:

W Ukraińskiej TV: 1,5 miliona ludzi trzeba zabić!

Przewodniczący ukraińskiego parlamentu (rady najwyższej) Andrzej Parubij zapowiadał swego czasu obozy filtracyjne i odsiewcze dla 4 milionów mieszkańców Donbasu – pomysły, które mogą przyjść do głowy co najwyżej entuzjastycznym czytelnikom „Mein Kampf”

Znowuż całkiem niedawno:

Doradca szefa MSW Ukrainy Zorian Szkiriak obiecał, że Kijów na pewno „wyzwoli” niekontrolowane przez siebie obszary Donbasu, po czym organy ścigania z pewnością zajmą się ich „oczyszczeniem”.

Doradca szefa MSW Ukrainy obiecał „oczyścić” Donbas

Jak te ‘zaczystki” miałyby wyglądać, to możemy sobie wyobrazić na przykładzie „zaczystek” Wołynia i Małopolski Wschodniej.

Godne przypomnienia są też uważam słowa prawoseka Jarosza z innym nazistą, Tiahnybokiem Polakom zrobimy drugi Katyń, nawiązujące do testamentu rzeźnika Wołynia i jednego z największych zbrodniarzy wszechczasów, Romana Suchewycza(11 lipca 1943 jako dowódzca UPA wydał rozkaz: "Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy, Albo będzie Ukraina albo lechicka krew po kolana, Polaków w pień wyciąć." – niedaleko upadło zgniłe jabłko od jabłoni – por. wywiad z jego synem, Jerzym:Jurij Szuchewycz: Wołyń ludobójstwem? Ile wam Kreml zapłacił? )

 

Za morał i jednoczesne memento niech posłuży nam horror jaki wydarzył się w jednym z tramwajów w Zaporożu (za komentatorem „Mania przepraszania” na blogu https://adnovumteam.wordpress.com)

jeden z pasażerów upadł na widły, które wiózł inny z pasażerów i poniósł śmierc na miejscu z powodu poniesionych obrażeń…
https://www.ipnews.in.ua/news/zp/132641-v-zaporozhskom-tramvae-passazhir-nechayanno-ubil-drugogo-vilami

Póki co nasze władze upierają się, żeby wpuszczać do naszego polskiego tramwaju jak najwięcej rezunów z widłami ... w ramach samoobrony przed Rosją? I tylko że w razie jakichś wstrząsów to my sami nadziejemy się na te widły, zupełnie jak ów biedny pasażer w Zaporożu.

KOMENTARZE

  • Kolejny sukces w "oczyszczaniu" Donbasu.Miekscowośc Komiternowo.
    Mówi Matka 19 letniej dziewczyny.O ciągłym ostrzeliwaniu, o zabitych i rannych sąsiadach i o tym że kiedy już wyszli z piwnicy, bo wydawało się że koszmar na chwilkę przycichł to , jak móiw wojsko ukraińskie ,zabiło Jej dziecko!!Córka wyszła wieszać pranie w ogrodzie, została zabita ukraińskim pociskiem!!

    https://youtu.be/BQCSnpEEYv0

    Kolejny sukces .....minus jeden podczłowiek, od początku roku to już wg danych "misji OBWE"około 60 osób cywilnych!Zapewne radość wielka panuje z tych sukcesów, gdyby to wrzucuć ten film na forum np. Interii , to forum by zawyło z radości, ukraińska hasbara przy wspomaganiu z pewnej gazety niepolskiej i być może grupy specjalisty od możdzierza/ z "tych"ukraińców zakrzyknęłaby " dlaczego tak mało", albo "kiedy nastepni, bo czekamy"!!
  • Zresztą Wegrzy też są źli "Madziarów na noże"!!!banmderowska dzicz reaktywowany demon, dla osiągniecia swoich celów, przez
    " mądrzejszych i sprytniejszych", ma spełniać rolę "cyngla".Jak się wyrwie na niepodległośc , to będzie jatka,śpią z nożami, chodzą z nożami, nóż to najlepszy przyjaciel, zaraz po widłach.
    http://youtu.be/mZUrJghDKN0
  • I festiwal samochodów retro we Lwowie, «Leopolis Grand Prix» jakże piękny widok!!
    https://youtu.be/nUGxHEM6fdg

    https://nahnews.org/uploads/2017/06/14/orig-unnamed-1497444466.jpg
    https://nahnews.org/uploads/2017/06/14/orig-unnamed-1-1497444495.jpg
    i lata poprzednie.
    https://nahnews.org/uploads/2017/06/14/full-unnamed-1497444529.jpg

    https://nahnews.org/uploads/2017/06/19/full-358894original-1497865706.jpg
  • @trojanka 18:30:16
    "Póki co nasze władze upierają się, żeby wpuszczać do naszego polskiego tramwaju jak najwięcej rezunów z widłami... "

    Można porównać nasze otwarcie na Ukrainę z przyjmowaniem uchodźców przez Europę Zachodnią. Z tym, że Ukraińcy nie głoszą tutaj nowej religii. Nie tworzą stref szariatu (a przynajmniej oficjalnie nic o tym nie wiadomo). Nie obwieszają się pasami szahida (czytaj: nie noszą wideł za pazuchą). Nie zagarniają przestrzeni publicznej dla siebie, no chyba że czasem w sobotę zajmą na 2 godziny orlika.

    Pytanie jest, jak dalece można wnuka utożsamiać z (pra)dziadkiem. Wg mnie w pewnym momencie należy dać szansę i uciąć tę do niczego nieprowadzącą narodowościową wendetę. Jak pokazuje historia niemieckich Turków w RFN, drugie pokolenie to za mało na integrację (tzw. Ausländerkinder, czyli dzieci wielkiej tureckiej emigracji zarobkowej z lat 50-70, w drugim pokoleniu wzmacniają to, czego wyrzekli się ich rodzice. Brak natomiast badań tzw. trzeciej generacji. Natomiast w przypadku przyjeżdżających do Polski Ukraińców mamy do czynienia z trzecią, a nawet czwartą generacją, więc stopień "zrezunowanienia" (to samo co zmuzułmanienie, ino na odwyrtkę) jest znacznie rozwodniony.

    To tak samo jak wydumane obawy tzw. "świeckich Polaków" przed cywilizacją, jaką niosą ze sobą katolicy i realna ocena zagrożeń, jakie ze sobą niosą muzułmanie. Dziś Jerzy Urban (deklarujący się wszak jako absolutny ateista) grzecznie śpiewa chrześcijańskie piosenki z wydźwiękiem antymuzułmańskim ("muzułmanin tańczy"), bo ta czerwona kanalia jest mimo wszystko na tyle inteligentna, że potrafi odróżnić mentalnie może dlań i niestrawne zbytnie ureligizowanie przestrzeni publicznej w duchu ZCHN-u (light), co było przedmiotem krytyki i Urbana, i Kukiza, od hardcorowego szariatu, jaki jest domeną nieznanych macho-twardzieli działających pod znakiem półksiężyca.

    W historii zawsze jest tak, że to, co dla jednych jest święte, dla innych obrazoburcze.

    Dla lewicowych Żydów (np. Marcel Reich-Ranicki), którym czerwonoarmista pomógł wyjść z nory i po kilku latach zaszczucia pozwolił bez poczucia winy oddychać świeżym powietrzem, rzeczywistość, która przyszła tu z Armią Czerwoną w 1945 r., będzie tożsama z wolnością.

    Dla uciskanych polskością i zdegradowanych do drugiej kategorii (zdradzonych uprzednio przez Piłsudskiego) i dążących do wolności Ukraińców, którym komuniści (wszak partnerzy antyukraińskich negocjacji Piłsudskiego) w latach 30-tych zaserwowali Wielki Głód, żołnierz niemiecki w 1941 r. był naturalnym sojusznikiem. Dawał im format, o którym marzyli. Dawał im oręż, wskazywał wroga i łudził marzeniem. Nie znam nikogo, kto by się na to nie połakomił w sytuacji, gdy przecież nie wiadomo było, jak się sprawy potoczą za lat kilka.

    Winą ukraińskiej myśli politycznej lat 40-tych nie był sojusz z Hitlerem.
    Jej winą była antypolskość, która umożliwiła Wołyń. Ot, wykorzystali szansę i pozbyli się Polaków z Wołynia. Co zresztą uczynili skwapliwie polscy (polscy?) chłopi pod Hitlerem z Żydami, korzystając z nadarzającej się okazji i pozbywając się wierzycieli, a tym samym zapisanych u nich w zeszycie długów z czasów jeszcze sprzed wojny. A czasem nie dla długu, lecz dla zwykłego doraźnego zysku.

    Oczywiście trudno na poważnie porównywać szmalcownictwo z Wołyniem, bo skala niewspółmierna, ale pewien wspólny mianownik występuje.

    Tylko jakoś jednego nie rozumiem: ci, którzy oburzają się na makiawelizm Ukraińców, którego punktem szczytowym był Wołyń, jakoś niespecjalnie chętnie zajmują się mniej lub bardziej powszechną na polskiej wsi, w zależności od regionu, akcją antyżydowską. Bo to akurat - uważają narodowcy - było jak najbardziej w naszym interesie....

    Otóż poważny publicysta kieruje się nie swoim interesem, ale stałymi kryteriami oceny.

    Natomiast jeśli oceniać postawę Ukraińców w kategoriach makiawelistycznych (bez uwzględnienia tzw. skali moralności), to ich wybory były "słuszne, trafne". Co prawda dopiero po 50 latach, ale tego wolnego państwa się jednak doczekali. Pytanie, czy powtórzą z Rosjanami "widłowe rozwiązanie", czy też zgodzą się na okadłubowanie Ukrainy, które już nastąpiło przecież i niewykluczone, że będzie postępować dalej. Obstawiam tę drugą wersję. Bo "wyparcie" (o Wołyniu na Ukrainie nikt nie mówi) ma to do siebie, że z jednej strony
    wdraża "negację" (tego nie było; to były trudne czasy), a z drugiej ta "negacja" powoduje wystąpienie mentalnej blokady przed powtórką. Tak to działa.

    A zdjęcia Ukraińców w mundurach SS (znalezienie sobie starszego silniejszego kumpla-sojusznika) nie są niczym innym, niż zdjęcia Polaków, którzy w 1939 uciekli na Zachód, w mundurach amerykańskich lub angielskich.

    Oczywiście - żeby być wiarygodnym - chodzi o wrażliwość. W tym pierwszym przypadku o wrażliwość Polaków, którzy tych rezunów ze znaczkiem SS widzą, tam o wrażliwość Rosjan, którzy związanie Polski z Zachodem traktują jako zdradzenie słowiańskiej rodziny.

    Naprawdę bardzo wiele rzeczy zależy od punktu widzenia i sądzę, że piśmiennych (bloger to osoba piśmienna; co prawda nadal jeszcze niekoniecznie myśląca, ale mająca potencjał ku temu) stać na więcej, niż epatowanie tanim antyukrainizmem.
  • @maharaja 10:30:56
    Dokąd z moich i mojej Rodziny, oraz reszty polskich podatników , idą miliardy na ukraińskich oligarchów, zamiast na polskie dzieciaki, to mam prawo sobie epatować i wymagać co chcę i czym chcę.I pańskie zdanie mnie nie interesuje w tej materii!!!Nie poczuwam się do roli służebnej w stosunku do Ukrainy czy ukraińców!!Poczuwam się ,do pracowania na rzecz swojej Rodziny oraz biedniejącego i zadłużajcego sie społeczeństwa polskiego.Bo takie ,jako Polka mam obowiązki!!
    Aby Centrum Zdrowia Dziecka dostało nowa karetkę, bo stara zagraża zyciu dziecikaów, żeby szpital dziecięcy w Krakowie Prokocimiu dostał nową karetkę bo stara zagraża zdrowiu i życiu dzieciaków i zeby 6000 Polaków rocznie nie odbierało sobie życiaitp.
    Każdy ma swoje priorytety,tak dziwnie się składa że Polacy mają polskie!!
    I ŻADNE zaszłości czy pragnienia ,NIE usprawiedliwiają rozrzynania dzieci na pół!!!czy walenie do nich pociskami!!Proponuję wystawić własne na takie zdarzenia, a potem oceniać!!
    Rozumiem,że w ten sposób, jaki pan prezentuje sposób można uzasadnić KAŻDĄ zbrodnię.
    Ważne jest to CO i ILE z tej ideologii pozostało do dzisiaj, co i ile jest pielęgnowane.I ile z tej ideologi jest podstawą rządów i działania elit politycznych, jej motywem przewodnim!!!
    Bez odbioru!
  • @maharaja 10:30:56
    Zatrzymano dwóch Ukraińców napadających na kobiety.
    Dwóch Ukraińców, którzy napadali na kobiety w Warszawie, w rękach policji. Jak dowiedziało się Radio ZET - stołeczni policjanci zatrzymali 25 i 29 latka, którzy są podejrzani o cztery napady i gwałt. Mężczyźni usłyszeli już zarzuty.
    http://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Warszawa-Dwaj-obywatele-Ukrainy-zatrzymani-przez-policje
    "Pytanie jest, jak dalece można wnuka utożsamiać z (pra)dziadkiem. Wg mnie w pewnym momencie należy dać szansę i uciąć tę do niczego nieprowadzącą narodowościową wendetę." - no cóż, ci dwaj nie obwiesili się pasami w celu wysadzenia się wśród tłumu, dać im szansę...
  • @maharaja 10:30:56
    "Pytanie jest, jak dalece można wnuka utożsamiać z (pra)dziadkiem. Wg mnie w pewnym momencie należy dać szansę i uciąć tę do niczego nieprowadzącą narodowościową wendetę."
    Wnuczęta same dają odpowiedź na Twoje pytanie.
    Podziwiają dziadka bandytę, stawiają jemu pomniki i czczą go jako wielkiego bohatera. To nie my utożsamiamy wnuków z dziadkami tylko sami wnukowie chcą żeby ich utożsamiać z dziadkami!
    Ty tego nie zauważyłeś?
  • @trojanka 11:18:49
    Masz rację Trojanko; jeśli Maharaja jest Polakiem a nie funkcjonariuszem ze ZUwP, to kiedyś moze się zdziwić, tak jak nasi Rodacy na Wołyniu.
  • @trojanka 11:18:49
    Prof. Szwagrzyk nie pozostawia złudzeń: "Na przełom w stosunkach z Ukrainą nie ma co liczyć". Mamy bardzo trudną sytuację. Ukraińcy potraktowali usunięcie pomnika UPA w Hruszowicach jako swoiste wypowiedzenie im wojny - powiedział w środę wieczorem zastępca prezesa IPN Krzysztof Szwagrzyk. O optymizm w najbliższym czasie będzie bardzo trudno - dodał.
    W środę wieczorem w warszawskim centrum edukacyjnym Instytutu Pamięci Narodowej „Przystanek Historia” odbyło się spotkanie z cyklu „Łączka i inne miejsca poszukiwań”. O poszukiwaniach miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego i aktualnym stanie prac identyfikacyjnych mówił zastępca prezesa IPN i dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk.
    Odnosząc się do kwestii prowadzenia przez IPN prac na Kresach Wschodnich zaznaczył, że „najtrudniej jest istotnie na Ukrainie”.
    Koncentrujemy się w tym momencie na kierunku litewskim i białoruskim. Na przełom w stosunkach z Ukrainą nie ma co liczyć
    — powiedział Szwagrzyk.
    Pomnik w kształcie łuku triumfalnego to nie jest miejsce spoczynku. W polskim prawie każdy ma prawo do pochówku. Nie ma jednak możliwości, aby stawiać pomniki, obeliski, ku czci SS, UPA czy NKWD - nie ma na to zgody. Ten pomnik, który powstał w Hruszowicach też nie miał takiej zgody. Został postawiony nielegalnie
    — podkreślił Szwagrzyk.
    Wyjaśnił, że obecnie nie ma możliwości prowadzenia prac poszukiwawczych, ekshumacyjnych ani porządkowych na terenach Ukrainy.
    Strona ukraińska żąda aby odtworzyć ten pomnik i ukarać winnych. Na takie dyktaty zgodzić się nie możemy. Jesteśmy w takim momencie, że o optymizm w najbliższym czasie będzie bardzo trudno, w tych wzajemnych relacjach. (…) Mamy bardzo trudną sytuację. Oni potraktowali to co stało się w miejscowości Hruszowice jako swoiste wypowiedzenie im wojny
    — ocenił dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
    Porównał także prace strony ukraińskiej w Łucku do roku 1982 na Łączce, gdy na terenie, gdzie wcześniej potajemnie grzebano ofiary komunistycznej bezpieki z okresu stalinizmu, zaczęto chować zmarłych, stawiając im nagrobne pomniki. Jego zdaniem nie można akceptować takiego zachowania, ze względu na sposób w jaki strona ukraińska prowadzi te prace oraz to, że strona polska nie jest w żaden sposób informowana.
    Zawsze musimy założyć, że są to obywatele polscy, natomiast strona ukraińska zanim rozpocznie prace już wie, że są to wyłącznie Ukraińcy. To rzecz dla nas nie do przyjęcia. Różnimy się znacznie w podejściu do prac archeologicznych i do historii. My mówimy, że musimy przebadać miejsce i mieć pewność, że szczątki osób są narodowości ukraińskiej albo polskiej. Jeżeli nie wiemy to nie możemy ogłaszać do kogo należą
    — wyjaśnił Szwagrzyk.
    Wspomniał również o zjawisku tzw. „dzikiej archeologii” prowadzonej dla zysku na terenie Ukrainy.
    Polega ono na tym, że rozkopywane są cmentarze i groby w poszukiwaniu różnego rodzaju artefaktów. Są miejsca gdzie szczątki +naszych+ znajdują się na terenach badanych przez przez niebezpieczne, uzbrojone grupy poszukiwaczy bursztynów. Nawet policja się tam nie zapędza, bo te prace to przemysł
    — mówił Szwagrzyk. Po demontażu pomnika w Hruszowicach prowadzone przez IPN poszukiwania ofiar z czasów II wojny światowej na Ukrainie zostały wstrzymane przez władze ukraińskie. Specjaliści z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, m.in. dr Leon Popek z lubelskiego oddziału IPN, zamierzali w pierwszej kolejności przeprowadzić ekshumacje szczątków w miejscowościach Ostrówki (dot. ofiar zbrodni wołyńskiej), Tynne (dot. żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, którzy zginęli w walce z Sowietami po 17 września 1939 r.) oraz Hołosko we Lwowie (dot. żołnierzy Wojska Polskiego, którzy zginęli w obronie miasta).
    Po incydencie w Hruszowicach ukraińska dyplomacja wskazała, że w związku z nim konieczne jest nasilenie współpracy między odpowiednimi organami dwóch krajów, która doprowadzi do rozwiązania tej kwestii zgodnie z prawem i obowiązującymi umowami dwustronnymi.
    W poniedziałek podczas rozmów polsko-ukraińskiej grupy roboczej we Lwowie strona ukraińska podtrzymała decyzję o wstrzymaniu legalizacji polskich upamiętnień i prac poszukiwawczych IPN na jej terytorium. Warunkiem zmiany stanowiska władz Ukrainy jest m.in. odtworzenie w pierwotnej formie pomnika UPA w Hruszowicach (Podkarpackie). Chodzi o wzniesiony w 1994 r. monument, który w kwietniu br. usunęli m.in. działacze Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej oraz mieszkańcy wsi. Zdaniem polskiego resortu kultury pomnik wzniesiono z naruszeniem obowiązującego w Polsce prawa.

    Ps..Ukraina to sztuczny twór jud-chazarów. Tam zawsze była Rusia. Chce pis przegrać wybory? Niech dalej popiera ukrów. Zamknąć wreszcie granicę z Upainą, z banderowcami nie ma żadnych szans na pokojowe współistnienie.. Ukraina nigdy nie rozliczy się z Polską ws. ludobójstwa na terenach przedwojennej Polski. Ukraińscy kaci stawiają warunki polskim ofiarom bez zmian. Ukraina omija Polskę i działa z Niemcami, jak podczas 2 wojny. Granica wsch. II RP pokrywa się niemal z granicą 2 rozbioru. Poza nią pozostaje sporo miejsc związanych z naszą kulturą. Sprawiedliwa granica jest na wschód od Żytomierza, Winnicy, Bracławia i Jampola. Postępuje banderyzacja, wrogość Ukrów, tu nawet mamy "wypowiedzenie wojny"... Jakim prawem PiS nadal sprowadza Ukrów do Polski??? Nie było na to zgody narodu! To zdrada. Konsekwencje będą nieodwracalne..."Bez zgody Polaków - jasno wyrażonej w referendum - żaden rząd NIE MA PRAWA zgodzić się na ukraińską imigrację" Jako twardy zwolennik PiS mówię do rządu: obudźcie się z letargu ! Rząd musi z Ukrainą zacząć twarde rozmowy. Skończyć z tą bajką ukraińską. Lwów, Kowel, Tarnopol, Stanisławów wrócą kiedyś do Polski. Tak się kończy antypolska polityka popierania banderowskiej Ukrainy. Temat pochówku Polaków zamordowanych przez UPA należy teraz załatwiać przez ONZ. A Ukraińcom "podziękować" na każdym szczeblu. Przełom będzie jak w Polsce zaczną robić Wołyń. Władze już opanowane przez banderowców. Języka ukraińskiego jako drugiego urzędowego we Wrocławiu im się już zachciewa!
    http://niezlomni.com/konsul-ukrainy-chcialby-aby-ukrainski-stal-sie-drugim-jezykiem-urzedowym-we-wroclawiu/ http://niezlomni.com/ukraincy-zalozyli-klub-we-wroclawiu-jego-barwy-rozwscieczyly-polakow-sami-tlumacza-to-smieszna-historia-i-uwazaja-ze-sa-dyskryminowani/
    http://niezlomni.com/ukraina-blizej-europy-tej-okazji-pada-deklaracja-wartosci-bandery-odpowiadaly-wartosciom-europejskim/
  • Koniec złudzeń. Czas dokonać zdecydowanej reorientacji w naszej polityce wobec Ukrainy
    Nie da się ukryć, była to manifestacja. Po zniesieniu obowiązku wizowego przez Unię Europejską, prezydent Petro Poroszenko wszedł do Europy przez drzwi ustawione na granicy ze… Słowacją. Ta okolicznościowa feta symbolizowała - jak podkreślił - „ostateczne opuszczenie przez nasz kraj imperium rosyjskiego i powrót do rodziny narodów europejskich”. Wybór Słowacji na ten uroczysty akt nie był przypadkowy.
    Mówiąc bez ogródek, był to zamierzony policzek dla Polski, samozwańczego „adwokata” Ukrainy w jej drodze do Europy.
    W polsko-ukraińskich relacjach dzieje się źle. Dobrze nie działo się nigdy, także po przełomowych wydarzeniach na Majdanie, kijowskim Placu Niepodległości. Były gesty, były słowa, było rzekome zapoczątkowanie nowego rozdziału, zapewnienia o partnerstwie i przyjaźni, słowem: był blichtr i w gruncie rzeczy kicz pojednania. Bo, pozorom wbrew, Polska i Ukraina różniły się diametralnie już w punkcie wyjściowym.
    W naszej polityce przeważała opcja bezkrytycznego wstawiennictwa w dążeniach niepodległościowych Ukraińców, z naiwną podszewką, że sami dokonają rozrachunku z własną przeszłością, że może kiedyś nasi przywódcy, niczym kanclerz Niemiec Helmut Kohl i prezydent Francji François Mitterrand nad grobami poległych w bitwie pod Verdun, podadzą sobie ręce na Wołyniu. Tymczasem w wewnętrznej polityce Ukrainy rozpoczął się proces poszukiwania własnej tożsamości, scalania narodu, rozbudzania patriotyzmu, którego bohaterami stali się przywódcy zbrodniczych formacji UON-UPA. To nie mogło się udać. Tym bardziej, że po naszej stronie istniał i wciąż istnieje podział na „ukrainofilów” i „ukrainofobów”, czyli tych, którzy przymykali oko na tragiczną przeszłość w imię wyższych, politycznych „racji”, oraz tych rozpamiętujących rzeź wołyńską i inne, rozliczne krzywdy. O problemach tożsamościowych Ukraińców pisaliśmy już kilkanaście lat temu z Rogerem Boyesem w naszej książce pt. „Koniec Europy”, dziś pisze o nich w znakomitym eseju Piotr Skwieciński, pt. „Infantylizm i równia pochyła”, w aktualnym wydaniu tygodnika „wSieci” (polecam):
    To, co się dzieje w relacjach polsko-ukraińskich, jest dla Polaków lekcją realizmu. Gorzką i nieco brutalną, niemniej jednak potrzebną,
    brzmi lead tego tekstu. To prawda. W polskiej polityce wobec Ukrainy zwyciężał pierwiastek emocjonalny, wykładnia, jak to ujął w swym wystąpieniu podczas tzw. pomarańczowej rewolucji prezydent Aleksander Kwaśniewski, że „Rosja bez Ukrainy jest lepszym rozwiązaniem niż Rosja z Ukrainą”. Nasze naiwne misjonarstwo pozostawało w ostrej sprzeczności do gloryfikowanej na Ukrainie, „bohaterskiej” formacji UON-UPA, jako fundamentu i spoiwa w kształtowaniu poczucia patriotyzmu społeczeństwa. W efekcie mamy, co mamy, a czego dobitnym wyrazem jest uniemożliwienie polskiemu Instytutowi Pamięci Narodowej prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych w miejscach kaźni na Ukrainie oraz legalizacji upamiętnień polskich ofiar ludobójstwa, de facto ukraińskiego i rosyjskiego, zaś ze strony Kijowa kategoryczne żądanie odbudowy notabene bezprawnie postawionego w 1994r. pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu. To nie są tylko złe emocje, jeśli chcemy myśleć o historycznym porozumieniu w oparciu o prawdę historyczną, a nie o blichtr, są to są ramy dla naszego kraju nie do przekroczenia. Pomijając skrzypiące stosunki bilateralne, postawa Kijowa wyklucza też realizację niezbyt popularnej na Ukrainie koncepcji Trójmorza. Można mieć pretensje, że Ukraina od pierwszych chwil uniezależniania się od Rosji korzysta z wsparcia politycznego naszego kraju w jej drodze do integracji z Europą, z naszej wszechstronnej pomocy, z otwarciem granic i rynku pracy włącznie, a równocześnie buduje własną tożsamość narodową na antypolskiej, zakłamanej historii i gloryfikacji sprawców bestialskich mordów na Polakach, czego emanacją było uchwalenie ustawy sankcjonującej kary za… krytykowanie formacji UON-UPA. Ale pretensje nie załatwiają sprawy. Pozostaje więc nad wyraz istotne pytanie: co dalej? Przykro stwierdzić, ale poprzez infantylną tolerancję naszych kolejnych rządów wobec Ukrainy, gdzie zbrodniarze stają się bohaterami narodowymi, stawiane są im pomniki, ich imionami nazywane są ulice, place, szkoły itd., sami przyczyniliśmy się do dzisiejszego regresu. Na niektóre pociągi nie należy się spóźniać. Mówiąc otwarcie, jeszcze kilka lat temu łatwiej byłoby skłonić Ukrainę do rzeczowego dialogu o naszej zawiłej przeszłości, niż dzisiaj, gdy wysocy przedstawiciele administracji państwowej uczestniczą w nobilitacji zbrodniczych organizacji i ich przywódców. Zamiast samokrytycznego spojrzenia, choćby próby analizy własnych dziejów, dobiegają nas raz po raz meldunki o niszczeniu polskich pomników na Ukrainie, a nawet o atakach na polskie przedstawicielstwa, przy czym każdy taki przypadek nadal tłumaczy się jako …rosyjskie prowokacje. Sprawcy pozostają nieuchwytni i anonimowi. Co gorsza, każdemu kto zadaje pytanie o skalę odradzającego się na Ukrainie nacjonalizmu przyklejana jest natychmiast łata antyukraińskiej zapiekłości.
    Popadliśmy w pułapkę swoistego szantażu emocjonalnego, który doprowadził nas w ślepy zaułek. W ukraińskiej „Prawdzie” ukazał się niedawno artykuł pt.: „Co się stało w Parośli? Kto przyniósł śmierć do polskiej kolonii na Wołyniu”. Autor Serhij Rabienko odniósł się w nim do zarzutów polskiego IPN, dokumentującego rozliczne zbrodnie nacjonalistów ukraińskich i do reakcji w Polsce na zarządzenie w 2015 r. państwowego kultu OUN i UPA, wybielające te organizacje z piętna zbrodni. Ów współpracownik ukraińskiego odpowiednika IPN twierdzi, że to Polacy falszują historię, że tworzymy „mit ludobójstwa na Wołyniu” itp., którego nie było… Ta (jedna z wielu tego rodzaju) publikacji skłoniła Redutę Dobrego Imienia do sformułowania ostrego protestu, w którym czytamy m.in.:
    Na przykładzie artykułu Serhija Rabienki, rekomendowanego przez Wołodymyra Wiatrowycza, wysokiego urzędnika państwa ukraińskiego, widać jak praktycznie realizowana jest wroga Polsce polityka historyczna państwa ukraińskiego, polityka budująca tożsamość obywateli tego państwa na niechęci do Polski i Polaków.
    Czy nasze stosunki z Ukrainą powinna nadal i bez względu na okoliczności determinować opcja bezgranicznej pomocy, w tym narażanie się na dodatkowy, ostry konflikt z Rosją? Z jakimi skutkami? Powtórzę raz jeszcze: nie da się zbudować prawdziwie przyjaznych, partnerskich relacji na bagnistym gruncie akceptacji dla fałszu i obłudy. Polska polityka wobec Ukrainy „musi przede wszystkim oprzeć się na uznaniu przykrych faktów, że nadzieje na odegranie tam przez nas jakiejś wielkiej roli są nierealne”, podsumowuje mój redakcyjny kolega Piotr Skwieciński. I dalej: cel właściwie został osiągnięty, bo „Ukraina obroniła niepodległość. Ponowne uzależnienie jej od Rosji wydaje się niemożliwe”.
    Mam na ten temat nieco inne zdanie. Co dziś „wydaje się niemożliwe”, jutro może okazać się całkiem realne. W perspektywicznej polityce i taki rozwój sytuacji należy brać pod uwagę. Co wtedy…? Wydarzenia na Majdanie, późniejsza aneksja Krymu i wojna w Donbasie oddaliły Ukraińców od Rosji. Ale, niezależnie od tego, ponad połowa Ukraińców nadal uważa Rosjan za bratni naród, co wykazały najnowsze badania ośrodka analitycznego w Kijowie, Centrum Razumkowa.
    Jaka zatem powinna być nasza polityka wobec Ukrainy? Beznamiętnie pragmatyczna. W rozbieżnościach dotyczących prawdy historycznej nieustępliwa, konsekwentna, bez sentymentów, wyprana z naiwności, zaś odnośnie do współdziałania politycznego - tak, gdzie będzie to możliwe i przyniesie nam korzyści, co nie wyklucza robienia interesów, rozwijania współpracy gospodarczej w szerokim znaczeniu tego słowa, a także naukowej czy kulturalnej. Koniec złudzeń. Czas się obudzić i spojrzeć prawdzie w oczy. Prezydent Poroszenko wszedł do Europy przez drzwi na granicy ze Słowacją. Ostantacja, z której nasi politycy powinni wreszcie wyciągnąć wnioski. autor: Piotr Cywiński

    Ps....Szkoda, że tak późno to dostrzeżono. Można było wielu błędów wcześniej uniknąć, w tym "pomarańczowej rewolucji" i uszczęśliwiania na siłę. Tzw. Ukraina to sezonowy sztuczny twór tolerowany przez nas bo na razie mamy inne problemy. Kiedyś ją sobie odbierzemy a tych tzw. Ukraińców oddamy Rosjanom. Należy w końcu traktować Ukraińców tak jak na to zasługują. Panowie z PiS, proszę o zimny okład i weryfikację naszej polityki wobec Ukrainy. Dość politycznej poprawności. Pilnie potrzeba jest weryfikacja naszej polityki wobec. Polska racja stanu tego wymaga. Przerażająca jest głupota rządzących od lat. A takie powiedzenie że Ukraina to polska racja stanu powinno być od dzisiaj karalne. Dość głupoty rządzących, a Ukrainofilów wywalić z Sejmu. Niezręczne położenie Polski wzięło się z naszego współczucia i pomocy humanitarnej dla prześladowanych (aneksja Krymu, wojna w Donbasie). Niektórzy Polacy wyrywają się z pomocą humanitarną nawet dla islamskich zwyrodnialców. Naiwna i niebezpieczna jest polska wrażliwość. Polska powinna pozbyć się swoich ambicji przywódczych i rozbudowywać gospodarkę. Z gadania nic nie wynika. Gdy będziemy silni gospodarczo wtedy będą mieli do nas szacunek inni.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031