Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1492 posty 583 komentarze

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Polska jako wewnętrzna sprawa niemiecka?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Taki może być końcowy rezultat bezrozumnego stawiania na ‘wielką Ukrainę’ i hołdowanie pseudojagiellońskim mrzonkom „Międzymorza”.

 Co by nie pisać i jak by nie uzasadniać, zawsze znajdzie się ktoś, kto spojrzy na mapę z zamalowanymi tym samym kolorem krajami „Międzymorza” i westchnie „ale jakby to było dobrze, gdyby”.

Cała nasza polityka zdaje się opierac na takim wzdychaniu i gdybaniu, że gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem itd.
[Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego kolorowe magazyny z gołymi d*pami nazywane są „magazynami dla mężczyzn”, skoro pryszczaci nastolatkowie i zakompleksione karki to chyba nie są wzorce bycia mężczyzną?]
Wracając do naszych nomen-omen baranów, na siłę klecimy bezwartościowe sojusze ze Żmudzinami i banderopitekami, a ponieważ Putin nawet w kiblu ma mapę Polszy, do której rzuca ze złością lotkami (=darts, skąd i przydomek „Darth Vader”) i już-już wyprowadza na nas atak czołgowy z Krymu (oraz przecinką leśna na wysokości Gołdapi, o czym alarmowali swego czasu eksperci gazet Wyborczej i Polskiej), więc klecimy je za wszelką cenę, choćby za cenę stopniowego wykruszania i wypłukiwania polskości na kresach.
Poziom intelektualno-emocjonalnego wzmożenia najlepiej oddaje słynny komentarz doradcy ministra spraw zagrnicznych, Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, że nie ma znaczenia, czy Ukraina odda pożyczone jej przez Polskę 4 mrd PLN: „Powstrzymanie Rosji musi kosztować. Odda, nie odda – warto zainwestować”
Moja polszczyzna jest zbyt uboga, żeby na spokojnie skomentować tę wypowiedź tudzież żeby odnieść się do poziomu moralnego i umysłowego wspomnianego eksperta.
[Inna z jego złotych myśli: „Nic mi nie wiadomo, by państwo ukraińskie zagarnęło jakiekolwiek ziemie czy majątek Rzeczypospolitej czy to w 1939 czy kiedykolwiek indziej. Zawsze czyniło to imperium rosyjskie”.
Przy okazji: apeluję, żeby nie wylewać dziecka z kąpielą i mimo ocierania się rządów warszawsko-żoliborskich o zdradę narodową nie tyle starać się je wysadzić w powietrze, bo łajdactwo platformerskie i ich niemieccy protektorzy tylko na to czekają, ale naciskać na obecny rząd i doprowadzić np. do wywalenia pana „odda, nie odda” na zbite wąsy, najlepiej na umiłowany przezeń Banderstaat].
Tymczasem pierwszym, ostatnim i jedynym rezultatem klecenia antyrosyjskiego sojuszu z szowinistami żmudzkimi i banderowskimi jest wykruszanie polskości na wschodzie. W tym samym czasie Niemcy wykruszają polskość na zachodzie (np. przez kreowanie ruchu ślązakowskiego „Oberschlesien mit Deutschland”, który miast być natychmiast izolowanym politycznie, jest wzmacniany przez lokalny sojusz z ... a jakże, z Platformą Obywatelską, kto jest zaskoczony niech zamawia wizytę u okulisty). Docelowo Polska ma się skurczyć do obszaru posiadania Władysława Łokietka (prezes Kaczyński jako drugi Łokietek? Tylko że drugiego Kazimierza już nie będzie), wciśnięta między Niemcy a ich najważniejszy protektorat na wschodzie, czyli wielką U’krainę, ale za to ... bezpieczna od Rosji! I wówczas, jako bezpieczny kadłubek i element WEWNĘTRZNEJ polityki niemieckiej, będziemy mogli wreszcie porozmawiać o historii z banderowcami, podyskutować o heroicznych dziejach UPA, to będzie bowiem ten czas o którym mówili i wicepremier Gowin (por. Banderowska usterka Gowina) i pani Gójska-Hejke (wszystkich jej nazwisk i kochanków nie pamiętam) i inni mądrale głupsi od noszonych przez siebie pantofelków.
 
Na zakończenie przytoczę konkluzję analizy Współczesny sojusz niemiecko – ukraińsko – żmudziński a polski interes narodowy portalu Narodowych konserwatystów:

 
Wbrew twierdzeniom wielu Polaków, położenie naszej Ojczyzny nie jest jednak fatalne. Jest ono niekorzystne tylko dla narodu nie mającego ambicji mocarstwowych, pragnącego spokojnie „siedzieć u siebie” i nie zakłócać spokojnego posiadania innym. Funkcjonowanie na skraju Niziny Wschodnioeuropejskiej jest natomiast optymalne dla państwa ambitnego, gdyż daje szerokie pole do ekspansji, czego pozbawione są kraje zamknięte naturalnymi granicami morskimi lub górami.
Klucza do wielkości Polski można upatrywać w zawiązaniu z Węgrami, Czechami, Słowacją, Serbią i Chorwacją Ligi Środkowoeuropejskiej i ewentualnej współpracy tego bloku z Rosją, o ile przekonamy ją, że jesteśmy partnerem silnym i perspektywicznym.
O tym, że obszar ewentualnego porozumienia polsko-rosyjskiego istnieje, świadczą spekulacje poszczególnych polityków, geostrategów i historyków moskiewskich o zasadności powrotu niektórych republik postsowieckich do granic sprzed 1939 r. Nawet jeśli deklaracje te mają na celu odwiedzenie tych państw od podejmowania kroków nieprzychylnych Moskwie, to dostrzec należy też fakt przyznawania w ten sposób przez Rosję, że ziemie zajęte w latach II wojny światowej przez owe kraje powinny w świetle prawa międzynarodowego należeć do Polski.[10]  Sygnałem w tym duchu jest także opublikowany przez „Moskowskije Nowosti” artykuł rosyjskiej historyk Julii Kantor, w którym wypomniano Republice Litewskiej udział w rozbiorze Polski w roku 1939.[11] Kolejną tego typu wypowiedź stanowi książka Protektorat Litwa – Tajna współpraca z hitlerowcami i niezrealizowany scenariusz utraty litewskiej niepodległości 1939—1940 autorstwa AleksandraDiukowa – prezesa prokremlowskiej Fundacji „Istroriczieskaja Pamiat’” [12].
 
            Wydaje się zatem, że wobec powrotu Niemiec do polityki ekspansji na wschód i konieczności obrony polskiego stanu posiadania, w tym na obszarze krajów ULB, wektorami naszej polityki zagranicznej winny być następujące założenia:
1)      Choć Rosja nie jest przyjacielem Polski i należy wobec niej zachowywać nieufność, to jednak nie ma ona do naszej Ojczyzny żadnych roszczeń terytorialnych. Byłoby zatem rozsądne, aby jej intencje względem Polski, w tym w odniesieniu do interesów Rzeczypospolitej na Kresach Wschodnich, były na bieżąco ustalane przez wywiad a naukowo analizowane przez znajdujący się w niewątpliwie polskich rękach instytut wschodnioznawczy.
2)      Zmian granicznych na niekorzyść naszego Kraju chcą zapewne dokonać Niemcy i Ukraińcy, a być może także Żmudzini i Białorusini.
3)      Żmudzini, Białorusini i Ukraińcy postrzegają Polskę i polskość jako zagrożenie dla własnych państwowości i narodowego stanu posiadania.
4)      Niemcy posiadają nad nami ogromną przewagę ekonomiczną i technologiczną, co czyni opcję niemiecką atrakcyjną dla polskiego ludu. Stąd też biorą się migracje zarobkowe Polaków do RFN oraz liczne akty renegactwa[13] z Narodu Polskiego do etnosu niemieckiego.
5)      Oferta cywilizacyjna i ekonomiczna Moskwy nie pociąga polskich warstw niższych i nie są odnotowywane liczne zmiany narodowości polskiej na rosyjską, ani też wyjazdy naszych rodaków do pracy w Rosji. Federacja Rosyjska jest natomiast przeciwnikiem antychrześcijańskiej rewolucji kulturowej, której rzecznikiem jest Zachód: USA, Unia Europejska, ONZ i UNESCO.
[z ostatniej chwili:
6)      Rosja jest docelowo państwem słabszym niż Niemcy i w dużo trudniejszym (wbrew pozorom) położeniu wewnętrznym i geopolitycznym. Następuje w niej spadek liczby ludności, nie polepszają się też standardy życia, a u jej granic wyrosły potęgi, z którymi Moskwa prędzej czy później będzie musiała się zmierzyć (Chiny, Japonia, Niemcy i Stany Zjednoczone).
7)      Obawa przed niemieckim rewizjonizmem bądź też moskiewską dominacją nie może uzasadniać zaniechania realizacji polskiego interesu narodowego na Kresach Wschodnich.[14]

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031