Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1492 posty 583 komentarze

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Rosja i Ukraina – różnice cywilizacyjne.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W oczach wielu Polaków do dziś Rosja uchodzi za uosobienie cywilizacji turańskiej (stepowej), w odróżnieniu od „bratniej”Ukrainy.

Co więcej, tę ostatnią usiłuje się nam przedstawiać niczym  jakąś wschodnią odmianę cywilizacji łacińskiej, z którą wspólnie możemy i powinniśmy tworzyć antyrosyjski sojusz.

 
Samo pojęcie turańszczyzny (z perskiego Turan=Azja Środkowa) używanej w analizie porównawczej cywilizacji pochodzi od Felika Konecznego (1862-1949), ale błędne rozeznanie kultury i cywilizacji Rusi i kozaczyzny przez Polaków sięga XVI wieku, z tak tragicznymi skutkami jak powstanie Chmielnickiego i pierwszy „Katyń” pod Batohem (1652), koliszczyzna i rzeź Humania (1768 – liczby ofiar to odpowiednio 100-200 tys. oraz 15-20 tys. Polaków i Żydów – co charakterystyczne, corocznie wspominająca rzeź Pragi 1794 „gazeta banderowska” Tomasza Sakiewki, o pomordowanych w tradycyjny dla rezunów sposób ofiarach koliszczyzny nawet się nie zająknie, albowiem są to ofiary politycznie niepoprawne).

 
Wiek XX przyniósł zbrodnie terrorystów tzw. Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej na Polakach w latach 1918-1919 (Pamiętaj ukraiński żołnierzu, że tylko cham i niewolnik może teraz mówić o miłosierdziu i łagodności względem Polaków[…] Bij lackiego gada, gdzie go dopadniesz –wg jednej z odezw do żołnierzy UHA), zamachy terrorystyczne w II RP i wreszcie ludobójstwo na Polakach na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej od 1939, ze szczególnym nasileniem od 1943 aż po rok 1947 (rok operacji „Wisła”, równoczesnej z przeprowadzoną przez sowietów akcją „Z” ), które wg słów pierwszego prezydenta Ukrainy, Leonida Krawczuka pochłonęło ok. 500 tys. polskich ofiar.

 
Tymczasem (cytuję za: Czesław Podlidecki Wołyń’43. Dlaczego przegraliśmy z Ukraińcami?)
W dalszym ciągu Polacy nie odrobili lekcji odnośnie podłoża cywilizacyjnego, na którym budowała się ukraińskość.
Jednoznacznie określano cywilizacyjnie Rosję – jako twór bezetyczny, oparty na woli władcy, terrorze i słabości podporządkowanego mu społeczeństwa, a na Ukrainę spoglądano jak na nieukształtowany cywilizacyjnie obszar, podatny na wpływy, o który zabiega obca jakoby tam cywilizacji turańska (wg Konecznego pozbawiona moralności, nietrwała i nastawiona jedynie na gromadną ekspansję, której przewodzi jednostka mająca w swoim władztwie ślepy tłum posłuszny jej zwierzchnictwu) i obecna nad Dnieprem już od stuleci cywilizacja łacińska (wytwarzająca naród, opierająca państwo na społeczeństwie a od życia publicznego wymagająca etyki).

 Nie chciano zauważyć, że w przypadku Ukraińców źródłem generującym konflikt z Polakami może nie być państwo, lecz czynniki plemienno-kulturowe zakorzenione w świadomości ukraińskiej. Nie chciano także zauważyć, że stosunki pomiędzy samymi Ukraińcami oparte są na kulcie siły i terroru wypływającego z głębokich doświadczeń bytu plemiennego.

 Słowem, abstrahowano od faktu, że kultura ukraińska jest emanacją tej samej cywilizacji turańskiej do której należy kultura moskiewska i że wartości tej cywilizacji ujawniają się w życiu zbiorowym ludu ukraińskiego w znacznie wyższym stopniu niż w utożsamianym przez Polaków z turańszczyzną narodzie rosyjskim.
 
Odmienność kultury moskiewskiej od kultury ukraińskiej polega na tym, że czynnikiem organizującym życie zbiorowe w Rosji jest państwo. W kulturze moskiewskiej dostrzec można również relikty po wpływach biurokratyzmu bizantyńskiego. Rosjanie w pełni utożsamiają się z państwem i to ono stanowi dla nich zasadniczy punkt odniesienia. Z kolei na Ukrainie wpływy bizantyńskie zostały w całości zmiecione przez obecność mongolsko-tatarską, której brutalność odcisnęła w Kijowie piętno o wiele głębiej niż w Moskwie czy tym bardziej w Nowogrodzie Wielkim. Nie bez znaczenia jest również to, że zaszczepiona nad Dnieprem w końcu X w. cywilizacja bizantyńska nie została tam ugruntowana przed przybyciem wojowniczych turańskich ludów z Azji centralnej. Od początku bowiem wpływy Bizancjum były ograniczane przez wpływy cywilizacji żydowskiej, będące spadkiem po istniejącym do X w. na wschodniej Ukrainie państwie zjudazizowanego plemienia Chazarów.
 
 
Najistotniejszą różnicę pomiędzy turańszczyzną moskiewską a turańszczyzną ukraińską stanowi to, że ta ostatnia jest demokratyczna – w tym sensie, że nośnikiem podstawowych wartości cywilizacji nie jest tam państwo, lecz plemię, bowiem decyzje dotyczące urządzeń życia zbiorowego zapadają na plemiennym wiecu lub radzie (Sicz zaporoska, Majdan kijowski).

 
Różnice pomiędzy turańskimi kulturami moskiewską i ukraińską znalazły swój wyraz w ideologii integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, który także w żaden sposób nie jest porównywalny z nacjonalizmem rosyjskim. Nacjonalizm ukraiński ubóstwia „ducha narodu” i podporządkowuje wszystkie aspekty życia zbiorowego jego woli (a nie jak w Rosji woli władcy). Niemniej „naród” należy w tym przypadku ujmować w kategoriach plemienia, a nie narodu w rozumieniu cywilizacji łacińskiej. Należy bowiem zgodzić się z oceną F. Konecznego, iż „na turańszczyźnie narodowość się nie wytworzy.”

 
Nieprzypadkowo więc ziemie ukrainne od czasów rebelii kozackich, poprzez hajdamaczyznę, koliszczyznę, do ludobójstwa dokonanego na Kresach Wschodnich II RP przez integralnych ukraińskich nacjonalistów, nieustannie spływały krwią, owiane były dymem pożarów i pogrążały się w niekończących się wojnach domowych.
Uważnego badacza cywilizacji nie powinien też dziwić renesans cywilizacji turańskiej na Ukrainie po obaleniu względnie stabilnych i niosących spokój na wiecznie płonącej Ukrainie rządów prorosyjskich.
Dlaczego zatem rządy rosyjskie uspokajają Ukrainę, a polskie – jątrzą „ducha odwiecznej walki”, tj. wyzwalają w Ukraińcach bunt i opór?
 
 
Wydaje się, że kluczem do utrzymania porządku i spokoju na Ukrainie jest stosowanie właściwych w tej cywilizacji i przez to skutecznych narzędzi. Rosja stosuje całe spektrum takich instrumentów – siłę, terror, zsyłki na Sybir oraz dokonuje przesiedleń buntującej się ludności w inne regiony państwa. Dlatego rządy rosyjskie na Ukrainie pacyfikują ukraińskiego „ducha odwiecznej walki” i jakby nie patrzeć zapewniają tym ziemiom prosperity i rozwój.  Widać to było w szczególności w wieku XIX, chyba jedynym stuleciu względnego spokoju na ziemiach ukrainnych.
Z kolei Polacy nie zdołali dotąd przyjąć do wiadomości podstawowych wartości cywilizacji Ukraińców. Próbujemy zjednać sobie tę nację drogą ustępstw i aktów dobrej woli, co jest odbierane jako przejaw słabości i prowokuje eskalację roszczeń.

 Błędnie też założyliśmy, że główną przyczyną upadku I Rzeczypospolitej było nieosiągnięcie z Kozakami porozumienia, podczas gdy polską racją stanu było wówczas bezwzględne zdławienie rebelii kozackiej, bo stanowiło to w oczach miejscowego ludu dowód trwałości panowania Królestwa Polskiego.
 
 
 ( ... )
 
 
O ile jednak w Polsce szlacheckiej silny wpływ na politykę państwa na ziemiach ukrainnych  wywierała miejscowa szlachta ruska, z czołowym jej przedstawicielem – księciem Jeremim Wiśniowieckim, która doskonale znała miejscowy sposób rozumowania i nie pozwalała na daleko idące fantasmagorie zwolenników ugody z turańszczyzną, to w wiekach późniejszych jasność spojrzenia na kwestię ukraińską została przyćmiona.
 
 
Tymczasem II wojna światowa obudziła w masach ukraińskich atawistyczne, pierwotne instynkty plemienne odziedziczone po przybyłych ze stepów Azji koczowniczych przodkach. Jednym z nich był wewnętrzny nakaz zabijania i to zabijania okrutnego. Atawizm ten, uzasadniony nadto ideologią integralnego ukraińskiego nacjonalizmu, sprowadził piekło na żyjących z nimi zgodnie od pokoleń polskich sąsiadów.
 
 
O ile w narodach cywilizowanych zaporą przed ubóstwianiem destrukcyjności, bałwochwalstwem zniszczenia jest kultura, to w przypadku plemion wywodzących się ze stepu jedyną tamę przed okrucieństwem stanowi silne państwo, zdolne powstrzymywać hajdamackie instynkty.

 
Obecnie już wiemy, że na Ukrainie inaczej definiuje się pojęcia wolności i suwerenności, niż to robią narody cywilizacji łacińskiej. Pojęcia te, szczególnie na zachodniej i środkowej Ukrainie mają taką treść, jaką nadaje im ideologia ukraińskiego nacjonalizmu, tj., że Ukraina będzie naprawdę wolna i suwerenna dopiero wówczas, gdy zostanie uwolniona od  mniejszości narodowych – w szczególności od Polaków i Żydów,  i obejmie wszystkie ziemie tzw. Sobornej Ukrainy. W kulturze ukraińskiej inaczej też niż wśród narodów cywilizacji łacińskiej zapatruje się na kwestie moralności w sferze publicznej. Zgodnie bowiem z kanonami ukraińskiego nacjonalizmu wszystko co służy sprawie ukraińskiej jest dobre (makiawelizm).

 Zatem nawet metody postępowania budzące odrazę i oburzenie u ludzi Zachodu nacjonaliści ukraińscy uznają za właściwe. Stąd też na Ukrainie nie jest możliwe oddolne rozliczenie się ze zbrodniczą przeszłością Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińskiej Powstańczej Armii. Zbrodniarze wojenni i ludobójcy Polaków i Żydów otrzymują nadawany przez państwo status narodowego bohatera Ukrainy, stawiane są im pomniki, a przeciwnicy banderyzacji państwa podlegają ściganiu karnemu za „przestępstwo” negowania „bohaterskich dokonań” Ukraińskiej Powstańczej Armii.
 
 
( więcej na portalu http://narodowikonserwatysci.pl ).
 
 
Jakie wnioski?
Po pierwsze porzucić fantasmagorie, porzucić myślenie życzeniowe, douczyć się historii i wyciągac wnioski – ale wnioski konstruktywne,a nie kapitulanckie.
 
 
Jeszcze raz zacytuję pana Podlideckiego:
Polska polityka wyrzekania się wobec państwa ukraińskiego roszczeń związanych z okupacją naszych południowo-wschodnich województw jedynie Ukraińców rozzuchwala. Przykładem tego jest np. to, że ci Ukraińcy, którzy zostali po wojnie przesiedleni z obecnej południowo-wschodniej Polski do USRR planują masowo wystąpić o odszkodowania za utracony majątek. (por. Leszek Pietrzak,Idą po nasze!, „Gazeta Warszawska” nr 09 (507), 3-9 marca 2017 r.)

 
Odrzucając nagromadzone przez pokolenia iluzje odnośnie Ukraińców i naszą rozbrajającą w swojej naiwności ustępliwość wobec tego plemienia, należy przyjąć jako cnotę stosowanie metod odpowiednich do walki z wrogą cywilizacją. W miejsce ustępliwości należy przyjąć nieustępliwość, w miejsce łatwowierności – przezorność i ostrożność. Zamiast uzasadniać przynależność Wołynia i Podola do Ukrainy, należy podkreślać ich polskość i związek z naszym państwem.  Zamiast wreszcie akceptować skutki Jałty i czystek etnicznych na Wołyniu – żądać ich przekreślenia i zwrotu tych ziem Polsce.


 
 
Jak to zrobić, od czego zacząć?
 
 
Prostsze, niż się to może wydawać: wystarczy przestać się certolić w tańcu i pogonić agenturę ukraińską (ZuwP, Paweł Kowal, Paweł Zalewski, Tomasz Siemoniak, Przemysław Żuławski vel Grajewski, Tomasz Sakiewicz, Katarzyna Hejke-Gójska-Rachoń-nie-licząc-kochanków), oraz wiążących się z nią instrumentalnie lobbystów globalizmu (michnikowszczyzna, Kazimierz Wóycicki, Grzegorz Kostrzewa-Zorbas).
 
 
Ustanowić dzień 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian mocą ustawy, przy jednoczesnym uchwaleniu penalizacji banderyzmu i jego propagowania.
 
 
Wykorzystywać takie okazje, jak zmarnowana poniżej:
(tzn. dobrze, ze pani Premier uczestniczyła w pekińskim forum, ale sam fakt kurtuazyjnego spotkania z prezydentem Putinem [o ile by się zgodził, bo nie wydaje mi się, żeby nie spał po nocach marząc o spotkaniu z Beatą] wywołałby syndrom jelita drażliwego u kijowskich „żydobanderowców” ).
 
 
Patrz też:
(m.in. zamrożenie stosunków z regionami promującymi banderyzm i ograniczyć się do obsługi mieszkających tam Polaków, w to miejsce współpracować z regionami wolnymi od nazistów)
 
 
Grafika wprowadzająca:
Alegoria ukraińskiego nacjonalizmu – na górze prawdopodobnie sokół symbolizujący ukraińskiego „ducha odwiecznej walki”; w planie głównym bojownik UPA z karabinem w aureoli świętości – ubóstwienie siły i destrukcji; wieniec laurowy symbolizujący zapewne zwycięstwo nacji ukraińskiej; flagi i szarfa w kolorze państwowym oraz OUN-UPA i hasłem „Chwała bohaterom”; wreszcie u dołu czaszki ofiar terroru ukraińskiego nacjonalizmu jako symbol władztwa wykonywanego metodą zastraszania ludności i fizycznej eliminacji wrogów, por.

http://niepoprawni.pl/blog/slawomir-tomasz-roch/o-ihor-pelehatyj-swoim-poswieceniem-zdarl-maske-milosci-i-prawdy-z 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Bardzo rzetelna i pouczająca analiza - 5+. Do naszych "kształcunych" politykierów i tak to nie dotrze.
  • Kim są Ukraińcy.
    Zacznijmy od pytania o genezę Ukraińców.
    Z danych historycznych, to od przyłączenia Księstwa Kijowskiego do Wielkiego Księstwa Litewskiego, aż do przyłączenia Województw Kijowskiego i Bacławskiego do Korony Królestwa Polskiego. To wyniku najazdów Tatarskich (kilkanaście wielkich (powyżej 10 tys Tatarów), kilkaset średnich (900 do 10 tyś Tatarów) i parę tysięcy mniejszych (poniżej 900 Tatarów)), ludność Ukrainy została zabita, uprowadzona na targi niewolników lub uciekła do Księstwa Moskiewskiego, wgłąb Litwy, albo na Mołdawię lub do Polski. więc gdy przyłączono Ukrainę do Polski, to by można było ją zaludnić potrzebowano osadników, a z powodu trudnego dostępu do rynków zbytów (Turcy blokowali ujście Dniestru i Dniepru), osadnikom z Polski i z Litwy nie opłacało się osiedlać. Większość nowych osadników przybyła z Wielkiego Księstwa Moskiewskiego (Rosji), na północy wzdłuż Dniepru z Litwy, wzdłuż Dniestru osiedlali się osadnicy z Mołdawii i z Polski. Po powstaniu Chmielnickiego i wojny z Rosją, prawy brzeg Dniepru przypadł Rosji, która zaczęła go osiedlać go swymi osadnikami. Z tego wynika że Ukraińcy to potomkowie Rosjan, Tatarów, Mołdawian i miejscowych autochtonów. z niewielką liczbą Białorusinów i Polaków. Czyli cywilizacja turańska, która ledwo co została muśnięta cywilizacją łacińską.
  • @Daro 22:19:21
    Ukrainę z Rosją coś silnego nadal łączy: prawosławie. Prawosławie może się okazać silniejsze, niż różnice między Putinem a Poroszenko.

    Europą dziś rządzą trzy nurty religijne: protestancki (zachodni), prawosławny (wschodni) i wciśnięty pomiedzy to środkowoeuropejski (takze południowoeuropejski) katolicyzm.

    Czwartym jest nurt świecki. Piątym: fundamentalistyczny (muzułmański).

    Jedynym rozwiązaniem jest zbliżenie się do siebie nurtów chrześcijańskich - najbliższa jest mi tutaj teologia prawosławia, nie katolicyzmu.

    Nurt muzułmański i świecki ze sobą nie dadzą się połączyć. Świecki albo zostanie zniszczony przez nurt muzułmański, albo będzie szukał schronienia pod dachem chrześcijaństwa, tego jestem pewien.

    Perspektywy, jakie stoją przed 3 głównymi nurtami chrześcijaństwa - omówmy je na przykładzie podstawowej różnicy, tj. dopuszczalności rozwodu.

    Ciekawe jest podejście do rozwodów we wszystkich tych porządkach:
    - w katolicyźmie: całkowity zakaz.
    - w protestantyzmie: przyjęcie do zboru (w różnym stopniu), od braku jakichkolwiek ograniczeń (USA) po dopuszczenie do eucharystii w drodze wyjątku
    - w prawosławiu: ewentualna dopuszczalność ponownego sakramentalnego ślubu, z naciskiem na rolę pokuty

    Katolicyzm, żeby być kompatybilny, musi wprowadzić podobne rozwiązania, jak prawosławie.... Inaczej przegra. W centrum chrześcijaństwa musi stać człowiek i miłość, a nie doktryna i racja intelektualna.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031