Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1464 posty 452 komentarze

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Bohdan Piętka: Koniec żartów z Ukrainą.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Żarty z Ukrainą skończyły się. Pomajdanowy reżim nie tylko nie zamierza rezygnować z budowania tożsamości państwowo-narodowej Ukrainy na kulcie UPA, ale żąda uznania tego faktu przez Polskę.

Bohdan Piętka w jak zawsze znakomitym artykule Koniec żartów z Ukrainą pisze m.in.:
W sprawie Hruszowic prowokatorzy triumfują. Oczywiście zapomnieli czym skończył się polski triumf w 1938 roku nad cerkwiami Chełmszczyzny” – napisał na swoim profilu na facebooku Petro Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce, kilka godzin po rozbiórce nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach [1].

Pomnik gloryfikujący bandy UPA („Chwała bohaterom UPA, bojownikom o wolną Ukrainę”) w Hruszowicach (gmina Stubno, powiat przemyski) został zlikwidowany 26 kwietnia – jak stwierdził portal plus.nowiny24.pl – „po 23 latach urzędniczej niemocy i braku reakcji na samowolę budowlaną”. Wywołało to histeryczną reakcję nacjonalistów ukraińskich, której pierwszym akordem była zacytowana powyżej wypowiedź Tymy. Wypowiedź ta przeszła jakimś dziwnym trafem bez echa w wiodących mediach polskich. A przecież te media wraz z aparatem państwowym są bardzo wrażliwe na najmniejsze przejawy tzw. mowy nienawiści.
(...)
Cóż bowiem znaczą słowa Tymy, że Polacy „zapomnieli czym skończył się polski triumf w 1938 roku nad cerkwiami Chełmszczyzny”?
Według propagandy nacjonalistów ukraińskich akcja rewindykacji cerkwi prawosławnych z 1938 roku skutkowała „akcją antypolską UPA” z 1943 roku, czyli ludobójstwem typu genocidium atrox na Wołyniu. Wymordowanie w zwyrodniały sposób kilkudziesięciu tysięcy ludzi [wg prezydenta Leonida Krawczuka 500 tys. -McG] było zdaniem banderowskiej historiografii słusznym odwetem za rozbiórkę przez polskie władze w 1938 roku od 91 do 127 cerkwi prawosławnych na Podlasiu i Chełmszczyźnie, w większości nieczynnych, z których część służyła Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów za tajne magazyny broni (co było jedną z przyczyn akcji rewindykacyjnej).
Tyma – nawiązując do interpretacji tych wydarzeń przez banderowską propagandę – powiedział zatem otwartym tekstem między wierszami, że ukraińskim odwetem za likwidację nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach będzie nowe genocidum atrox na wzór tego z Wołynia i Małopolski Wschodniej. I ta wypowiedź przeszła w Polsce bez echa. Nie skomentował jej żaden dziennikarz mediów wrażliwych na mowę nienawiści i nie ustosunkował się do niej żaden polityk, żaden sędzia ani żaden urzędnik państwa, które hojnie dotuje Związek Ukraińców w Polsce.
Wypowiedź Tymy była kamieniem, który uruchomił lawinę. Na demontaż pomnika UPA w Hruszowicach natychmiast zareagował też przewodniczący Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, nacjonalista ukraiński i negacjonista wołyński Wołodymyr Wiatrowycz. W oświadczeniu wydanym 27 kwietnia UIPN oskarżył stronę polska o „niszczenie śladów po narodzie ukraińskim”. 
(...)
Histeryczna i bezczelna reakcja strony ukraińskiej na demontaż nielegalnego pomnika UPA pokazała, że wbrew temu co twierdziły dotychczas polskie czynniki oficjalne oraz większość polskich mediów nacjonalizm ukraiński nie jest na Ukrainie marginesem, a gloryfikacja zbrodniczej UPA stanowi fundament ideologii państwowej pomajdanowej Ukrainy. Nie jest też ta gloryfikacja – co wielokrotnie słyszeliśmy – skierowana rzekomo tylko przeciw Rosji. Wystarczyło usunięcie bezprawnie postawionego pomnika UPA na podprzemyskiej wsi, by nacjonalizm ukraiński pokazał swoje antypolskie oblicze, by znowu pojawiły się znane z historii groźby i szowinistyczna narracja.
Żarty z Ukrainą skończyły się. Pomajdanowy reżim nie tylko nie zamierza rezygnować z budowania tożsamości państwowo-narodowej Ukrainy na kulcie UPA, ale żąda uznania tego faktu przez Polskę. Na temat polityki historycznej Ukrainy nie będzie z Polską żadnej dyskusji – takie jest przesłanie wynikające z reakcji oficjalnych czynników ukraińskich na demontaż banderowskiego pomnika w Hruszowicach. Po przewrocie z 2014 roku taktyka nacjonalistów ukraińskich chwilowo wyciszyła antypolskie treści w oficjalnej narracji.Teraz ich antypolonizm został pokazany otwarcie.
(…)
Nikt w Polsce nie zastanawia się nad tym, że zatruta banderowskim szowinizmem młodzież stanowi pokaźną część podobno już dwumilionowej ukraińskiej emigracji do Polski. Czy to właśnie na tę zbanderyzowaną młodzież emigrującą do Polski liczy Petro Tyma grożąc, że Polacy „zapomnieli czym skończył się polski triumf w 1938 roku nad cerkwiami Chełmszczyzny”?

Polityka uległości wobec Ukrainy jest błędem, a ukraińska reakcja na demontaż pomnika UPA w Hruszowicach stanowi kolejny dowód na to, że nie warto stać po stronie pomajdanowej Ukrainy
. Niestety wśród zaślepionych polityków polskich nadal dominuje w tej kwestii myślenie doradcy MSZ Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, który raczył ostatnio obwieścić, że pamięć o zbrodni wołyńskiej jest „sprawą drugo czy trzeciorzędną”, a środowiska kresowe są „zupełnie oderwane od rzeczywistości” i rzekomo idą „oczekiwanym przez Rosję tropem”. 
Najnowsze memento:
Przy okazji warto zauważyć niedawną wypowiedź ministra infrastruktury banderlandu, wpisującą się w skrajną, nacjonalistyczną narrację. Za kresy.pl:
Minister infrastruktury Ukrainy Wołodymyr Omelan w obszernym wywiadzie udzielonym portalowi RBK-Ukraina poruszył m.in. kwestię ruchu lotniczego między Ukrainą a Rosją zawieszonego w październiku 2015 roku. Na pytanie o możliwość przywrócenia połączeń lotniczych między oboma krajami Omelan odpowiedział:
Myślę, że przywrócimy komunikację powietrzną z Rosją dopiero po zwrocie Krymu, wschodu Ukrainy i, mam nadzieję, Kubania oraz innych ukraińskich terytoriów zabranych przez Rosję swego czasu.
Kubań jest równie ukraiński jak Kraków – czytałem gdzieś, że zorientowawszy się, iż architektura Krakowa podobna jest do lwowskiej, nasi „bracia” wysnuli oczywisty wniosek, że Kraków to etniczne miasto ukraińskie, choć logika wskazywałaby na odwrót. No cóż, jest prawda, gówno prawda i banderowska prawda, zaś „ukraińskie terytoria” czy „etniczne ziemie ukraińskie” poza granicami hetmanatu z 1654 roku (por. obrazek wprowadzający) są pojęciami wewnętrznie sprzecznymi.
A jako że ‘repetitio est mater studiorum’, tedy przypomnijmy genezę pojęcia „ukraińskich ziem etnicznych”:
Niemiecka koncepcja Mitteleuropy [sformułowana w 1915 roku] zakładała, że kluczowym państwem-protektoratem tak zorganizowanej niemieckiej strefy wpływów będzie nie Polska – która terytorialnie miała być mniejsza od utworzonego w 1815 roku Królestwa Polskiego – ale Ukraina – która miała obejmować terytoria od Chełmszczyzny po Kubań. To miał być główny spichlerz Rzeszy i najważniejszy protektorat niemiecki na Wschodzie.
Tak pojętą koncepcję Mitteleuropy Niemcy zrealizowały na drodze traktatu brzeskiego z 3 marca 1918 roku, w którym państwa centralne wymusiły na Rosji Radzieckiej oddanie pod ich kontrolę obszaru od Finlandii po Morze Czarne. Warto przypomnieć, że do rokowań pokojowych w Brześciu dopuszczono proklamowaną z inspiracji niemieckiej 25 stycznia 1918 roku Ukraińską Republikę Ludową, z którą Rosja Radziecka podpisała odrębny traktat pokojowy. Nie zaproszono natomiast do Brześcia delegacji Królestwa Polskiego, które w przeciwieństwie do Ukrainy nie było uważane przez Niemcy i Austro-Węgry za protektorat, ale za terytorium przez nich okupowane.  (za Bohdan Piętka: kto podjudza polskich rusofobów)
Jednym słowem ‘etniczne terytoria ukraińskie’ (wg sztucznie wymyślonego określenia galicyjskich nacjonalistów na granice niemieckiego protektoratu ukraińskiego, efemerydy utworzonej na mocy traktatu brzeskiego 1918) zaistniały na moment na niemieckich mapach sztabowym, zaś w rzeczywistosci nie było ich ani wcześniej, ani później, poza granicami Hetmanatu 1654.
PS
Z cyklu znacie, to posłuchajcie.
Przedwojenną Chełmszczyznę (etniczną ziemię ukraińska!) zamieszkiwało przed wojną od 6 do 8% mniejszości narodowych, w tym 2% Rusinów.
Dlatego też:

Stojący na czele Ukraińskiego Komitetu Centralnego w Krakowie Wołodymyr Kubijowycz 18 kwietnia 1941 roku wysłał pismo do niemieckiego gubernatora Hansa Franka, w którym zasugerował utworzenie z Chełmszczyzny i Ziemi Przemyskiej „ukraińskiego terytorium etnicznego”, z którego miało być wypędzonych 1 milion Polaków. Niemcy na ten projekt się nie zgodzili. Hans Frank stwierdził, że tego typu rozwiązania administracyjne będą możliwe jedynie po zakończeniu działań wojennych (Cz. Partacz „Działalność nacjonalistów ukraińskich w Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu 1939-1944...” Warszawa) 

KOMENTARZE

  • PODKARPACIE: WKRÓTCE ROZBIÓRKA DWÓCH KOLEJNYCH BANDEROWSKICH UPAMIĘTNIEŃ
    http://kresy.pl/wydarzenia/podkarpacie-wkrotce-rozbiorka-dwoch-kolejnych-banderowskich-upamietnien/
  • @Autor
    Wyrżnąć wszystkich banderowców - także ich następców - do korzenia.

    Tyle, że muszą to zrobić sami Ukraińcy jeśli chcą być normalnym narodem.
  • @Krzysztof J. Wojtas 22:04:33
    Wyrżnąć? To następni Ukraińcy będą rezunami!
    Na przykład, nie wiem jak teraz, bo jeszcze niedawno Niemcy wynajmowali od Rosjan w tajdze syberyjskiej "gospodarstwa", do których kierowali najbardziej niesfornych swoich młodych obywateli.
    Tam, jak sobie młodzi popracowali przy wyrębie drzewa w trzaskającym mrozie w zimie, w błocie wśród chmar komarów i bąków latem, to po jakimś czasie mijała im chęć do ćpania, rozbojów czy faszyzowania.
  • @Autor
    Pozdrawiam. 5* https://www.youtube.com/watch?v=IYbpBg5JCKA
  • @Krzysztof J. Wojtas 22:04:33
    W pełni popieram działania PiS-u wobec banderowskiej Ukrainy.
    Dać im kolejny miliard Euro.
  • @Robik 01:43:29
    A tam. Zaraz miliard. Na szubienice wystarczy ze dwa miliony.
  • @lorenco 22:24:18
    U nich jest jak z ludożercami; na zarzut, że tacy są pada odpowiedź, że właśnie ostatniego zjedli.

    PS. Ale byłoby ich mniej. I o to chodzi.
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:58:34
    KWESTiA UKRAIŃSKA I PRZYGOTOWANIA DO ZAMACHU PRUSKO-AUSTRJACKO UKRAIŃSKIEGO.

    Próchniejąca od wieku Austrja, hołdująca stale zasadzie divide et impera w tym celu, by zdusić i unieszkodliwić ruch wolnościowy polski, stworzyła i rozogniła dwa w Galicji ruchy, na szeroką zakrojone skalę. Jeden — to szatański ruch szelowski na zachodnią obliczony Galicję, drugi we wschodniej połaci kraju — ruch ruski, wywołany i rozogniony w tym samym okresie. Od tego czasu stale popierał Wiedeń ruch ów, szczególnie silnie w momentach, gdy Polacy stawali się dla Austrji groźni, gdy wysuwali nowe żądania wolnościowe, lub narodowościowe. W ten sposób z wyznania religijnego, modlącego się jeszcze za naszej pamięci w cerkwiach swoich bardzo często w języku polskim (śpiew kościelny, różańce, kazania) stworzono w drugiej połowie XIX w. osobny naród. Wprawdzie nie miał on języka literackiego, nie wiedział jak siebie nazwać, ani do jakiej wspólności państwowej i narodowej się przyznać, mimo to zaczął się uważać za naród. Nazywany na miejscu przez siebie i nas Rusinami uważał się początkowo — w głowach prowodyrów swoich — za rosyjski—russki — w swym odłamie zwanym Świętojurcami. Ponieważ odłam ten ze względu na bliskie koneksje swoje z Moskalami stawał się coraz to niebezpieczniejszy, zaczęto przy wybitnym współudziale pewnych stronnictw polskich wytwarzać i budzić i popierać tych, którzy akcentowali odrębność narodu tego, a nie uważali siebie, jak pierwsi, za szczep Wielkorosyjski.

    Ten drugi odłam nazywał się przez długie czasy ruskim (przez jedno s), Rusinami. Nagle pod koniec XIX w. znalazł dla siebie jako narodu nową właściwą nazwę — jakiej nie znała historja tych ziem — nazwę etymologicznie z polskiego wziętą — Ukraińców i Ukrainy. Stworzone dla nich osobne szkoły, do których wtłaczano przymusem całą młodzież grecko-katolicką (wyznaniowo) dały im wkrótce kadry inteligencji rozagitowanej, która niebawem opanowała znaczną część spokojnego ludu ruskiego nieprzebierającą w środkach agitacją, szaloną nienawiścią do wszystkiego, co polskie.
    -----------------------------------------------------
    To cytat z komentarza pod artykułem z Kresy.pl z 2008 roku.
    Poniżej wklejam artykuł, gdyż zawsze jest o wojnie polsko - bolszewickiej a jakoś dziwnie umyka skrawek naszej historii w/s wojny z Ukraińcami.

    WOJNA POLSKO-UKRAIŃSKA

    Wojna polsko-ukraińska 1918-1919 rozpoczęła się 1 listopada 1918 niespodziewanym atakiem ukraińskich oddziałów Strzelców Siczowych pod dowództwem sotnyka Dmytra Witowskiego na Lwów od sześciu wieków „zawsze wierny” Polsce (Ukraińcy stanowili zaledwie 11 proc. jego mieszkańców).
    Ukraińska Rada Narodowa zamierzała nie dopuścić do przyłączenia Galicji Wschodniej do odradzającej się Polski i drogą faktów dokonanych utworzyć niepodległe państwo ukraińskie. Antagonizm polsko-ukraiński podsycali Austriacy, którzy w czasie pierwszej wojny światowej udzielali Ukraińcom wsparcia i dostarczali broń. Jesienią 1918 posiadali w mieście, ponad 10 tysięcy żołnierzy w pułkach ukraińskich i Legionie Strzelców Siczowych.
    Akcja w nocy z 31 października na 1 listopada zakończyła się opanowaniem znacznej części Lwowa oraz całej Galicji Wschodniej od Sanu po Zbrucz i ogłoszeniem przez Ukraińską Radę Narodową powstania Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej.

    Polacy, stanowiący 60 proc. mieszkańców miasta sami przyznawali, że dali się „związać jak pijany Zagłoba w chlewie”. Mimo zaskoczenia i zupełnego nie przygotowania przystąpili do walki. Pierwszym punktem oporu stała się szkoła im. Henryka Sienkiewicza z batalionem kadrowym Wojska Polskiego pod dowództwem kpt. Zdzisława Trześniowskiego. W Domu Akademickim bronili się żołnierze Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Wkrótce do obrony włączyli się ochotnicy, wśród których przeważała zdecydowanie młodzież: studenci, harcerze a nawet uczniowie szkół średnich (co czwarty walczący miał mniej niż 17 lat). Do historii przeszli jako Orlęta Lwowskie. Nad ochotniczymi oddziałami komendę objął kpt. Czesław Mączyński ze Związku Wojskowych Polaków z armii austriackiej.

    Po zaciętych bojach w mieście i okolicy (Wzgórza Wuleckie), od 6 listopada walki przyjęły charakter krwawej i wyczerpującej wojny pozycyjnej. Na ulicach powstały okopy i barykady. Polacy zmontowali samochód pancerny, zaczęli budować pociąg pancerny, zorganizowali oddział kawalerii i lotnictwo (dzięki samolotom zostawionym przez Austriaków na starym lotnisku na Lewandówce). Jeden z pilotów por. Stefan Stec doleciał do Warszawy i złożył meldunek o sytuacji we Lwowie naczelnikowi Piłsudskiemu.

    Ukraińcy przeprowadzili mobilizację, a dowództwo przejął płk Strzelców Siczowych Hryć Kossak.

    Wyczekiwana przez Polaków odsiecz została zorganizowana przez płk. Bolesława Roję w Krakowie, skąd 9 listopada wyruszył oddział dowodzony przez legionistę płk. Juliana Stachiewicza. Dwa dni później odbił z rąk Ukraińców Przemyśl. Dołączył do niego drugi oddział liczący około 1,3 tys. żołnierzy pod dowództwem płk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego, który ostatecznie dotarł do Lwowa 19 listopada. Po trzech dniach, 22 listopada Ukraińcy zostali wyparci z miasta, ale nie był to koniec wojny.

    W trzytygodniowych walkach zginęło 439 Polaków, wśród nich największą grupę stanowili uczniowie szkół średnich – 109 oraz studenci – 76. Poległo także kilkunastu uczniów szkół podstawowych. Orlęta spoczęły w wydzielonej kwaterze cmentarza Łyczakowskiego, wśród nich symbol Orlęcia 14-letni Jurek Bitschan. Na cmentarzu umieszczono napis „Mortui sunt ut liberi vivamus” (Umarli, byśmy żyli wolnymi).

    Przez cały grudzień i styczeń 1919 trwały walki pod Lwowem, Rawą Ruska i Chyrowem. W drugiej połowie lutego 1919 wojska Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej podjęły silną ofensywę, która doprowadziła do okrążenia sił polskich. Ciężkie położenie przełamały posiłki przybyłe pod dowództwem gen. Wacława Iwaszkiewicza. Od grudnia 1918 toczyły się także walki na Wołyniu z wojskami naddnieprzańskiej Ukraińskiej Republiki Ludowej Semena Petlury. Zostały one pokonane w marcu 1919 przez oddziały dowodzone przez gen. Edwarda Rydza -Śmigłego. Wojska Petlury znalazły się w beznadziejnej sytuacji po ataku od wschodu Armii Czerwonej.

    Początkowo mocarstwa zachodnie nie uznawały polskich pretensji do Galicji Wschodniej i rezerwowały ją dla przyszłej odrodzonej Rosji. Dlatego zabroniły Polakom użycie w walkach Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera sprowadzonej właśnie z Francji.

    Polska ofensywa w Galicji i na Wołyniu ruszyła 14 maja 1919. Mimo zakazu Ententy, wzięły w niej udział oddziały Hallera, które na Wołyniu doszły do Styru. Opór ukraiński został złamany, ale wobec ostrego sprzeciwu mocarstw zachodnich natarcie w Galicji zatrzymano po zajęciu Stanisławowa, Brzeżan i Brodów. W czerwcu Ukraińcy rozwinęli kontrofensywę, którą udało się Polakom powstrzymać po trzech tygodniach.

    Tymczasem koalicja zmieniła zdanie, gdy Armia Czerwona zajęła prawie całą Ukrainę i okazało się, że Polacy mogliby być wykorzystani przeciwko bolszewikom. Dlatego 25 czerwca mocarstwa nie tylko zgodziły się na użycie Błękitnej Armii przeciw Ukraińcom, ale pozwoliły rządowi polskiemu na tymczasową okupację Galicji po Zbrucz i wprowadzenie administracji cywilnej.

    W dniu podpisania traktatu wersalskiego, 28 czerwca pod osobistym dowództwem Piłsudskiego rozpoczęła się decydująca ofensywa. Do połowy lipca wojska polskie wyparły siły ukraińskie za Zbrucz i zakończyły wojnę w Małopolsce Wschodniej.

    Jarosław Szarek
    Za: http://kresy.pl/kresopedia/wojna-polsko-ukrainska/
  • @lorenco 18:58:58
    Chyba napiszę jakąś notkę tyczącą Ukrainy. Ale na razie nie mam weny.
    Chyba mi Ruszkiewicz z Zawiszą zachachmęcili...
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:09:10
    Widzi Pan, Panie Wojtasie jak prawda w oczy kole? (Pan nazywa to "zachachmęceniem", niech i tak będzie :)

    Ja cały czas wierzę, że Pan Wojtas otrząśnie się z tego złego, PiSlamistycznego koszmaru i wróci do rzeczywistości.
    Czego Panu Wojtasowi życzę z całego serca.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 22:19:35
    Nie łódź się. Jak się "otrząsnę" - to odbiorę wszystkie zachachmęcenia i to z nawiązką.
    Widzę, że oja praca nad tobą nie przynosi rezultatów. W związku z powyższym tegoroczne zbiory cytryńca zapowiadają się kiepsko. Musisz przejść na inne wspomagania.

    PS. To teraz nie Sakiewicz, a ja jestem wrogiem?
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:50:33
    To Pan powiedział i mnie sobie wyznaczył za wroga. (jestem wrogiem PiSlamistów, jeśli o to Panu chodzi)

    Pana Wojtasa uważam za przyjaciela, Sakiewicz to zwykła menda.

    Dlaczego Pan Wojtas przywołuje taką oślizłą kreaturę?... :(
  • @Krzysztof J. Wojtas 06:50:33
    //W związku z powyższym tegoroczne zbiory cytryńca zapowiadają się kiepsko. //

    Czyżby cytryniec owocował wg nastrojów Pana Wojtasa?

    //Musisz przejść na inne wspomagania.//

    Nie potrzebuję żadnego "wspomagania". A Pan?

    PS. Zarazę PiSlamistyczną najlepiej zwalczać łykiem świeżego powietrza +3 Zdrowaśki. Powtarzać 7 x dziennie.

    Jeśli po 7 dniach nie przejdzie - polecam egzorcyzmy.
  • Wiosną 1938r rozebrano ponad 200 z ponadf 6090 cerkwii zbudowanych w zaborze rosyjskim w celu rusyfikacji
    Carskie cerkwie budowane b yły nie tylko tam gdzie nie było prawosławnych (katolicy luvb un ici zwani w zaborze ausryjackim grekokatolikami) ale czasamni np na poligonach gdszie wogole nie było ludzi. Władze polskie (policyjne i garnizonowe wojskowe) gdzie było to możliwe starały się oddawać cerkwie unitom, z których wiekszość spo przechczeniu siłą na prawosławie(pod terrorem kozakow) raczej traktowała jako swych pasterzy popów prawosławnych przeważnie uważających się za Rosjan. Akcja burzenia lub przekazywania CERKWII TRWAŁA KILKA TYGODNI I N IE SPOWOdOWAŁA ANI JEDNEGO PRZYPADKU CZYNNEGO LUB PISEMNEGO PROTESTU. pOLSCY HISTORYCY PRZEKONALI UKRAIŃSKICH ANTYPOLAKÓW, ŻE BURZENIE CERKWI BYŁO SKIEROWANE PRZECIWKO uKRAIŃCOM I SPOWOowało czynny udział i masowy napływ ochotników do policji i dywizji ukraińskich SS oraz gorliwy udział w ludobójstwie na żydach i ludności polskiej w tym dopychanie kolbami i bagnetami do komór gazowych w obozach śmierci (jeden używał do tego celu szabli) a później terror także na dominowanej ludności potencjalnie ukraińskiej także pozostałej w "kraju zakierżonnym" (140 tysięcy) " ludobójczo " wywiezionej oprzymusowo na Ziemie Odzyskane.
    Przywódcy i elity UPA mimo, że przeważnie synowie popów nie wiedzieli o akcji burzenia cerkwii do czasu nauki historii w polskich szkołach i uczelniach judeokatolickich.
  • @telewidzacy 09:42:13 nie z ponad 6090 lecz z ponad 600 cerkwii zbudowanych za Cara
    na Lubelszczyźnie i Poldlasiu
  • Uważam, że
    w przypadku dziczy banderowskiej trzeba odświeżyć stary obyczaj z Dzikich Pól - akuratnie wystrugany palik i dwa konie.
    Reszta sama ucieknie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930