Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1639 postów 1105 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Grzegorz Braun: Czy przekładanie wajchy już się zaczęło?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Żoliborska grupa rekonstrukcyjna sanacji” załatwiła kilka spraw fundamentalnie istotnych – na czele ze sprowadzeniem do Polski obcych wojsk, a na dokładkę stałego przedstawicielstwa Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego.

Pewność siebie, z jaką Brzeziński diagnozuje „przejściowość” aktualnego układu władzy w Warszawie, nie powinna tu być przez nikogo lekceważona. Owszem, może dobijając 90 „Zbig” nie należy już do pierwszoligowych aranżerów globalnej sceny politycznej – ale przecież aparat słuchowy na pewno go nie zawodzi i na pewno zna najświeższe notowania na politycznej giełdzie. Jeśli więc powiada, że „coraz więcej osób ma poczucie, że cała ta zabawa z tym dziwnie rządzącym rządem jest bardzo, bardzo przejściowa” – to oznacza ni mniej, ni więcej, że słabnie waszyngtoński konsensus, który dwa lata temu zdecydował o dopuszczeniu do władzy PiS.
„W Polsce nie wszystko idzie w najgorszym kierunku. Sytuacja może się zmienić” – pociesza „obrońców demokracji” Zbigniew Brzeziński na łamach polskojęzycznej prasy gadzinowej (w świątecznym wydaniu „Wyborczej”). „Widzi pan jakąś nadzieję?” – pyta prowadząca wywiad funkcjonariuszka frontu ideologicznego Dorota Wysocka-Schnepf, a Brzeziński odpowiada: „Myślę, że to przeminie. Może już przemija. Mam wrażenie, że coraz więcej osób ma poczucie, że cała ta zabawa z tym dziwnie rządzącym rządem jest bardzo, bardzo przejściowa”.
Jeszcze kilka lat temu takie słowa w ustach „Zbiga” Brzezińskiego byłyby oczywistym wyrokiem – jasną sugestią, że ludzie i ludziki Kaczyńskiego mogą się już pakować. Ale przecież czas nie stoi w miejscu – ledwie przed miesiącem znalazł się na tamtym świecie David Rockefeller, na którego żołdzie pozostawał Brzeziński co najmniej od czasu, kiedy to na jego zlecenie tworzył tzw. Trilaterale (Komisję Trójstronną), aby już pod jej auspicjami wystrugać z kukurydzy Jimmy’ego Cartera na prezydenta USA. Człowiekiem Rockefellera pozostawał Brzeziński także i w kolejnej dekadzie, kiedy to aranżował m.in. poufne spotkanie Rockefellera z gen. Jaruzelskim, jesienią 1985 r. na Manhattanie. Były to poufne negocjacje niewątpliwie otwierające drogę do tzw. transformacji ustrojowej, tzn. do dzielenia się masą spadkową po PRL przez zbrodniarzy na spółkę z lichwiarzami. W swoim czasie słowo Brzezińskiego znaczyć więc mogło bardzo wiele, jeśli nawet nie wszystko – w każdym razie w polskich sprawach. Czy tak jest i dziś – kiedy już nie stało na tym świecie ani jego pryncypała, ani komunistycznych zbrodniarzy, z którymi tak dobrze się dogadywali? To właśnie najbliższy czas pokaże.
Na nasze szczęście nikt nie jest wieczny – poza Bogiem Stwórcą, który ma na szczęście wyłączne i ostateczne słowo w sprawie wszelkich zmian kadrowych. Notabene: nieboszczyk Rockefeller (rocznik 1915), trzeci z tej dynastii mogołów Wall Street, chyba naprawdę sądził, że będzie żył wiecznie – skoro, jak wylicza prasa, nosił siódme już z kolei przeszczepione serce i drugi zestaw cudzych nerek. A jednak pewność siebie, z jaką Brzeziński diagnozuje „przejściowość” aktualnego układu władzy w Warszawie, nie powinna tu być przez nikogo lekceważona. Owszem, może dobijając 90 „Zbig” nie należy już do pierwszoligowych aranżerów globalnej sceny politycznej – ale przecież aparat słuchowy na pewno go nie zawodzi i na pewno zna najświeższe notowania na politycznej giełdzie. Jeśli więc powiada, że „coraz więcej osób ma poczucie, że cała ta zabawa z tym dziwnie rządzącym rządem jest bardzo, bardzo przejściowa” – to oznacza ni mniej, ni więcej, że słabnie waszyngtoński konsensus, który dwa lata temu zdecydował o dopuszczeniu do władzy PiS.
Szanowny Czytelnik błędnie przypuścić może, że jako konsekwentny krytyk tej akurat formacji – m.in. na tych łamach nazywanej przeze mnie „żoliborską grupą rekonstrukcji historycznej sanacji” – powinienem się z tego małostkowo cieszyć. Nic podobnego – z zasady nie cieszą mnie bowiem perspektywy dalszego zarządzania polskim konfliktem wewnętrznym przez zewnętrznych interwentów. I to niezależnie od tego, czy owi interwenci operują z Zachodu, ze Wschodu czy z Księżyca.
A tymczasem na warszawskiej scenie dochodzi właśnie ostatnio do kolejnych incydentów i publicznych enuncjacji, które wpisywać się mogą w anonsowany przez Brzezińskiego scenariusz wymiany „dobrej zmiany” na „zmianę jeszcze lepszą”. Zwróćmy uwagę na wypowiedź ambasadora Jonesa, który z fałszywym uśmiechem zakomunikował, że jego rząd udzielił już Polsce wszelkiej pomocy w sprawie tragedii 10 kwietnia 2010 r. Przypomnijmy, że jeszcze przed rokiem gadzinowa prasa poppatriotyczna donosiła w hurra-optymistycznym tonie, że „Amerykanie pomogą wyjaśnić Smoleńsk” (patrz: „GaPola Codzienna”, luty 2016). Ambasador Jones rozwiewa zatem wszelkie złudzenia: nie pomogą. To oczywiście żadna nowina ani żadne rozczarowanie dla tych, którzy nie upierali się nigdy przy jednowektorowej interpretacji politycznej zamachu warszawsko-smoleńskiego 2010 r. – ale potencjalnie spory dysonans poznawczy dla wiernej klienteli ministra Macierewicza. Ten ostatni, początkowo tylko lekko „trafiony” odpryskami nagonki na p. Misiewicza, teraz zalicza poważniejszy już „postrzał” w związku z autodymisją prof. Berczyńskiego. Na marginesie: skoro Wacław Berczyński jako były członek PZPR otrzymał od rządu USA wizę wjazdową, następnie obywatelstwo i pracę w przemyśle o znaczeniu strategicznym, to najprawdopodobniej został po prostu przejęty przez tamtejsze służby – czy zatem teraz to on sam się wycofał z dalszej współpracy z MON czy raczej „został wycofany” przez swych amerykańskich operatorów?
Tak czy inaczej, z całej sprawy niezłe używanie ma wiodąca w kampanii na rzecz „obrony demokracji” amerykańska telewizja TVN. Tak, tak, amerykańska – bo przecież tę goebbelsowską tubę od dwóch lat poprzez brytyjską firmę Southbank Media Ltd. kontroluje właśnie amerykański koncern Scripps Networks Interactive. Czegóż trzeba więcej, by zrozumieć, że w sztuce gry na kilku fortepianach naraz towarzysze znad Potomaku naprawdę nie ustępują u nas ani Moskalom, ani Prusakom. Dlaczegóż jednak w ogóle nasi „strategiczni sojusznicy” mieliby teraz decydować się na kolejną rearanżację warszawskiej sceny? To proste: PiS zrobił swoje – i teraz może już odejść. „Żoliborska grupa rekonstrukcyjna sanacji” załatwiła kilka spraw fundamentalnie istotnych – na czele ze sprowadzeniem do Polski obcych wojsk, a na dokładkę stałego przedstawicielstwa Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego. Gdyby to ich poprzednicy, Komorowski, Tusk, Kopacz, Schetyna et consortes, dokonali tak milowych kroków na drodze do utraty suwerenności – naród może by jeszcze jakoś zareagował. Ale kiedy wyprzedaży polskich interesów dokonuje Zjednoczona Prawica – to patriotyczna publika nie posiada się ze szczęścia (500+) i narodowej dumy (partyzantka+).
A dlaczego owa rearanżacja akurat teraz staje się szczególnie pilnie potrzebna? To zapewne wnika ze znacznie szerszego kontekstu, którego możemy się tylko domyślać – może plany wojenne imperium wymagają właśnie teraz „przyspieszenia” na naszym froncie? My tu bowiem gadu-gadu, a tam tymczasem sekretarz stanu USA Rex Tillerson wypowiedział mimochodem wojnę Iranowi – ogłaszając na cały świat, że Teheran ni mniej, ni więcej wspiera terroryzm i zagraża zwłaszcza w Syrii interesom Ameryki i Izraela. Teraz już tylko czekać odpowiedniej „prowokacji gliwickiej” i plany wojny perskiej wyszykowane „na gotowo” już w latach 2011/12 można będzie skierować do realizacji. A jakież to może mieć znaczenie dla Polski – skoro z Bliskiego Wschodu nawet żadna zabłąkana rakieta tutaj nie doleci? Otóż, warto pamiętać, że jednostki Wojska Polskiego od dłuższego już czasu mają skromną, ale jednak konkretną reprezentację w tamtym regionie. Warto wspomnieć, że pan prezydent belwederski Andrzej Duda nie tak dawno celebrował w Izraelu pamięć polsko-żydowskiego braterstwa broni – nie mniej urojoną niż jego koncept „Rzeczypospolitej przyjaciół”, ale przecież o prawdę historyczną nikt tu nie będzie pytał, kiedy będziemy to mniemane braterstwo zacieśniać właśnie na froncie wojny perskiej wypowiedzianej de facto przez sekretarza Tillersona w imieniu prezydenta Trumpa.
Oczywiście, można powątpiewać, czy imperium ostatecznie wybierze ten właśnie, bliskowschodni teatr na inaugurację III wojny światowej – w końcu w 2012 r. wszystko już było zapięte na ostatni guzik (już nawet „Nowe Państwo” drukowało na okładce prezydenta Ahmadineżada w mundurze SS-mana z dramatycznym pytaniem: „Czy Iran podpali świat?”) i jakoś jednak rozeszło się to wszystko po kościach. Z drugiej strony nie darmo chyba jednak przewodniczący Kongresu USA pan Paul D. Ryan (niedawny gość prezydenta Dudy i premier Szydło, który zapewniał nas o lojalności sojuszniczej) na tegorocznym kongresie IPAC (największej organizacji lobbingu proizraelskiego w USA) określił rangę relacji z Izraelem w polityce prezydenta Trumpa jako „sacrosanct” (tj. nienaruszalna świętość). A wszak premier Netanjahu przed tymże Kongresem USA grzmiał przed rokiem właśnie, że nieodzownym warunkiem bezpieczeństwa Izraela jest sprowadzenie Iranu do parteru.
No więc gdyby tak jednak wojna perska rozkręciła się na dobre, to tylko patrzeć, jak ruszy nowa fala uchodźców – kto wie, może tak znaczna, że potrzebna będzie jakaś nowa „operacja Most”, aby ich wszystkich uratować? I może właśnie z myślą o tym jacyś przewidujący ludzie już z góry zadbali o logistykę takiej operacji – bo oto akurat w ostatnich dniach natknąć się można było na reklamy nowych połączeń lotniczych do Tel Awiwu, które jednocześnie z pół tuzina polskich miast obsługuje aż dwóch przewoźników (PLL Lot i Wizz Air). Poza Warszawą i Krakowem, które już dawniej miały takie pożyteczne połączenie, do stolicy państwa położonego w Palestynie można teraz regularnie latać również z Gdańska, Katowic, Lublina, Poznania i Wrocławia – czyż to nie piękne? A w razie pilnej potrzeby – będzie jak znalazł.

Źródło: polskaniepodlegla.pl 

KOMENTARZE

  • Zwróciłem uwgę na te reklamy
    //ostatnich dniach natknąć się można było na reklamy nowych połączeń lotniczych do Tel Awiwu, które jednocześnie z pół tuzina polskich miast obsługuje aż dwóch przewoźników (PLL Lot i Wizz Air).//

    W spocie pokazane jest to tak jakby te samoloty latały tylko w jedną stronę i nawet mnie to ucieszyło. Potem jednak pomyślałem, że do Izraela mogą latać puste a z powrotem pełne. I to już mnie przeraziło.
  • no no
    http://www.dziennikbaltycki.pl/strefa-biznesu/a/z-gdanska-polecimy-do-izraela-nowe-polaczenia-juz-w-2017-roku,11749794/

    http://www.pasazer.com/news/33270/szesc,nowych,tras,ryanaira,z,polski,do,izraela.html

    http://www.airport-poznan.com.pl/pl/aktualnosci/rok-2017/nowe-polaczenia-lotnicze-z-poznania-do-izraela-tel-awiw-i-ejlat-
  • February 1998 By Konstanty Gebert
    " By 2050 Poland will become an economic powerhouse with Polish
    Jews as its driving force.

    In retrospect, it all seems so obvious that one is puzzled by the
    inability of late-20th-century observers to spot the trend. Already the
    reemergence of Polish Jewry in the last quarter of that century should
    have given an indication of the way events were moving. Notwithstanding
    the Shoah, post war pogroms, half a century of Communism, and a chaotic
    democracy emerging from the shambles of a corrupt system, Polish Jews
    survived. As soon as it was safe to creep out of the woodwork again,
    the children and grandchildren of those who, under illusion or duress,
    had abandoned yiddishkeit, found their way back to Jewish
    institutions. Some joined the synagogue; others promptly set up
    nonreligious associations. All cooperated, however, to reestablish
    kindergartens, schools, and youth programs.

    By the year 2000 Poland already had a Jewish community of some 30,000,
    six times more than in 1989, when the Jewish renewal started in
    earnest. The demographis challenge had been won, and the community
    continued to grow, if at a slower, more natural pace. The political
    challenge proved manageable. In their determination to join the
    European Union and to shed the politics that had kept their nation
    hostage to history for 200 years, young Poles gave up both bad
    traditions and good ones. They preferred to learn German rather than
    the history of wars with Germany. They studied computer programming
    rather than murky conspiracy theories. Anti-Semitism was sidelined to
    the lunatic fringe. But entire chunks of national identity and
    traditions were forgotten. "Very unpatriotic" said Polish Jews,
    disaprovingly. As soon as Polish Jews finished rebuilding their
    identities and institutions, they started a special program to preserve
    Polish traditions. Now in 2100, Jewish professors dominate departments
    of Polish history and tradition in universities.

    When Poland finally joined the European Union, it discovered allies
    outside Poland. Generations of Polish Jews who had fled the country and
    remade their lives elsewhere on the continent brought up their children
    with a nostalgia for the Old Country: weeping willows and charging
    cavalrymen, vodka and Frederic Chopin. A Polish Jewish lobby soon
    developed, which coupled with the surprising development of the Polish
    economy, helped produce the Polish economic miracle. By mid-century,
    Poland had become a continental economic powerhouse, and Polish Jews,
    Europe-wide, were its driving force. The community made up in chutzpah
    what it lacked in original scholarship. Apart from some specialists
    documenting the history of Hasidism, anti-Semitism, and the Shoah, most
    Polish Jews were happy to make money and to import American rabbis and
    professors to make up for the rest. Jewish educational institutions had
    to draw their purse strings. But a continental position was not to be
    sneered at, and by the mid-21st century Jewish learning was being
    massively imported into Central Europe from the United States. Ten
    years later, it was no longer imported. After ten more years, Polish
    Jews were not only producing Jewish scholarship, they were exporting
    it. This was the straw that broke the camels back. American
    authorities rallied to American Jewish organizations, who accused Polish
    Jews of unfair academic competition, much as the United States had
    accused the European Union of unfair economic competition in the past.
    Israel, long furious at Central Europe for its manifest lack of Zionist
    feeling and eager to score points with the United States, joined the
    Americans. Eventually both sides fought themselves to a standstill.
    Descendants of Polish Jews in America and Central Europe negotiated a
    truce with Polish Jews. And to honor the role of Central European Jewry
    in helping to integrate the continent ? after all, the Jews found it
    easier to swear allegiance to Europe than did the other citizens of the
    various nation-states ? the European Union government in Brussels
    awarded the Baron de Rothschild first European award to a Polish Jew"
    -----------------------------------------------------------------------------------------
    To że proroctwa spełniają się na naszych oczach jest faktem niezwykle pozytywnym.Mimo wszystko możemy zachować szczątki wiary.
  • Macierewicz?
    Musi być coś na rzeczy, bo wokół Macierewicza coraz większe zamieszanie.
    Po sprawie Misiewicza i Berczyńskiego, teraz Sejmowa Komisja Obrony Narodowej głosami PIS poparła wniosek PO by NIK sprawdził przetarg na śmigłowce i zamówienie z wolnej ręki na samoloty dla VIP-ów.
    Macierewicz działa na rzecz interesów koncernów zbrojeniowych USA, zablokował sprzedaż terenów pod hub kolejowy, które chciała kupić polsko-chińska spółka(argumentował, ze to wbrew interesom USA i pod rosyjskie interesy a przecież i A.Duda i obecnie B.Szydło działają na rzecz wspólnych z Chinami planów nowego Jedwabnego Szlaku.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930