Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1507 postów 635 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Gdzie przepadli Achajowie?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Krótka odpowiedź brzmi: zwycięstwo pod Troją wyszło im bokiem, albowiem jak słusznie Grzegorz Braun: nawet za zwycięskie wojny trzeba płacić rachunki.

Popłynęli pod Troję, na ojczystym niebie trzy razy księżyc odmienił się złoty i nic. Mija rok, dwa, baby tęsknią, dzieciaki rosną bez ojców i nie ma ich kto silną ręką w karby ująć. Zupełnie jak podczas wyprawy kijowskiej króla Bolesława Śmiałego, opisanej przez Homera ... warszawskiej ulicy czyli Stefana Wiecheckiego „Wiecha”:

Ale dużo te koleżeńskie interesa czasu zabierali Bolkowi i stale i wciąż za granicą zmuszony był z wojskiem siedzieć. Znudziło się to, ma się rozumieć, oficerskim żonom w Krakowie i zaczeli się z cywilami, jak to mówią, rozrywać. Co który oficer na urlop przyjedzie do Krakowa, oczy wytrzeszcza i dziwi się, że dzieci mu przybyło. Zostawił czworo, ma siedmioro.

Tłomaczyli się rozerwistki, że to prawdopodobnie się stało listownie, bo mąż bardzo uczuciowe listy pisał. Rodzinne nieporozumienia na tem tle powstawali. - „To my się w Kijowie męczem, a wy u Noworolskiego ciastka z kremem doktorom fondujecie? To my w Kijowie do ostatniej kropli krwi walczem, a wy u Hawełki z tajnemi radcami się podbawiacie?!” - narzekali te zdradzone mężowie. Ale tak, Bogiem a prawdą, to w tem Kijowie nie ze wszystkiem tak było. W dzień, owszem, wojna szła na potęgie, ale po nocach nieliche rozróbki się odbywali. Wojskowe faceci na dancingach przy cygańskiej orkiestrze w gazik uderzali niewąsko. Bolek też nie był pod tem względem od macochy i nie bardzo się tak znowuż do Krakowa wyrywał. Kijów miasteczko wesołe, a w Krakowie przeważnie narodowe pamiątki.

Tu kijowianki na bałabajkach podgrywają „Oczy czarne”, „Dwie gitary” albo „Ach, zacziem eta nocz...”, a tam pochód ku czci Kadłubka. Ciężko mu się było wybrać nazad, ale koniec końców przyjechał król z wojskiem do domu. Rozerwistki do galopu zebrał, radców do mamra powsadzał, ale nie zdawał sobie sprawozdania, że sam jest winien temu wszystkiemu. Ale najgorsze to to, że biskupa, któren go do pokuty wzywał, życia pozbawił. Wtenczas dopiero sprzytomniał, żałować poniewczasie zaczął, na puszcze w charakterze pokutnika się udał i słuch po niem zaginął.

 

Siegnijmy zatem po podstawowe fakty i mity:

Najstarsza cywilizacja Morza Egejskiego to cywilizacja minojska (3000-1450p.n.e.), założona przez króla Minosa, władcę Labiryntu w Knossos na Krecie. Nie znamy pochodzenia tych sympatycznych ludzi, bez trwogi prujących dziobami statków domenę Posejdona, ale nie byli to Grecy, nie mówili po grecku i wogóle nie byli Indoeuropejczykami. Może byli spokrewnieni z Atlantydami, zamieszkującymi wspomnianą w dialogach Platona Atlantydę (dzisiejsza Santorini/Tera), zatopioną przez bogów około 1600p.n.e. jako kara za hubris (czyli pychę, będącą przekroczeniem miary, którą bogowie wyznaczyli człowiekowi).

Około 2000 p.n.e. z półwyspu Azji Mniejszej czyli Anatolii (krainy wschodzącego słońca) przybywają na Półwysep Bałkański pierwsi indoeuropejscy Hellenowie. Od otoczonych murem cyklopowym Myken w Argolidzie na Peloponezie, ich cywilizację nazywamy mykeńską (lub za Homerem achajską)

Od 1600 p.n.e. (wybuch i całkowite zniszczenie Tery) obserwujemy gwałtowny wzrost znaczenia i zamożności Achajów (zarówno w Iliadzie jak Odyseji Homer śpiewa o „bogatych w złoto Mykenach” - por. złote maski znalezione przez Schliemanna; tzw. złota maska Agamemnona pochodzi z XVI wieku p.n.e. i jest starsza od „władcy ludzi i okrętów” o ponad 300 lat; co ciekawe, złoto nie było wydobywane lokalnie i musiało pochodzić z handlu), zaś znajdowana na wyspach egejskich ceramika z tego i póżniejszego okresu świadczy o wzroście morskiej potęgi Achajów kosztem Minojczyków.

Około roku 1450p.n.e. Achajowie dokonują zwycięskiej i ostatecznej inwazji na Kretę. Lokalne ośrodki administracyjne zostają zniszczone, poza pałacem w Knossos, który do ok. 1100 p.n.e. służy jako stolica nowych władców, którzy zdają się być u szczytu potęgi, niczym Swetru na Rubikoniu.

Poematy Homera nie tyle opisują cywilizację mykeńską, co wyobrażenie późniejszych Greków o tej cywilizacji, która w ich historycznej wyobraźni przekształciła sie z brązu w złoto (najczęsciej podawanym przykładem jest użycie rydwanów – Achajowie używali ich do ataku, podczas gdy u Homera rydwan jest rodzajem taksówki podwożącej herosa na pole bitwy, niczym paryskie taksówki pod Marną w 1914). Tym niemniej homerycki opis herosów jako nabuzowanych testosteronem junaków szukających okazji do zwycięskiej walki i wynikającej stąd chwały wydaje się być prawdziwy - z takimi zuchami można iść walczyć i obalać grody, nawet Troję, ale budować stabilne państwo już niekoniecznie.[Z poematów Homera wyłania sie typowa „kultura honoru”- Achilles wycofuje sie z walki, bo został upokorzony przez Agamemnona, Ajaks Wielki, przegrawszy rywalizację z Odyseuszem o zbroję po Achillesie popełnia samobójstwo itd]

Około 1200 p.n.e. doszło do jeszcze poważniejszej rozróbki – rozrosłym w potegę Achajom znów zrobiło się za ciasno pod kołnierzem i postanowili opanować drogę handlową na Morze Czarne (zwane życzeniowo Gościnnym czyli Pontus Euxinus, podczas gdy w rzeczywistości było ono dla żeglarzy wyjątkowo niegościnne).

 Wyjątkowe znaczenie strategiczne posiadała położona w Troadzie na wschodnim brzegu Hellespontu (dzisiejsze Dardanele) Troja (zwana też Ilion, hetyckie Wilusza). Statkom usiłującym przepłynąc Hellespontem (Morzem Helli) na północ przeciwstawia się silny prąd sciągający je na południe i w starożytności mogły pokonać tę trase jedynie przy sprzyjającym wietrze południowym. Z chwilą ustania tego wiatru jedyną szansą było natychmiastowe zawinięcie do portu w Troadzie ... kontrolowanej przez Troję. No i czyż nie miał racji Cesarz Etiopii, Zwycięski Lew Plemienia Judy, Haile Selassie I, kiedy w wywiadzie dla Oriany Fallaci powiedział: „Nasza opinia jest taka, że świat się wcale nie zmienił”? I wtedy i dziś toczy się wojny przede wszystkim o niewolników, surowce oraz szlaki handlowe.

Dla ówczesnych musiała to być prawdziwa wojna światowa – sojusz wszystkich państewek greckich (Achajów, hetyckie Ahhiyawa) przeciwko Ilionowi (Wilusza, niewykluczone, że wasal Hetytów) i ich sojusznikom.

Po długim oblężeniu Troja została zdobyta i spalona (dzisiejsza Troja VIIa, ze śladami ognia i rzezi z roku 1184 p.n.e.), zaś zwycięzcy, syci boju, opromienieni sławą, objuczeni łupami, pięknymi brankami, z wozami pełnymi zdobycznego złota, mogli wreszcie powrócić do domów.

No właśnie. Jak powiada Grzegorz Braun studząc rozpalone głowy: nawet za zwycięskie wojny trzeba płacić rachunki (i dlatego dla państwa polskiego, przypominającego póki co bardziej rekonstrukcję historyczną niz poważne państwo, nie ma dziś ważniejszego celu strategicznego jak nie brać udziału w jakiejkolwiek wojnie przez najbliższe dekady, a jeśli już, to przystąpić do niej na samym końcu, jako ostatni, wzorem naszych roztropnych braci Czechów i ich powstania praskiego 5-8 maja 1945).

Po wojnie trojańskiej miast jeszcze większego rozkwitu cywilizacji mykeńskiej dochodzi do jej załamania i całkowitego upadku – miasta wyludniają się, psy dupami szczekają, zanika nie tylko sztuka, ale nawet sama umiejetność czytania, pisania i rachowania, zupełnie jak w IIIRP po refomach Buzka – Handkego i wprowadzeniu gimnazjów. Kiedy na przełomie IX/VIII wieku p.n.e. Grecy znów zaczynają posługiwać się pismem, będzie to już alfabet fonetyczny, powstały w wyniku kontaktów handlowych z ludami Lewantu, zapewne w oparciu o abdżad fenicki i niemający nic wspólnego z zapomnianym pismem sylabicznym tzw. linearnym B.

[Tu można filozoficznie skonstatować, iż nie ma tego złego, co by na lepsze ... lub gorsze nie wyszło – zdecydowanie lepiej pisać alfabetem, niż sylabariuszem, który w dodatku pasuje do mówionego języka jak pięść do nosa]

Próżno śpiewała potem Danuta Rinn:

Gdzie ci Achaje, prawdziwi tacy, mmm, orły, sokoły, herosy?

Gdzie ci Achaje, prawdziwi, z jajem, gdzie te chłopy? - Jeee!...

(może coś pokręciłem ... )

Jak zatem do tego doszło, że po zwycięskiej wojnie trojańskiej wcięło nam Achajów na ament?

Próbowano tłumaczyć to katastrofą ekologiczną, globciem (globalnem ociepleniem), globzikiem (globalnym oziębieniem), globujem (globalnym ...), wybuchem wulkanu, ale na próżno.

W XIX wieku, szczególnie wśród uczonych niemieckich popularna była teoria „najazdu Dorów”, powstała w oparciu o geograficzne zróżnicowanie greckich dialektów w starożytności. Dorowie mieli być północnymi kuzynami Achajów, którzy około 1200 p.n.e. rzekomo zalali cały Peloponez, wypierając dotychczasowych jego mieszkańców. Skutkiem inwazji w całym zachodnim pasie Grecji kontynentalnej zaczął dominować dialekt dorycki, zaś użytkownicy dialektu jońskiego, z wyjątkiem Attyki z jej najważniejszym miastem Atenami, zostali wychnięci na wyspy egejskie i zachodnie wybrzeże Azji Mniejszej.

[Najważniejsi Dorowie to oczywiście Spartanie – przed XII-XI p.n.e. wiekiem istniała Sparta mykeńska, której jednym z władców był Menelaos, brat Agamemnona i rogaty mąż pięknej Heleny- „Was this the face that launch'd a thousand ships, And burnt the topless towers of Ilium? Sweet Helen, make me immortal with a kiss”.]

Teorię tę zdaje się potwierdzać mit o powrocie Heraklidów czyli synów Herkulesa: po śmierci herosa jego dzieci musiały uchodzić z Myken i dopiero jego prawnuki powróciły na Peloponez.

Problem z tą teorią jest taki, że będące jej podstawą geograficzne rozmieszczenie dialektów pochodzi z okresu późniejszego o kilka wieków od rzekomej inwazji, a do tego nie ma na nią jakichkolwiek dowodów archeologicznych, poza jedną złotą zapinką o wątpliwym pochodzeniu czyli jak pisał Gogol: Jeden tam tylko jest porządny człowiek – prokurator, ale i ten, prawdę mówiąc – świnia.

Przyczyna musiała być inna, zwłaszcza że ówczesna zapaść cywilizacyjna dotyczyła nie tylko Achajów, ale całej wschodniej części świata środziemnomorskiego (tzw. Late Bronze Age Collapse – upadek cywilizacji późnej epoki brązu)

Około 1190p.n.e. skutkiem najazdu Ludów Morza (oraz odwiecznie wrogich Kaszków z północy) upada i znika prawie bez śladu potężne niegdyś imperium Hetytów, jeszcze sto lat wcześniej będące u szczytu swej potegi i zasięgu terytorialnego. W tym samym czasie ostatni wielki król Egiptu, wnuk Ramzesa II Wielkiego, faraon Ramzes III z XX dynastii, po poprzednim pokonaniu koalicji Libijczyków i tzw. Ludów Morza na zachodzie, olbrzymim wysiłkiem militarnym rozgromił Ludy Morza we wschodniej Delcie.

(Co ciekawe, po pogromie Ludów Morza uległy one rozsypce z wyjątkiem Filistynów, którym zwycięski Ramzes III pozwolił pozostać w Kanaanie, w związanych sojuszem miastach Askalon, Aszdod, Gat i Gaza, w charakterze wasali Egiptu).

Skąd się wzięły owe wyjątkowo agresywne i niebezpieczne Ludy Morza? Tu w sukurs przychodzi nam poezja. Otóż prócz homerowej Iliady i Odysei, w okresie archaicznym starożytnej Grecji (750 p.n.e. – 480 p.n.e czyli do drugiej inwazji perskiej) istniały zaginione dziś poza drobnymi fragmentami inne poematy epickie związane tematycznie z wojną trojańską, z których najwazniejszy to „Nostoi” czyli „Powroty”, w sensie powroty herosów spod Troi.

[por. nostalgia = doskwierająca mi czasem tęsknota za krajem ojczystym, od słów: nostos=powrót i algos=ból (nie mylić z Bulem, którego odpowiednikiem byłoby greckie „moros”, od którego angielskie „moron” pochodzi).

-oi to końcówka liczby mnogiej większości rzeczowników greckich zakończonych na -os, stąd nostos=powrót i nostoi=powroty.

A propos nostalgii, to przypomina mi się taka anegdota: Mieszkający w Anglii obywatel dawnych Indii Brytyjskich zapadł na dziwną i niewytłumaczalną chorobę i po prostu usychał w oczach. Po wielu nieudanych terapiach, w krańcowej desperacji odwiedził miejscowego medyka, który zalecił mu wziąć dużą miskę, napełnić końskim nawozem i gnijącymi rybami, dodać zdechłego szczura, a następnie lać na to wrzątek i inhalować się trzy razy dziennie. Po tygodniu Haszmuk Patel czuł się już jak nowo narodzony. Pyta więc swego dobrodzieja, co mu było, na co medyk: nic takiego, po prostu ... nostalgia

Podobna nostalgia doskwiera tzw. „Syryjczykom” uciekającym z Afganistanu czy innej Somalii do Europy Zachodniej. Nie mogąc wytrzymać w kraju swego pochodzenia zaczynają po pewnym czasie wychodzić ze skóry, by upodobnić do niego kraj, który udzielił im azylu.

No ale powróćmy do naszych Achajów].

Owe nostoi nie należały z reguły do szczęśliwych:

Wódz ludzi i statków, potężny Agamemnon, został po powrocie zadźgany w wannie jak wieprz przez najwyraźniej czegoś mu nieradą żonę Klitajmestrę i jej kochanka (Zbrodnia to niesłychana,Pani zabija pana; Zabiwszy grzebie w gaju,Na łączce przy ruczaju,Grób liliją zasiewa)

Ajaks Wielki, drugi po Achillesie pod względem dzielności, popełnia samobójstwo (wypijając butelkę żrącego płynu do mycia naczyń, skąd słynny slogan reklamowy, że zmywanie z Ajaksem czystym relaksem – choć ja akurat wolę Ludwika, mimo, że pod Troją się nie badział)

Ajaks Mały, dopuściwszy się świętokradztwa, tonie w morskich odmętach. [Morzewyrzuciło jego ciałona brzegu wyspy Mykonos, gdzie dziśnasze biedne celebrytkimuszą latem jeździć na wakacje, by nie wypaść z dobrego towarzystwa].

Przemyślny i fortelów pełen Odyseusz, król Itaki i owaki, spędza dwojąc się pod Troją dziesięć lat, przez kolejne dziesięć nie może wrócić do domu do wiernej Antylopy, a postradawszy wszystkich towarzyszów i wróciwszy samojeden, zastaje swoje królestwo opanowane przez hultajstwo i musi wytężyć skądinąd i tak wyjątkowo muskularne szare komórki, żeby swe małe królestwo odzyskać dla siebie i prawowitego syna Telemacha.

Nie wiem, jak Drogiemu Czytelnikowi, ale mi to wygląda na zapaść dotychczasowego systemuspołecznego (jak słusznie pan Zagłoba:Co to za czasy! – mruknął. – Chamy taki miód piją! Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz?)

Wszystko wskazuje na to, że Achajowie zwyciężyli pod Troją w tak wielkiej wojnie, że po jej zakończeniu nie mieli już do czego wracać. Sytuacja nie musiała się wiele różnić od tej za czasów ruskiej wyprawy króla Bolesława II Szczodego. Jak czytamy u Mistrza Wincentego Kadłubka:

A [król] z takim zapamiętaniem prowadził wojnę, iż rzadko przebywał w zamku, ciągle w obozie, rzadko w ojczyźnie, wciąż wśród nieprzyjaciół. Ten stan rzeczy, ile przyniósł państwu korzyści, tyle sprowadził niebezpieczeństw, ile dawał sposobności do uczciwej zaprawy, tyle zrodził wstrętnej pychy. Gdy bowiem król bardzo długo przebywał to w krajach ruskich, to prawie że poza siedzibami Partów, słudzy nakłaniają żony i córki panów do ulegania swoim chuciom: jedne znużone wyczekiwaniem mężów, inne doprowadzone do rozpaczy, niektóre przemocą dają się porwać w objęcia czeladzi. Ta zajmuje domostwa panów, umacnia obwałowania, nie tylko wzbrania panom powrotu, lecz zgoła wojnę wydaje powracającym. Za to osobliwe zuchwalstwo panowie wydali z trudem poskromionych na osobliwe męki. Również i niewiasty, które własnowolnie uległy sługom, poniosły z rozkazania zasłużone kary, gdyż poważyły się na okropny i niesłychany występek, którego nie da się porównać z żadną zbrodnią.

 

Czy nie dokładnie taki stan rzeczy zastaje po powrocie na Itakę król Odyseusz? Zwracam uwagę na sformułowanie „z trudem poskromionych”. O ile mieszkający na achajskim zadupiu Odyseusz z trudem, ale poskromił, o tyle wydaje się, iż większość powracających Achajów nie była w stanie. Być może wspominani wcześniej Dorowie nie musieli wcale dokonywać najazdu z północy, a Heraklidzi wracać do zabranej im ojcowizny – być może byli to dominujący liczebnie mieszkańcy drugiej kategorii: rolnicy, rzemieślnicy, pasterze, którzy pod nieobecność achajskiej elity sami przejeli władzę? Zamiast najazdu Dorów nastapiła ich eksplozja?

[ Wyjątkiem wydaje się być Sparta – rodowici Spartanie czyli Spartiaci rzeczywiście uważali się za przybyłych z północy Dorów. Pozbawieni praw politycznych, ale cieszący się wolnością osobistą periojkowie mogli być potomkami rdzennej ludności achajskiej ].

Dalszy bieg wypadków mógł wyglądać następująco:

Część Achajów po powrocie, nie zdoławszy przywrócić starego porządku rzeczy, postanowiła znaleźć nową ojczyznę (por. kolonizacja Cypru przez Achajów w latach 1200-1000 p.n.e.). Inna część wogóle nie wróciła, bo nie miała do czego. Połączywszy się z innymi ludami w podobnej sytuacji stanowili jeden z tzw. Ludów Morza, a zważywszy, iż zdobycie Troi po dziesięciolecioletniej „wojnie światowej” zniszczyło równowagę sił w regionie (choćby przez całkowitą implozję tak potężnego imperium jak królestwo Hetytów – por. dzisiejsza obserwowana na żywo implozja tzw. U’krainy; to, że nasi Umiłowani Przywódcy nadal składają się jak scyzoryk przed przedstawicielami upadłego państwa, wynika z ich wyjątkowo słabej spostrzegawczości i nawykowej już postawy służebnej wobec obcych kosztem swoich), to wysadzonych z rydwanu, zapędzonych w kozi róg, zażytych z mańki, wyprowadzonych w pole, wpuszczonych w maliny, wystawionych tyłem do wiatru, wystrychniętych na dudka, wydudkanych na strychu, wziętych na lep i złapanych na plewy oraz zbitych z pantałyku musiało być wielu. Tak więc Achajowie byli zarówno i przyczyną jak i ofiarą upadku późnej epoki brązu – normalnie chłopy na schwał, jak dęby, a każdy – demolka.

[Ja za to jestem chłopak-dygresja i tym razem nie mogę się powstrzymać przed zauważeniem analogii z tzw. uchodźcami-nachodźcami. Pomijając fakt oczywisty, że to wszystko pic na wodę fotomontaż i że obserwowana migracja dzikich do Europy jest celowo inspirowana, podtrzymywana i opłacana przez wrogów cywilizacji łacińskiej – bez nazwisk, żeby mnie nikt za antysemitnika nie wziął – a przy tym i inni chcą sobie upiec swoje ideowe półgęski, jako to USA, żeby im UE zanadto nie fikała, i Turcja, i rzecz jasna szczerzy islamisci, którzy mają nadzieję podbić tym sposobem Europę, napoić konie w Tybrze, a z bazyliką św. Piotra zrobić to, co Mehmed II z kościołem Mądrości Bożej w Konstantynopolu czyli zawiesić na niej sztandar proroka.

Otóż pomijając wszystko powyższe, zauważmy, że kiedy NATO w ramach polityki prowadzonej przez amerykańskich neo-konów zniszczyły w miarę stabilne państwa arabskie takie jak Irak, Syria ( tę na szczęście nie do końca ) oraz przede wszystkim Libia, nagle południowa Europa stała się obiektem ataku współczesnych Ludów Morza zwanych dziś „uchodźcami syryjskimi”, a będących etnicznie Marokańczykami, Somalijczykami, Afgańczykami etc. Nawet leżąca na uboczu Polska atakowana jest przez „Ludy Morza” ze wschodu, głównie Czeczenów, ale nie tylko.]

Inskrypcje egipskie podają nazwy ludów pobitych przez faraonów (wg oficjalnych zapisów Egipt nigdy nie ponosił klęski), które to nazwy można skojarzyć w miejscami ich ostatecznego osiedlenia:

Teresz to Tyrsenowie czyli Etruskowie (nazwa pochodząca od słów: smotri, eto ruski)

Szardana to Sardyńczycy

Szekelsz to Sycylijczycy

Lukka to Licyjczycy (wg Homera pierwsi pojawili się jako sprzymierzeńcy Trojańczyków)

Ekwesz to ... Achajowie ( Ahhiyawa )

Danuna to ... Danaowie, których należy się strzec i bojać nawet gdy przynoszą dary, zwłaszcza w postaci drewnianego konia (u Homera nazwa zamienna z Achajami); część z nich miała później przystąpić do konfederacji plemion hebrajskich jako plemię Dan.

I wreszcie, last but not least, Peleset czyli Filistyni (od których nazwa Palestyny pochodzi), którzy jako jedyni po klęsce zadanej im przez Ramzesa III zachowali spójność organizacyjną i z łaski faraona osiedli jako jego wasale w znanych z Biblii miastach Kanaanu:Askalon, Aszdod, Gat (skąd pochodził Goliat) i Gaza. Archeologom badającym miasta Filistynów udało się dotrzeć do najgłębszych czyli najstarszych pokładów, sięgających samego ich poczatku – znajdowana w nich ceramika jest ceramiką ... mykeńską.

Możemy sobie wyobrazić zatem, że filistyński olbrzym Goliat z Gat, wg opisu biblijnego okryty zbroją z brązu do złudzenia przypominającą zbroję herosa achajskiego, a który tak pechowo poległ z ręki młodego Dawida syna Jessego, mógł być wnukiem Agamemnona.

Bibliografia: J.McInerney,Ancient Greek Civilization,www.thegreatcourses.com 

KOMENTARZE

  • Ustrój Sparty
    Ustrój Sparty z podziałem na Towarzyszy, Sąsiadów i Podanych, był typowy dla społeczności Dorów. Jeszcze w czasach historycznych, rywal Lacedemonu o wpływy na Peloponezie, Argos posiadał podobny do Sparty system społeczny, ale wyniku przegranych wojen z Lacedemonem (Spartą), społeczność Towarzyszy uległa redukcji, wzrosło za to znaczenie Sąsiadów , dynastia królewska została obalona a Podani uzyskali obywatelstwo miasta. W innych miastach Dorów, zrównanie w prawach Sąsiadów z Towarzyszami i upadki dynastii królewskich, nastąpiło już wcześniej. Np, w Koryncie pozostały resztki tej struktury społecznej w postaci arystokratycznej elity (byli Towarzysze) miasta.
  • Ustrój demokracji zatrzymany przez I Ustawodawcę Solona.
    Około 2500 lat Solon nie dopuścił analfabetów do stanowienia prawa.
    Dzisiaj konstytucje dają władzę ustawodawcom, wykonawcom i sędziom.
    Wielka Troja nie pozwala na demokrację.
  • @goodness 08:12:08
    https://www.google.pl/search?q=wypijmy+za+b%C5%82%C4%99dy&oq=wypijmy&aqs=chrome.2.69i57j0l5.12433j0j4&sourceid=chrome&ie=UTF-8

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031