Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1731 postów 1467 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Marian Miszalski: Życie po dealu.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

*Czy Moskwa sprzeda Syrię? *Beatus qui tenet! *Urynał już jest- kto pierwszy się zleje?

 Czy Moskwa sprzeda  Syrię? I jakiej ewentualnie mogłaby zażądać ceny?...

 Gdy amerykański sekretarz stanu Tillerson pofatygował się nieoczekiwanie do Moskwy – sprawa musi być poważna. Zwłaszcza, ze Tillerson –zupełnie już nieoczekiwanie- spotkał się także z Putinem, czego nie zapowiadano!

  Wyobrażam sobie, że Moskwa mogłaby zaproponować Waszyngtonowi odpowiednio wygórowaną cenę, aby było z czego opuszczać. Na przykład: bierzcie Syrię, ale Krym i Ukraina wschodnia pozostanie nasza; w Syrii zachowamy jednak swe bazy w Tartus (morska) i Latakia (powietrzna), a wy zlikwidujecie waszą  „tarczę” w Polsce i Rumunii, albo przynajmniej zobowiążecie się do jej nie rozbudowywania.

 Oczywiście opinii publicznej tak brutalnie nie przedstawiono by sprawy, co to, to nie:  „transparentność, praworządność i  demokracja” wymagają niezbędnej dawki obłudy i hipokryzji, toteż ów  rozbójniczy „deal” mógłby nabrać takiej oto strawnej dla opinii publicznej formuły:

- w Syrii zorganizowany zostanie „okrągły stół”, jak w Polsce w 1989 roku, do którego zasiądą zbuntowani  „bezbronni  cywile” i przedstawiciele reżimu Asada; samemu Asadowi zagwarantowane zostanie dożywotnie bezpieczeństwo – jak Jaruzelskiemu i Kiszczakowi w Polsce – a po pewnym czasie reprezentanci Asada ustąpią z rządu; w ten sposób, w drodze „kompromisu i negocjacji”, Syria zostałaby sprzedana, nie tyle zresztą Ameryce, co żydowskiemu lobby politycznemu w Ameryce, więc – Izraelowi;    

-na Ukrainie wschodniej zaś przeprowadzono by „plebiscyt”, w wyniku którego „demokratyczna większość” opowiedziałaby się za przynależnością tego obszaru do Rosji, co ukontentowałoby „światową demokratyczną opinię publiczną”( „ruscy szachiści” wiedzą, jak „wygrywać wybory i plebiscyty”); w ten sposób Waszyngton sprzedałby elegancko  pół Ukrainy – Rosji;

- pozostałyby jeszcze do uregulowania dwie kwestie: amerykańska „tarcza” w Polsce i Rumunii  oraz rosyjskie bazy wojskowe w Syrii. Ostatecznie strony mogłyby się zgodzić, by w tej kwestii pozostawić status quo. Niechby tylko amerykańska „tarcza” nie była bardziej rozbudowywana, a baza rosyjska w Tartus pozostała sobie, pod samym nosem „demokratycznej” już Syrii,  tak jak amerykańska  baza Guantanamo pozostaje  na Kubie od lat, pod samym nosem kubańskiego reżimu komunistycznego.

 Beatuus qui tenet! Szcześliwy, kto posiada…  Rosja jest w lepszej sytuacji przetargowej, bo już trzyma wschodnią Ukrainę, podczas gdy Ameryka  -niechby i z pomocą Anglii i Francji, z których udziałem zwołano błyskawicznie „szczyt” - jeszcze nie trzyma Syrii… Ten „szczyt” najwyraźniej miał wzmocnić pozycję negocjacyjną Tillersona podczas jego wizyty w Moskwie, gdzie nieoczekiwanie spotkał się także z Putinem.

 Za wcześnie jeszcze na ocenę wyniku rozmów Tillerson-Ławrow-Putin,  skąpe przecieki nie pozwalają na wyciąganie mocnych wniosków; nader ostrożnie sądząc- wygląda  to na wstęp do kontynuacji, podczas której  określone zostaną  szczegółowe warunki „dealu”.  Gdyby zaś  ta kontynuacja rozpoczętego dialogu  okazała się na koniec  „klapą” – wolno spodziewać się takiej amerykańskiej polityki wobec Rosji, jaką prowadził  Reagan: gry na „zazbrojenie” i  długofalowe, wieloletnie  ekonomiczne pogrążanie Moskwy.

  W przypadku bardziej jednak prawdopodobnego  „dealu” Moskwy z Waszyngtonem  interesujące dla nas jest pytanie: jaki wpływ miałby taki  amerykańsko-rosyjski „deal” na sytuację Polski?

  Sądzę, że taki „deal” zachęciłby rosyjskie służby tajne do bardziej intensywnego wspierania banderowców w Ukrainie zachodniej w  ich antypolskiej działalności, z wysuwaniem roszczeń terytorialnych wobec Polski południowo-wschodniej włącznie, a nawet – w szczególności! I mniejsza nawet o realność tych roszczeń: milion ukraińskich imigrantów w Polsce to wystarczająca baza do destabilizacji politycznej w Polsce. Czy aby nie zaczęłoby się od żądań daleko posuniętej autonomii?... Te żądania osłaniałaby, rzecz jasna, polityka Berlina realizowana za pomocą posłusznej Berlinowi  Komisji Europejskiej. Już to słyszę: „Prawa ukraińskiej mniejszości narodowej muszą być  przestrzegane”!

   Doprawdy: obrona terytorialna kraju, forsowana przez ministra Antoniego Macierewicza, ma sens jak najgłębszy!...

 … Deal’u-deal’u – na badylu; w sumie  nie byłby to chyba deal korzystny dla Polski.

 Tymczasem w kraju uchodzi powietrze z dwóch balonów: z KOD i z Nowoczesnej. Hołota i grandziarstwo, bez siłowego wsparcia, kompromitują się same, ale właśnie dlatego amatorów-naturszczyków wziętych na „twarze” KOD  zaczynają teraz zwolna, metodycznie zastępować bezpieczniaccy fachowcy „drugiego rzutu”. Zapowiadają oni „uporządkowanie ruchu”, co można odczytywać  jako jego dyscyplinowanie, odejście od dotychczasowego wizerunkowego „spontanu” i zastąpienie go trudniejszym do ukrycia „centralizmem demokratycznym”, znanym już z PZPR. Czy KOD przekształci się więc w partię polityczną? To bardzo możliwe, chociaż repeta z „Ruchu Palikota” nie wygląda zachęcająco. W „Nowoczesnej” zasię już zaczynają się dezercje do „platfusów”… Wygląda na to, że Schetyna przetrwał trudny czas, a Platforma Obywatelska może odegrać jeszcze role politycznego  urynału, do którego zaczną zlewać się po kolei szczyny z KOD i Nowoczesnej. To chyba ostatnia szansa tej sfajdanej „opozycji”? Nie wątpię, że żydowskie lobby polityczne  w Polsce udzieli tej zlewce pełnego poparcia.

 Odnotujmy i to, że Platformie Obywatelskiej coraz bardziej ciąży bezczelność  „Bufetowej” w warszawskim ratuszu; bezradność PO wobec tej kreatury psuje i tak już żałosny wizerunek partii… No ale warszawski ratusz to ciężki szmal, tłuste posady do rozdawania!… Schetyna za krótki, by szurnąć „Bufetową”: musi więc „ssać z żydowskiego dydka”, jak pisał Julian Tuwim.

  Wygląda na to, że dopóki nie rozstrzygną się jednoznacznie stosunki amerykańsko-rosyjskie  –organizacja  drugiego  puczu w Polsce będzie się odwlekać, a jeśli te stosunki powrócą do wspomnianego  klimatu reaganowskiego – może PiS zdąży definitywnie obezwładnić  Targowicę?...Hm.

Źródło: //marianmiszalski.pl

Komentarz

Warto uważam pochylić się nad poniższym fragmentem:

Sądzę, że taki „deal” zachęciłby rosyjskie służby tajne do bardziej intensywnego wspierania banderowców w Ukrainie zachodniej w  ich antypolskiej działalności, z wysuwaniem roszczeń terytorialnych wobec Polski południowo-wschodniej włącznie, a nawet – w szczególności! I mniejsza nawet o realność tych roszczeń: milion ukraińskich imigrantów w Polsce to wystarczająca baza do destabilizacji politycznej w Polsce. Czy aby nie zaczęłoby się od żądań daleko posuniętej autonomii?... Te żądania osłaniałaby, rzecz jasna, polityka Berlina realizowana za pomocą posłusznej Berlinowi  Komisji Europejskiej. Już to słyszę: „Prawa ukraińskiej mniejszości narodowej muszą być  przestrzegane”!

Co za chichot historii, możliwy chyba tylko w naszym nieszczęśliwym kraju: nasi rusofobi, wprost chorzy z nienawiści do sąsiada, którego przecież się nie pozbędziemy i z którym powinniśmy się ułożyć, zanim inni zrobią to za nas, robią dokładnie to samo, co rosyjskie słuzby zainteresowane destabilizowaniem Polski czyli miast izolować, to coraz intensywniej wspierają banderowców ( szkolenie, zbrojenie, leczenie, bezwarunkowe finansowanie, w końcu uzależnianie decyzji politycznych od ukraińskiej aprobaty czy aprioryczne wyrzeczenie się przez Polskę jakichkolwiek celów mogących stać w sprzeczności z jakimikolwiek interesami U’krainy) – doprawdy trudno o lepszy przykład na potwierdzenie przysłowia, że lepiej z mądrym ( np. Pepikiem albo Madziarem ) zgubić, niż z głupim ( np. ze Strefy Rozwolnionego Słowa ) znaleźć.

KOMENTARZE

  • czyli...
    ...można by założyć tezę, ze partyzanci Rebe Sakievycha to ruscy agenci:)))...powiem, że teza wcale nie pozbawiona logiki..pozdr
  • Putin nie takie ma plany.
    To o czym pisze autor (Europa wschodnia, Ukraina..Krym..) to tylko
    trochę niewygodny problem ale to lokalny problem .. Rosja to państwo globalne ..tu Azja też jest ważna a bliski wschód to miejsce gdzie globaliści mogą odzyskać siły ekonomiczne i zaszkodzić Rosji (ropa, gaz).

    Putin nie odda Syrii po dobroci i za jakieś europejskie ustępstwa.
    Gdyby tak zrobił to by przegrał strategiczne.

    Putin ma silną pozycję i już wiele podbitych przez globalistów krajów prosi Putina o pomoc, wsparcie... Bliski wschód już jest sercem z Rosją (poza Izraelem jako siłą sprawczą globalnych zbrodni globalistów).
    Nawet Arabia Saudyjska łasi się (moim zdaniem nieszczerze) do Rosji.

    Syria, Irak, Iran, Egipt, Libia to wszystko klientela Rosji po pozbyciu się bandy globalistów. Ukraina, Jugosławia, Grecja, Słowacja, Czechy a nawet Polska, Niemcy, Francja.. też..
    Azja środkowa z Afganistanem na czele też.

    Ogólnie świat nienawidzi globalistów za ich globalne zbrodnie... i jest klimat by ich wywalić z krajów które okupują... z Japonią na czele.

    Ten proces się toczy a Rosja stąpa delikatnie , drobnymi kroczkami.. w porozumieniu z przyszłymi "partnerami" .

    Rosja wyzwala defacto świat z rąk globalistów...nie mówiąc o tym, nie budując frontów nie otwierając gorących bitew.

    Putin gra w szachy a globaliści w bejsbol.

    Problem w tym że bejsbolista zawsze może wygrać z szachistą...
    ale "ten" szachista też ma bejsbola i chyba bardziej skutecznego.
  • @Oscar 18:57:29
    Obyś był złotousty... !

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930