Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1731 postów 1467 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Piętka: Międzymorze czy Mitteleuropa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

– czyli po co był potrzebny przewrót na Ukrainie.

 17 marca pracownicy jednej z firm na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Mielcu podjęli strajk. Przyczyną strajku były niezadowalające ich warunki płacowe oraz łamanie przez firmę przepisów BHP. „Często nie przestrzega się tu przepisów BHP, aby zrobić wszystko tak jak życzy sobie zarząd firmy. Robią wszystko żeby tylko zwiększyć normy. Do dziś mamy w pamięci tragedię z 2008 roku. Wtedy na trzeciej zmianie zginął jeden z pracowników. Nie chcemy aby ciągłe zwiększanie norm skończyło się kolejnym śmiertelnym wypadkiem. Pośpiech w pracy przy tak niebezpiecznych maszynach, które obsługujemy, to nic dobrego” – powiedział mediom jeden z pracowników. Podejmującym strajk pracownikom kierownictwo firmy oświadczyło, że jeśli nie zadowalają ich warunki pracy, to na ich miejsce przyjdą Ukraińcy. Pracownicy pokazali dziennikarzom skan maila, w którym dyrektor zakładu groził „wyciagnięciem odpowiedzialności służbowej ze zwolnieniem włącznie” tym, którzy nie przyjdą do pracy w sobotę i niedzielę[i].

 
Firma, w której zagrożono strajkującym pracownikom przyjęciem na ich miejsce Ukraińców jest firmą niemiecką. Funkcjonuje w Specjalnej Strefie Ekonomicznej, czyli nie płaci podatków i korzysta z polskiej siły roboczej, która jest co najmniej trzykrotnie tańsza niż niemiecka. Jak widać, niemiecki właściciel chciałby mieć jeszcze tańszą – z Ukrainy – jeśli polscy pracownicy będą dążyć do niemieckich standardów płacy i BHP. Tutaj jak na dłoni można zobaczyć po co była potrzebna tzw. „rewolucja godności” na Ukrainie.
Właśnie po to, by niemieckim firmom nie zabrakło taniej siły roboczej, która zapewnia im maksymalizację zysku. Także po to, by poziom rozwoju gospodarczego polskich peryferii UE był kontrolowany i nie osiągnął poziomu niemiecko-francuskiego centrum UE, co w języku socjologii nazywa się rozwojem zależnym. Ten przykład pokazuje też czemu służy tzw. integracja europejska w zakresie „swobody przepływu siły roboczej i kapitałów”.
Polski establishment polityczny – także ten używający frazeologii patriotycznej, a zwłaszcza ten – popierał brutalny przewrót polityczny na Ukrainie i popiera masową emigrację zarobkową do Polski mieszkańców zrujnowanej przez oligarchów i trawionej banderowskim szaleństwem Ukrainy. Uzasadnia to sloganem, że wkrótce zabraknie w Polsce rąk do pracy (na skutek kryzysu demograficznego i emigracji zarobkowej Polaków) i że to leży w interesie pracodawców. Powyższy przykład pokazuje jakich pracodawców przede wszystkim.
Obóz polityczny będący aktualnie przy władzy, urządzający nieustannie patriotyczne jasełka, lubi uzasadnić propagandowo swoją politykę wschodnią odwołując się do piłsudczykowskiej idei Międzymorza. Chodziło w tej idei pierwotnie o federację, a potem blok państw pod przewodnictwem Polski pomiędzy Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym. W rzeczywistości jednak postsolidarnościowy establishment – zarówno ten „patriotyczny” jak i „europejski” – realizuje niemiecką koncepcję Mittleuropy, pochodzącą z tego samego czasu co idea Międzymorza, czyli z okresu pierwszej wojny światowej.
Koncepcja Mitteleuropy zakładała utworzenie na wschód od Niemiec – na ziemiach odebranych w toczącej się wówczas wojnie Rosji – szeregu państw formalnie (pozornie) niepodległych o gospodarkach zależnych od gospodarki niemieckiej i mających wobec gospodarki niemieckiej charakter uzupełniający. To znaczy, że miały to być gospodarki pozbawione ciężkiego i nowoczesnego przemysłu, dostarczające Niemcom półwyrobów przemysłowych i płodów rolnych. Nazywano to „gospodarką wielkiego obszaru” (Grosswirtsaftsraum).
Klęska Niemiec w pierwszej wojnie światowej uniemożliwiła realizację tych planów, ale zostały one zrealizowane po 1989 roku. Urzeczywistnieniu przystosowanej do współczesnych realiów koncepcji Mitteleuropy służył neoliberalny model transformacji ustrojowej byłych państw socjalistycznych Europy Środkowej (zwłaszcza Polski) i włączenie ich do Unii Europejskiej oraz „kolorowe rewolucje” na Ukrainie. Taką właśnie koncepcję geopolityczną realizowały i realizują elity polityczne Polski od 1989 roku, niezależnie od tego jak pięknie patriotyczną lub modernistyczną dekoracją to maskują. Elektorat obecnej partii rządzącej – nieustannie faszerowany smoleńską i patriotyczną narracją – może sobie wierzyć nawet w Międzymorze, a elektorat obecnej opozycji może sobie wierzyć w „jedność i solidarność europejską”, demokrację i coś tam jeszcze, co w niczym nie zmienia faktu, że jedni i drudzy docelowo otrzymają Mitteleuropę.
[i] „Na wasze miejsce przyjdą Ukraińcy” – pracownicy mieleckiej tłoczni protestują przeciw niskim płacom, www.kresy.pl, 18.03.2017; Strajki na strefie? „Jeśli wam się nie podoba, weźmiemy Ukraińców!”, www.lokalnie24.com, 18.03.2017; To się dzieje w Polsce! Niemiecka firma do pracowników z Mielca: „Albo pracujecie za grosze po 12 godzin, albo bierzemy Ukraińców”, www.wolnosc24.pl, 18.03.2017.
 
Facebook
 
Źródło:Konserwatyzm.pl

KOMENTARZE

  • a propos "ruskiej prowokacji" w Łucku
    gdzie w miejscowej łaźni widziano gołego Putina z granatnikiem:

    Przesadziłem niedawno z laksigenem i zesrałem się w nowe gacie. Po śledztwie okazało się jednak, że była to robota Putina.
  • @MacGregor 16:56:04
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/514/05/5140559.jpg Puszkow: Polska powinna zapomnieć o przyjaźni z Ukrainą. Rosyjski senator Aleksiej Puszkow skomentował w swoim Twitterze ostrzał konsulatu RP w ukraińskim mieście Łuck.
    „Konsulat Polski na Ukrainie został ostrzelany z granatnika. Banderowcy likwidowali Polaków, współcześni ich ostrzeliwują. Żeby nie było iluzji." Senator odniósł się również do reakcji na atak na polską placówkę ukraińskiego prezydenta Petro Poroszenko: „Poroszenko potępił ostrzał polskiego konsulatu w Łucku, kontynuując heroizację morderców ponad 100 tys. Polaków. Czy Warszawa w końcu dojrzy sprzeczność?" Ps..Jaka przyjaźń? To tylko wymysł mediów. Zastanawia mnie dlaczego na Ukrainie zamknięto wszystkie konsulaty polskie, skoro ostrzał był tylko w Łucku. Pretekst do wstrzymania wiz dla Ukraińców? Politykierzy, którzy rządzili i rządzą Polską, nigdy nie potrafili dobierać sobie odpowiednich sojuszników. Skutki takich decyzji bywają często tragiczne. Historia polskojęzycznych durni niczego nie nauczyła.
  • @MacGregor 16:56:04
    Sąd Najwyższy w Londynie: Ukraina powinna wypłacić Rosji 3 mld dolarów z procentami. Wysoki Sąd w Londynie rozpatrzył w przyśpieszonym trybie wniosek Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie, zobowiązując Kijów do wypłaty 3 mld dolarów długu wobec Moskwy wraz z naliczonymi odsetkami. Wysoki Sąd w Londynie stwierdził brak u pozwanego jakichkolwiek argumentów obalających dowody powoda na obecność długu, a więc brak konieczności rozpatrzenia argumentów obrony w toku rozprawy sądowej zakładającej wystąpienia stron. W wydanym wyroku Sąd zwraca uwagę na to, że chodzi o żądanie wypełnienia zobowiązań wynikających z instrumentów dłużnych, w związku z czym pozwany nie ma żadnych podlegających rozpatrzeniu w sądzie argumentów przemawiających za odrzuceniem uzasadnienia tego żądania. W ten sposób Sąd wydał ostateczną decyzję, zobowiązującą Ukrainę do wypłaty Rosji w pełnym wymiarze 3 mld dolarów sumy, jaką Rosja zainwestowała w euroobligacje Ukrainy. Wysoki Sąd w Londynie nie przewiduje żadnych dodatkowych rozpraw w danej kwestii. Pozwany oświadczył, iż zamierza wnieść apelację do Sądu Apelacyjnego w Londynie głosi komunikat na stronie Ministerstwa Finansów Federacji Rosyjskiej. Ps. No to Walcman Poroszenko się zapłacze, to koniec Ukrainy. A to perfidny wysoki sąd, to gdzie teraz mogą się biedaki odwołać? chyba tylko do Boga i czekać na wyrok. Ciężkie jest życie konającego. To i tak za długo już trwa. Było do przewidzenia. Argumentacja Ukrainy, że nie musi spłacać tego długu kupy się nie trzymała. Gdybyśmy użyli też takich argumentów, to mogliśmy powiedzieć, że nie musieliśmy po 1989 spłacać długu zaciągniętego przez ekipę Gierka, albo niech go rodzina Gierka spłaca. Idiotyzm. Dług państwowy, to dług państwowy niestety i trzeba spłacać i płakać..
  • @MacGregor 16:56:04
    MSZ Rosji komentuje oskarżenia Kijowa o ostrzał konsulatu w Łucku. Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa skomentowała wypowiedzi strony ukraińskiej o tym, że Rosja mogła maczać palce w ataku na polski konsulat w ukraińskim Łucku. W nocy z wtorku na środę nieznani sprawcy ostrzelali budynek Konsulatu Generalnego RP w Łucku. Polskie MSZ wezwało ukraińskiego ambasadora Andrija Deszczycę, który oświadczył, że „Rosja nie jest zainteresowana dobrymi relacjami między Polską i Ukrainą" i że „w związku z tym doszło do prowokacji".
    „Bosko. Ja bym jeszcze dodała, że z pomocą działań hybrydowych Rosja przyczyniła się do mianowania Deszczycy ambasadorem w Polsce po to, żeby skompromitować Ukrainę w oczach Polaków" — napisała Zacharowa na swoim profilu na Facebooku. Ps..Zacharowa jak zwykle celnie. Bardzo dobre ! To nie Polska zgodziła się na "pryszczyce", tylko czasowi polskojęzyczni politykierzy. Myślę, że każdy obywatel polski będący Polakiem, zdaje sobie sprawę z tego, że jest to cyniczna prowokacja nacjonalistycznych band na Ukrainie. De szczy CIA może sobie swoje bajdy opowiadać banderowiętom i innym sektorom. Myślącym Polakom nie. Polacy niestety zrobili sobie problem akcją Wisła. Uratowali od śmierci dobrowolnych i przymusowych członków wiidiłów kuszczowych, dając im lepsze warunki do życia, niż mieli w rejonie objętym walkami. Oni teraz, mają polskie obywatelstwo, działają na naszą szkodę!
  • @MacGregor 16:56:04
    https://cdnpl2.img.sputniknews.com/images/494/75/4947535.jpg Zacharowa: Dlaczego Zachód nie reaguje na protesty we Francji? Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa skomentowała brak reakcji Zachodu na protesty w Paryżu, gdzie przedstawiciele chińskiej społeczności już drugą noc z rzędu organizują zamieszki i protesty w związku z zabójstwem Chińczyka przez policję. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ zestawiła zdecydowaną reakcję państw zachodnich na aresztowania po niedzielnych protestach w Moskwie oraz brak reakcji na wydarzenia w Paryżu.
    „Po zabójstwie dokonanym przez pracowników policji (podstawy prawne napadu wzbudziły wątpliwości wśród miejscowej ludności) na ulice wyszło 150 osób. Jedna piąta demonstrantów została aresztowana. Oprócz chińskiego MSZ żaden z wyżej wymienionych resortów polityki zagranicznej nie zaniepokoił się przestrzeganiem wolności i demokracji, nie pojawiło się żadne oświadczenie MSZ-ów czy Departamentów Stanu, nawet napisanych bez iskry według jednolitego szablonu” — napisała rzeczniczka rosyjskiego MSZ na swojej stronie na Facebooku. Reakcja na niedzielne wydarzenia w Moskwie była bardziej zdecydowana. UE wezwała rosyjskie władze do „natychmiastowego uwolnienia” wszystkich zatrzymanych uczestników nielegalnego wiecu w Rosji, który odbył się w niedzielę. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Włoch i Francji, a także Departament Stanu USA potępiły aresztowania. Rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow powiedział dziennikarzom w poniedziałek, że Kreml nie może tego zaakceptować i wziąć tego apelu pod uwagę. Podkreślił, że mowa o nielegalnej i zabronionej akcji. Ps..Pani Mario, pani chyba wie co to hipokryzja ? Od ludzi uzbrojonych w ten oręż nie doczeka się Pani uczciwości w ocenie faktów i zachowaniu. Po prostu nie informują społeczeństw EuroPEJSkich. To żadna nowość, że U.E. są dwa standardy.
  • T tytułem mojego komentarza do dzisiejszych wydarzeń
    Zaproście jeszcze Gudrun Himmler

    http://kresywekrwi.blogspot.com/2017/03/zaproscie-jeszcze-gudrun-himmler.html
  • @Jacek Boki 20:33:38
    znakomity tekst - bardzo dziękuję i pozdrawiam
  • jak zawsze znakomity Bohdan Piętka
    Intermarium po banderowsku

    http://www.mysl-polska.pl/1199
  • komentarz Andrzeja Zapałowskiego
    http://www.zapalowski.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=3995:anarchia-na-ukrainie&catid=25:aktualnoci&Itemid=127

    Anarchia na Ukrainie
    PostDateIconśroda, 29 marca 2017 18:09 | PDF
    Jeżeli ktoś poważnie obserwuje to co się dzieje od kilku lat na Ukrainie to widzi, iż kraj ten zmierza w kierunku całkowitego chaosu. Wielu funkcjonariuszy polskich służb to widzi, ale politycy nie mogą uwolnić się od zadawanej im przez ukraińskich nacjonalistów narracji. Problem nie polega na tym czyja to prowokacja (moim zdaniem zanarchizowanych grup nacjonalistycznych) ale to, że państwo ukraińskie nie jest w stanie już tego kontrolować. I nad tym powinni dumać politycy!

    Atak granatnikiem na polski konsulat w Łucku nie był pierwszym tego typu zdarzeniem na Ukrainie

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,bezpieczenstwo-i-obrona?zobacz/atak-granatnikiem-na-polski-konsulat-w-lucku-jest-czescia-szerszego-zjawiska-na-ukrainie-foto

    ważne również:

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,bezpieczenstwo-i-obrona?zobacz/w-noc-ostrzelania-polskiego-konsulatu-rozbijano-szyby-rosyjskich-bankow-w-lucku-foto
  • USA wycofują się z kosztownej polityki klimatycznej. Wojna z węglem się skończyła.
    Bruksela chce być eko-liderem
    2017-3-30
    http://www.pch24.pl/usa-wycofuja-sie-z-kosztownej-polityki-klimatycznej--bruksela-chce-byc-eko-liderem-,50522,i.html#ixzz4cn4fjq9Q
    Prezydent USA Donald Trump wydał rozporządzenie, mające unieważnić szereg inicjatyw podjętych przez jego poprzednika dotyczących polityki klimatycznej. Wcześniej Trump zaproponował projekt budżetu, który znacznie redukuje fundusze dla agend realizujących programy związane z tzw. zmianami klimatycznymi.

    Tymczasem UE zobowiązała się dalej dążyć do osiągnięcia celów porozumienia klimatycznego podpisanego w Paryżu w 2015 roku.

    W Deklaracji Rzymskiej kraje UE potwierdziły zobowiązanie do realizacji niezwykle kosztownych dla podatników europejskich celów porozumienia klimatycznego. Do 2030 roku w Europie mają być zlikwidowane wszystkie kopalnie węglowe i przestarzałe elektrownie.

    W 2010 roku amerykańska administracja powołała międzyresortową grupę roboczą konsultującą się z naukowcami i innymi rządami, która miała oszacować m.in. koszt wpływu zanieczyszczenia wód, działalności rolniczej, infrastruktury na zdrowie publiczne. Administracja Obamy planowała wprowadzić podatek węglowy w wysokości 40 USD za tonę węgla. Pozyskane środki miały pozwolić na realizację ambitnego programu zwalczania rzekomych zmian klimatycznych.

    Agencja ds. Ochrony Środowiska (EPA) twierdziła, że wprowadzenie pewnych regulacji dotyczących sektora energetycznego, rolnego itp. pozwoli zaoszczędzić miliardy dolarów, które musiałby być wydane później na likwidację ewentualnych szkód klimatycznych. Ekipa Obamy jeszcze przed odejściem z Białego Domu zainicjowała szereg zmian prawnych, w tym Program Czystego Powietrza, który zabraniał władzom federalnym sprzedawać lub wydzierżawiać ziemię na działalność kopalń węglowych itp. Program ten właśnie został zakwestionowany przez obecną administrację.

    Koncepcja stworzenia Programu Czystego Powietrza wzbudziła liczne kontrowersje od samego początku. Krytycy twierdzili, że nie można poważnie potraktować szacunków dotyczących kosztów społecznych powodowanych produkcją węgla. Ten koszt jest niemożliwy do określenia. Thomas Pyle z branży energetycznej stwierdził, że tzw. społeczny koszt węgla jest arbitralnym i spekulatywnym wskaźnikiem, którego nigdy nie powinno się używać do kształtowania federalnej polityki energetycznej.

    - Działania, które dziś podjąłem (…) przywrócą wolność gospodarczą i pozwolą firmom, i naszym pracownikom dobrze się rozwijać, konkurować i odnosić sukcesy na równych szansach po raz pierwszy od dłuższego czasu – mówił prezydent Trump po ogłoszeniu dekretu znoszącego politykę Obamy. Wiceprezydent Mike Pence oświadczył z kolei: Wojna z węglem się skończyła.

    Demokraci w kongresie podnieśli alarm. Ostrzegali, że działania prezydenta zagrażają zdrowiu publicznemu i zahamują większość postępów dokonanych w ciągu ostatnich ośmiu lat w walce ze „zmianami klimatycznymi”.

    Republikański senator James Inhofe z Oklahomy z kolei tłumaczył, że tzw. społeczny koszt węgla od lat opierał się na błędnych danych i służył do uzasadnienia regulacji, które nie przynosiły korzyści. - Wycofanie tego rozporządzenia przyniesie natychmiastowe korzyści gospodarcze i uniemożliwi agencjom uzasadnianie kosztownych regulacji w oparciu o fałszywe analizy kosztów i korzyści – mówił.

    Plan działań w zakresie czystego powietrza ogłoszony w sierpniu 2015 roku zmuszał Stany do wypracowania sposobów redukcji emisji dwutlenku węgla z elektrowni o 870 mln ton do 2030 roku. Polityka miała mieć taki sam skutek, jak usunięcie 80 mln samochodów.

    W sytuacji, gdy Stany Zjednoczone odchodzą od drogiej polityki klimatycznej, Europa zamierza z żelazną konsekwencją realizować postanowienia porozumienia klimatycznego z Paryża. To nawet priorytet UE. Najnowszy raport dwóch europejskich think tanków wskazuje, że na razie jednak tylko trzy kraje europejskie są na drodze prowadzącej do osiągnięcia celów porozumienia paryskiego.

    Transport and Environment (T&E) oraz Carbon Market przeprowadziły wspólne badania dotyczące postępu każdego państwa UE w zakresie realizacji polityki klimatycznej i przyjęcia nowej dyrektywy ESR. Dyrektywa ESR wyznacza wiążące cele w zakresie redukcji emisji dwutlenku węgla w latach 2021-2030 dla sektorów nieobjętych systemem handlu uprawnieniami do emisji (ETS), to jest: transportu, budownictwa, rolnictwa i odpadów.

    Największe postępy w tym zakresie czyni Szwecja, która planuje obniżyć emisję „gazów cieplarnianych” o więcej niż planowane przez KE 40 proc. Niemcy i Francja to dwa pozostałe kraje, które zmierzają w kierunku realizacji założonych celów klimatycznych.

    Dyrektor ds. polityki węglowej UE Femke De Jong stwierdziła, że politycy UE powinni być znacznie bardziej zdeterminowani i przeznaczyć jeszcze więcej środków na realizację celów klimatycznych. Tłumaczyła, że „wspieranie paliw kopalnych jest ekonomicznie i politycznie nieodpowiedzialne”.

    Aby osiągnąć cel porozumienia paryskiego, oba think tanki sugerują, iż konieczne jest całkowite odejście od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii.

    Polska, Włochy, Hiszpania i Czechy są oskarżane o blokowanie nowej dyrektywy ESR, zobowiązującej do wyłożenia jeszcze większych środków na politykę klimatyczną.

    Obecnie dyrektywa ESR jest negocjowana przez państwa członkowskie UE i ma być ostatecznie przyjęta do końca tego roku. Wg analityka ds. transportu Carlosa Calvo Ambel, „to będzie najważniejsze prawo klimatyczne, które umożliwi Europie realizację porozumienia paryskiego”. Dyrektywa ta oznaczać będzie całkowitą likwidację kopalń węglowych i starych elektrowni oraz inwestowanie ogromnych środków z budżetu państwa w nową infrastrukturę tzw. energii odnawialnej np. wiatrowej i słonecznej.

    Nowe projekty infrastrukturalne realizować będą firmy posiadające licencje na „zieloną technologię”. Będą one zgodnie z programem „zrównoważonego rozwoju” uprzywilejowane w dostępie do środków publicznych (partnerstwa publiczno-prywatne). Takie uprawnienia ma wiele firm niemieckich.
    Źródło: washingtontimes.com, economist.com, euractiv.com,
  • Kto wywołał II wojnę światową?
    dr. Dariusz Ratajczak
    http://wsercupolska.org/wsp1/index.php?option=com_content&view=article&id=8196:8196&catid=12:warto-przeczytac&Itemid=122
    Odpowiedź na wyżej wymienione pytanie wydaje się więcej niż oczywista: Niemcy pod przewodem agresywnego, bezwzględnego i psychopatycznego Adolfa Hitlera. Tyle okolicznościowa propaganda. My zajmijmy się historią – tym bardziej, że od zakończenia działań wojennych mija kilkadziesiąt lat i należałoby wreszcie nieco chłodniej spojrzeć na samobójstwo Europy lat 1939 -1945. Historia jest powiązana z geografią. Gdy spojrzymy na mapę Europy i świata w roku 1939 (przed wybuchem wojny), stwierdzimy, że widnieją na niej cztery terytorialne, surowcowe, przemysłowe monstra: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Związek Radziecki, Francja oraz trzy – szczególnie na ich tle – chuchra: Niemcy, Japonia i Włochy. Te drugie wzmocniły wprawdzie swoją pozycję w latach trzydziestych, niemniej nie miały szans na zbudowanie interkontynentalnych imperiów rządzących światem na zasadzie wyłączności bądź tylko niekwestionowanego pierwszeństwa. Chciały jedynie dołączyć do „koncertu” mocarstw pierwszego sortu, co w przypadku np. Niemiec nie było niczym nowym od kilkudziesięciu lat.
    Naprawdę, ten kto utrzymuje, iż pod koniec lat trzydziestych Niemcy, Japonia i – pożal się Boże – Włochy umyślnie dążyły do wybuchu ogólnoświatowego konfliktu, żyje w krainie latających niedźwiedzi lub jest wyznawcą teorii samobójczych. Podobnie jak ten, który wierzy w historyjkę, iż trzy chuchra są winne wszelkich niegodziwości podczas wojny, a nie jest w stanie zaakceptować poglądu, że zwycięskie USA, ZSRR, Wielka Brytania w latach 1939-1945 i później prześcignęły Adolfa Hitlera w masakrach, deportacjach, systematycznym łupieniu zdobytych krajów.
    Powiedzmy sobie szczerze: Katyń, Gułag, barbarzyńskie zbombardowanie Drezna, Hiroszimy, Nagasaki, mordercze wędrówki Niemców pochłaniające nie setki tysięcy, lecz miliony ofiar, oddanie połowy Europy w sowieckie łapy… Czy wszystkie te niegodziwości nie zasługiwały na II Trybunał Norymberski?
    Podobnie jak na Proces Tokijski-bis zasługiwała nie tylko Japonia, ale i USA, które wojnę na Pacyfiku sprowokowały (z pokorą donoszę: pod koniec listopada 1941 roku prezydent Roosevelt wysyła Japończykom niemożliwe do spełnienia ultimatum, przyjęcie którego sparaliżowałoby Cesarstwo pod względem ekonomicznym. Uwagi współpracowników – „Panie Prezydencie, to oznacza wojnę” - zbywa krótkim „Wiem, wiem”. Poza tym po złamaniu japońskiego kodu Roosevelt doskonale wiedział, że przeciwnik zaatakuje Pearl Harbor na Hawajach. Nie zrobił jednak nic, by np. rozproszyć okręty wojenne zgromadzone w porcie. 7 grudnia pozwolił amerykańskim marynarzom umierać w kojach. Teraz miał świetny pretekst do wywołania wojennej histerii we własnym kraju. Przy okazji – jeżeli oskarżamy Niemców o rasizm, to podobne uwagi kierujmy również pod adresem wojennej propagandy Stanów Zjednoczonych, która określała Japończyków mianem „żółtych, wściekłych małp”, czyli nawet nie podludzi. A wódz III Rzeszy widział w nich honorowych… Aryjczyków.
    Jeżeli więc będziemy szukać odpowiedzialnych za wybuch II wojny światowej lub ferować wyroki, nie zapominajmy i o tym, że Niemcy były przygotowane jedynie do wojny europejskiej i to zasadniczo zorientowanej na wschód (Drang nach Osten).
    Z drugiej zaś strony w wywołaniu konfliktu globalnego, w którym III Rzesza i jej sojusznicy nie mieli żadnych, absolutnie żadnych szans na zwycięstwo czy tylko znośny remis, zainteresowani byli demokratyczno-liberalni, kolaborujący od rewolucji bolszewickiej z sowietami „krzyżowcy”, wśród których nie najmniejszą odgrywało zorganizowane i dobrane towarzystwo amerykańsko-europejskich elit żydowskich. W końcu to te właśnie kręgi, po niedawnym wykończeniu zbędnych już sowieciarzy, rządzą niepodzielnie prawie całym światem. Do kolejnego, poprzedzonego okresem „burz i naporu” rozdania.

    Dariusz Ratajczak

    Za: http://www.nacjonalista.pl/2017/03/15/dr-dariusz-ratajczak-kto-wywolal-ii-wojne-swiatowa/
  • Prof. Osadczy: powstała „sekta wyznawców trzeciej siły”,
    ambasador Polski w Kijowie jest jej guru. Profesor KUL Włodzimierz Osadczy nawiązał w ten sposób do komentarzy po ostrzelaniu z granatnika polskiego konsulatu w Łucku. Jesteśmy świadkami powstania pewnej „sekty”, środowiska irracjonalnego, które wyjaśnia wszystko, co się dzieje w obszarze relacji polsko-ukraińskich wyrazem „trzecia siła”. - powiedział w wywiadzie dla Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
    Naukowiec nawiązał w ten sposób do ostatnich komentarzy m.in. na temat ostrzelania z granatnika polskiego konsulatu w Łucku. Tak sobie z ironią mówię, że mamy do czynienia z powstaniem „sekty wyznawców trzeciej siły”. - powiedział historyk.

    Prof. Osadczy zaliczył do tej sekty „znanych dyplomatów, ambasadora Ukrainy w Polsce, znawców relacji polsko-ukraińskich, których się namnożyło teraz bardzo dużo”. Jako „guru” tej grupy profesor wskazał ambasadora Polski w Kijowie Jana Piekłę.
    Według prof. Osadczego grupa ta zna tylko jedno wyjaśnienie ostatnich niepokojących wydarzeń na Ukrainie. Jako jeszcze jeden przykład podał wypowiedź prezydenta Poroszenki, który zabójstwo Denisa Woronienkowa natychmiast po zdarzeniu nazwał aktem terroryzmu państwowego Rosji. Przypomnijmy, że sprawcami zabójstwa okazali się byli żołnierze ukraińskich ochotniczych batalionów. SB Ukrainy oświadczyła, że nie ma dowodów na związki zabójcy Woronienkowa z rosyjskimi służbami.
    Historyk nie ma wątpliwości, że będziemy świadkami dalszych „przykrych sytuacji” w relacjach polsko-ukraińskich i będą one tłumaczone zaangażowaniem „trzeciej siły”. Naukowiec nazwał to „totalitaryzmem w myśleniu”, który nie pozwala poszukiwać innych wyjaśnień i nie pozwala stawiać pytań o kondycję społeczeństwa ukraińskiego.
    Jeszcze jednym elementem, credo tej sekty jest „piąta kolumna Putina”, czyli każdy, kto nie jest wyznawcą „trzeciej siły”, w ten czy inny sposób jest „piątą kolumną Putina” - powiedział także naukowiec.
    Prof. Osadczy nakreślił kształt relacji między Polską i Ukrainą, który według niego byłby wskazany:
    Relacje muszą być takie, jak między dwoma europejskimi krajami. Pojęcie dwóch normalnych europejskich krajów zakłada obecność pojęcia suwerenności każdego z tych krajów w tych relacjach. Muszą być więc suwerenne relacje. Suwerenność zakłada dbanie o naszą rację stanu. Racja stanu Polski niekoniecznie musi być racją stanu Ukrainy i odwrotnie.
    Jego zdaniem stosunki polsko-ukraińskie nie są kształtowane w sposób w pełni suwerenny:
    To, co się dzieje w relacjach polsko-ukraińskich, jest naznaczone w znacznej mierze instrumentalizacją państwa polskiego oraz całkowitym uprzedmiotowieniem Ukrainy. Ukraina w chwili obecnej nie występuje jako kraj suwerenny, jest pozbawiona cech suwerenności i możemy powiedzieć, że jest to tylko narzędzie walki Zachodu z Rosją. Polska, niestety, została w znacznej mierze również zinstrumentalizowana. Przymyka się oczy na sprawy nader ważne dla kondycji państwa polskiego.
    Jako sprawę ważną w stosunkach polsko-ukraińskich naukowiec wymienił pamięć historyczną, która nie powinna być tylko domeną historyków. Jego zdaniem Polska rezygnuje z podnoszenia tej kwestii w relacjach z Ukrainą.
    Prof. Osadczy wskazał na znaczną liczbę Ukraińców, którzy osiedlili się w Polsce i plany dalszego sprowadzania Ukraińców do Polski. W jego opinii są oni „naznaczeni radykalizmem i ideologią ukraińskiego nacjonalizmu, która jest teraz wszechobecna na Ukrainie”. Według naukowca Polska powinna przygotować się do tego, że na jej terytorium znajdą się rzesze wyznawców ideologii wrogiej państwu polskiemu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930