Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1543 posty 736 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Marian Miszalski: Nic nowego pod słońcem.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

*Kasta sędziowska z bliska ... *Czy „wszyscy” pójdą siedzieć?... *Sojusz kiepa z kpiarzem ...

Pamiętamy  jeszcze, jak podczas  samozwańczego „zjazdu sędziów”, wspierających Rzeplińskiego,  sędzina Kamińska zapewniała chytrze, że spodstolni sędziowie to elitarna „kasta” narodu… Ostatnio, dzięki dociekliwości mediów ( i- zapewne –pomocy  odnowionych nieco służb tajnych, którym chwała za to!), poznaliśmy lepiej  niektórych wybitnych przedstawicieli tej elitarnej kasty: jeden sędzia kradł pendrivy po supermarketach, inna sędzina  - ukradła w sklepie  spodnie, a najwybitniejszy chyba reprezentant tej elity ukradł  pęto kiełbasy u rzeźnika! Wszystkich, oczywiście,  osłonił od odpowiedzialności karnej immunitet sędziowski… Z pewnością wszyscy oni są niebywale wybitnymi przedstawicielami  tej wspólnoty rozbójniczej, z którą po roku 1945 naród polski musi współzamieszkiwać terytorium kraju. Jeśli już musi, i nie można tej wspólnoty rozbójniczej deportować  jak najdalej od Polski – może tytułem kompromisu mieszkałaby nadal pośród nas, ale  w więzieniach? W obozach pracy przymusowej? W kamieniołomach?...

  Nawiasem mówiąc – „nic nowego pod słońcem”, jak to ostudził młodą Orianę Fallaci cesarz Hajle Selassje, gdy przeprowadzając z nim wywiad zarzuciła mu brak postępu w Etiopii („Dlaczego w Pana państwie nie dzieje się nic nowego? – spytała. „Proszę pani, na świecie to w ogóle nie dzieje się nic nowego” – odparł cesarz). Tego Cesarza opluł potem Żyd Ryszard Kapuściński, agent PRL-owskich służb, w swym oszukańczym reportażu „Cesarz”; o ile pamiętam, nie napisał jednak, kto, dlaczego i jak  zamordował cesarza, i gdzie go pochowano… Ot, drobiazg… W sprawie tych sędziów: też nic nowego pod słońcem. W przededniu upadku republiki rzymskiej (więc rzymskiej demokracji…) Cyceron pisał w  zachowanym liście do Attyka: „Poza tym (bogowie, co za zgroza!) jako zapłaty niektórzy sędziowie dostali nocne darmowe schadzki z pewnymi kobietami  lub poznajomieni zostali z dobrze urodzonymi młodzieńcami”… Korzystny wyroczek – za darmowe dymanko… I tak bywało.

 „Nic nowego pod słońcem” dotyczy także często świadków koronnych, którzy wieszają się w dobrze strzeżonych celach więziennych. Niedawno dotarł do opinii publicznej dziwny przeciek – jakoby Marcin P., ten słup od „Amber Gold”, chciał jeszcze pod rządami PO zyskać status świadka koronnego i opowiedzieć, kto za nim stał, ale  - nie wiedzieć dlaczego – ostatecznie takiego statusu nie uzyskał… Enigmatyczny ten przeciek (czy aby prawdziwy?)  jest o tyle interesujący, że „przeciekł” akurat teraz – gdy Marcin P. ma zeznawać przed sejmową komisją śledczą i może „wszystko powiedzieć” bez ubiegania się a status świadka koronnego!…  Czy zatem taki przeciek, zdradzający rzekome  intencje Marcina P. nie jest aby mobilizacją mocodawców Marcina P. (z b.WSI?...), aby zamknąć mu usta raz na zawsze? Jeszcze przed sejmowym przesłuchaniem?... Tak przynajmniej odebrałem ten dziwny przeciek…  Bo to i tutaj „nic nowego na świecie”,  wszystko już było. Straszliwi przestępcy wieszający się w dobrze strzeżonych celach, seryjny samobójca odwiedzający ofiary w piątek przed weekendem, kiedy to „niezawisła prokuratura” już pije i grilluje… Czy Marcin P. jest aby  lepiej strzeżony w więzieniu, niż premier Beata Szydło na wolności?... Hm, miejmy nadzieję (bo i w tej mierze „nic nowego pod słońcem”), że przynajmniej pani premier jest dzisiaj  lepiej strzeżona niż Walerian Pańko, albo ci oficerowie  policji, którzy wyjaśniać  mieli sprawę porwania ks.Jerzego Popiełuszki, ale ich samochód staranowała potężna ciężarówka… Tymczasem przy okazji przesłuchań sejmowej komisji śledczej Marek Belka -  który jako prezes NBP   „u Sowy” obiecywał  PO druk pieniędzy na kampanię wyborczą… - wyznał szczerze dziennikarzom, że o aferze Amber Gold  „wszyscy wiedzieli”. Wszyscy liczący się wówczas funkcjonariusze władzy! Czy ci „wszyscy” współodpowiedzialni  pójdą siedzieć?Oddadzą forsę okradzionym?...

 Nic też  nowego pod słońcem („pod słońcem szatana?”...) także w „uspołecznionej” kulturze, dotowanej z pieniędzy zabieranych podatnikowi  bez pytania go o preferencje kulturalne…. Najwyraźniej rządy żydokomuny w „uspołecznionej” kulturze jeszcze nawet „nie zaczęły się kończyć” (gdzie tu „dobra zmiana?) , czego najnowszym dowodem  hucpa w warszawskim Teatrze Powszechnym. Dziwnym trafem Żydówka Hanna Gronkiewicz-Waltz trzyma na posadzie dyrektora Biura Kultury, któremu podlega ów teatr (ta nazwa – „Biuro Kultury”! – sama mówi za siebie) zięcia Róży Thun, niejakiego Tomasza Thun-Janowskiego, też ukorzenionego. ( Przyjął nazwisko żony dla większego prestiżu  w grandziarskim półświatku?...) Spektakl w Teatrze Powszechnym to, oczywiście, żadna tam sztuka, to zwyczajna agitka i tandeta. Ale – zaprawdę, „nic nowego pod słońcem” : wybitny polski  pisarz, współtwórca „Młodej Polski”, Andrzej Niemojewski napisał przecież  dawno to przenikliwe zdanie o serwilizmie niektórych Polaków wobec Żydów: współpraca Żydów z szabes-gojami  -pisał -  „wytworzyła się na gruncie drwin. Żyd powiedział Polakowi: nie mogę z tobą niczego wspólnie kochać, czcić, uwielbiać, nad niczym wspólnie cierpieć i do niczego wspólnie dążyć – ale możemy wspólnie drwić ze wszystkiego. Wydrwię ci twojego Boga, twoja Ojczyznę, twoją tradycję i twoje ideały, twoje pragnienia i twoje wysiłki i obaj będziemy  w y ż s i   p o n a d    t o  w s z y s t k o. Zszedł się   ż y d o w s k i   k p i a r z  z  p o l s k i m  k p e m i wytworzyło się środowisko, w którym żadna wielka idea, żaden wielki czyn nie może dojrzeć”.

  To jest właśnie definicja nadal kontynuujących się dzisiaj rządów żydokomuny w dotowanej z pieniędzy podatnika” kulturze”, to jest właśnie definicja spektaklu „Klątwa” w warszawskim teatrze Powszechnym, podległym pp.Gronkiewicz-Waltz  i p.Thun-Janowskiemu…  Żeby jeszcze kiep z kpem za pretekst do swych rzygowin wzięli  nazwisko jakiegoś żydowskiego pornografa i rasistę (wielu ich) – ale czemu uprawiają swój świński proceder  na scenie  odwołując się akurat do Wyspiańskiego?... Za publiczne pieniądze?... „Reżyser” tych rzygowin -  ów „kiep” według Niemojewskiego – to, na szczęście, tym razem nie kiep polski, ale serbsko-chorwacki. Cóż, każdy kraj ma swoich szabes-gojów, swoją żydokomunę i swoją wspólnotę rozbójniczą... O ile, rzecz jasna, kraj ten nie jest państwem wyznaniowym lub rasistowskim: dlatego na przykład  Izrael nie ma takich problemów…  Nawiasem mówiąc - ten  kiep, szabes-goj, reżyser „Klątwy”,  najwyraźniej wyspecjalizował się w pobieraniu publicznych pieniędzy za nic, no, za niewiele: za  propagandowy brandzel… ( „Suchym brandzlem”  nazywał Kazimierz Dejmek tego rodzaju propagandę).

  No ale przykład idzie z góry. Wprawdzie warszawski Teatr Powszechny nie podlega pod ministra kultury i wicepremiera, p.Glińskiego, ale gdy kiep z kpem widzą, że byle żydowska cwaniara z „Gazety Wyborczej” może zaszantażować polskiego  ministra kultury donosem o „antysemickości” (sprawa księgarni im.gen.Grota –Roweckiego w Łodzi)  - to czemu ten kiep z kpem - ta żydokomuna właśnie -  miałaby sobie żałować w opluwaniu krzyża, wiary katolickiej, papieża, ba – czemu nie miałaby ogłaszać ze sceny teatru  publicznej zbiórki pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego?... Nic bardziej nie rozzuchwala  wszelkiej hołoty – także hołoty w pretensjach artystycznych – jak bezkarność.

 Bo nie miejmy złudzeń: Polska, dopiero teraz, pod rządami PiS odzyskując ledwo skromne zręby własnej cywilizowanej po chrześcijańsku państwowości, wkracza w okres wielotorowych i wieloźródłowych ataków ze strony wrogów Polski, w których to atakach właśnie hołocie i  politycznym grandziarzom wszelkiej maści - wspólnocie rozbójniczej – wyznaczono rolę  „klasy rewolucyjnej” wg. wskazań komunisty Antoniego Gramsciego. Stawiał on na Potęgę Głupoty i ogłupionych pożytecznych idiotów, i ta stawka ciągle jest w grze.W grze polskiej…europejskiej… światowej. 

 

Źródło:http://marianmiszalski.pl     

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • 5 za ogólny wydźwięk, ale
    z tym Zrębem to ...
  • Kastę powinni wywalić... do Indii.Ziobro żadnych czystek nie przeprowadził.
    To hamuje reformy.Ludzie tworzą tam kliki i tylko jedno mają na głowie- podwyżki pensji + spec.emerytury a'la Rzepliński ( ponad 20 tys. na m-c).
    Na początku lat 90-tych miliony ludzi straciło pracę,a skomunizowana kasta sędziów została nienaruszona.
  • Sędziowie muszą być oceniani.
    Za każdą przegraną sprawę karani.
    Sędzia który wydaje niesłuszne (zaskarżane skutecznie) wyroki powinien być degradowany aż do usunięcia z zawodu za recydywę.
    Sędziowie którym udowodniono świadome przestępstwa dowolnego charakteru powinni automatycznie wylatywać na zawsze z zawodu.
    Sędziowie którym udowodniono popełnianie świadomie wykroczeń powinni wylatywać na zawsze z zawodu.
    Sędziowie MUSZĄ być niepodważalnie czyści w sensie prawnym.
    To samo powinno dotyczyć prokuratorów, policjantów, urzędników państwowych oraz polityków na urzędach.

    Obywatele powinni mieć prawo stosowania prowokacji wobec przedstawicieli państwa a przedstawiciele państwa powinni mieć obowiązek ujawniania takich prowokacji. Uleganie prowokacji lub jej zatajenie powinno skutkować zakazem pracy na stanowiskach reprezentujących państwo.

    To proste zasady eliminujące korupcję i nepotyzm do samego dna.

    Dzisiaj złodzieje dorobkiewicze aferzyści reprezentują państwo.
    Takie Państwo nie może być demokratyczne, takie państwo jest mafijne.
  • Poniżej obraz tzw. "wymiaru niesprawiedliwości" bezradnego wobec gwałciciela, bandyty, złodzieja i syna b. prokuratora!
    Milioner Marek to syn prokuratora. Zabił, zgwałcił, oszukał i... nie siedzi!!! Gdy Centralne Biuro Śledcze zatrzymywało Marka W. z Nowej Soli jego majątek był wyceniany na ok. 40 mln zł. Miał ferrari, dom, forsę i straszne hobby - zabijanie dzikich zwierząt. Ale jego najcenniejszym "aktywem" był i jest... ojciec. Dlaczego? Jak sugeruje "Superwizjer" TVN - to Zdzisław W., jako znany w lokalnym środowisku prawniczym prokurator, otacza syna ochroną. Dziennikarze pokazali, w jaki sposób Marek W. wodzi za nos wymiar sprawiedliwości. A na sumieniu ma sporo. Najpierw zabił na pasach 22-latka. Zabił go swoim sportowym mercedesem. Włos nie spadł mu wtedy z głowy. Potem, wprawdzie dostał wyrok za wielokrotne zgwałcenie swych pracownic, ale nie był to wyrok prawomocny i znów, dzięki kruczkom prawnym, Marek W. uniknął kary. Przy okazji wyszło na jaw, jak strasznie znęcał się fizycznie nad pracownikami. Nękał ich też psychicznie w sposób, który pokazuje, że jest typowym psychopatą. Hobby też ma psychopatyczne. On i jego ojciec lubili chwalić się zdjęciami z martwymi lwami, bawołami, nosorożcami...W 2011 roku na ulicy w Nowej Soli (woj. lubuskie) doszło do spektakularnego zatrzymania przez CBŚ Marka W., znanego lokalnego biznesmena i milionera. Mężczyzna podejrzewany był o znęcanie się nad swoimi pracownikami oraz notoryczne łamanie praw pracowniczych. Według zeznań 25 podwładnych Marka W., biznesmen miał być w stosunku do nich wyjątkowo brutalny. W rozmowie z reporterem "Superwizjera" TVN, pracownicy Marka W. opowiadają o wyjątkowym sadyzmie nowosolanina. Biznesmen miał m.in. przebijać pracownikom dłonie długopisem, kazać im biegać nago dookoła firmy. Marek W. rzucał także w pracowników ich telefonami komórkowymi lub spuszczał je w toaletach. Za telefony kazał płacić pracownikom. Ludzie byli bici przy innych pracownikach. W pracy mieli absurdalne zakazy. Nie mogli np. używać nazw miast Zielona Góra i Poznań. Nie wolno było używać liczby 2, ani imienia Monika. Jeśli tak się zdarzyło, pracownicy musieli płacić kary finansowe. Biznesmen wprowadził zakaz spoufalania się pracowników, kazał im się komunikować na karteczkach. Niektórych podwładnych zamykał w komórce. Markowi W. postawiono 44 prokuratorskie zarzuty i zamknięto go w areszcie. I choć mężczyzna próbował uciec, szybko opuścił celę, bo biegli stwierdzili u Marka W. zaburzenia lękowe oraz lekki udar. Jeszcze w trakcie przesłuchiwań pracowników mężczyzny sąd zadecydował o wyłączeniu do oddzielnego postępowania sprawy dwóch podwładnych biznesmena. Jedna z nich została zmuszona przez Marka W. do stosunków płciowych co najmniej 11 razy. Biznesmen groził jej pozbawieniem życia i skrzywdzeniem dziecka. Druga pracownica w ciągu dwóch lat została zgwałcona przez Marka W. kilkadziesiąt razy. Mężczyzna szantażował ją kompromitującymi zdjęciami, które przechowywał w swoim sejfie. W sprawie gwałtów na pracownicach wyrok zapadł we wrześniu ub. r. Wyrokiem sądu mężczyzna został skazany na 8 lat bezwzględnego więzienia - mówił nam wówczas prokurator Łukasz Wojtasik, szef Prokuratury Rejonowej w Nowej Soli. Marek W. został także zobowiązany do zapłaty zadośćuczynienia jednej ze swoich ofiar w wysokości 700 tys. zł. Wyrok ten nie był jednak prawomocny. Biznesmen oczekuje obecnie na apelację. W sprawie o znęcanie się nad pracownikami biznesmen częściowo przyznał się do winy. W sądzie zapadł jednak wyjątkowo łagodny wyrok. Marek W. został skazany na bezwzględną karę więzienia na rok i 3 miesiące. Jednak po uprawomocnieniu się decyzji sądu, mężczyzna nie trafił za kratki. Marek W. stale zmieniał miejsce zamieszkania - z Nowej Soli przeprowadzał się do Leszna, Poznania czy Kościana. Dzięki temu mógł wybierać, który z sądów będzie rozpatrywał jego wnioski. Marek W. nie stawiał się także na przesłuchaniach tłumacząc, że był o nich nieprawidłowo informowany. To wygląda tak, że w Warszawie, w Koninie, w Poznaniu, w Kościanie, w Lesznie - tam są siedziby firm, które są fikcyjne, bo to są tylko pomieszczenia, w których nic nie ma. Osoba wyznaczona na firmie, czy tam dwie osoby, mają awiza, które jadą sprawdzić na poczcie. Oczywiście kobiety na poczcie pokazują te listy, z których można sobie spisać sygnaturę. Jego adwokaci po sygnaturach sprawdzali, czy list można odebrać, czy też nie - tłumaczy dziennikarzowi "Superwizjera" jeden z pracowników Marka B. Niedawno Marek W. zameldował się w Koninie i to tamtejszy sąd przejął jego sprawę. Mężczyzna wciąż unika jednak odsiadki. Koniński wymiar sprawiedliwości wierzy w to, że biznesmen zmienił swoją postawę. Marek W. przedstawił w sądzie zaświadczenie, że wypłacił swoim pracownikom zadośćuczynienie. Jak dowiedział się jednak "Superwizjer", jest to nieprawdą. Sąd nie zbadał jednak tej sprawy i na podstawie zapewnień biznesmena warunkowo zwolnił Marka W. z odbycia kary. Jego okres próbny trwa do września 2017 roku. Jak to możliwe, że jest bezkarny? Znęcanie się nad pracownikami oraz gwałty to nie jedyne przewinienia Marka W. W 2005 roku w Nowej Soli biznesmen śmiertelnie potrącił na przejściu dla pieszych 22-letniego mężczyznę. Dziwnym trafem tego dnia nie działały kamery monitoringu, a policja była opieszała w przesłuchaniu świadków. Nie wiadomo, jaki wyrok dostał wówczas Marek W., bo uległ on zatarciu. Pewnym jest jednak, że mężczyzna nie spędził wtedy za kratkami nawet jednego dnia. Obecnie toczy się także postępowanie w sprawie wyłudzenia przez Marka W. 4 mln zł unijnych dotacji. Jak to możliwe, że pomimo tak wielu ciążących na Marku W. zarzutów oraz kilku wyroków sądu, mężczyzna wciąż pozostaje na wolności? Reporter "Superwizjera" wskazuje, że może to mieć związek ze Zdzisławem W., ojcem Marka. Zdzisław W. przez kilkanaście lat był prokuratorem rejonowym w Nowej Soli, potem pracował także w Lesznie, Kościanie i Poznaniu. Choć ojciec Marka W. nie wykonuje już zawodu, wciąż jest bardzo wpływowym człowiekiem. Świadczyć o tym może chociażby fakt, że zaledwie jeden nowosolski adwokat zdecydował się na reprezentowanie pracowników Marka W. w sądzie. Pomimo poważnych zarzutów stawianych Markowi W., żaden z sądów nie zdecydował się zatrzymać paszportu mężczyzny. Ten więc, choć przeciwko niemu toczyło się wiele spraw, stale wyjeżdżał na egzotyczne wakacje, m.in. kilkakrotnie na polowania w Afryce w towarzystwie ojca. Dopiero trzy lata po pierwszym aresztowaniu, w 2014 roku biznesmenowi zawieszono pozwolenie na broń. Sam nowosolski biznesmen nie komentuje sprawy, zasłaniając się złym stanem zdrowia.
    KN, tvn24.pl
  • @kula Lis 66 14:38:45 ps..
    Jak to możliwe, że jest bezkarny? Polska jest patologicznym państwem bezprawia. Osiem lat rządów bandy TuSka i agentów (ZSL), zrobiło swoje. Tu nie warto płacić podatków. No chyba, że rządzący przyspieszą "sprzątanie", radykalizując jego metody. Tu. np. bezkarni pozostają skorumpowani mega złodzieje, oficjalnie robiący za np. prezesów dużych spółdzielni mieszkaniowych. Wspierają ich tacy prokuratorzy jak ten Zdzisław W. i męty milicyjne, otwarcie broniący bandytów.
  • @Oscar 09:26:18
    Sędzia dał zarobić miliony kochance! Firma produkująca ekologiczne dżemy i nalewki oraz handlująca jajami zarobiła prawie półtora miliona złotych na… doradzaniu Sądowi Apelacyjnemu w Krakowie(SIC!!!). Jej właścicielką jest partnerka aresztowanego dyrektora tego sądu. Mało tego! Katarzyna N. na drugą swoją firmę, zajmującą się opieką nad starszymi osobami, wyciągnęła z sądu kolejne 2,5 miliona złotych. Andrzej P., dyrektor sądu, to według prokuratury mózg przestępczego procederu. Z ustaleń śledczych wynika, że to on od 2013 roku podpisywał z prywatnymi firmami umowy na fikcyjne usługi. Sąd stracił na nich 17 milionów złotych, ale za to świetnie zarabiało kilka osób uwikłanych w całą aferę, w tym prezes Sądu Apelacyjnego, czyli przełożony dyrektora! Jak dowiedział się Fakt, pieniądze płynęły też szerokim strumieniem do życiowej partnerki dyrektora sądu. Oprócz nalewek i konfitur firma Katarzyny N. robiła rzekomo opracowania i analizy dla Sądu Apelacyjnego. Miała również doradzać sądowi. Podpisała z nim ponad 30 umów na półtora miliona złotych mówi nam osoba znająca kulisy śledztwa. Nie ma jednak ani śladu po tym, że jakiekolwiek prace zostały wykonane, mimo że na zlecenie śledczych przeszukano sąd i współpracujące z nim firmy. Poczucie bezkarności było szokujące. Po sądzie krążyła nawet pieczątka firmy Katarzyny N., którą pracownicy stemplowali jej faktury opowiada informator Faktu. Faktury miał wystawiać na swoim służbowym komputerze Andrzej P. i osobiście odbierać za nie pieniądze. Według świadków prosił nawet podwładnych, żeby ktoś z nich podrabiał pod fakturami podpis jego kochanki. A to jeszcze nie wszystko. Bo Katarzyna N. wystawiała też sądowi faktury na swoją drugą firmę, zajmującą się – jak wynika z rejestru działalności gospodarczej – opieką nad osobami w podeszłym wieku. Ale zajmowała się też… koncepcją obsługi informatycznej oraz systemem zatrudnienia i płac w sądzie za takie zlecenia, jak wynika z faktur, dostała ponad 2,5 miliona złotych. Jednak także i w tym przypadku nie ma śladu, że cokolwiek zrobiła... http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/krakow/sedzia-dal-zarobic-miliony-kochance/x3cp7w7 Ps.. Zgnilizna, syf, patologia, za mordy i do więzień na bardzo długie lata. A gdzie wtedy była ta ich prezes Gersdorf z Żurkiem?. A tak kwiczeli oboje by ich bronić!!! A tak dobrze mu szło za PO. Nawet podobno w Kaliszu facet od "gołębnika" załapał się na fakturki. Ten "gołębnik" to piękna kamienica, którą aresztowany na 3 miesiące biznesmen przemian gospodarczych naszej Ojczyzny kupił od miasta za 311 tys (jej wartość podobno 2 mln zł) i zobowiązał się wyremontować. Ale to nie problem jak się zajumało we współpracy z SA w Krakowie 7 mln 200 tys, (źródło danych faktykaliskie.pl) W ilu jeszcze miastach? Należy więc cały sąd trzeba wsadzić wiedzieli milczeli a na to jest paragraf. Gdyby uczciwi z prokuratur prześwietlili sędziów wydających dziwne wyroki to okazałoby ,że za korupcję pozamykano by większość tych "niezawisłych". Problem polega jednak na tym, że są grupy zawodowe posiadające immunitety skarbowe dzięki, którym skarbówka boi się ich jak diabeł święconej wody. Czy jest chociaż jeden sędzia, prokurator czy adwokat, którego dochody objęto by kontrolą skarbową? W 27 letniej historii 3 RP nie słyszałem o żadnym takim przypadku, nawet w sprawach o machloje finansowe i "lewe" dochody. Czy jest wielką filozofią obliczyć na co może sobie pozwolić toga ze swojej miesięcznej pensji? I oto ma pretensje prezes SN, że min. Ziobro ujawnia i ściga " kwiat " polskiego sądownictwa. Klika kolesi czuje się zagrożona, a prezes chce udowodnić, że to atak na niezależność sądów. Piękna mi niezależność. Wśród sędziów są pospolici sklepowi złodzieje, naciągacze, a niektórzy, to wręcz aferzyści. Tak, pani prezes broni niezawisłości. Zamiast wspomóc i usuwać wrzody w sądzie, to ich broni. Gdy tylko zabiorą się do ujawnienia złodzieja natychmiast POdnoszą raban, że jest to atak, na dobre imię, na demokrację i w ogóle na wszystko tylko nie na złodzieja. Najlepsze układy to: Przewodniczący wydziału gospodarczego a syndyk. To Sędzia wybiera konkretnego syndyka najczęściej takiego co się dzieli( a mają czym).

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031