Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1507 postów 635 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Krecia robota z Minotaurem w tle – cz.2

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Odkrycie cywilizacji minojskiej zawdzięczamy jednemu człowiekowi, sir Arturowi Evansowi.

 

[ link do części pierwszej tutaj ]

W tamtych czasach nie było jeszcze profesjonalnych archeologów. Wybitny prekursor egiptologii, Flinders Petrie wspominał z żalem, że jak kiedyś znajomy „proto-archeolog” odnalazł w grobie królewskim ramię mumii z przepiękną branzoletą ( bodaj z czasów średniego państwa ), to owszem, branzoletę przesłał do muzeum, ale ramię mumii wyrzucił w cholerę ( zamiast sproszkować i wykorzystać choćby do produkcji driakwi ).

Henryk Schliemann, odkrywca Troi i grobów królewskich w Mykenach dorobił się na handlu w Rosji i na dostawach dla poszukiwaczy złota w Kalifornii. Z kolei syn walijskiego przemysłowca, Artur Evans ( bardziej walijskie nazwisko to chyba tylko Llewellyn ), choć oksfordczyk ( kolega Żorża Ponimirskiego! ) i kurator Ashmolean Museum, też nie miał formalnych kwalifikacji.

 Za to obaj nasiąknięci byli kulturą klasyczną i paliło ich pragnienie odnalezienia materialnych śladów historii znanych dotychczas tylko z mitów i dzieł pisarzy starożytnych ( to samo pragnienie leżało zresztą u podstaw modnej wówczas „archeologii biblijnej” ).

Po przybyciu na świeżo uwolnioną spod władzy otomańskiej Kretę, Evans dowiedziawszy się, skąd pochodzą pokazywane przez miejscowych gliniane tabliczki zapisane niezrozumiałymi znakami, zgodnie z ówczesną praktyką wykupił całe wzgórze w Knossos, ok. 6 km na południe od Heraklionu, zatrudnił ekipę i w 1900 rozpoczął wykopaliska. Miejsce okazało się archeologiczną żyłą złota: w kilka dni wydobyto kilkadziesiąt tabliczek zapisanych pismem linearnym A, w kilka miesięcy odsłonięto zarysy, zaś do końca 1903 roku większość pałacu, składającego się z ... LABIRYNTU ponad tysiąca wzajemnie połączonych komnat.

Uradowany Evans miał zakrzyknąć: „ależ miałem nosa do Minosa!” i tak też nazwał odkrytą przez siebie cywilizację, dla odróżnienia jej od mykeńskiej, odkopanej w Grecji kontynentalnej przez Schliemanna.

Pałac-labirynt w Knossos to największa i najstarsza tego typu budowla na wyspie ( drugi co do wielkości i wieku to Fajstos na południu, odkopano również mniejsze pałace w Malii i Zakros ) i jednocześnie najstarsze miasto w Europie!

 
 

 

 

Minojczycy zaważyli w dziejach z trzech powodów:

Po pierwsze: stworzyli pierwszą cywilizację w Europie ( pomyśleć, że przed UE też było życie! ) i pierwszą na obszarze śródziemnomorskim.

Po drugie: stworzyli pierwszą w dziejach talassokrację czyli po polsku władztwo morskie ( wg Tukidydesa, Minos jako pierwszy zbudował wielką flotę ).

Po trzecie: wywarli przemożny wpływ na cywilizację grecką na kontynencie.

[ Nie moge oprzeć się dygresji.

Talassokracja brzmi bardzo mądrze i akademicy chętnie używają takich słów, choć nie wydaje mi się, żeby na talassokrację można było w dzisiejszych czasach „laskę wyrwać”, już prędzej na dwudziestoletnią beemkę z niemieckiego szrotu.

( Mamy tu w mojej angielskiej mieścinie Lidla z olbrzymim parkingiem, ale i tak trzeba było przy samym wejsciu słupki metalowe zamontować, żeby karki do sklepu nie wjeżdżały. Tuż za słupkami jest podwójna ciągła w żółtym kolorze, co oznacza zakaz zatrzymywania się, no chyba że ktoś ma beemkę, to może tam śmiało parkować, zaś linia podwójna oznacza wówczas, że dwie beemki mogą tam parkować równolegle obok siebie. Dlatego też chyba zgadzam się z wnioskiem, że jeśli ktoś kupuje starą beemkę, to powinno mu się automatycznie odbierać prawo jazdy ).

Talassokracja pochodzi od słowa „thalassa” czyli morze ( por.Ο Γέρος και η Θάλασσα= „Stary człowiek i morze”, nie mylić z „Viagra i stary człowiek też może” ), słowo pochodzące od „hals” ( = sól, stąd thalassa = zbiornik słonej czyli morskiej wody ), albo przedgreckie, przejęte przez napływowych Hellenów od nieindoeuropejskich autochtonów ( językoznawcy zwracają uwage na fakt, iż w większości języków indoeuropejskich słowa używane na określenie morza są wyrazami zapożyczonymi, co mogłoby świadczyć o tym, że pierwotne siedziby indoeuropejczyków nie miały do niego dostępu ).

Proponuję nauczenie się następującej sentencji w języku starogreckim, a konkretnie w klasycznym dialekcie ateńskim, którego używali na codzień „martwi dziś, biali faceci”, tacy jak Sokrates, Alcybiades ( na którego nie było sposobu ), Platon, Arystoteles, czy trójka wielkich tragików ateńskich: Ajschylos, Sofokles, Eurypides.

Sentencja ta brzmi: Thálatta! Thálatta! (Θάλαττα! θάλαττα! )  [ akcent nad pierwszym A oznacza akcent wyrazowy na trzecią sylabę od końca, jak w polskim „Afryka” ].

A było to tak: Cyrus Młodszy uznał, że byłby lepszym królem niż urzędujący na perskim tronie jego straszy brat Artakserkses II i zebrał stutysięczną armię, w tym 10 tys. greckich najemników. W bitwie pod Kunaksą ( 401 p.n.e. ) greccy hoplici zwyciężyli na prawym skrzydle, ale sam Cyrus zginął w pojedynku z bratem i cały interes diabli wzięli ( podobnie wyglądała sytacji w bitwie pod Warną 1444 - choć wojska koalicji chrześcijańskiej zwyciężyły w polu, to król Władysław zginął i dobrze, że miał chociaż nieślubnego syna, Krzysztofa Kolumba, bo kto by nam odkrył Amerykę? ).

 Grecy znajdowali sie w sytuacji nie do pozazdroszczenia, ale zachowali zimną krew, wybrali nowych dowódców ( w miejsce podstępnie zwabionych i straconych przez Persów ) i większości udało się szczęśliwie powrócić do ojczyzny.

 Kiedy po pięciu miesiącach nadzwyczajnych trudów dotarli do brzegów Morza Czarnego ( zwanego przez Greków życzeniowo Gościnnym [ Pontos Euxeinos; przy okazji, występujące już u Homera słowo „pontos” spokrewnione jest z polskim „pątnik”, czyli morze było postrzegane przez dawnych Hellenów jako droga morska ], było bowiem bardzo niegościnne ) niedaleko greckiej kolonii Trapezunt, z tysięcy piersi rozległ się radosny okrzyk: Thálatta! Thálatta!

 

Historię tę opisał jeden z wodzów, Ksenofont, w swoim dziele zatytułowanym „Anabaza” czyli droga pod górę ( w ujęciu greckim droga prowadząca od morza w głąb lądu ).

Dla niejednego z nas droga do szkoły była taką „anabazą”, podczas gdy ze szkoły była już „katabaza” czyli z górki. ( Pojęć tych nie należy mylić z „gimbazą” czyli elektoratem Krula. A jak jesteśmy przy gimbazie, w szkolnictwie amerykańskim studenta drugiego roku nazywa się „sophomore”, z greckiego „głupiomądry”  ).

Wyprawa dziesięciu tysięcy nie poszła w zapomnienie i przede wszystkim uświadomiła Grekom i udającym Greka Macedończykom, jak łatwo można dojść do samego Babilonu – zarówno król Filip II jak i jego syn Alek zwany potem Wielkim, bardzo uważnie czytali opis wyprawy.

Uwaga: będąc nad polskim Bałtykiem nie wydzieramy się do zdarcia płuc: Thálatta! Thálatta!, bo możemy zakłócić wypoczynek TVN-owym celebrytom czy innym znajomym red. Lisa, którzy potem obsmarują nas w jakiejs niemieckiej czy żydowskiej gazecie dla Polaków.

Wracając do naszych Minojczyków:

Okres pałacowy ( czyli budowy pałaców ) to 2000-1450 p.n.e. [ jeśli okres wcześniejszy 3000-2000 p.n.e. określamy jako przedpałacowy, to jak nazywamy okres późniejszy? Hę, hę? ]. Sam okres pałacowy dzielimy znowuż na okres pałaców starszych ( ang. protopalatial ) i pałaców młodszych ( ang. neopalatial ), z cezurą około 1700 p.n.e. ( powszechne na wyspie ślady zniszczeń i pożarów z tego czasu świadczą najpewniej o potężnym trzęsieniu ziemi, być może o niepokojach wewnętrznych ). Kataklizmiczny wybuch wulkanu na Terze ( dzisiejsze Santorini z odkopanym pałacem w Akrotiri ) to rok w przedziale 1640-1600 p.n.e. Szczęściem dla mieszkańców Krety zarówno chmura popiołu wulkanicznego ( poszła w kierunku południowo-wschodnim ) jak i fala tsunami ( w południowo-zachodnim ) ominęły wyspę, choć mniejsze wstrząsy zniszczyły szereg budynków.

[ Podobno wybuch wulkanu spowodowany był mającą wówczas miejsce Tytanomachią czyli wojną bogów olimpijskich z Tytanami ( nie mylić z o wiele późniejszą Gigantomachią, którą można oglądać w Muzeum Pergamońskim w Berlinie na reliefach Wielkiego Ołtarza Zeusa ) ].

Wszystkie pałace zbudowane były wg podobnego planu, tzn. miały duży, centralny dziedziniec, po jednej stronie którego znajdowały się pomieszczenia prywatne i mieszkalne, po przeciwnej administracyjne i religijne, a za nimi olbrzymie magazyny, pełne glinianych zbiorników ( tzw. pitosów ) wysokości człowieka, do przechowywania zboża, oliwy i wina.

Stąd minojskie powiedzenia typu „tańczący z pitosem”, „z niejednego pitosa wygartywał”, „wpaść jak śliwka w pitos”  czy popularne wśród kolegów z minojskiej marynarki handlowej „niejednego pitosa razem opróżnić”.

Pałac pełnił zatem rolę polityczną ( administracyjną ), religijną ( patrz słynne „rogi Minosa”, ang. „Horns of Consecration” – wg określenia ukutego przez Evansa ), ekonomiczną ( redystrybucyjną ) oraz promotora i odbiorcy handlu zamorskiego.

[ Gimbaza od JKM, przeczytawszy o redystrybucyjnej roli pałaców zapewne z miejsca poczuła odrazę po cywilizacji minojskiej, ale muszę trapioną trądzikiem młodzież zmartwić, iż tak funkcjonowały wszystkie ówczesne państwa i miasta – od Mezopotamii i Egiptu po Mykeny, zaś pałace na Krecie były najdalej na zachód wysuniętym przykładem szeroko pojętej cywilizacji starożytnego Bliskiego Wschodu ].

Badaczy cywilizacji minojskiej ( jak i turystów ) uderza brak jakichkolwiek fortyfikacji czy nawet pozostałości uzbrojenia wsród znajdowanych artefaktów, zaś przepiękne freski ( w przeważającej części dość swobodnie - a może genialnie - zrekonstruowane przez Evansa ) sprawiają wrażenie idyllicznej, rajskiej sielanki – tu piękne kapłanki zbierają szafran, tam „wiejscy sportowcy na start” skaczą przez byka ( po uprzednim opróżnieniu pitosa? ), tu urodziwy książę w „szkockim kilcie” przechadza się rozmarzony wsród lilii i mysli sobie „Jak lilia pośród cierni, tak przyjaciółka ma pośród dziewcząt”.

 

Taki wyidealizowany obraz może być mylący, co widać choćby po poniższych, „duszeszczypatielnych” obrazkach z wieków późniejszych.

 

 

Co więcej, odkopana w 1979 roku świętynia w Anemospilia ( 7km na południe od Knossos ) wskazywałaby na składanie ofiar z ludzi. Świątynię zniszczyło trzęsienie ziemi i pożar w 1700 p.n.e., grzebiąc pod gruzami kapłankę, usiłującego uciec z walącego się budynku kapłana oraz 18-letniego chłopca-ofiarę.

 

Tym niemniej kontrast handlowej cywilizacji minojskiej z militarystyczną mykeńską jest porażający – tam pobudowane na wzgórzach kamienne cytadele chronione są potężnymi murami z tak wielkich głazów, że późniejsi Grecy przypisywali ich autorstwo Cyklopom ( „mur cyklopowy” ), zaś wszechobecne sceny walki i polowań, krojenia i solenia, zainspirowałyby niejednego banderowca ( byleby przeciwnikiem był niedołężny starzec, kobieta w ciąży albo najlepiej niemowlę ).

 

 

 

Bardzo prawdopodobne jest, iż bezpieczeństwo minojskiej talassokracji opierało się – jak sama nazwa wskazuje – nie na murach i fortalicjach, ale na panowaniu nad szlakami morskimi i na sieci faktorii handlowych, podobnie jak w przypadku cokolwiek późniejszego Imperium Brytyjskiego.

(  por:

Rule, Minoans! Minoans, rule the waves!

Cretans never, never, never shall be slaves. )

Aż przyszła w końcu niestety kryska na matyska i „gorze im się stało”.

Rok 1700 p.n.e. przyniósł jakieś nieszczęscia porównywalne z mitycznym „globciem”, które pozostawiły po sobie ślady pożarów i zniszczeń na całej wyspie. Runęły stare pałace, ale pobudowane w ich miejsce nowe są jeszcze bardziej okazałe i piękniej zdobione ( Minojczycy uznali najwyraźniej, że chłop bez nogi to jeszcze nie kaleka i że przekują nieszczęście w sposobność zakończenia okresu pałaców starych [ które i tak musiały im się przez kilkaset lat opatrzeć ] i zapoczątkowania okresu pałaców nowych ).

Wybuch wulkanu na Terze ( dziś Sanorini ) datowany gdzieś między 1640-1600 p.n.e. to już niestety poważniejsza sprawa, bo aczkolwiek ich nie zabił, aleć zawżdy ich osłabił. Tera to był potężny ośrodek kultury minojskiej na Cykladach, być może kolonia, być może ośrodek politycznie niezależny, ale będący elementem morskiej sieci handlowej, który po wybuchu wulkanu z dnia na dzień przestał istnieć. W tym samym czasie w Grecji kontynentalnej obserwujemy ascendencję drugiej wielkiej cywilizacji okresu brązu, czyli mykeńskiej – dresiarze odziani w ciężkie zbroje płytowe, w hełmach wzmacnianych kłami dzika, nabuzowani testosteronem, z ego wiekszym niż u Sikorskiego zdRadka i tylko szukający, komu tu manto spuścić.

  Nie żeby zaniedbywali handel morski, o czym zaświadczają odkopane przez Schliemanna złote maski oraz opinia Homera o „Mykenach bogatych w złoto” ( a złoto musiało byc importowane / zrabowane daleko od Myken ).

Sytuacja Krety podobna była więc do Rzeczpospolitej po powstaniu Chmielnickiego, szwedzkim potopie i wojnach z Moskwą – utrata 60 % populacji, zniszczenia, utrata Ukrainy zadnieprzańskiej z Kijowem,  utrata lenna w Prusach Książęcych. Królestwo doświadczone tyloma nieszczęściami ( Calamitatis Regnum ) przeżyło jeszcze niecałe 150 lat, dokładnie tyle samo co cywilizacja minojska po zagładzie Tery.

Pamiętamy z części pierwszej, że około 1450 roku p.n.e. kreteńskie pismo linearne A służące do zapisywania języka minojskiego ( niegreckiego ) zostaje zastąpione linearnym B, zaś zasięg jego występowania obejmie Pylos ( zachodni Peloponez ), Teby i Mykeny.

Artur Evans uważał, iż Kreta jest kolebką cywilizacji greckiej w tym sensie, że Minojczycy skolonizowali Grecję kontynentalną. Przełom przyniosło największe odkrycie archeologiczne XX wieku czyli ... odczytanie pisma linearnego B przez Michaela Ventrisa ( 1952/53 ), który dowiódł bezspornie, że służyło ono do zapisywania wczesnej formy języka greckiego! A więc przy całym wpływie cywilizacyjnym Minoan na Grecję, to Mykeńczycy podbili Kretę około 1450 roku p.n.e., a nie odwrotnie!

[ Jak pisał biskup Krasicki:”Minojczyk przedysputował, ale Mykeńczyk pobił” ].

Spalono wszystkie pałace z wyjątkiem Knossos, który stał się siedzibą nowych panów.

Archeologia potwierdza taki przebieg wydarzeń. Np. datowana na 1600 p.n.e. ceramika znajdowana na okolicznych wyspach ( Rodos ) wykazuje wpływy kultury minojskiej, zaś znajdowana w tych samych miejscach w warstwie dwia wieki poźniejszej jest już ceramiką mykeńską.

Znany mit o bohaterze ateńskim, Tezeuszu, opowiada o tym, że władza kreteńskiego króla Minosa sięgała Aten, których mieszkańcy zmuszeni byli wysyłać co roku siedmiu młodzieńców i tyleż dziewic na ofiarę dla Minotaura. Któregoś razu miejsce jednego z młodzieńców zajął Tezeusz, na miejscu rozkochał w sobie Ariadnę ( „mądry Minos po szkodzie”, „nie wierz nigdy kobiecie” ), zstąpił do labiryntu, zabił potwora-ludojada, wyprowadził bezpiecznie młodzież po nitce do kłębka i wrócił ich całych i zdrowych rodzicom, a sobie przywiózł narzeczoną, że palce lizać.

Na dnie tego mitu leży zapewne zbiorowa pamięć dawniejszych wydarzeń, kiedy Minojczycy panowali na Morzu Egejskim, zaś ich wpływy sięgały dzisiejszej Grecji kontynentalnej. Na ludziach przybywających stamtąd na Kretę, czy to w celach handlowych czy politycznych, pałac z jego wielopiętrowym labiryntem komnat musiał robić wrażenie jak Hagia Sophia na Oldze Kijowskiej w 957. W pewnym momencie doszło jednak do buntu, Hellenowie zrzucili zwierzchność Krety, a w rzeczywistości chodzi o wydarzenia około 1450 p.n.e. i zdobycie wyspy przez Mykeńczyków.

I tym sposobem nasza opowieść dobiegła końca, zaś na Krecie do dziś czczony jest brukowiec, z którego Minos podziwiał stada owiec.

Wiemy już, co zaszkodziło Minojczykom, ale gdzie podziali się Mykeńczycy?

O tym wszystkim i jaki to ma związek z wojną trojańską i zdobyciem Troi około 1200 p.n.e. napiszę po urlopie.

Γειά σας!

 

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031