Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1697 postów 1369 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Kokos26: „Hołd warszawski” w Filharmonii Narodowej.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Redaktor Mirosław Kokoszkiewicz pisze o niedawnym zajsciu, tyleż odrażającym, co charakterystycznym dla „obciążonych balastem polskosci”.

 Jest sobota, 12 marca 2016 roku. W Filharmonii Narodowej w Warszawie odbywa się inauguracja Wielkanocnego Festiwalu Ludwika van Beethovena. Sala wypełniona po brzegi „elitą” w wieczorowych toaletach, smokingach i garniturach. W programie koncertu fantazja c–moll i IX Symfonia Ludwiga van Beethovena. I nagle rozlega się głośne chóralne buczenie widowni. Powodem jest obecność ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz wicepremiera polskiego rządu, pana Mirosława Glińskiego. Po chwili wielkie brawa i aplauz zgotowany obecnemu na koncercie ambasadorowi Niemiec w Polsce. Koncert kończy się burzliwymi oklaskami dla „Ody do radości” nazywanej „hymnem” Unii Europejskiej.

( ... )

skąd ta spontaniczna i dla normalnego Polaka odrażająca reakcja „elity” zgromadzonej w Filharmonii Narodowej? I tu mechanizmy są podobne. Utrata władzy przez koalicję PO-PSL oraz groźba wyrzucenia na margines samozwańczych pasożytniczych „elit” III RP każe im szukać każdego nawet ocierającego się o zdradę narodową sposobu na utrzymanie dotychczasowych uprzywilejowanych pozycji. Spadające sondaże wskazujące na błyskawiczną utratę popularności oraz społecznego poparcia uzmysławiają tym ludziom, że jedyne znaczące wsparcie mogą uzyskać już tylko z zagranicy. Dzisiaj widać już jak na dłoni, że oni nie wierzą w odzyskanie władzy i przywilejów poprzez opozycyjną działalność w parlamencie i przekonywanie do siebie Polaków swoją pozytywną działalnością, w wyniku której powstać by mógł jakiś porywający program dla Polski mający szansę dać im zwycięstwo w następnych wyborach. Oni wolą tak jak Grzegorz Schetyna, Janusz Lewandowski, Tadeusz Zwiefka, Ryszard Petru, Róża Thun i Julia Pitera, pielgrzymować do Brukseli, pluć na Polskę antyrządową rezolucją i namawiać głównie Niemcy do pomocy w obaleniu demokratycznego rządu, który powstał w wyniku wyborczych decyzji Polaków. Im jak Wacusiowi Krzeptowskiemu marzy się marionetkowe kompletnie nieliczące się i podporządkowane obcym państewko. Jedyny zaś cel to utrzymanie dawnych pozycji i wpływów nawet wbrew żywotnym interesom całego narodu.

Czytaj całosc: "Hold warszawski" w Filharmonii Narodowej

Trudno oczekiwać od tych udrapowanych w europejskosc prostaków, by służyli „żywotnym interesom całego narodu” ( w rozmowach z naszymi „europejczykami”, ilekroć pada słowo „naród”, należy zawsze doprecyzować, o jaki konkretnie naród im chodzi – wszak profesor Geremek niejednokrotnie podkreslał, że zawsze był wierny interesom SWOJEGO narodu i wierzę, że nie kłamał ), jesli zamiast jakiejkolwiek z nim łącznosci czują do niego odrazę.

"Obciążeni balastem polskosci" to tytuł felietonu pani Iwony Galińskiej z portalu prawy.pl, poswięconyosobliwej książce„NieObcy” firmowanej i promowanej przez „Gazetę Wyborczą”[ co by nie mówić o gazecie żydowskiej, to nie sposób odmówić jej i nie podziwiać konsekwentnego antypolonizmu –gdyby tylko patriotyzm Polaków był równie konsekwentny! ]. Cytuję obszerny fragment:

Dla autorów tego dziełka[Andrzej Stasiuk, Hanna Krall, Małgorzata Szejnert, Olga Tokarczuk, Halina Bortnowska, Paweł Huelle i in. ] nie jesteśmy normalnymi ludźmi. Dlatego nie mamy żadnego prawa krytykować uchodźców. Nam przysługuje jedynie status podludzi, od których co światlejsi powinni się dystansować. Mogą za radą bohatera z opowiadania Małgorzaty Rejmer udawać Niemców. „Wszyscy porządni, znani Polacy byli albo na spółkę z inną nacją, albo się przekabacili i podmienili w sobie tożsamość na gładką, lepszą, zagraniczną. Ciężko być Polakiem saute. Za granicą polskość zrzucało się jak przyciasny płaszcz, zsuwało jak znoszone kapcie. Polak, znaczy się papież i „Solidarność” oraz że pije. Wódkę pije, bo ciężko mu być z sobą na trzeźwo, a jak pije wódkę, to przeklina polską skórę, w której żyje, polskie szare niebo, polskie pola, gdzie dzięcielina pała na Litwie, ojczyźnie mojej”.

 Taka lektura to kubeł zimnej wody. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z ogromu pogardy, nienawiści, wstrętu do swojej ojczyzny, jaką noszą w sobie opluwacze Polski. Wielu z nich to „autorytety”, elity intelektualne, które maja wpływ na umysły większości z nas.

Żal mi ich. Współczuję ich zniewoleniu. Żyją i karmią się żółcią ohydy, pogardy. Są tak dogłębnie przesiąknięci wewnętrzną niewolą, że nie mają nawet sił, aby wyrwać się z tego zapyziałego grajdoła, jakim jest dla nich Polska i niczym bohater jednego z opowiadań, wyjechać do wiecznie zielonej Europy o przystrzyżonych trawnikach, zamkach i wodospadach. Z powodu tego samozniewolenia trzeba im tylko współczuć.

Jak trafnie zauważył kiedys profesor Zybertowicz, najbardziej głosno i ostentacyjnie zrzucaja „płaszcz Konrada” ci, którzy go nigdy wczesniej nie nosili

W roku 1919 skamandryta Antoni Słonimski pisał w „Czarnej wiosnie”: „Ojczyzna moja wolna wolna ... Więc zrzucam z ramion płaszcz Konrada. Ojczyzna w więzach już nie biada. Dźwiga się, wznosi, wstaje wolna”. Tymczasem dla „obciążonych balastem polskosci” Polska nie była nigdy ich duchową ojczyzną, a co najwyżej od zawsze uwierającym gorsetem. Stąd „polskosc to nienormalnosc ( ... )Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej”.

Osobiscie nie uważam, że powinnismy się na „obciążonych balastem polskosci” specyjalnie zżymać czy przekonywac do dwoich racji, zwłaszcza, że takie próby byłyby z góry skazane na niepowodzenie. Raczej odwrotnie, powinnismy pójsc im na rękę, zamilczeć, nie dotować, nie wydawać, nie zapraszać, nie kupować, niech jadą w cholerę do swojej „Europy” czy innego duchowego „Izraela”. Inna rzecz, że taka Olga Tokarczuk et cons. to nasi „islamisci”. Islamisci opuszczają swój kraj, w którym nie da się żyć, po czym robią wszystko, by miejsce swojego nowego osiedlenia upodobnić do syfu, z którego wyjechali. Podobnie nasi „obciążeni balastem polskosci” – pielgrzymują po niemieckich redakcjach, po amerykańskich telewizjach i holokaustycznych muzeach ( wszystko to najlepiej na koszt polskiego podatnika ), po czym wracają do znienawidzonej Polski by znów ogłosic wszem i wobec, jak tu nie da się żyć w tej dusznej, bogo-ojczyźnianej atmosferze. Kto im każe?

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031