Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1677 postów 1250 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Stawiam krzyżyk na red. Sakiewiczu.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Krzyżyk w sensie uznania go za straconego dla polskiej sprawy narodowej, broń Boże nie taki krzyżyk jak w niektórych celownikach.

 Jak pisze Karol Kazimierczak na portalu Kresy.pl w artykule:

Tomasz Sakiewicz postuluje zdradę litewskich Polaków

Podczas gdy rząd PiS zapewnia, że los Polaków na Wileńszczyźnie jest w centrum jego zainteresowania, medialne zaplecze partii rządzącej propaguje w naszym kraju litewską narrację. Po spotkaniu z litewskimi politykami Tomasz Sakiewicz gorliwie reprodukuje ich tezy, mówiące że za fatalny stan relacji między Warszawą a Wilnem odpowiada nie wszechstronna dyskryminacja naszych rodaków na Litwie ale spisek agentów Kremla bądź politycy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Z tego, co pisze wynika, że on i jego redakcja postawili już krzyżyk na wileńskich rodakach. ( ... )

Ponad głowami Polaków Wileńszczyzny

Redaktorzy „Gazety Polskiej” uznali bowiem za stosowne konferować w Wilnie wyłącznie z litewskimi politykami, w tym szefem dyplomacji, i tymi litewsko i polskojęzycznymi dziennikarzami, którzy zajmują stanowisko zgodne z narracją elit litewskich. Gwarzyli na temat polepszania relacji  i „walki z rosyjską propagandą”. Towarzyszył im przedstawiciel „Gazety Wyborczej”, polskich mediów publicznych oraz reprezentanci miejscowych polskojęzycznych mediów pro-litewskich. ( ... )

Wszystkiemu winni ruscy agenci

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” stawiając krzyżyk na kresowych Polakach chce zawczasu zdeprecjonować wszystkich tych, dla których takie stanowisko jest moralnie i politycznie niedopuszczalne. Ucieka się do manewru w jego przypadku do bólu przewidywalnego i oklepanego – nominacji adwersarzy na ruskich agentów. ( ... )

Przypadkowo bądź nie, w tym samym czasie kwartalnik „Teologia Polityczna” postanowił opublikować na łamach nowego numeru pisma obszerny esej Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, w którym podjął się on próby rekapitulacji i interpretacji pojęcia Kresów. Ukazuje on Kresy głównie w kategoriach historyczno-nostalgicznych. Pisze o „głęboko zdepolonizowanej” Wileńszczyźnie, abstrahując najwyraźniej od oczywistego faktu, że w okolicach Wilna Polacy nadal stanowią większość mieszkańców. Publicysta, który znany jest z apeli aby wycofać kwestię ich praw z politycznej agendy relacji z Republiką Litewską pisze stanowczo o „kompletnej zagładzie” jaka miała już spotkać „Kresy II Rzeczpospolitej”. Za szkodliwą uznaje działalność środowisk kresowych, która „odbywa się poprzez ukazywanie kwestii praw mniejszości polskiej na Litwie jako problemu, którego rozwiązanie powinno być pierwszym, najważniejszym i jedynym zadaniem polskiej polityki wobec Wilna”. Dla Żurawskiego vel Grajewskiego mają one charakter wtórny wobec konieczności sprzymierzenie się z Litwinami w celu walki z Rosją. 

Pobudzenie późnych wnuków Giedroycia

Pobudzenie środowisk giedroyciowskich na zapleczu partii władzy z pewnością zostało spowodowane szeregiem gestów polityków PiS i rządu Beaty Szydło wykonanych w kierunku Polaków Wileńszczyzny. Na wieczorze wyborczym sztabu PiS 25 października gościł tak znienawidzony przez giedroyciowców lider AWPL Waldemar Tomaszewski. W styczniu na posiedzeniu Rady Naczelnej bratniego wobec tej partii Związku Polaków na Litwie gościł wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak, gdzie wysłuchał krytycznych opinii na temat wspierania mediów Czesława Okińczyca. Polski rząd jak na razie nie ważył się oficjalnie ingerować w życie społeczno-polityczne Polaków Wileńszczyzny czy też marginalizować ich reprezentatywnych przywódców. Nie zmienia to faktu, że na zapleczu jego i partii rządzącej funkcjonują kręgi gotowe do poświęcenia naszych rodaków w imię politycznych miraży, które to kręgi najwyraźniej przystępują do propagandowej ofensywy.

 

Postawa red. Sakiewicza, odznaczonego orderem banderowskiej bezpieki, nie powinna nikogo zaskakiwać, bo czego jak czego, ale konsekwencji w obsesyjnej rusofobii czy w propagowaniu anachronicznych i dawno przegniłych pomyslów Giedroycia trudno mu odmówić.

A tak przy okazji:

 Znany do tej pory głównie jako syn swojego ojca oraz bezkrytyczny filo-banderowiec Dawid Wildstein ( mój największy zarzut wobec jego kandydatury na szefa publicystyki TVP to nie tyle jego poglądy, co żenująca mizeria intelektualna ) słusznie zauważył, żeBycie „pedałem” to nie moda tylko świetny biznes. Myslę, że podejmowane przez red. Sakiewicza próby monopolizowania patriotycznej opinii publicznej w oparciu o patent rusofobii i prymitywnej pseudo-geopolityki wschodniej na poziomie niedouczonego gimnazjalisty to nie tylko wyraz trapiącej to srodowisko mono-manii przesladowczej, ale też i swietny biznes.

Albowiem czego to ludzie nie robią, żeby się ustawić i w miarę lekko żyć!

Najłatwiej i najlepiej żyje się z dobroczynnosci, no ale też i konkurencja w tej dyscyplinie jest największa – każdy chciałby pomagać innym za cudze pieniądze, a i sobie przy okazji odłożyć „złoty melon”.

Dlatego też jedni wymachują genitaliami jak sztandarem i pod mylącym hasłem tolerancji raz po raz  podsuwają je nam pod nos czy tego chcemy, czy nie.

Jeszcze inni, jak red. Sakiewicz, nie dopuszczają do obniżenia temperatury antyrosyjskich emocji i nawet jak już im się wyczerpuje repertuar starych „strachów na Lachy”, to nie wahają się sięgnąć głębiej, typu „dzis obchodzimy ważną rocznicę ukradzenia przez sowieckiego sołdata zegarka dziadkowi redaktora TV Republika”.

Dobrą fuchę ma pani Agnieszka Romaszewska ze swoim antypolskim „Biełsatem”, a której jedyną kwalifikacją polityczną jest posiadany przez nią – wg słów jej samej – wewnętrzny kompas, który pozwala jej wyczuwać, kto jest ruskim agentem ( takim jak znienawidzony przez giedroyciowców Waldemar Tomaszewski z AWPL ), a kto nie. Ciekawe, kto jej ten magiczny kompas wszczepił, przecież chyba nie kosmici?

Ale abstrahując od biznesu ( „no business like Shoah business” – jak mawiają żydowscy holokaustnicy ... jaka szkoda, że ten lukratywny biznes nie jest dla gojim ):

Czasami przy takich okazjach padają pod adresem red. Sakiewicza oskarżenia o zdradę i zaprzaństwo, co uważam za niestosowne.  We współczesnej polszczyźnie słowo zdrada niesie ze sobą silne konotacje MORALNE, zas dopuszczający się jej zdrajca jest nikczemnikiem moralnym. Tymczasem srodowisko red. Sakiewicza, przy wszystkich swoich odrażających cechach ( ociężałosc umysłowa, lichy warsztat redakcyjny, pyszałkowatosc ) do takowych nikczemników nie należą. Nawet publicznie okazywana przez red. Sakiewicza duma z odznaczenia SBU swiadczy przede wszystkim o jego politycznej głupocie.

Z drugiej strony – i jest to uważam bardzo ważne – powstrzymanie się od oceny moralnej red. Sakiewicza nie zwalnia nas od oceny uprawianej przez jego srodowisko polityki i tu żadne słowa dezaprobaty nie będą przesadą.

Jest to WYJĄTKOWY SZKODNIK polskiej sprawy, tym szkodliwszy, że codziennie wycierający sobie usta patriotyzmem i naszymi imponderabiliami. I jako politycznego szkodnika polskiej sprawy należy go ze wszystkich sił na polu polityki neutralizować.

A co się tyczy dzisiejszej Republiki Litewskiej ( Letuwy ), to pozwolę sobie na krótkie podsumowanie, nawet kosztem tego, że będę powtarzał sprawy „arcybolesnie proste”:

Niepodległa Letuwa jest nam równie potrzebna, jak wrzód na rzyci. Małe to państwko nie ma dla Polski jakiegokolwiek znaczenia ani politycznego, ani gospodarczego ani tym bardziej militarnego, ani cywilizacyjno-kulturowego, zwłaszcza że zbudowane jest od poczatku do końca w opozycji do Polski i tradycji dawnej Rzeczpospolitej ( spadkobiercą Litwy czyli Wielkiego Księstwa Litewskiego nie jest wcale Letuwa, ale dzisiejsza Białorus ... co potwierdza nawet prof. Norman Davies – nie żeby był on jakims specyjalnym autorytetem, ale nawet on! )

Jeszcze w okresie powstania styczniowego można było usłyszeć „Jeszcze Polska nie zginęła, gdy Żmudzini żyją”. Sam język bałto-litewski został uratowany dzięki Polakom, zas Roman Dmowski nakazywał dla niego szacunek jako dla jednego z wielu języków narodu polskiego ( w sensie narodu będacgo dziedzicem Rzplitej Obojga Narodów ). Niestety, władzom carskim udało się w XIX wieku wbić klin między synów tej samej Matki i wyhodować nowe elity na antypolskim etosie, na zaprzeczeniu i odrzuceniu dotychczasowego dziedzictwa politycznego i kulturowego (  Dzisiejsi Rosjanie mieszkający na Litwie nie mają rzecz jasna z tamtą polityką Murawiowa „Wieszatiela” i innych nic wspólnego i nie mieliby nic przeciwko byciu obywatelami Autonomii Wileńskiej politycznie związanej z Polską ). W dzisiejszej sytuacji Polska nie ma tak naprawdę w Republice Litewskiej ŻADNYCH INTERESÓW poza troską o mieszkających tam Polaków oraz docelowego utworzeniaAutonomii Wileńskiej. Nic więcej, nic mniej.

KOMENTARZE

  • Krzyżyk to
    mało,przecież to banderowski pampers.
  • Sakiewicz
    "Jest to WYJĄTKOWY SZKODNIK polskiej sprawy,"
    Słabo powiedziane.
  • Na banderowski order, jak najbardziej, zasłużył ten pan "redachtor"
    Na nic innego.
  • Wartość strategiczna Litwy.
    Obecna Litwa ma tylko jedną wartość strategiczną, można w jej ortach wylądować statki z dostawami dla wojska, podczas ataku na Moskwę. I tyle. Sam atak na stolicę Rosji jest głupotą godną Adolfa H. Gdyż utrata Moskwy nie wpłynie na mobilizacje i właściwości bojowych Rosji. Ba nawet, do czas na przygotowanie armii rezerwistów. Więc jest to jedynie strata siły żywej, środków bojowych, pieniędzy i czasu.
    A z historii. W 1920 roku, Litwini byli sprzysiężeniami bolszewików w ataku na Polskie. Wspierali bolszewików w walkach na Wileńszczyźnie i Suwalszczyźnie. Duże baty, dostali w Bitwie nad Niemnem.
  • Litwa mogłaby chodzić na pasku Polaków, ale nierządnicy
    czy to od popaprańców czy pisuarów nie chcą tego. Wręcz przeciwnie, to my chodzimy na pasku tych Żmudzinów.

    Wystarczy ogłosić bezterminowy remont przejścia granicznego z Litwą i dróg dojazdowych, unieważnić przetarg, i ciągnąć to w nieskończoność.
    Litwini przyjdą na kolanach, bo ich gospodarka stoi na transporcie (10% PKB).

    A jak by ogłosić bezterminowy remont rafinerii Orlenu np. w wyniku pożaru lub dywersji to ich gospodarka padnie na pysk i państwo się zawali.

    Wystarczy poświecić rafinerie i ten kraj przestanie istnieć. Ale trzeba mieć jaja, a nie gębe pełna frazesów o solidarności unijnej czy bełkocie o dobrym sąsiedztwie.
  • Redaktor Sakiewicz
    to podobno jest człowiek masonerii. To przecież tłumaczy niemało.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930