Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1606 postów 944 komentarze

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Marian Miszalski: Harce po porażce, przed kontrofesywą?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wygląda na to, że seryjny samobójca znów ruszył w Polskę.

 „Zaraza kwitnie świątek i piątek, idę na Polskę robić porządek”… - porządek, ma się rozumieć, w stylu kiszczakowskim. Bo to poszukiwanie Kajetana P., głoworeza rodzimego chowu i come back sprawy „Bolka” przykryły tajemnicze „samobójstwo” płk Sławomira Berdychowskiego, podobno świetnego oficera, po kursie generalskim i przyjaciela innego niedawnego „samobójcy”, gen.Petelickiego. O ile w przypadku samobójstw Michniewicza (z kancelarii Tuska), sierżanta Musia, Leppera i Petelickiego opinia publiczna dowiadywała się wielu szczegółów – o tyle w przypadku płk Berdychowskiego dowiedziała się najpierw, że popełnił samobójstwo „w lesie”, a wkrótce – że we własnym mieszkaniu. Toteż i opinia publiczna jest „ w lesie” lub we własnych domysłach i dlatego rodzą się najrozmaitsze hipotezy i plotki . Zinwentaryzujmy je, oddając się swobodnym spekulacjom, oczywiście – spiskowym, bo jakież inne byłyby stosowniejsze, gdy żyją jeszcze i świetnie się mają spiskowcy spodstolni i przed-spodstolni?...

Krąży więc pogłoska, że zabójstwo płk Berdychowskiego to sygnał ostrzegawczy (był przyjacielem gen.Petelickiego) wysłany przez b.WSI lub (i) wywiad rosyjski. Upieczono kilka pieczeni na raz, co cechuje tego rodzaju zabójstwa polityczne organizowane przez tajne służby: odstraszono od podążania drogą Petelickiego, wyeliminowano przyszłego generała (płk Berdychowski oczekiwał na awans), odwleczono zatem jakąś istotną zmianę kadrową na ważnym stanowisku w armii (ten trop wydaje się bardzo ciekawy…). Przed 1989 zastraszano w ten sposób – morderstwami – środowisko odważnych księży; czyżby teraz (sierżant Muś, tajemnicze zniknięcie szyfranta Zielonki, płk Berdychowski) zastraszano środowisko patriotycznie nastawionych żołnierzy?...

Inna stugębna plotka głosi, że kluczowa jest sprawa tego „lasu”, bo ciało płk Berdychowskiego znaleziono - głosi ta plotka – w lesie koło willi Kiszczaków na Mazurach… W tej wersji oficer miałby otrzymać zadanie rozeznania możliwości przejęcia archiwum Kiszczaka po jego śmierci; rozeznanie miałoby być już bardzo zaawansowane, ale ktoś zabił oficera. Wypłoszyło to wdowę po Kiszczaku, która uznała, że w takich okolicznościach lepiej pozbyć się kłopotliwego „skarbu”… Trzeba przyznać, że zmienne i kuriozalne tłumaczenia wdowy motywów swego postępowania jak najbardziej uzasadniają tezę, że wdowę „wypłoszono” : teraz usiłuje wytłumaczyć swój strach snując „opowieści dziwnej treści”.

To tylko dwie ze słusznie dokonywanych spekulacji ( w braku informacji) o powodach, dla których seryjny samobójca tym rzazem odwiedził płk Berdychowskiego, przyszłego generała. Te odwiedziny wydają mi się groźniejsze – bo wyglądają na dobrze zorganizowane - niż ohydny czyn Kajetana P. czy kolejne kłamstwa „Bolka” zza Oceanu.

Co do „Bolka” – zauważyłem, że ilekroć smród wokół niego gęstnieje, tylekroć udaje się w daleką podróż do Ameryki Południowej… Czy tam – bezpiecznie, bo poza „zasięgiem krajowym” – kontaktuje się z b. funkcjonariuszami WSI? Fakt, że tłumaczką „Bolka” jest żona gen.Dukaczewskiego z WSI „więcej mówi, niż wyjaśnia”… Wcześniej była tłumaczką premiera Tuska… Gdy jesteśmy przy „Bolku” – krąży i taka plotka (ale chyba mało prawdopodobna), że przekazanie jego teczki do IPN było zemstą za to, że odmówił przywództwa nad Komitetami Obrony Demokracji. Hm. Gdyby tak było – nawet ładnie świadczyłoby to o „Bolku”, ale chyba „za piękne, aby było prawdziwe”. Kto by tam „Bolkowi” proponował takie przywództwo… - są inni chętni, lepsi, bo odpowiednio „ukorzenieni” i zapewne tańsi do wynajęcia, niż „Bolek”.

Gdy zatem z Ameryki Południowej „Bolek” zapewnia o swej niewinności („Ludzie kochane, jestem niewinny”…) – w kraju bronią „Bolka” wszelkiej maści beneficjenci „okrągłego stołu”, zarówno b.agenci Kiszczaka po „stronie społecznej”, jak obecni tam „pożyteczni idioci”. Ton obrony „Bolka” jest wyjątkowo głupi, co świadczy o zaniku „myśli lewicowej” (uwaga: wiemy z historii, że takiemu zanikowi towarzysz zwykle wzrost bezczelności i cynizmu!). Otóż bronią oni „Bolka” żeby bronić … „legendy” Solidarności”! Jednocześnie psioczą na ruskich, że bronią legendy Stalina… Ale albo prawda – albo „legendy”! A poszli won!

Tymczasem z drugiej Ameryki, tej Północnej, dobiegło listowne „zaniepokojenie polską demokracją” trzech senatorów. Jeden to Mc Cain, wprawdzie republikanin, ale już 80-letni i słabo kumający (niefortunny kandydat republikanów - przegrał z Obamą, a podczas swej kampanii mówił o „Czechosłowacji”, która od dawna już nie istniała jako państwo)…Takie Mc Cain miał pojęcie o Europie Wschodniej gdy był jeszcze sprawny umysłowo - jakie ma dzisiaj?... Drugi senator, sygnatariusz wspominanego listu, to niejaki Richard Durbin, żydowskiego pochodzenia, reprezentujący skrajnie lewicowe skrzydło w Partii Demokratycznej. Ten z kolei „wsławił się” porównując przesłuchania terrorystów w bazie Guantanamo do… zbrodni Pol-Pota w Kambodży (1,5 miliona ofiar komunistycznego ludobójstwa!). Cóż taki dureń może wiedzieć o Polsce?... Durbin popierał także działającą w Ameryce organizację lewacką ACORN, na której czele stoi… weteran ruchy maoistowskiego w Ameryce!...Trzeci sygnatariusz wspomnianego listu to Żyd amerykański Ben Cordin, mocno związany z żydowskim lobby politycznym w Ameryce ( żydowska rodzina Kordińskich wyemigrowała z Rosji). Prawdopodobnie przez niego (Zd)Radek Sikorski przy pomocy żony nakłonił dwóch pozostałych do podpisania listu… Gdy Schetyna i Petru uwijają się u Niemca – Sikorski najwyraźniej uwija się u amerykańskich Żydów, lewaków i dementów… Ale z mizernym skutkiem: co to są trzy podpisy, jak na tyle starania… Skromne „dwa plus jeden” : dwaj szczwani Żydzi plus jeden zdemenciały staruszek…

Ale nie lekceważmy piątej kolumny! Na razie są to tylko takie harce wstępne, takie odgryzanie się po dwóch poważnych porażkach politycznych. Wiele wskazuje, że do kontrofensywy dojdzie wiosną i trwają intensywne przygotowania do takiej kontrofensywy. Byłoby dobrze uprzedzić tę kontrofensywę, także dlatego, by seryjny samobójca nie odwiedził w międzyczasie jeszcze kogoś.

Nawiasem mówiąc – nurtuje mnie pytanie: czy obecna władza w Polsce dysponuje jakimś własnym „seryjnym samobójcą”, który mógłby odwiedzić „seryjnego samobójcę” grasującego dotąd po drugiej stronie barykady?... Bo jeśli nie – to chyba trzeba go szybko - dla niezbędnej równowagi – znaleźć, wyszkolić i… do roboty!Czy może się mylę?...

Źródło: www.marianmiszalski.pl

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30