Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1644 posty 1168 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Piotr Kobalczyk GK24.pl : Bajka o sprytnym kłamczuszku.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Prestiż nie karmi, nie ubiera, ani nie broni, za to zasnuwa oczy mgłą doraźnej dumy. Czy zatem exodus Tuska do Brukseli jest rzeczywiście dobry dla Polski? I jakie mogą być tej wycieczki powody?

 

Powoli opada kurz (o Jezu, jak powoli!) po wyborze Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europy, lub jak się przyjęło w prorządowych mediach – Prezydenta RE.
Gorliwe zamienianie szarego na złote to już immanentna cecha zakochanych w premierze „telewizorków” z TVN i – niestety – TVP. I zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Jednak histeryczne uniesienia, szczególnie na szczeblu ministerialnym, mogą prowadzić do groteski graniczącej z bluźnierstwem. „Habemus Praesidentem Europae” oznajmił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, a mnie się zrobiło niedobrze, bo sugerowanie jakiejkolwiek równości między wyborem Donalda Tuska na najważniejszego figuranta wśród brukselskich figurantów do wyboru papieża, to już dla mnie za wiele.
Kiedy wybrzydzam, spotykam się, rzecz jasna także ze strony przyjaciół z argumentami, że to jednak nie tylko osobisty sukces Tuska, ale przecież, w jakiś sposób, także Polski.
I chyba to „w jakiś sposób” jest dla mnie kłopotliwe. Bo w jakiś sposób tak, jest to osobisty sukces Tuska. Czy Polski? To się okaże. Przykład odchodzącego z funkcji Belga Hermana Van Rompuya, a jego funkcję zajmie Tusk, wskazuje, że żadna z tego korzyść dla Belgii i że szef RE to po prostu błyszczący, ale żyrandol. Ja wiem, że się mówi, że Tusk w Brukseli, to dobrze, bo Putin, bo Ukraina, bo kwestie energetyczne. No i prestiż.
Boję się, że na prestiżu się skończy.
A jako że prestiż nie karmi, nie ubiera, ani nie broni, za to zasnuwa oczy mgłą doraźnej dumy, może warto postawić głośno pytanie, czy aby exodus Tuska jest dobry dla Polski. I jakie mogą być tej wycieczki powody. Zatem wytykam, co sam myślę:
– Tusk w istocie zostawia za sobą polityczny bałagan, którego sobie nawet jeszcze nie wyobrażamy, a buldogi POd dywanem już bielą kły.
– jego wybór jeszcze silniej uzależnia nas od polityki kanclerz Niemiec Angeli Merkel.
– Tusk w istocie znów kupił sobie czas i – bardzo możliwe – uniknie jakiejkolwiek odpowiedzialności (politycznej, a niewykluczone, że karnej) za cały szereg afer, nie mówiąc już o Smoleńsku, bo to jednak 2,5 roku i wiele się może zdarzyć
– Tusk kłamał Polakom w żywe oczy, bo w ub. roku, latem, mówił: „Mój wybór jest jednoznaczny, dyskutowałem o tym ważąc racje i podjąłem decyzję, że chcę być dalej polskim premierem. Większego zaszczytu, satysfakcji i determinacji nie będę miał w życiu niż bycie premierem Polski. Być polskim premierem to stokrotnie ważniejsza rzecz dla mnie niż europejskie awanse (w wywiadzie dla Lisa). A półtora miesiąca temu !!! (25 lipca, na konferencji w URM): „Mówiłem to, odpowiadając na każde ze 153 pytań, mniej więcej od zimy, wczesnej zimy, a nawet jesieni ub. roku, że nie wybieram się do Brukseli. I każdy dzień, każdy miesiąc potwierdza sens tej decyzji. W Polsce mamy wystarczająco dużo powodów, by troszczyć sie o to, c dzisiaj dzieje się w Polsce i wokół Polski. I wydaje mi się, że tutaj będę skuteczniejszy.
Wymieniać dalej?
Po co. I tak nie zagłuszę telewizyjnych gęgaczy.
 
Piotr Kobalczyk

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031