Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1540 postów 726 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Między nacjonalizmami a Giedroyciem.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Obszerny fragment artykułu pana Aleksandra Szychta: „Między nacjonalizmami a Giedroyciem, czyli niszczenie Polaków na Kresach”.

 

O naszych rodakach na Wschodzie zwykle decydowali ci, którym ich istnienie przeszkadzało. Traktowani jako karta przetargowa przy ustalaniu granic lub poświęcani w imię dobrych stosunków z sąsiadami Polski na Wschodzie. Przy zawieraniu Traktatu Ryskiego, w czasie II wojny, w relacjach Polski Ludowej z ZSRR, a potem III RP z Ukrainą, Litwą i Białorusią. Na zgliszczach kresowej polskości ustalano nowy porządek w Europie.
( ... )
Rząd londyński mógł popełniać błędy, ale daleko mu do poziomu zatracania instynktu samozachowawczego przez kolejne rządy III RP.
Czasem można wręcz odnieść wrażenie, że decyzje dotyczące Polaków na Wschodzie podejmują jacyś ludzie z innej planety. Wynika to z dwóch przyczyn: po pierwsze – z kadrowego i umysłowego „dziedzictwa” Polski Ludowej, którym przeżarty jest nowy system, po drugie zaś – z faktu, że nowa elita opiera swoja wizję naszego regionu nie na koncepcjach Rządu RP na Uchodźstwie, ale z Maisons-Laffitte.
Bezkrytyczne zafascynowanie autorskimi rozmyślaniami Mieroszewskiego i Giedroycia przez ostatnie 20 lat spowodowało, niestety, konkretne i często już nieodwracalne straty w środowiskach polskich na Wschodzie. Tymczasem ich idee są współcześnie krytykowane, jako – delikatnie mówiąc – „nie dość dopracowane”, czy też nieprzygotowane na każdą okoliczność. Niektórzy za los Polaków na Kresach w ogóle nie pozostawiają na Giedroyciu suchej nitki.
Nawet on sam nie do końca był zadowolony z tego, jaką drogą poszła realizacja jego idei. Przyznawał, że dziś zrobiłby to wszystko „jakoś inaczej”. Warto też zauważyć, że pomimo kontaktów Giedroycia z ukraińskimi środowiskami nacjonalistycznymi, które według niego należało spychać z radykalnych dróg, bał się on – jak to określał – rozrostu „banderowszczyzny”, co faktycznie obecnie nastąpiło.
Już sam postulat zrzekania się Wilna i Lwowa był dla wielu Polaków (a dla rządu londyńskiego niemal w całości) co najmniej kontrowersyjny. W ten sposób przez władzami III RP stanęło wielkie wyzwanie opieki nad Polakami na Wschodzie, z którym te radzą sobie raczej słabo.
Ponadto idee Giedroycia, nawet jeśli miały dobre intencje, w praktyce doprowadziły do polityki pełnej uniżoności w stosunku do wschodnich sąsiadów RP i zajmowania wobec nich przez polskich polityków pozycji lokaja, niczym kiedyś wobec ZSRR. Na taką tendencję wskazywał już prof. Paweł Wieczorkiewicz.
Trudno się temu dziwić w sytuacji kiedy idee Giedroycia wdrażały u nas elity, które albo wcześniej sprawowały władzę w PRL, albo będąc niegdyś w opozycji przesiąkły na wskroś tym PRL-em, a przy okazji tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa.
Tak więc w kwestii polityki wschodniej ludzie dzielą się dziś w Polsce na trzy grupy: zdecydowanych zwolenników pomysłów Giedroycia i Mieroszewskiego, zdecydowanych przeciwników oraz tych, którzy uważają, że ich realizację powierzono skrajnym partaczom i wręcz tchórzom, co przyniosło katastrofalne skutki.
Nie będziemy tu rozsądzać, która z tych stron ma najwięcej racji, pozostawiamy to czytelnikowi. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że działania na tym polu sporej części polskich polityków z partii rządzących były przez 20 lat fatalne.
Niekiedy przybierało to wręcz formy groteskowe. Nawet Giedroyć i Mieroszewski mówili o potrzebie równego traktowania Polski i jej wschodnich sąsiadów. Jednak realizacja idei „przyciągania ich do Polski”, czy też „wyrywania z orbity rosyjskiego imperializmu” została skrajnie wypaczona.
W wyniku tego nacjonaliści litewscy czy ukraińscy ukręcili na Polaków zdumiewający bat polityczny. Polega on na ciągłym straszeniu, że jeśli Polska nie będzie dość ustępliwa wobec ich roszczeń, to Ukraińcy i Litwini „obrażą się” i pójdą w ramiona Rosji. W związku z tym strona polska powinna również akceptować każdą ich podłość wobec naszych rodaków na Kresach.
I choć poszczególni polscy politycy próbują niekiedy publicznie dystansować się od takiej uległej postawy, to w praktyce mechanizm ten działa doskonale. Kiedy tylko ktoś nazbyt stanowczo zaczyna domagać się obrony praw naszych rodaków na Wschodzie, szaulisi i neobanderowcy natychmiast przypinają mu łatkę „działającego na korzyść Rosji”. Tymczasem to oni sami najbardziej w interesie tejże Rosji działają, rozpalając niepotrzebne konflikty z polską mniejszością.
Na końcu zaś płacą – jak zwykle – Polacy na Kresach.
Aleksander Szycht
 
Calosc do przeczytania tutaj: http://kresy24.pl/
 
Cenne komentarze pod atykułem na Kresy24:
Litwin
Rezygnacja z Kresów oznacza zgodę na to, że nasze granice będą ustalane bez nas i przy pomocy zbrodni, w tym ludobójstwa. Zrezygnować z Kresów nam NIE WOLNO! Granice nie są dane raz na zawsze. Dążenie do odzyskania naszych ziem wschodnich powinno być jednym z najważniejszych celów polskiej polityki. Umacnianie tam polskości jest drogą do tego celu. Uwaga: to jedyna REALIsTYCZNA, SKUTECZNA droga obrony przed Rosją.
Autora proszę o konsekwencję w stosowaniu określeń: Lietuva, Lietuvis, lietuvski. Nie mylmy tworu Basanowicza z Litwą!
Witold II
Interresy Polaków poza wschodnimi granicami państwa polskiego są bardzo proste do zdefiniowania, a sprowadzają się do uznania przez państwa, w których granicach Polacy się znaleźli, ich praw do równego traktowania jako obywateli i praw do zachowania języka, kultury i wiary, do stowarzyszania się w tym celu. To tylko tyle i aż tyle. Obowiązkiem państwa polskiego jest uwarunkowanie dobrych i sprzyjających interesom tamtych państwa naszych działań na arenie polityki miedzynarodowej przestrzeganiem przez tamte państwa podstawowych praw Polaków do bycia i pozostawania Polakami. To samo dotyczy naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Nie zapominajmy o agresywnie antyntopolskiej polityce Rosji, Czech i obstrukcji w sprawach polskiej mniejszosci w Niemczech. Domaganie sie przez Polskę głośno, systematycznie i stanowczo poszanowania cywilizowanych stosunków przez państwa ponoć demokratyczne i przestrzegające praw człowieka leży w interesie zarówno Polski jak i całej ludzkości. Stosunek do Polaków kompromituje naszych wszystkich sąsiadów jako wciąż uwikłanych w myslenie i działanie w duchu zbrodniczych totalitaryzmów XX wieku. To są odrażający zacofańcy. Dotychczasowa polityka władz PRL i RP jest też odrażajaca bo nie pomaga tamtym narodom w osiągnięciu wyższego poziomu moralnego.
 
Od siebie dodam:
Za jednego z ważniejszych ekspertów reaktywowanego stronnictwa izraelsko-amerykańskiego w Polsce robi w prawicowych mediach teatrolog z wykształcenia, nijaki Kostrzewa-Zorbas, który 22 temu pracując w MSZ miał powiedzieć, że „litewskich Polaków można poswięcić dla zgody z Sajudisem”.

KOMENTARZE

  • Hołota rządzi to nie dziw
    Od 25 lat Polacy mogą świadomie wybrać Nową Prawicę ,która wie co to jest Polska i Polskie obowiązki.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031