Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1540 postów 726 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J23 na angielskiej prowincji alias ruski agent ps. "Moherowe Walonki Putina"

Jan Engelgard: Polska paranoja zakłamana

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tematem numer 1 panów i pań redaktorów jest Władimir Władimirowicz Putin – prawdziwa obsesja dziennikarskiej czeredy, prześcigającej się w obelgach i wymysłach.

 

Czytanie gazet we współczesnej Polsce jest zajęciem traumatycznym. Można oczywiście traktować je w kategoriach zabawy i rozrywki, ale zawsze nie do śmiechu będzie, kiedy uświadomimy sobie, że wielu ludzi bierze te wypociny i brednie za dobrą monetę. Rzecz jasna tematem numer 1 panów i pań redaktorów jest Władimir Władimirowicz Putin – prawdziwa obsesja dziennikarskiej czeredy, prześcigającej się w obelgach i wymysłach.
Stadku dziennikarzy towarzyszą dzielnie ich rozmówcy, udzielający wywiadów i strojący się na największych na świecie znawców Rosji, rosyjskiej duszy, rosyjskiej historii, rosyjskiego umysłu i rosyjskich niecnych zamiarów. A tym zamiarem, realnym i namacalnym jest… wywołanie III wojny światowej. Obwieszczali to już niesławnej pamięci generałowie w stanie spoczynku, którzy przedłużają swój publiczny żywot wygadywaniem kompletnych nonsensów w mediach. Na czoło wysuwa się gen. Waldemar Skrzypczak, dostatecznie skompromitowany w latach minionych, ale za to pełniący teraz rolę „eksperta” od straszenia. To od niego dowiedzieliśmy się, że w razie ataku Rosji na Polskę padniemy w trzy dni. W jego ślady idzie kolejny pisowski generał Roman Polko. Ten też słynie z wygłupów medialnych, choć ostatnio zadał sobie pytanie… ale niby po co Rosjanie mieliby wchodzić ze swoim wojskiem do Polski? No właśnie – po co? Żeby wyjść naprzeciw pragnieniom panów Macierewicza, Wildsteina i innych? To chyba ciut za mało, żeby podejmować tak brzemienne dla świata decyzje.
Wątpliwości nie ma za to Romuald Szeremietiew, był szef resortu obrony. Uważa on, że „skoro na Kremlu postanowiono, że narzędziem polityki zagranicznej Rosji będą siły zbrojne, to przywódcy Rosji muszą zakładać, że w konsekwencji mogą wywołać wojnę światową”. I na poparcie tej tezy wywód „cywilizacyjny”: „Rosjanie, będący cywilizacyjnie bardzo blisko Prusaków, należą do innej cywilizacji niż Polacy. Pogląd cywilizacyjny dominujący w Rosji widzi Rzeczpospolitą jako kraj zależny, a każda forma polskiej niezależności jest traktowana przez Rosję jako wyzwanie i zagrożenie dla jej interesów. Słyszymy często, że w relacjach z Rosją Polska nie powinna „wymachiwać szabelką”. Otóż w oczach Moskwy już tylko nasze niezależne stanowisko jest tym wymachiwaniem. Nie musimy nic więcej robić. Dla Rosji Polska strawna to Polska jej podporządkowana, satelicka, coś na kształt „Prywislinija”, czy PRL. Dlatego próby porozumienia się niezależnej Polski z Rosją są niezwykle trudne, jeśli w ogóle możliwe. Jeżeli nie będziemy tego dostrzegali, nie zrozumiemy trudności w relacjach polsko-rosyjskich”.
To klasyczny przypadek myślenia kategoriami minionej epoki, nie wiadomo tylko, czy XIX czy XX wieku. Choć każdemu, nawet mało rozgarniętemu analitykowi, wiadomo, że nikt nie chce III wojny światowej, bo oznaczałaby ona koniec ludzkości (nasi „eksperci” chcąc wyjaśnić jakoś tę nielogiczność twierdzili nawet, że Putin ma raka mózgu, więc jest niepoczytalny), oraz to, że w obecnej sytuacji geostrategicznej Rosja jest krajem w ciągłej defensywie, krajem osaczanym przez USA, krajem broniącym swoich wpływów w bezpośredniej bliskości swoich granic a nie tysiące kilometrów od niej – nam opowiada się bajeczki o „rosyjskim imperializmie”.
Ten kto snuje opowiastki o tym, że Putin wstając rano z łóżka nie myśli o niczym innym, tylko o tym, jak zrobić z Polski na nowo „Priwislinije” – jest megalomanem i fantastą. Póki co, to Polska jest jednym z najbardziej niesamodzielnych państw w Europie, wykonującym grzecznie polecenia płynące z zewnątrz, państwem, które nie potrafi powiedzieć „nie” i prowadzić własnej polityki zagranicznej, na co zdobyły się nawet tak małe narody, jak Węgrzy czy Czesi. A tu panowie Szeremietiew et consortes majaczą o jakimś „Priwislinju”.
Jeśli już tak chcemy rozmawiać, to trzeba jasno powiedzieć, że to „Priwislinje” już jest, tyle że wcale nie zarządzane przez Moskwę. Ale o tym nasi „niepodległościowcy” nigdy nie wspomną, bo są zakłamani. Gdyby ktoś z nich powiedział – tak, jesteśmy krajem niesuwerennym, bo nie ma wyjścia, boimy się Rosji, więc godzimy się na brak niepodległości – to byłoby to bardziej uczciwe. Uważam, że takiej groźby ze strony Rosji nie ma, ale można sobie takie lęki (absurdalne i ahistoryczne) jakoś wyjaśnić. Ale nie, oni wmawiają nam, że mamy od 25 lat pełną „wolność” i „niepodległość”, na które dybie psychopata z Kremla. Cynicznie przykrywają prawdę o obecnym statusie Polski sloganami o „odwiecznym rosyjskim imperializmie”.
Jan Engelgard
Myśl Polska, nr 35-36 (31.08-7.09.2014)
 

KOMENTARZE

  • Masz rację
    Obecnie Polska nie jest podmiotem, lecz wyłącznie przedmiotem na arenie Europejskiej. Ostatni POLSKI rząd zakończył działanie w 1370 r. ze śmiercią Kazimierza Wielkiego. Uważam, że w naszym interesie jest Ukraina "przetrzepana", okrojona terytorialnie i skonfliktowana z Rosją. Dopiero wtedy będzie dla nas buforem od Rosji
  • @autor
    Rosjanie wiedzą, że jesteśmy rządzeni przez Zachód, dlatego obawiają się, że Zachód bezpardonowo użyje nas do np. podesłania im zatrutej żywności, wody, co mogłoby otworzyć drogę do konfliktu zbrojnego.

    Uderzenie ze strony Polski byłoby oczywiście samobójcze, ale od tego nas mają niemcy za niewolników, aby do tego typu celów używać.

    My byśmy wywołali tę wojne i dostali za to po dupie, a zachód [usa] miałby wreszcie tę swoją wymarzoną wojnę...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031