Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1653 posty 1193 komentarze

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Aleksander Szycht: Jak się dzieli Rzeczpospolitą.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Divide et Impera – to rzymskie powiedzenie jest jednym z najbardziej ponadczasowych w polityce. W przypadku byłego terytorium Rzeczypospolitej to coś więcej.

 

Divide et Impera – to rzymskie powiedzenie jest jednym z najbardziej ponadczasowych w polityce. W przypadku byłego terytorium Rzeczypospolitej to coś więcej. To nie tylko wywoływanie kłótni między grupami ludzi. To rozbicie na kawałki historycznej przeszłości, by wyglądała zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Stąd terminy „polski ucisk” i „polskie okupacje”.
Podzielić tradycję między kilku by stworzyć kompleksy. Wykorzystać kompleksy by wygenerować zazdrość, kłótnie, kłamstwa, zaborczość i pretensje o wszystko – uzasadnione i nieuzasadnione. To chyba taka właśnie choroba dotknęła dawne terytorium Wielkiej Rzeczypospolitej, Polskę, Litwę, Ukrainę, Białoruś. Bynajmniej nie jest moim celem propagowanie usilnej polityki miłości między ludnością z terytoriów rządzonych przez naszych wielkich przodków i tolerowanie wszystkich negatywnych zjawisk. Odwrotnie. Chodzi wyjaśnienie wszelkich zarzutów. Powinno się ono odbyć na podstawie uczciwych ocen, opartych o zasady etyki, humanizmu i chrześcijaństwa.
Tacy, którzy chcą „zlepiać” na siłę w imię rzekomo wielkich idei, akceptując głupotę, manipulację, kłamstwa i przemilczenia, powinni liczyć się z tym, że prędzej czy później każda taka sztuczna konstrukcja rozleci się w drobny mak, a wszyscy znowu rzucą się sobie do gardeł. W ten sposób niczego trwale „zlepić” się nie da. Tłumienie narastającego poczucia krzywdy to najlepszy materiał wybuchowy, nawet w życiu jednostki czy rodziny. Ci, którzy w relacjach z naszymi sąsiadami propagują sztuczną atmosferę miłości bez oczyszczenia robią to w dość przyziemnych celach. Mam tu na myśli część polityków i mediów.
Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby najpierw pewne sprawy wyjaśnić sobie zgodnie z prawdą. Nikt mi nie wmówi, że np. Polaków i Lietuvisów dzieli zbyt wiele, by mogli się porozumieć. Dzieli ich głównie zła wola i kłamstwa, w tym historyczne, których akceptacja ma się zwać „zrozumieniem”. Przykład litewski jest doskonałą ilustracją bowiem mówi się tutaj dodatkowo o barierze językowej, łatwo dodając, że „musimy się poznać”. A przecież gigantyczna przepaść językowa, która dzieli Polaków i Węgrów jakoś nie przeszkadza się przyjaźnić, nie przeszkadza w serdeczności. Polacy i Węgrzy o kulturze drugiej strony naprawdę niewiele wiedzą, a jednak się lubią.
Ktoś może powiedzieć: tak, ale historia między tymi ludźmi jest zupełnie inna. Niezupełnie. Oczywiście mamy z Węgrami piękną tradycję wzajemnej pomocy, tak, że i Polak i Węgier łezkę uroni. Jednak jeśli ktokolwiek twierdzi, że nie było między nami większych nieporozumień, mija się z prawdą. Bywały potężne kłótnie, a nawet walki, jak w każdej rodzinie. I chyba tym bardziej wzmocniło to późniejszą przyjaźń, była bowiem dobra wola i brak dwulicowości. Najechał Polaków Węgier Rakoczy, a myśmy wspierali Habsburgów, wrogów Węgier. Zresztą sojusz z fałszywymi Habsburgami wyszedł nam bokiem, bo nie zawahali się wziąć udziału w rozbiorach. Później, już po rozbiorach, konfliktowaliśmy się z Węgrami o koncepcję monarchii dualistycznej i trialistycznej. Procesowaliśmy się o Morskie Oko. W II wojnie światowej sojusz Węgrów z Niemcami nie był dla naszej przyjaźni korzystny, a jednak ileż było w tym czasie jej przykładów. A wymienić wszystkie piękne wspólne momenty naszej historii to wręcz robota heraklesowa, tyle tego było.
Niech zatem nikt nie da sobie wmówić, że takie nasze relacje jak z Węgrami, nie są możliwe z Litwinami, Białorusinami, czy Ukraińcami. To po prostu kłamstwo. Rozerwanie związku Polski i Litwy na skutek intryg państw zaborczych, a później pobudzanie poczucia krzywdy i rządzy odwetu na Polakach to działanie krajów wrogich naszym narodom, o czym zapominają choćby tzw. Nowolitwini. Wybieranie sojuszów z Niemcami, czy sowietami, by chronić się przed „złowrogim wpływem” polskich braci jest po prostu kuriozalne. Chodziło o stworzenie narodu małego, zakompleksionego, który bardzo łatwo poszczuć na innych.
Większym jeszcze kuriozum niż podkopanie tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów był podział samej Litwy – tragikomiczne rozdzielenie jej na Litwę i Białoruś. Dla naszych wrogów był to polityczny sukces. W efekcie powstało małe państewko, którego tradycję wraz historią zaczął ograniczać język i niezwykle irracjonalna walka o niego z wymyślonym przeciwnikiem. Nawiedzeni „litewscy” działacze, niekiedy na najwyższych stanowiskach tego państwa, przy najmniejszym ruchu wyimaginowanego wroga dostają absolutnej histerii. W jeszcze gorszej sytuacji są Białorusini, czyli historyczni Litwini. Wprawdzie mniej agresywni, jednak odcięci od tradycji WKL i Rzeczypospolitej, żyją w państwie bez historii. Odizolowani od Polski i Litwy, nie mają się na czym opierać, chyba że na dziedzictwie sowieckim, wątpliwych bohaterach i okresie Rusi (koniecznie powiązanej z Rosją!) przed Unią Polsko-Litewską i nawet przed erą wielkiej pogańskiej Litwy.
To konstrukcja równie sztuczna co niegdyś wielki nacisk PRL-u na uwypuklanie Piastów kosztem Jagiellonów. Najmniejszy nawet bohater, który mógłby stać się wyrazicielem ideologicznej historyczności tego sztucznego państwa był z dużą precyzją wyskrobywany z kart historii. Innych zaś nadmuchiwano niczym balony. Dawni obywatele Polski Ludowej znają ten proces doskonale, zaś współcześnie jest on właśnie domeną sąsiadujących z nami wschodnich republik. Zamiast sięgać po realną historię, tożsamość i tradycję potęgi Rzeczypospolitej, każde z tych państw, włącznie z Ukrainą, woli tworzyć zupełnie nową historię, w oparciu o historyczne ochłapy zaprzeczające rozsądkowi, a także wchodzić w nie wróżące nic dobrego sojusze z potężnymi sąsiadami, którzy traktują te kraje czysto użytkowo.
Tradycja Rzeczypospolitej Obojga (bądź Trojga) Narodów jest niezwykle bogata, piękna i silne impulsy tożsamościowe. Jeśli ją jednak podzielić na kilka części, każda z nich staje się uboga. W efekcie takiego podziału wszystkie te państwa stanęły w obliczu problemów tożsamościowych. Im większe odcięcie się od tego źródła, jakim jest dziedzictwo Rzeczypospolitej, tym większe problemy i „radosna twórczość” partaczy, którzy próbują budować nową historię. Ale nawet oni zaczynają od kradzieży i wyrywania sobie bohaterów, przypisywania sobie historycznych zasług i zwycięskich bitew, wszystkiego co było wspólne, a co teraz można przywłaszczyć i o co można się nieźle pokłócić z sąsiadami.
Znacznie większy problem mają ci, którzy odcinają się od języka polskiego, pełniącego niegdyś rolę podobną do łaciny i faktycznie zakreślającego okręg kulturowy Rzeczypospolitej. Przy czym porównanie z Rzymianami wypada tu zdecydowanie na korzyść Polaków – nikogo nie podbijali. Jednak ci, którzy chcą się odciąć od języka polskiego, widzą w nim stosowaną z premedytacją „zaborczość” kultury polskiej, która jakoby agresywnie ich podbiła i okupowała. A przecież to kłamstwo. Wie o tym każdy kto zna historyczne fakty związane z unią polsko-litewską.
Rzymianie nie czuli się przez Grecję podbici, odwrotnie – podbili ją sami, a przecież byli przesiąknięci grecką kulturą, która zastępowała uboższą wcześniejszą kulturę rzymską. Oczywiście, kultura grecka musiała trochę na sposób rzymski się zmodyfikować. Nikt jednak do Greków nie miał o nią pretensji! Podobnie było z Rzecząpospolitą i językiem polskim oraz sporą częścią polskiej kultury i tradycji. Co więcej, wpływ kulturowy odbywał się w obie strony. Ale to z Polski, jako serca Rzeczypospolitej, zewnętrzni wrogowie naszych narodów wykreowali złoczyńcę. Ale też i Polska stała się największym dziedzicem tej kultury, gdyż najbardziej broniła się przed odcięciem od niej.
Nie znaczy to, że w przypadku powojennej Polski takie odcięcie w ogóle nie zaistniało. Owszem, również nasz kraj starano się od tej tradycji odciąć. Stało się to z dużą szkodą, zrodziło wiele kompleksów, choćby wobec państw zachodu, a niekiedy i Rosji. Polska to trochę jak Włochy wobec starożytnego Rzymu, najwięcej tu pamięci dziedzictwa, ale bez całości imperium to już nie to samo. Ślad dawnej świetności. Polska jest już tylko świadectwem dawnej chwały i bez wszystkich pozostałych państw składających się niegdyś na Rzeczpospolitą, tylko tym pozostanie. Niektórzy powiedzą, że aż tym – w porównaniu do większych problemów tożsamościowych naszych wschodnich sąsiadów jesteśmy przecież w nieco lepszej sytuacji, gdyż najbardziej nawiązaliśmy do tradycji Rzeczypospolitej. Powinniśmy jednak zdawać sobie sprawę, że tragedia tożsamości byłych republik sowieckich jest także naszą tragedią.
Grzechem wielu Polaków jest wyjątkowo szczelnie zamknięty, pyszny umysł, który niekiedy znajduje swoje ujście w kompleksach. Jeśli ktoś nie włada językiem polskim w wersji „hoch polnisch” lub ma chociażby lekki zaśpiew kresowy, traktuje się go jako kogoś gorszego – jakiegoś wieśniaka. Jeśli ktoś mówi kombinacją języka polskiego z białoruskim lub z dowolnymi dialektami, to na ogół sądzi się, że „to chyba nie Polak”. A przecież to właśnie tacy ludzie byli jednym z filarów Rzeczypospolitej i tacy modlą się do Matki Boskiej Królowej Polski. W podobny sposób, ciasny umysłowo szowinizm litewski, który wyrzekł się Rzeczypospolitej, odmawia ludziom z okolic Solecznik prawa do czucia się Polakiem. Prawa do polskości odmawiają takim ludziom w ogóle wszelkiej maści separatyści i szowiniści z Litwy, Białorusi, Ukrainy, ale i z Polski.
Największy problem mają jednak ci, którzy odcinając się od Rzeczypospolitej Obojga Narodów, chcą jednocześnie czerpać z jej dziedzictwa garściami. Są oni wyjątkowymi egoistami i historycznymi złodziejami. Mają tendencję do mówienia, że bitwa pod Grunwaldem to tylko ich zasługa, a fakt, że „Pan Tadeusz” został napisany po polsku jest dla nich problemem i zagrożeniem polonizacyjnym. Nie jest grzechem przyznawać się do pewnej tradycji, grzechem jest – przyznając się do niej – odmawiać jej innym, którym należy się ona co najmniej w takim samym stopniu.
Tylko wspólnota oparta na tradycji I Rzeczypospolitej, Konstytucji III Maja i uznaniu faktu, że kultura polska scalała wszystko, niczym fundament tej budowli, pozwoli na triumf własnej wartości każdemu z wyżej wymienionych etnosów. Nie zastąpi tego jakiś zbiór tożsamościowych strzępków, które odpowiadają czyjejś chorej wizji.
Musimy jednak uważać na podróbki: w polskiej przestrzeni królują ostatnio sformułowania „wspólne dziedzictwo” w duchu politycznie poprawnym. Niby to samo, a zupełnie co innego. To takie „wspólnotowanie”, które bezsprzeczną polskość Rzeczypospolitej (choć wielokulturową) zupełnie przemilcza. Nacisk położony jest na „wielokulturowość” jako zaprzeczenie polskości. Zgodnie z tym podejściem, dla „dobra współczesnych stosunków”, choć na przekór faktom, polskości nie należy podkreślać. W jej miejsce kreuje się więc pewne uwspółcześnione wyobrażenie jakiejś odmiany niegdysiejszej „międzynarodówki”, zarządzanej przez Polaków niczym sowiety swoimi republikami. Tak się tego nie określa, ale właśnie na to wychodzi.
Divide et Impera w odniesieniu do tradycji Rzeczypospolitej jest więc nie tylko prostym skłócaniem jej narodów, ale także dzieleniem jej tożsamości na mniejsze drobne kawałki, dużo mniej atrakcyjne. Kawałki, o które można się ścierać. Jednak ściskanie ich razem na siłę nie jest wcale równoznaczne z ich ułożeniem. Nie dajmy się więc ani dzielić, ani też „jednać” w taki sposób by nasze relacje nie rozleciały się przy pierwszej lepszej okazji.
Aleksander Szycht
Źródło: Kresy24.pl

KOMENTARZE

  • --------- TAM gdzie używa się przymiotnika -chrześcijański -
    ------------- tam już !! KŁAMSTWO

    --Autor nie jest w stanie WZNIEŚĆ się !? ponad ZAMILCZANĄ - UKRYTĄ -SPONIEWIERANĄ historię Polski ?

    -----zastanawiające jest ,że żydzi / muzułmanie inni -NIE DALI SOBIE WYCIĄĆ części / MÓZGU NARODOWEGO /

    https://www.youtube.com/watch?v=PR2zf6ZIu5c&list=UUpdXoN2J3Irki8-9AWqtEsA

    https://zawisza.neon24.pl/post/84001,kosciol-przyznaje-25-grudnia-to-nie-data-narodzin-chrystusa

    https://e-civitas.pl/pomylilismy-sie/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031