Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Fotowoltaika Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1948 postów 2925 komentarzy

MacGregor

MacGregor - J-23 na angielskiej prowincji

Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dzis 10-IV-2014 na Krakowskim Przedmiesciu.

 

Łączy nas żałoba, żal, wspomnienia, ale sądzę, że łączy nas też jeszcze coś innego – otóż łączy nas wiara w znaczenie prawdy. Znaczenie prawdy jako fundamentu naszej cywilizacji, jako fundamentu, który przeciwstawiamy kłamstwu. Nasza cywilizacja ufundowana jest na tym przeciwstawieniu.
Prawda i kłamstwo. Prawda przeciwko kłamstwu. I nasza polska kultura, nasza polska tożsamość jest też na tym ufundowana. Nie ma człowieczeństwa, nie ma ludzkiej godności każdego z nas bez prawdy. Bo jeśli prawdę odrzucamy, to znaczy, że odrzucamy wszystkiewartości. A jeśli to robimy, to nie możemy uznać także wartości człowieka.
Nasza kultura, polska kultura i tożsamość wyrasta z chrześcijaństwa, a przecież to w chrześcijaństwie, w naszej wierze tak ważne są słowa: prawda nas wyzwoli! Prawda nas wyzwoli!
I powtarzam: bez tych słów, bez tej wiary, bez wiary w misję zbawczą Chrystusa nie ma polskości. Ale prawda jest potrzebna także, bybudować dobre stosunki między ludźmi i między narodami. Lech Kaczyński, mój świętej pamięci brat i prezydent Rzeczypospolitej, nie wygłosił przemówienia w Katyniu, ale przygotował je.
Tam były słowa o kłamstwie i o prawdzie. Miał mówić, że na kłamstwie nie da się zbudować żadnych trwałych relacji, że kłamstwo dzieli ludzi i narody, że przynosi nienawiść i złość, że potrzeba nam prawdy. Tak, potrzeba nam prawdy!
Ale potrzeba nam także pamięci – tej szeroko rozumianej pamięci historycznej, która jest najważniejszą częścią tożsamości, ale też pamięć o konkretnych wydarzeniach, o Smoleńsku, o tragedii smoleńskiej. Musimy tę pamięć zachować – o wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce przed katastrofą, w jej trakcie i po katastrofie. Choć mówię to z bólem, to musimy pamiętać hańbę przemysłu pogardy, hańbę knowań z prezydentem obcego państwa przeciw własnemu prezydentowi. Hańbę porzucenia Polaków, którzy polegli – doprowadziło to do tego, że zbezczeszczane były nawet ich ciała w niektórych wypadkach.
Hańbę polegającą na oddaniu wszystkiego, co ważne w dochodzeniu do prawdy, obcemu państwu. Tę hańbę, którą jest ciągłe oszukiwanie Polaków – musimy o tym pamiętać. To musi być część naszej mocnej pamięci.
Ale musimy także pamiętać – i to szczególnie – o ofiarach, które porzucono. To byli ludzie różni, o różnych życiorysach, w różnym wieku, różnych poglądów. Ale zginęli w drodze do Katynia, gdzie chcieli oddać hołd ofiarom sowieckiego ludobójstwa. Polskim ofiarom sowieckiego ludobójstwa. I to był piękny czyn – zasługują na pamięć i szacunek. Wszyscy, podkreślam – wszyscy zasługują na pamięć i szacunek.
Na szczególną pamięć i szacunek zasługuje prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński i jego współpracownicy. Zasługuje nie tylko dlatego, że pełnił z wyboru narodu ten najwyższyurząd, ale też dlatego, że był mężem stanu, który potrafił nie być politycznym ślepcem i politycznym tchórzem!
On i jego współpracownicy wiedzieli, skąd mogą przyjść niebezpieczeństwa. Starali się temu przeciwdziałać. Wiedzieli, że Polska musi być silna, a żeby tak się stało, to musi być skonsolidowana. Aby była skonsolidowana, to musi być sprawiedliwa i praworządna. Państwo musi służyć obywatelom.
Byli państwowcami, którzy wiedzieli, że państwo musi być dla obywateli, a patriotyzm obowiązuje także współpracę i – jeśli trzeba – ochronę innych narodów. Tych, z którymipołączył nas los. I dlatego zasłużyli na wieczną pamięć i szacunek.
To nie tylko to, co mamy w sercach i umysłach, ale też upamiętnienie: pomniki, tablice, muzea i różnego rodzaju dzieła sztuki, które łącznie tworzą opowieść o polskiej historii i jej bohaterach. Musimy pamiętać dzisiaj z wdzięcznością o Kościele, który uczynił w tej sprawie najwięcej, o samorządowcach, którzy mieli odwagę to uczynić. Ale to, co najważniejsze, jeszcze przed nami. Musimy uczcić pamięć tych, którzy wbrew okolicznościom i piętrzącym się przeszkodom, wbrew nieustannemu atakowi, chcieli służyć teraźniejszości iprzyszłości Polski. I potrafili to robić!
Uczczenie choć ważne, nie jest celem samym w sobie. Musimy podjąć ich dzieło, musimy iść tą drogą, którą wskazywał Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński! A żeby tą drogą iść, musimy zwyciężyć – przypomnę słowa sprzed dwóch lat wypowiedziane w trakcie drugiej rocznicy tragedii smoleńskiej.
Prawda i zwycięstwo idą w parze. Żeby zwyciężyła prawda, my musimy zwyciężyć, ale żeby zwyciężyć, musimy walczyć o prawdę. Wtedy nadejdzie ten dzień, nadejdzie zwycięstwo i prawda wyzwoli Polaków, wolnych Polaków.Musimy dokończyć tamtą solidarnościową rewolucję
 
Dziękuję!
 

* * * * * *

Jeden z komentarzy na wPolityce.pl:
Przypominamy, że to gen. Petelicki ujawnił, że zaraz po katastrofie do polityków PO rozsyłane były wiadomości SMS z instrukcją, w jaki sposób mają się wypowiadać na ten temat. Petelicki oświadczył w mediach, że takiego SMS-a otrzymał od jednego z polityków Platformy, a autorami wiadomości były najważniejsze osoby w PO. "SMS, którego otrzymali czołowi politycy PO brzmiał tak: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów.Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił". 
 

KOMENTARZE

  • "I powtarzam: bez tych słów, bez tej wiary, bez wiary w misję zbawczą Chrystusa nie ma polskości. "
    ... na ile są to szczere słowa?
  • Wszyscy
    Książka Sławomira Grabiasa "Donald Tusk. Pierwsza niezależna biografia" (wyd. Signum Temporis, 2011) umożliwia czytelnikowi zrozumienie wielu "niepojętych rzeczy", jakie wyprawia obecny "władca Polski", rzeczy które "nie mieszczą się Polakom w głowach". Bo też faktycznie to, co wyprawia Tusk można tylko zrozumieć tylko poprzez zaszczepioną mu nienawiść do polskości z jednoczesnym teatralnym zakładaniem maski Polaka i patrioty. Jak tragiczne są tego skutki dla Polski, miliony Polaków odczuły już na własnej skórze. A prawda jest szokująca i jest przeciwieństwem tego teatru, który odstawia: Dziadek Tuska ze strony ojca był ochotniczo w hitlerowskim SS/SD. Brat dziadka ze strony matki, również służył w Wehrmachcie. Natomiast babka ze strony matki, z domu Liebke, była rodowitą Niemką. Męska część rodziny zginęła w Rosji, na frontach I i II wojny światowej. Ciotka matki Donalda Tuska wysoko postawiona osoba/urzędniczka w Gdańskim Gestapo zginęła wraz z czwórką dzieci podczas ucieczki w styczniu 1945 r. na pokładzie słynnego "Wilhelma Gustloffa", storpedowanego przez Rosjan. Matka Donalda Tuska wspomina, że jej mama i babcia chciały uciekać po wojnie do Niemiec, bo "w końcu były Niemkami" (Donald Tusk. Pierwsza niezależna biografia" Sławomir Grabias, Wyd. Signum Temporis, 2011). Babka Tuska, salowa, musiała odejść z pracy w szpitalu, bo była szykanowana ze względu na jej silny niemiecki akcent. To, że w rodzinie Tuska rozmawiało się po niemiecku, nie było tajemnicą (Grabias, str. 26). Tusk zdawał sobie sprawę z problemów z tożsamością narodową swojej rodziny. Miał od dzieciństwa zaszczepioną nienawiść do Polski, próbował też wypierać swoją niemieckość i szczerze nienawidził Polaków, bo był jako dzieciak nie znający w ogóle polskiego wyzywany od hitlerowców/szwabów/szkopów na podwórku i w szkole. Jego wielką traumą jest chorobliwa nienawiść do polskości oraz wypieranie się własnego pochodzenia, wypieranie się swoich dziadków, udawanie, że jest kimś innym, niż jest naprawdę! Ten stres z zapierania siebie samego uformował psychopatyczną, bezwzględną psychikę Tuska, który nigdy nie waha się rozpowszechniać obrzydliwych kłamstw na przeciwników politycznych czy też wyrzucać oddanych mu pracowników jedynie dla własnej kariery i stołków. Dlatego my Polacy jako obywatele powinniśmy dokładnie wiedzieć, kogo wybieramy na premiera czy na prezydenta i jakie jest jego pochodzenie. To jest normalnym prawem każdego narodu wybierającego swoich przywódców w USA, W. Bryt, czy Francji. Tusk doskonale wiedział, kim była jego rodzina, ale kalkulując, że może mu ona zaszkodzić, wolał wypierać się i kłamać. Dlaczego więc kłamcy i oszustowi powierzono sprawować w Polsce tak wysoki urząd? Dlaczego dopuszczono, żeby wyrządził tyle straszliwych szkód Polakom i Państwu Polskiemu? Kto za tym stał i stoi?
  • Dla mnie sprawa jest prosta
    1. Lot do Gruzji, prezydent wymaga wykonywania swych poleceń przez dowódcę samolotu.
    2. Pismo Gosiewskiego, w którym wymagane jest posłuszeństwo pilotów względem prezydenta.
    3. Lech Kaczyński odpowiedzialny jest za listę pasażerów łamiącą wszelkie zasady bezpieczeństwa.
    4. Wielki bałagan w lotnictwie, za który odpowiedzialny jest jego dowódca, gen. Błasik
    5. Gen. Błasik, nie dowódca samolotu melduje gotowość do odlotu
    6. Samolot wylatuje z W-wy bez przewidzianej przepisami prognozy pogody.
    7. Odp. dyr. Kazany, "pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji". Co to oznacza dla inteligentnego człowieka?
    8. Gdy wiadomo, że warunki w Smoleńsku nie pozwolą na lądowanie 11 minut przed Katastrofą bracia rozmawiają o "zdrowiu mamy".
    Sprawcy tragedii powinni przynajmniej zachować pokorę i ciszę.
  • Mac Gregorze.
    W takich momentach wychodzi cala prawda o niektorych "wolnomyslicielach" z NE.


    Won na Czerska i tam se mozecie Towarzyszu Jar pluc do woli na Krzyz a nawet podetrzec sie Talmudem.
    Byle we wlasnym gabinecie.
    A nie tu smrodzic.
  • @brian 20:23:23
    A gdzieś tu towarzyszu Brian krzyż zobaczył? Ja wiem, komuniści krzyż i wrogów ludu widzieli wszędzie.
    To już Kaczyński świętym, czy ukrzyżowanym? bo nic nie słyszałem. To, że swym postępowaniem doprowadził do śmierci 96 osób nie robi z niego ani ukrzyżowanego ani świętego. To tylko nieumyślne spowodowanie katastrofy lotniczej i śmierci wielu ludzi.
    Czołem Towarzyszu Brian, tak z grzeczności używając stosowany przez Pana zwrot grzecznościowy, bo zdaje się, w Pana środowisku tak do osób zwracają, w moim mówi się przez Pan i zawsze w liczbie pojedynczej.
  • @Jaromir 19:35:53
    jedyne co zostalo niewyjasnione - to powody, których samolot:

    1. wyleciał z Warszawy bez żadnego marginesu czasowego i w zasadzie bez możliwosci zdążenia na czas na zapowiedziane uroczystosci w Katyniu - jako, ze nie było możliwosci przewiezienia 96 osob - w tym VIP i osób starszych z samolotu na plycie lotniska w Smoleńsku do Katynia - w ciagu 15 minut

    2. samolot wylecial z Warszawy bez wymaganej prognozy pogody na lotnisku w Smolensku

    3. zniżał sie do lotniska mimo, ze znane mu były od kilkunastu minut prognozy, które wykluczały możliwość bezpiecznego lądowania w Smolensku

    4. samolot przekroczył wszelkie dopuszczalne minima bez widoczności ziemi, znajdował się na niedopuszczalnej wysokości bez zgody na lądowanie

    5. samolot kontynuowal obniżanie mimo ostrzeżen pilotow Jak-40 i TAWS - zaloga swiadomie łamała przepisy bezpieczenstwa lotu .
    6.nadal kryje się treści rozmów braci Kaczyńskich na 11 minut przed tragedią
    7. ujawnienie treści rozmów z prezydenckiego telefonu satelitarnego, który to telefon był ,,obsługiwany” przez satelitę USA
    8. kto i gdzie oraz kiedy instalował amerykański system TAWS w samolocie TU-154M

    jak dotad w historia lotnictwa nie zna przypadku, gdy samolot na wysokosci 10 metrow nad ziemia we mgle nie ulega katastrofie w ciagu kilku sekund. Lotniska w Paryżu, Tokio, Londynie pomimo świetnie wyposażone w systemy naprowadzające samoloty nie lądują w mgle, tylko odsyłane są na inne lotniska. TU-154M lądował na lotnisku praktycznie bez oprzyrządowania w kartoflisku. Którzy urzędnicy KP odpowiadali za taki wylot prezydenta, szefa sztabu generalnego, szefa wojsk lądowych, szefa lotnictwa itd. i innych ważnych ludzi w Polsce. Kardynalne błędy próbuje się zwalić na innych, by nadal bredzić, łżeć o innych a samemu kryje się wielką tajemnicę związaną z tą katastrofą..
    ---
  • @Jaromir 19:35:53
    Sensowny opis katastrofy, zamiast bezmyślnych wpisów nie odróżniających Rosjan od Sowietów . Polecam
    " Wiemy już ze 10 kwietnia nie było awarii samolotu, nie wybuchła bomba termobaryczna, nie było meaconingu, nie było sztucznej mgły ani rozpylanego helu, feralna brzoza nie była specjalnie zasadzona, pilot znał prawidłowe ciśnienie na Siewiernym, nie było ruskiego magnesu, nie było dobijania rannych /przy przeciążeniu 100g w momencie katastrofy nie było żywych do dobijania/. Nie stwierdzono też przestrzelenia sterów samolotu przez Ruskich ani wywrócenia przez wojsko wraku Tupolewa do góry nogami. Wszystkie te tezy lansowane przez pisowskie media i polityków mają na celu ukrycia prawdziwych przyczyn katastrofy i tumanienia ludzi, nie znalazły potwierdzenia w faktach.
    NIE ZNAMY ZAPISU ROZMOWY DWÓCH BRACI, KTÓRE MAJĄ AMERYKANIE, IZRAEL, DANIA?????? NIE WIEMY DLACZEGO WYCOFALI SIĘ W OSTANIM MOMENCIE RABINI Z WYLOTU DO KATYNIA, NIE WIEMY DLACZEGO TO PREZYDENT L. KACZYŃSKI NIE BYŁ W KATYNIU W 2009, O8, TYLKO W OKRESIE WYBORCZYM????, DLACZEGO ZABRAŁ DO SAMOLOTU TYLU WAŻNYM URZĘDNIKÓW PAŃSTWA
    Był za to durnoning. A wobec tej przypadłości medycyna jest bezradna.
    Na życzenie Lecha Kaczynskiego, który miał kłopoty z doświadczonymi pilotami i ścigał ich karnie i dyscyplinarnie za niewykonywanie jego poleceń podczas lotu /vide lot do Gruzji w 2008r/, samolotem dowodził młody, świeżo awansowany kapitan. Gwarantowało to prezydentowi ze będzie bez przeszkód komenderował samolotem. Na pokładzie nie było rosyjskiego lidera-nawigatora bo zrezygnowała z jego usług strona polska wystosowując formalne pismo do Rosjan że załoga zna rosyjski język i procedury. Nieoficjalnie wiadomo ze minister Szczygło komentował ze Rusek nie będzie mu się pętał po samolocie. Start zaplanowano na 06:00, jednak kancelaria prezydenta, aby się lepiej wyspać, przesunęła go na 07:00.
    Kapitan Protasiuk początkowo odmówił startu, gdyż nie otrzymał prognozy pogody ze stacji meteo. Start ktoś na nim wymusił.. Ostatecznie samolot wystartował o 07:27.
    W trakcie lotu, kontroler z lotniska polowego Siewiernyj dwukrotnie, zupełnie jednoznacznie poinformował załogę ze nie ma warunków do lądowania i zasugerował jej udanie się na lotnisko zapasowe. Pilot powinien niezwłocznie to uczynic. Jednak czekał na decyzje prezydenta – głównego fachowca lotniczego na pokładzie samolotu – poinformowanego o sytuacji /pośredniczył dyr. Kazana/.
    W tym czasie prezydent kontaktował się z bratem Jarosławem, również wielkim ekspertem lotniczym. Sprawa była poważna bo początek uroczystości i transmisje TV zaplanowano na 09:30 i miał to jednocześnie być triumfalny początek kampanii wyborczej Lecha. Z pewnością nie mogła się ona rozpocząć od lądowania na lotnisku zapasowym w Witebsku u Łukaszenki.
    Jaka była decyzja prezydenta możemy wywnioskować po obecności gen. Błasika w kokpicie i po tym ze pilot podjął próbę podejścia na wysokośc decyzji /100 m/ aby sprawdzic czy Ruscy nie kłamią z ta mgłą aby utrudnic reelekcję Lecha Kaczyńskiego, ośmieszajac jego wyprawę. Kapitan Protasiuk był jedynym członkiem załogi znającym język rosyjski i w końcowej fazie lotu był nadmiernie obciążony lądując przy niemal zerowej widzialności, prowadząc jednocześnie komunikację słowna z kontrolerem lotu na lotnisku Siewiernyj. W rezultacie kpt. Protasiuk schodził ze zbyt dużą prędkością opadania – 8 m/s zamiast 4 m/s – a następnie nie widząc ziemi chciał odejść na drugi krąg na automacie wciskając przycisk „odejście”. Jednak ten przycisk nie działał na lotnisku bez systemu ILS o czym pilot nie wiedział lub zapomniał. Pierwszy raz w życiu odchodził na drugi krąg. W tym momencie samolot znajdował się na wysokości 39 m nad poziomem lotniska a nie 100 m jak informował kapitana nawigator mający nalot na TU-154 zaledwie kilkanaście godzin (!). Przyczyna tego błędu było posługiwanie się przez załogę wysokościomierzem radiowym a nie barycznym. Zemściło się zaniechanie, z powodów politycznych /nalegali na to nasi sojusznicy z USA/, szkolenia pilotów na symulatorze w Moskwie przez stronę polska. Kłamliwie tłumaczono to oszczędnościami. Załoga z niezrozumiałych powodów ignorowała też ostrzeżenia Terrain ahead/Ziemia z przodu/, i instrukcje Pull up !/Ciągnij w górę!/ nadawane automatycznie kilkanaście razy przez system TAWS. Zapewne tych ostrzeżeń nikt nigdy nie słuchał i tak było i tym razem, Nie robiły tez na załodze wrażenia kolejne wysokości samolotu nad powierzchnią ziemi podawane przez nawigatora – ostatnia 20 metrów. Być może wydawało im się że bezpiecznie lądują ? Dopiero zobaczywszy drzewo na kursie, kpt. Protasiuk zorientował się że coś tu nie gra i podjął próbę ręcznego poderwania samolotu. Było już jednak za późno.
    Kontrolerzy z Siewiernego /było ich trzech/ zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa lecz nie mieli uprawnień aby zamknąć lotnisko przed zagranicznym samolotem, kontaktowali się ze swoimi przełożonymi ale nie dostali jasnych instrukcji. Mieli na ten temat rozbieżne zdania. Wiedzieli, że odsyłając samolot prezydencki znanego z rusofobii L.Kaczynskiego na zapasowe lotnisko, wywołają skandal międzynarodowy – BOHATERSKI POLSKI PREZYDENT, KTÓREMU NIESTRASZNA MGŁA I PRYMITYWNE LOTNISKO, NIEDOPUSZCZONY NA UROCZYSTOŚCI KATYŃSKIE PRZEZ ROSJAN ! Był to zapewne scenariusz zapasowy Lecha i Jarosława Kaczyńskich, zgodnie z którym decyzja o nie lądowaniu na lotnisku Siewiernyj nie mogła wyjśc ze strony samolotu. Jednak Rosjanie intuicyjnie nie wpisali się w niego. Pozwolili Kaczynskim go zrealizowac.
    Pozostały przy życiu Lech Kaczyński i jego dwór z pewnością wykorzystaliby zamknięcie lotniska przez Rosjan do antyrosyjskiej kampanii oszczerstw a ich zbawcy staliby się kozłami ofiarnymi i być może ponieśliby konsekwencje służbowe. Wszak kilkadziesiąt minut wcześniej znacznie mniejszy - co trzeba dodać - Jak-40 wylądował , zresztą w lepszych warunkach, choć poniżej wymaganego minimum i bez formalnej zgody z wieży kontrolnej (!). Nie rozumieli poleceń kontrolera.
    Generalnie zarówno załoga samolotu jak i kontrolerzy mieli do wyboru albo postępować racjonalnie i ponieść konsekwencje służbowe albo poddać się presji zadufanych w sobie ignorantów na najwyższych stanowiskach. Rezultat znamy.

    Po katastrofie prezes i dożywotni właściciel PiS, Jarosław używa wszelkich wpływów aby narzucić opinii publicznej kłamliwą wersję o spisku Tuska z Putinem i męczeńskiej śmierci prezydenta. Spisek, zwłaszcza ruski, dodaje powagi i sensu tym śmierciom, a zwykłe zaniedbania, niekompetencja i bezprawne naciski polskiego prezydenta ujmują tej powagi i podkreślają że śmierć tych ludzi była bezsensowna. Gra Pis-u toczy sie o odwrócenie uwagi od kompromitujących braci rzeczywistych przyczyn katastrofy i nadanie rysu heroizmu śmierci Lecha Kaczyńskiego, co wraz z Wawelem ma położyć podwaliny jego przyszłej legendy. Jeżeli fakty na to nie pozwalają to tym gorzej dla faktów. Dobrym przykładem jest tu kolejny raport A.Macierewicza, który nie ma nic wspólnego z prawdą a jest bezwstydnie propagowany przez PiS. Macierewicz ma swoje pięć minut i wykonuje zadanie dobrze, by czasem Słowianie nie porozumieli się między sobą i żeby z czasem powiedzieli Von masoneria amerykańska, Von światowa mafio finansowa z tej części Europy.
    Dodajmy, że razem z prezydentem zginęło 95 innych osób, których nikt o zdanie nie pytał.
    byli nieświadomymi ofiarami śmiertelnej rozgrywki braci Kaczynskich z Tuskiem i z Rosja."
    Piloci,,,,
  • Wszyscy
    Smoleńsk jak współczesna Golgota. TYLKO U NAS pełna homilia biskupa Dydycza. Od czasu do czasu w dziejach ludzkości dają o sobie znać kolejne ogrody oliwne - miejsca zderzenia nienawiści z miłością. Takim ogrodem oliwnym jest las katyński, który łączy się z Kalwarią. Takim ogrodem również z Golgotą scalonym okazała się ziemia smoleńska, zamiast oliwek brzozami porośnięta - powiedział w homilii podczas mszy św. odprawianej w IV rocznicę katastrofy smoleńskiej bp Antoni Dydycz.

    Poniżej pełna treść homilii biskupa Dydycza

    1. „Ogrodzie Oliwny widok w tobie dziwny…”.

    Od dziecięcych lat, zawsze w okresie Wielkiego Postu, śpiewamy tę pieśń. Jej słowa są jakby kronikarskim opisem tego, co się stało w Wielki Czwartek, późnym wieczorem. Ogród oliwny. Oliwne drzewa zimą nie tracą liści. Nie mają ich zbyt dużo, ale są jak swego rodzaju znak, że jednak w przyrodzie nie wszystko biegnie tym samym torem. To tam modlił się Jezus. To ten ogród wybrał na miejsce, gdzie miała się rozpocząć się Jego Męka. I dlatego trudno nie zatrzymać się przy słowach tej pieśni i nie pomyśleć, jaki przekaz z nich płynie, przez wieki, także i dla nas.

    „Ogrodzie Oliwny, widok w tobie dziwny!
    Widzę Pana mego na twarz upadłego.
    Tęskność, smutek, strach Go ściska,
    Krwawy pot z Niego wyciska,
    Ach Jezus mdlejący, prawie konający!”

    Od dwóch tysięcy lat rzeczywistość, o której mówi powyższa pieśń, dociera do coraz to większej liczby ludzi. Przypomina o cierpieniu, o ukrzyżowaniu. Taką jest prawda o naszym Odkupieniu. Ale przede wszystkim mówi o Miłości. O tej Miłości, która przetrwa wszystko, nawet wiarę i nadzieję. Jest bowiem wieczną, gdyż w Bogu ma swoje źródło, którego wyczerpać się nie da.

    I dlatego od czasu do czasu w dziejach ludzkości dają o sobie znać kolejne ogrody oliwne - miejsca zderzenia nienawiści z miłością. Takich miejsc mamy setki na naszej ziemi, obecnej i w dawnych przestrzeniach. Takim ogrodem oliwnym jest las katyński, który łączy się z Kalwarią. Takim ogrodem również z Golgotą scalonym okazała się ziemia smoleńska, zamiast oliwek brzozami porośnięta.

    2. Nasze ogrody oliwne.

    Cztery lata upływają od jakże dla nas wstrząsającej tragedii. Bolesnej rocznicy. To do niej odnoszą się słowa jednego z bohaterów Conrada: „gdziekolwiek pojawi się człowiek, tam słychać płacz”. Tam daje o sobie znać ból. Tam bliską jest śmierć. Mamy czas Wielkiego Postu.

    Wyruszamy z Ogrodu Oliwnego. Często towarzyszymy Chrystusowi w czasie Jego pojmania, niegodziwego procesu, ubliżającego sprawiedliwości wyrokowi i ukrzyżowaniu. Ludzie zgotowali taki los. Ludzie skazali na śmierć Syna Bożego, który szedł przez ziemię dobrze czyniąc i nadal to robi w swoim Kościele. Pan Bóg bowiem pamięta o przymierzu, które zawarł z narodem wybranym. A tym narodem wybranym stał się przed dwoma tysiącami lat Kościół. Pierwszy naród wybrany nie rozpoznał „czasu nawiedzenia”. A jak jest z nami, dziedzicami Przymierza z Bogiem? „Gdy nastała pełnia czasu”, Chrystus przychodzi na ziemię, aby wypełnić najważniejszą z obietnic Bożych. I to czyni. Ale cóż to się dzieje? Ludzie tak bardzo odeszli od Boga, że nie rozpoznali Syna Bożego już w czasie narodzin, a następnie podczas publicznej działalności, której towarzyszyły setki szczególnych znaków. To samo dzieje się na drodze krzyżowej i Krzyżu. Tych ludzi denerwuje samo wspomnienie Abrahama, chyba że odwołują się do niego jedynie po to, aby osłabić misję Chrystusa.

    Zaprzyjaźnili się z kłamstwem, niesprawiedliwością aż w nienawiści skrępowali wole, umysły i serca. Zaślepiła ich pycha. Chciwość opanowała myślenie. Kłamliwe oszczerstwa, fałszywi świadkowie, przekupni sędziowie – to dla nich coś zwyczajnego. Żądają namiętnie tylko śmierci Jezusa.

    I tak tego rodzaju postawy od czasu do czasu wciąż dają o sobie znać. Czyż krwawe rewolucje w swoim bezprawiu i nienawiści nie mają źródła w tym samym, co zapoczątkowało pojmanie Jezusa? Czyż nie to doprowadziło do ludobójstwa w czasach, które z pychą ogłaszały się demokratycznymi i humanistycznymi!? Czyż patrząc na resztki samolotu pod Smoleńskiem, na te krzewy i zielska; wyobrażając sobie, o ile to możliwe, poszarpane ludzkie ciała - nie czujemy się jak byśmy byli na Golgocie?!

    Wyraźnie słyszymy dzięki Pismu Świętemu te głosy nawołujące do ukrzyżowania. Nie słychać innych. Głos Matki Najświętszej nie miał szans na przebicie się. To samo można powiedzieć o kilkunastu innych osobach. A w naszych czasach tamte krzyki nawołujące do ukrzyżowania, niestety bardzo często zastępują media. W innych wprawdzie okolicznościach, ale tak będzie pod Smoleńskiem. Kilkanaście godzin napływały wieści w miarę rzeczywiste. Był jakiś świadek, który nagrał wybuchy na komórkę. Ktoś inny miał widzieć kogoś żywego spośród pasażerów. I wiele innych okoliczności ujawniano. Był czas na szczere współczucie. Ale to wszystko trwało jedynie chwilę.

    3. Nadchodzi noc.

    To była noc kłamstwa, cynicznych drwin, a zwłaszcza nienawiści. I tak to miało miejsce w odniesieniu do rozpoznawania ciał, oczyszczenia terenu, porządkowania przedmiotów osobistych i wielu innych okoliczności. Nawet sam czas katastrofy został dziwnie pokręcony. I tak dzień po dniu docierały do nas coraz to dziwniejsze wieści. Formułowane stosownie do oczekiwań tych, którzy przed wielu laty wstecz wołaliby „ukrzyżuj”. Męczenników, którzy podróżując w słusznej sprawie, ponieśli śmierć zaczęto oczerniać, zarzucać im nawet pijaństwo. Osobie Prezydenta przypisywano wydanie polecenia o lądowaniu. Generała zrobiono na ten moment pilotem. I tak rozsiewano informacje, które nie trzymały się rzeczywistości, ale skutecznie wprowadzały zamieszanie.

    Na koniec ogłoszono embargo na poszukiwanie przyczyn katastrofy. Zabroniono nawet myśleć o zamachu. Może go i nie było, ale w jakim kraju, gdyby taka katastrofa miała miejsce, nie wzięto by pod uwagę absolutnie wszystkich możliwości? W naszej rzeczywistości znaleźli się eksperci, którzy nie mając dostępu do wielu przedmiotów, związanych z katastrofą, wykluczyli taką możliwość. Co jakiś czas zmieniano poglądy na stan badań. A dość liczne media skwapliwie zajmowały jak to było dawniej – „jedyne słuszne stanowiska”.

    Nie brano pod uwagę cierpienia bliskich, którzy chcieli poznać prawdę. Mieli przecież do tego pełne prawo. Sami powołując się ciągle na katastrofę smoleńską, zarzucali rodzinom i znajomym, czy współpracownikom, że nadużywają pamięci o tragedii. Zabroniono składania kwiatów przed rezydencją prezydencką. Nie uszanowano krzyża. Bezczeszczono Go na oczach policjantów i służb miejskich. Krzyż i kwiaty rzekomo oszpecały piękno Krakowskiego Przedmieścia. Czy możemy o tym zapomnieć? Powinniśmy o tym pamiętać zwłaszcza w czasie Wielkiego Postu.

    To przecież:
    „W krzyżu cierpienie,
    w krzyżu zbawienie.
    W krzyżu miłości nauka”.

    U nas natomiast trwało oczernianie. Poległych i ich rodziny oskarżano o niskie motywy. Nie brano pod uwagę, że dla żyjących bliskich i krewnych stawało się to powodem straszliwego bólu. Lekceważono każdy głos, jeśli tylko nie odpowiadał ustalonym założeniom. A tymczasem coraz bardziej było widać, że brak morale daje o sobie znać u tych, którzy posługują się pomówieniami, kpiną, kłamstwem, a nawet oszczerstwem. Wyraźnie widoczne było uporczywe dążenie do tego, aby dociekania prawdy nie mogły się przebić do ludzkiej świadomości. Czas jednak takiemu nastawieniu nie sprzyjał. A przyjaźń zadzierzgnięta nad krwią męczenników, okazała się wyjątkowo krucha.

    Cóż więc mamy robić w tym naszym świecie, pełnym pięknych słów i obrzydliwych działań oraz skrytych i podstępnych programów? Kto nam poda rękę? Gdzie możemy liczyć na zrozumienie?

    4. Idźmy do Matki.

    Jest Ona nam szczególnie bliską i to w dniach Męki Pańskiej. Jest Ona bowiem obecna na drodze krzyżowej, widzimy Ją pod Krzyżem, pochyla się nad ciałem swego Syna, żegna je przed złożeniem w grobie! Ku Niej kierują się nasze serca, gdy śpiewamy:

    „Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo!
    Tyleś, Matko, wycierpiała …
    Przez Twego Syna konanie,
    Uproś sercom zmartwychwstanie,
    W ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo!”

    Ona rozumie każde cierpienie. Ona wie, co oznacza śmierć Syna, kogoś najbliższego. Z tego to względu przy Jej Sercu wsłuchujemy się w bicie serca Polaków, jak to podkreślał bł. Jan Paweł II, i serc wszystkich ludzi dobrej woli. Jest jeszcze jeden motyw - liturgiczny. Przez całe wieki w piątek przed niedzielą palmową obchodzono święto Matki Bożej Bolesnej. Jutro to wypada. My do tej tajemnicy Jej życia zbliżamy się już w wigilię, zwłaszcza że w czwartą rocznicę współczesnej Kalwarii.

    Co więcej, mając to wszystko na względzie pragnę skierować naszą uwagę ku wszystkim Matkom, Żonom, Siostrom, a nawet Babciom, ku wszystkim Tym, które poległy pod Smoleńskiem. Równocześnie wydaje się słuszne, aby pokłonić się i wyrazić szczere współczucie tym z kolei Babciom, Matkom, Żonom i Siostrom, które straciły swoich bliskich w tejże samej tragedii. Co więcej, podobnie odbieraliśmy bohaterską postawę matek broniących życia nawet niepełnosprawnych. To są te matki, którym najbliżej do Matki Bożej. I z tego powodu dodatkowo bliską jest nam Matka Najświętsza, Cierpiąca, Boleściwa.

    5. Pochylmy się więc głębiej przed Polkami.

    Nasze pragnienie, aby podkreślić ofiarność i poświęcenie Polek ma swoje uzasadnienie w całej historii. Wystarczy odwołać się chociażby do bł. Jana Pawła II, który w roku 1994 mówił: „Pragnę (...) pochwalić w sposób szczególny wszystkie polskie matki i kobietę polską, która w przeszłości naszego Narodu odegrała wielką rolę. Była często cichą, ale jakże ofiarną bohaterką; bohaterką życia rodzinnego, bohaterką wychowania domowego, bohaterką życia społecznego. Dodawała otuchy mężom, synom, wnukom wtedy, kiedy musieli sami okazać swoje męstwo na placu boju. Tak było w roku 1939, tak jest i dzisiaj”.

    Warto o tym przypomnieć, zwłaszcza że w obecnej dobie daje o sobie znać ruch feministyczny, zmierzający ku temu, aby „odkobiecić” siebie same. Wygląda to dramatycznie, gdyż tego rodzaju myślenie jest dalekie od napięć i radości macierzyńskich, od szczęścia płynącego z dobrze wychowanych dzieci, od ducha jakiegokolwiek poświęcenia.

    W jednym ze Wspomnień z pobytu Polaków wywiezionych do Kazachstanu czytamy: Na szczególny szacunek i hołd zasługiwały Polki - matki; często po utracie męża, nigdy nie poddawały się rezygnacji i załamaniu na „nieludzkiej ziemi”. Ze zbliżającą się śmiercią przekazywały starszemu synowi czy córce opiekę nad młodszym rodzeństwem. (...) Ks. Włodzimierz Cieński, (późniejszy biskup pracujący na Ukrainie, któremu nigdy nie pozwolono na wykonywanie posług biskupich), dziekan duszpasterstwa polskiego w Rosji, z pietyzmem pisał: Patrzyłem na nasze polskie niewiasty, na ich ducha, siłę i moc, na ich niezłomną wiarę. Podziw i cześć, którą miałem zawsze dla polskiej kobiety, wzrosły we mnie do ogromnej potęgi, a wraz z podziwem powstało mocne przekonanie, że wróg nie zwycięży Polski, póki mamy niewiasty tej miary i tak głęboko chrześcijańskie (Julian Siedlecki, Lisy Polaków w ZSRR w latach 1939-1986, Londyn 1988, str. 111).

    Lepiej też dzięki tym wspomnieniom rozumiemy serdeczność OR-Ot’a wyrażoną w „Pacierzu za mamą”:

    „Niech się święcą te wieczorne chwile,
    Te za matką mówione pacierze!
    Życie złudzeń odbiera nam tyle,
    Lecz tych wspomnień sercu nie odbierze (...)
    Jakże biedni ci, którym nie dano
    Matczynego wspominać pacierza!
    Czemże leczą swoją pierś stroskaną,
    Kiedy życie gromem w nią uderza?
    Obce dla nich były swojskie gniazda,
    Tak jak obcy cały wielki świat -
    Ach! i żadna nie świeci im gwiazda
    W tej dolinie Tęsknoty i strat...” (OR-OT, Pieśni).

    Wśród powyższych wypowiedzi nie może zabraknąć świadectwa Henryka Sienkiewicza, który w nowelce „Hania” (1875) wspomina: „Matka sama nawiedzała chorych, spędzała całe noce w chatach włościańskich, narażając się na śmierć niechybną (...). Była to anielska jakaś twarz, ale tak anielska, taka święta, dobra z tymi łzami, płynącymi jej cicho z oczu (...). Anielska twarz pochyliła się ku mojej wychudzonej ręce ... i przycisnęła do niej usta... Mamo!”

    Św. Augustyn, jakby podsumowując to, co wcześniej zostało powiedziane, pisze: „Dajcie mi modlące się matki, a uratuję świat”. Bł. Jan XXIII, który razem z naszym Ojcem Świętym zostanie kanonizowany, nauczał: „Tam, gdzie jest mama, która ma wiarę, która się modli, która po chrześcijańsku wychowuje swoje dzieci, tam nie może zabraknąć łaski niebieskiej, która sprawia, że dojrzewają owoce poprzez gorycz próby”. Wypada zaznaczyć, że papież ten był wielkim przyjacielem Polski.

    Te wyjątkowo urokliwe opinie odnoszą się do wszystkich kobiet, do każdej babci, żony, siostry, wnuczki, zakonnicy i matki. Każda bowiem niewiasta ma w sobie coś z matki i żony, czy wdowy, jeśli nie zatraciła kobiecej tożsamości. Wszystkie one w jakiś sposób uczestniczą w cierpieniach Matki Najświętszej. One też są najbliższe tej chwały, jaka przysługuje Maryi. Na tę chwalę Ona zasłużyła pod krzyżem.

    6. „Stała Matka Boleściwa…”.

    Kończąc i my powracamy do krzyża, by przypatrzeć się jego prostocie i jego symbolice. Krzyż był niesłychanie prosty, a jednocześnie przygniatający, gdyż obciążony naszymi grzechami. Wspaniałość natomiast krzyża płynie z tego, że jest znakiem Odkupienia, czyli Miłości.
    W tej miłości właściwej krzyżowi także pod Smoleńskiem uczestniczyły dwadzieścia cztery kobiety: nasze matki, babcie, żony i siostry. Modląc się w ich intencjach, pamiętamy o wszystkich kobietach polskich, które na przestrzeni wieków stały na straży wiary, polskości, własności, a zwłaszcza ziemi, czyli naszej tożsamości.

    To one dały dowód wielkiej odwagi i przedsiębiorczości przez cały czas rozbiorów. Oddajmy im cześć, złóżmy należny hołd, oczywiście w sposób szczególny pamiętając o tych spod Smoleńska.

    Nie zapominajmy o mężczyznach, pamiętając o całych naszych dziejach, ale jednak z podkreśleniem tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Niech ich także cierpienia i wasza ofiary, opromienione cierpieniem i ofiarą kobiet, których wierności wartościom poświęciliśmy nieco więcej uwagi, mimo przeróżnych ataków - będą pomocą wszystkim następnym pokoleniom w umacnianiu naszej tożsamości ojczyźnianej. A jak trzeba będzie stanąć pod Krzyżem, bądźmy gotowi wraz z Maryją.

    „Stała Matka Boleściwa
    Obok krzyża ledwo żywa,
    Gdy na krzyżu wisiał Syn (...)”.

    Dzięki bowiem takiej postawie, możemy być spokojni; ufni mogą być nasi następcy, że nie zostanie roztrwonione dziedzictwo, które otrzymaliśmy, w dużej mierze dzięki geniuszowi kobiecemu. On to tę ofiarność sprawując z miłością, obdarzony bywa wyjątkową mocą charakteru. Panu Bogu dziękujmy za ten dar tak nam niezbędny.

    Pamiętajmy o tym geniuszu i odwołujmy się do niego poprzez wiarę w Boga i miłość do Ojczyzny, jak do tego nas zachęca Ignacy Paderewski w testamencie spisanym 23 stycznia 1940 r. Ten wielki Polak niemal przed śmiercią zapomina o sobie, myśli wciąż o Polsce: „Przynoszę Wam niezłomną wiarę w nasze siły, wiarę w nienaruszalność naszych świętych praw do naszej ziemi, wiarę w ostateczne zwycięstwo. Ta wiara głęboka w Boga i w Polskę daje Wam siły do przetrwania okresu niewoli. Nie zginie Polska, bracia nasi umęczeni, nie zginie, lecz żyć będzie po wieki wieków w potędze i chwale dla Was, dla nas i dla całej ludzkości”.

    Obecność wspaniałych Polek o wyjątkowym geniuszu, gotowych na największe ofiary, cierpienia a nawet śmierć – jest potwierdzeniem wiarygodnym dla powyższych słów. A postawa tych, co zginęły i tych, co walczą o prawdę smoleńską, umacnia nas w wierze w Boga i w miłości do Polski. O co więc możemy się dziś modlić?

    Boże, błogosław naszym kobietom. Szczęście wieczne daj tym, które przelały krew, a mocą ducha obdarzaj pragnące żyć w prawdzie i miłości. Jak to widzimy w postawie Maryi Polski Królowej i Matki Kościoła, najpewniejszej Gwarantki naszego trwania i rozwoju: Strażniczki wierności przymierzu z Bogiem.

    Amen.
  • @Wrzodak Z. 21:10:14
    A jak Pan wytłumaczy śmierć tych kilku , przynajmniej 7-9 osób które straciły życie w krótkim czasie przed lub po katastrofie, a były w jakiś sposób z tą katastrofą powiązane?
  • @
    Mówcie co chcecie ale nawet 1000 spadających z nieba Kaczyńskich
    nie jest ważniejszych niż temat powolnej agonii Państwa Polskiego.
    W W-wie czasu powstania ginęło ponad 3 tys ludzi na dzień dla tego
    ze Polski nie było. Kłóćcie się dalej.
  • ------ dla mnie ! był to ZAMACH -pytanie KOGO na kogo ??
    Przeciwstawiam się z całą mocą ! odwiecznemu odwoływaniu się do różnych Świętych kościoła katolickiego, w chwili dramatów narodowych .

    Twierdzę ,że : NIESZCZĘŚCIEM NARODOWYM jest brak ! TRZEZWEJ , ROZSĄDNEJ, CYNICZNEJ,PRAGMATYCZNEJ /DŁUGOFALOWEJ -polityki uwzględniającej tylko !POLSKĄ RACJĘ STANU !

    -------- wprowadzenie poprzez wielowiekową watykańską okupację ! w szeregi bitnego niegdyś słowiańskiego Narodu fałszywego MISTYCYZMU - pozbawiło Polaków INSTYNKTU SAMOZACHOWAWCZEGO i WYNARODOWIŁO z polskości na rzecz ! NIEMIECKOŚCI ukrywającej się pod postacią ! KATOLICYZMU

    ---TŁUMACZENIE zdrady lub błędów mistycznym BÓG TAK CHCIAŁ -doprowadziło po raz kolejny Naród i Ojczyznę do -UPADKU
  • --------------Polaku /SŁOWIANINIE czy wiesz ?? --że
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Historia_%C5%BByd%C3%B3w_w_Niemczech#Czasy_rzymskie
  • Nie wiem po co dajecie przemówianie tego degenerata i antypolskiego agenta, ...
    ... którego życiową misją jest wymordowanie jak największej ilości Polaków. Najlepiej przy okazji mordując miliony Rosjan, w "zbożnym" celu napędzenie kasy paru zdegenerowanym biznesmenom. To śmieć i skrajny degenerat którego historia potępi, a Polacy będą pluć na jego grób po wsze czasy.
  • @zadziwiony 22:38:22
    Np: kogo ma Pan na myśli?
  • @Jaromir 19:35:53
    te twoje zidiocenie jest wrodzone czy nabyte ? Ty jesteś taki prawdziwy ruski Palak. Wszystkiego najgorszego ja ci życzę, obyś wiecej takich głupot nie mógł pisać. Mam nadzieję,że nie bedziesz miał potomstwa.
  • Komorowski:
    'pragnę skrócić prezydenturę Lecha Kaczyńskiego", 'może prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni'. Dalej, wyczytane na blogpress: "T.Arabski i B.Komorowski doprowadzaja do wystawienia Prezydenta i jego obozu politycznego na osobny przelot, osobnego dnia i w warunkach niemal zerowego zabezpieczenia agencyjnego, dyplomatycznego i technicznego.... A Tusk kłamał mówiąc o telefonie od Putina w dniu 3 lutego z zaproszeniem na uroczystości Katyńskie....". I to jest wyjasnienie.
  • NIE PRZEPROSIŁ IMIENNIE SENDECKIEGO ZA KRZYWDĘ WYRZĄDZONĄ NA KOLSKIEJ
    A zatem to jest czcza gadanina. Jakkolwiek piękna. Byłbym uwierzył, gdyby nie pamięć osobistych krzywd doznanych od Kaczyńskich na Kolskiej i na Szucha.
  • x
    Z tym samolotem nie stało się to, co twierdzą rządy Rosji i Polski. Więc dlaczego one to twierdzą, co twierdzą?
    Co kończy dowód.
    60lat utrzymywano, że w Katyniu strzelał dziadek Tuska. Niektorzy twierdzą tak do dzisiaj. Naród wiedział swoje.
    Być może równie długo się będzie utrzymywać, że pijany Błasik pierdolnął w brzozę i się urwało.
    Sikorski też pierdolnął. (ten prawdziwy), a WTC zburzyły turbany boeigiem podczas ćwiczeń przeciw boeingowych, że o pomniejszych pierdołach nie wspomnę.
    No cóż... co ja na to mogę? Nic. To po co mi te nerwy?
    Baranów liczyć nie mogę, bo za głośno tupią. Spróbujmy inaczej: Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm
    Pomogło.
  • @Torin 16:07:45
    Kwestia Błasika już się wyjaśniła, ciekawe tylko czy wyszłoby gdyby nie naciski zespołu Maciarewicza ?
  • Prawda jest jedna
    Syjoniści zamordowali Chrystusa, i mordują Chrześcijan.
    Czy ktoś w końcu to wypowie, czy przez gardło nie przejdzie ze strachu?
  • @topstopjuve 21:32:04
    O tym ćwierkają już wszystkie wróble.

    Ty, Mojsze, będziesz rządem a ty Abramek, będziesz opozycją a ty Szlomo, będziesz biskupem.

    "Żeby żyło się lepiej".
  • @topstopjuve 21:32:04
    zadna to tajemnica, branie samemu na klate panstwa i gospodarki polskiej w tak zlym stanie, i to jeszcze z tak socjalnym programem, to jest samobojstwo: i polityczne i gospodarcze.
    A tak to bedzie mozna punktowac z pozycji opozycji i zwalac na PO wszystko. A PO juz nic niezaszkodzi, duzo gorzej PRowo juz nie bedzie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829